[549].Nie wiadomo kiedy uciekło te dwadzieścia ostatnich lat… (Dlaczego czas przyspiesza kiedy się starzejemy,a dni mijają powoli, a lata- szybko?)- albo nie liczę godzin i lat…część pierwsza.

Proponuję udział w zabawie. Teraz. Natychmiast. W tej właśnie chwili. Czy jesteś w stanie, z pamięci, ważne, by nie było to przy użyciu wujka Googla, ani cioci Wikipedii – bo grasz sam, sama dla Siebie- podać miesiąc i rok wspomnianych poniżej dwudziestu wydarzeń? Tak po prostu, z pamięci, swojej pamięci, a nie mózgu elektronowego zwanego komputerem. Zapraszam do zabawy i lektury… Proszę określ

  1. Datę przyznania Nagrody Nobla Wisławie Szymborskiej;
  2. Zastrzelenia Johna Lennona;
  3. W którym roku na ekrany kin na świeciewchodzi Shrek I?
  4. Kiedy po raz pierwszy w telewizji można było obejrzeć Kevina Samego w Domu?
  5. IDatę inwazji Argentyny na Wyspy Falklandzkie,
  6. Wstąpienia Polski do struktur Nato.
  7. Datę emisji pierwszego odcinka serialu Wiedźmin -tak, dokładnie ten z Michałem Żebrowskim (i tak nie wszystko było złe, np ballady Jaskra i sceny walki).
  8. Zabójstwa Indiry Gandhi.
  9. Wystąpienie pierwszych przypadków świńskiej grypy, które zostały odnotowane w Meksyku.
  10. Kiedy Margaret Thatcher obejmuje urząd premiera Wielkiej Brytanii
  11. Kiedy po raz pierwszy zagrała Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy?
  12. Kiedy ukazała się pierwsza książka o Harrym Potterze?
  13. Kiedy zburzono mur berliński?
  14. Kiedy Diana Spencer i Karol biorą ślub, przysięgając sobie wielką miłość.
  15. Kiedy trzydziestu trzech górników w wyniku nieszczęśliwego wypadku zostaje uwięzionych pod ziemią w kopalni w Chile.
  16. Kiedy nastąpiło zawalenie się dachu hali w Katowicach, podczas wystawy gołębi.
  17. Pierwsza inauguracja Baracka Obamy na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych.
  18. Śmierć księżej Diany
  19. Inauguracja Aleksandra Kwaśniewskiego.
  20. Egzekucja Saddama Husajna.

Prawdopodobnie jest tak, że nie wszystko pamiętasz, możesz pochwalić się swoim wynikiem w komentarzu, a możesz tego nie robić. —Prawdopodobnie jest też tak, że szybciej przypomnisz sobie rok, niż miesiąc. Druga kwestia wiele osób może żyć w przeświadczeniu, że ma kłopot z zapamiętaniem nazwisk, tymczasem (sic!) w wyniku badań przeprowadzonych przez japońskich naukowców wykazały, że idzie nam to lepiej niż sądziliśmy! Mianowicie szybciej zapamiętamy personalia osób,które zaangażowane są w jakieś działanie, wydarzenie, choćby znane z telewizji, czy internetu niż datę samego wydarzenia i tak podkreślam raz jeszcze, nie musi być to wydarzenie z życia osobistego, którego skutków doświadczyliśmy albo, które stało się naszym udziałem [dla łaknących źródła: (Kogure T et al (2001) Characteristic of proper names and temporal memory of social news evens. Memory 9 (2), 103-16). Tyle, że nie mamy okazji tego sprawdzić organoleptycznie. Czy nie pomyślałaś / nie pomyślałeś przypadkiem, że do niektórych z tych zdarzeń doszło później niż w rzeczywistości miało to miejsce? Jak ten czas szybko zap zapiernicza, nie? Tak zupenie nie…

A kiedyś to było. Można było leżeć w ciepły, wakacyjny dzień, cały dzień i liczyć, nie często w cale przejeżdżające samochody np duże fiaty i trabanty, dzień się wydawał taki piękny, pojemny i na wszystko się miało czas. Na życie, doświadczanie, wąchanie, na stawianie kroków, zabawy w tego (któż to jeszcze pamięta? Wróćmy jednak do tej sytuacji, czy nie masz wrażenia, że wraz z wiekiem, to znaczy, nie z wiekiem XXI, ale z metrykalnym coraz częściej doświadczasz takiej sytuacji, że jesteś przekonana, że coś stało się wczoraj, zaledwie chwilę temu, no może kilka miesięcy temu, a tu po prostu, albo po krzywu upłynęło tyyyle lat? A może tyyyyyle?

Dlaczego doświadczamy iluzji, że czas przyspiesza gdy się starzejemy? Nie wiadomo kiedy uciekło te dwadzieścia ostatnich lat? Dlaczego dni mijają powoli a lata szybko? Dlaczego mamy wrażenie, że czas urlopu mija zdecydowanie szybciej, a miarę upływającego czasu lepiej poznać po wieku dzieci. Cudzych oczywiście.

I tu oto zaczynamy swoją podróż,to znaczy nie od określania wieku progenitury, i to od razu w dwóch kierunkach owa podróż. Z jednej strony chyba nas wszystkich dotyczy strach – w mniejszym lub większym stopniu- przed chorobami, dotykającymi pamięci, naszej własnej, bo – chociaż istnieje taka możliwość, że nie zastanawiamy się nad tym często, to właśnie ona świadczy o tym, kim jesteśmy, kim byliśmy, i w jakimś stopniu, kim będziemy. Oczywiście, nie determinuje całości jestestwa, ale gdyby Tobie, teraz na chwilę odebrać pamięć, zarówno autobiograficzną, jak i kontekstową? Jak i świadomość w jakim kraju i czasie żyjesz, na po kawałku, jak odbieranie cebuli, to kim byś była? Kim byś był? Otóż to pamięć jest ważna, wiedzą o tym ludzie zajmujący się historią, i twórczynie, twórcy reklam.

Z jednej strony to czas wpływa na percepcje pamięci, z drugiej— być może gdy podjęłaś podjąłeś zastanowienie się nad kwestią co by było gdyby... To pamięć tworzy i wpływa na kształt doświadczenia teraźniejszości i to w znacznie większym stopniu niż na co dzień przyszło nam sądzić. I tak, jest coś ciekawego, kiedy przywołujemy minione doświadczenia, i nie, nie chodzi mi o peseloze, jestem za stara, za młoda, częściej peseloza dotyczy kobiet, nie, nie chodzi mi o to, lecz o aspekt, który określamy świadomością autonoetyczną, a w skrócie naszej świadomości, że istniejemy w czasie. To pozwala nam np na przywołanie wspomnień, i wiemy, że to co przywołujemy już się wydarzyło, i wiemy, że miało miejsce w przeszłości, nie w przyszłości, i tak, możemy, o zgrozo, żonglować wspomnieniami, i myśleć, co by było gdyby z y z i nie, nie chodzi o rozwiązywanie równań… Co oczywiście służy jako miecz obosieczny, z jednej strony pozwala nam się umiejscowić w czasie i przestrzeni, umościć sobie gniazdko, z drugiej może posłużyć do tego co w nurcie uważności, czy w psychologii nazywamy ruminacją (ruminacja określenie pochodzące od łacińskiego ruminare, co oznacza „przeżuwać”), czyli ciągłym roztrząsanie myśli i budzących się wątpliwości co jak zrobiliśmy/ zrobiłyśmy i czy można by było lepiej, dokładniej, ale, nie nie idźmy w tę stronę.

Każda osoba, i Ty i Ja dysponujemy, takim aspektem Siebie, którą określamy jako pamięć autobiograficzną. Tą możemy podzielić na pamięć epizodyczną i tu mieszczą się wszystkie wydarzenia z cyklów: pierwsze i ostatnie razy: pierwszy dzień w szkole, pierwsza randka, ostatnie spojrzenie w niebo przed całkowitą utratą wzroku… Mamy tutaj ogół osobistych doświadczeń, które są właściwe tylko dla nas, to znaczy, wiadomo, że w Polsce w wieku lat sześciu idzie się do szkoły, ale każda osoba z nas, nawet jeśli uczęszczałaby do tej samej szkoły, ba, do tej samej klasy, ba siedziała z nami w ławce, będzie pamiętać to wydarzenie inaczej, choćby trochę inaczej. I to jest pamięć, nasza pamięć epizodyczna, z drugi aspekt to pamięć semantyczna tutaj zawieramy doświadczenia naszego życia, np ile uczennic, a ile uczniów chodziło do naszej klasy? W jakim mieście uczęszczałyśmy, uczęszczaliśmy do szkoły powszechnej? Jakie to było miasto? Pamięć ta dotyczy nie tylko rozumienia słów, np ich znaczenia, ale też wiedzę o dotyczą obiektów, czy wydarzeń. To nasze rozumienie czasu nadaje życie wspomnieniom, nie tylko ożywia je, ale przede wszystkim czyni je zrozumiałymi dla nas. Jean Marie Guyau Francuz, etyk i filozof powiedział kiedyś:

żyjące miasto jest budowane na śpiących miastach.

I tak jest z naszym istnieniem i pamięcią. Teraźniejszość wyrasta dzięki przeszłości, a przyszłość dzięki teraźniejszości. Nie można mieć przyszłości nie mając przeszłości, choćby ta druga trwała tylko chwilę, mgnienie zaledwie, była ziarenkiem piasku.

Chcemy myśleć, że wybory przez nas podejmowane są autonomiczne, np nie zależą od czasu, w którym przyszło nam żyć, tak, to jest wygodne myślenie, ale czy uprawnione? Takie grzebanie w archeologii przestrzeni, geografii uwarunkowań jest niewygodne, przykre, pokazuje wiele kwestii prawda? Nie myślimy w ten sposób, bo albo nam nikt tego nie pokazał, albo co bardziej prawdopodobne, czy częstsze, po prostu może stanowić źródło niewygody, przykrości, czy bólu, prościej jest uciec, nie zgodzić się, od-subskrybować znajomego, znajomą i uciec na swoje podwórko. Tendencje, czy wzorce trudno dostrzec nie tylko dlatego, że wierzymy, że my,no jak my, my im nie ulegamy, no a przynajmniej, nie w takim stopniu, jak Ci Inni, Ci to mają dopiero, ale to także jest mechanizm, który pozwala nam nabrać dystansu, i nabrać samą samego Siebie, a i bardzo często chcemy w to wierzyć. Tak. To trudne. Nawet bardzo, ale możliwe. Jesteśmy zanurzone w czasie inaczej i bardziej i wielowarstwowo, niż przyszło nam do tej pory sądzić.

Porzucając ten wątek, zachowując go ku refluksowi ale nie fuksowi, ku refleksji znaczy, dla chętnych (naprawdę warto)- pomyślmy o czymś innym, także… Hmm… Często to robimy, jedni częściej, inni rzadziej, przywołujemy dane wspomnienie, albo inne, albo jeszcze to, o to, to to, jednakże co jeśli polegamy na wspomnieniach częściej, niż nam się wydaje? Kiedy to Diana, Księżna Walii uległa śmiertelnemu w skutkach wypadkowi? Pamiętasz rok i miesiąc? Kiedy runął berliński mur? O jakże, mnóstwo czasu minęło… Z każdym rokiem czas przyspiesza, grudniowe dni świąteczne przychodzą jakby wcześniej, mikołaj się nader śpieszy, i bynajmniej, nie dlatego, że jest przeludnienie i musi odwiedzić więcej kominów, albo na nieboskłonie są korki bo drony, bo eony sań zaprzęgniętych w reniferiady. No nie. Gdzież się podziały lipcowe czasy dni kiedy czas nie musiał mieć brzegów kalendarza, nie musiał być zamknięty w nieokrągłe czy też całkiem pękate daty? Dlaczego urlop do diaska, pędzi jak szalony? I dlaczego świat tak nagle wrzucił piąty bieg, i nie chodzi o ultramaraton, chociaż mary ton i czasami Mary ton usłyszymy. Tak, częstokroć się tak się zadziewa gdy kończymy trzecią dekadę życia i rozpoczynamy czwartą. I dla niektórych matematyka ma tu wiele do rzeczy, a raczej do czasu, który bardziej nagli czterdziestolatka.

cafe jazz trio i ich czterdzieści lat, które minęło, pewnie zbyt szybko, albo z wiatrem, źródło.

I tak, dla osoby, która liczy lat osiem, rok to dłuuugo, w perspektywie czasu, który było dane jej (dotąd) przyszyć, przeszyć, przeżyć znaczy, a dla tej samej osoby tyle, że trzydzieści dwa lata później? Ta teoria, która nosi nazwę teorii proporcjonalności Janeta była obowiązująca przez wiele lat chociaż nie była ona przyjęta bezkrytycznie, Wiliam James jeden z pierwszych psychologów nurtu humanistycznego mawiał, że to raczej opis doświadczanego fenomenu jakim jest postrzeganie upływu czasu niż wyjaśnienie tegoż. Wątpliwości biorą się stad, że owo wyjaśnienie, które zaproponował Janet nie bierze pod uwagę wszystkich czynników,żeby nie napisać, że jest wyciągnięte jak królik z kapelusza Kapelusznika chociażby takiego jak doświadczenie czasu w każdym momencie życia. Pominięty został nie tylko kontekst. Jak wtedy- gdyby uwzględnić całość życia, w odniesieniu do niej jak osoba czterdziestoletnia doświadczałaby upływ dni, o które pytamy? W mgnieniu oka. Czy tak się dzieje? Nie.Sytuacja druga: A jeśli czekasz na upragnioną randkę, i nie masz nic do roboty, nic, poza czekaniem, to w jaki sposób doświadczasz czasu? A jeśli stoisz w długaśnym korku, ludzie się niecierpliwią, co poniektóry krzyknie,ta czy owa osoba przeklnie, niekoniecznie pod nosem, a Tobie za dwadzieścia pięć minut odjeżdża pociąg, a jeszcze tyyyle, a może tyyyyyle do przejechania! No może morze wróci, na pewno nie poczeka, nawet jeśli kochasz morze. Może. A jednak doświadczasz czasu inaczej. A jeśli jesteś dzieckiem, i spędzasz uplany letni dzień wakacyjny, pełen zachwytów nad morzem? A co jeśli jesteś w poczekalni u dentystki, czujesz zapach środków higienicznych, słyszysz jęki bólu, i odgłosy chyba borowania? I wiesz, że jesteś następny w kolejce, i co w inny sposób doświadczasz upływu czasu? I przywołanie tych doświadczeń być może skłoni Cię by kierować się teorią proporcjonalności, albo przynajmniej przychylnie na nią spojrzeć, łypnąć oczkiem.

A teraz pomyśl o tygodniu, o tym, który właśnie minął. Tak rzeczywiście pomyśl. Poświęć na to chwilę- być może dłuższą —jeśli tylko chcesz. Czy możesz go określi jako relewantny, czy wspomnienia z tego czasu są żywe? A przecież jeśli przeżyłeś, przeżyłaś -dziesiąt lat przecież powinna to być chwila- mgnienie ledwie, przecież o ile nie zdarzy się coś znaczącego, coś bardzo znaczącego (ślub, rozwód, śmierć osoby bliskiej, narodziny etc) to za pięć, dziesięć lat jakie znaczenie będzie miał dla Twojego życia ten właśnie tydzień? Przecież czymże jest siedem dni, które właśnie przywołałam według wieku metrykalnego, tak Twojego wieku, i nie chodzi o XXI. Choćby to w jaki sposób spędzasz minuty czy godziny wpływały na następne dni, tygodnie, czy lata. Dlatego właśnie teoria autorstwa Janeta można obalić i obalono mimo tego, że na pierwszy rzut oka wydawać się może jako trafna, dzisiaj traktuje się ją w kategoriach opisu doświadczanego przez nas zjawiska, a nie jego wyjaśnienie.

Nie oceniamy, czy też nie rozpatrujemy całego życia, ale także jest owy opis, jeśli miałby być teorią, dziurawy jak dziura w ósemce, albo piątce. I co? W jaki sposób doświadczasz czasu, kiedy siedzisz nie do końca wygodnie, założę się, że nie do końca wygodnie!- na fotelu u dentysty, i czy to z wizją leczenia kanałowego, czy nie, albo tylko przeglądu (no, tu już wygodniej można się umościć, ba, nawet zażartować- bo dentystki i dentyści rozumieją tajemną artykulację, nawet, a zwłaszcza wtedy kiedy mamy napakowane do ust różnego rodzaju przyrządy!) Jest inaczej niż po drugiej stronie drzwi, prawda? Właśnie Jannet zignorował takie zmienne jak proces koncentracji na na wykonaniu jakiegoś zadania, ale też wpływ emocji, a percepcja czasu jego doświadczanie zdaje się korelować z emocjami,ich natężeniem, czy też charakterem, czym innym jest się zirytować, zasmucić, zezłościć, w….rwić, no ale czym innym jest doświadczanie przyjemności w czasie, radości, czy podniecenia, nieprawdaż? A no właśnie, i tu jest czas pogrzebany. Tak, nie będę posiłkować się cytatem Alberta Einsteina. Nie wyjaśnia momentów, t y c h momentów, które niewątpliwie b y ł y, a w których to czas, a raczej jego postrzeganie uległy zniekształceniu.

Czy miałaś kiedyś wrażenie, że wracasz po dwutygodniowym nie byciu w życiu np urlopowałaś się właśnie i czy masz poczucie, że w domu, nie było Cię całe wieki, a jeśli nie wieki, i nie chodzi mi o obecność szczątków skamielin na parapecie, wróć to popękana ziemia w doniczce po paproci, która tutaj kiedyś była ? A przecież jeśli teoria Janeta była by prawdziwa, tak krótki wyjazd, być może miły, który był źródłem wytchnienia, a teraz będzie źródłem westchnienia (jeśli/kiedy będziemy je wspominać- mile) ale cóż, to pauza, może pół-pauza, a nawet ćwierć, nic godnego zapamiętania. I tak Lemlich także się mylił! Ponieważ wedle wzoru który opracował sześćdziesięciolatkowi czas powinien biec dwa razy szybciej niż wtedy gdy miał lat bodaj piętnaście. Problem z określaniem mijalności czasu jest to, że pytamy częstokroć dwudziestolatków, i sześćdziesięciolatków, tyle, że daje sobie uciąć palec u jednej ręki, że nie są to te same osoby w wieku lat dwudziestu i te same, tyle, że później, no cztery dekady później. Przynajmniej jeśli chodzi o dziś żyjących osoby, które mają lat sześćdziesiąt.

Subiektywne postrzeganie czasu łatwo jest opisać, ale o wiele trudniej zmierzyć. Możliwa jest jeszcze inna perspektywa. Mianowicie, że to świat przyspieszył. W roku tysiąc dziewięćset dwudziestym nie uświadczyłabyś w łazience (albo innym pomieszczeniu gospodarczym) obecności pralki automatycznej, nie można było czasu w jakiś sposób zaoszczędzić, nie było aut, czy przetransponować, przerzucić na innego rodzaju aktywności. Kiedyś pisało się listy i było wiadome, że są to listy analogowe, bo innych nie było, słało się na poste… Poste restante, a dziś można zapytać restauracja z czym? Z jakim postem? Z menu to rozumiem, ale z postem? To świat przyspieszył, jeśli nie jest się osobą wykluczoną cyfrowo to mail można wysłać w kilka sekund. W jednym z holenderskich badań, spytano tysiąc pięćset osób dorosłych, jak minął przeszły tydzień? Odpowiedzi były dwie, dwie przeważające, szybko, albo: bardzo szybko. I tak, choć odpowiedź na to, dlaczego odczytujemy, czy też postrzegamy upływ czasu jako szybszy wraz z wiekiem jest nadal otwarta to jedna z intuicji jest taka, że jako dzieci mamy małą kontrolę nad tym, co robimy, zadania tudzież aktywności są nam wyznaczane odgórnie przez rodzinę pochodzenia, szkołę, najbliższe otoczenie. Ujawniono także, że im jesteśmy starsze, starsi to szybciej postrzegamy upływ dziesięcioleci. Czterdzieści lat minęło jak jeden dzień… No dobrze, albo i nie- wróćmy do pytań, które otwierały tekst:

Jak poszło Ci z zadaniem zamieszczonym w introdukcji? Dla osób które nie chcą szukać…

Oto odpowiedzi.

  1. Nagroda Nobla została przyznana trzeciego października tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego szóstego natomiast wręczona w Sztokholmie dziewiątego grudnia tego samego roku. Komitet Noblowski w uzasadnieniu napisał: „za poezję, która z ironiczną precyzją pozwala historycznemu i biologicznemu kontekstowi ukazać się we fragmentach ludzkiej rzeczywistości”.
  2. Chapman planował to morderstwo od kilku miesięcy. Rankiem ósmego grudnia czekał na muzyka przy Dakocie, apartamentowcu, w którym Lennon mieszkał. Tego samego dnia osobiście spotkał swojego idola, który podpisał dla niego kopię albumu Double Fantasy. Lennon zginął tego samego dnia wieczorem.
  3. Dwudziestego drugiego kwietnia dwa tysiące pierwszego roku… Czyli jakby nie liczyć prawie dwadzieścia lat temu liczy sobie ta postmodernistyczna baśń.
  4. Jakby nie liczyć- Polsat. Dwudziestego dziewiątego grudnia dwa tysiące trzeciego roku.
  5. Wojna o Malwiny trwała od 2 kwietnia – 14 czerwca 1982 roku.
  6. Dwunastego marca tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego dziewiątego roku Polska, Czechy i Węgry jako pierwsze kraje z dawnego bloku wschodniego wstąpiły do NATO. Tego dnia w stanie Missouri,Bronisław Geremek,który piastował stanowisko ministra spraw zagranicznych przekazał na ręce sekretarza stanu Stanów Zjednoczonych akt przystąpienia Polski do Traktatu Północnoatlantyckiego.
  7. Od dwudziestego drugiego września tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego drugiego roku do piętnastego grudnia tegoż roku.
  8. Październik 1984 roku.
  9. Marzec 2009 roku.
  10. W maju 1979 roku.
  11. Trzeci stycznia 1993 roku.
  12. seria siedmiu powieści fantasy autorstwa J.K. Rowling, wydawanych od 1997 do 2007 roku, a dokładnie oficjalna premiera książki, pierwszej części odbyła się 26 czerwca 1997 roku.
  13. Mur Berliński zburzono w nocy z czwartku 9 listopada na piątek 10 listopada 1989, po przeszło dwudziestu ośmiu latach istnienia.
  14. Diana, księżna Walii, a właściwie Diana Frances Mountbatten-Windsor z domu Spencer – pierwsza żona Karola, księcia Walii, syna królowej Wielkiej Brytanii Elżbiety II i Filipa, księcia Edynburga. Później matka Wilhelma, księcia Cambridge oraz Henryka, księcia Sussex, złożyła przysięgę ślubną 29 lipca 1981 roku Zaślubiny transmitowane były przez środki masowego przekazu co pozwoliło na to by niemal miliard ludzi na całym świecie zobaczyło chociaż część uroczystości.
  15. Katastrofa górnicza w Copiapó (określana również jako katastrofa górnicza w San José) – katastrofa wywołana tąpnięciem, jaka miała miejsce 5 sierpnia 2010 roku w kopalni miedzi i złota San José, niedaleko Copiapó, na pustyni Atakama, 830 km na północ od Santiago, stolicy państwa.
  16. Katastrofa budowlana na terenie Międzynarodowych Targów Katowickich – zawalenie się dachu hali Międzynarodowych Targów Katowickich (MTK) w Chorzowie, mieście, które graniczy z Katowicami miało miejsce 28 stycznia 2006 podczas ogólnopolskiej wystawy gołębi pocztowych.
  17. Styczeń 2009 roku.
  18. Ostatniego dnia sierpnia 1997, a w zasadzie w nocy o godz. 0:24 w Paryżu, Mercedes S 280 uderzył w filar tunelu Alma.
  19. 23 lipca 1995 roku.
  20. Grudzień 2006 roku.

Przyjrzyj się wydarzeniom, które datowałaś, datowałeś nie właściwie. Czy określiłaś określiłeś je dziejące się za wcześnie, czy za późno? Całkiem prawdopodobne, że było i tak i tak. Jak to możliwe? Przy wydarzeniach sprzed co najmniej dziesięciu lat jak przyznanie Wisławie Szymborskiej Nagrody Nobla- zadziały się później jak w rzeczywistości, i to jest błąd, który nazywany jest zbliżeniem teleskopowym. Nagle dostajemy buteleczkę, albo ciasteczko, którym dysponowała Alicja w Krainie Ciarów i… Tak jakby czas się skurczył w praniu. Przeciwieństwem jest oddalenie teleskopowe. Wtedy błądzimy, ale z wektorem z drugiej części skali. Określamy datę dawniej niż miało to realnie miejsce, i nie dotyczy to zdarzeń dawnych, i nie nie chodzi o bitwę pod Grunwaldem, chyba datę 1410 mamy my w kraju leżącym gdzieś nad Wisłą wyrytą w świadomości lat szkolnych. Raczej dotyczy przeszłych tygodni i poprzez doświadczenie tych dwóch zniekształceń możemy mieć wrażenie, że życie nagle przyspiesza. Norman Bradburn w 1987 roku sformułował hipotezę klarownej pamięci. I określił on, że ogólnie wszyscy wiemy, że wspomnienia wraz z upływem czasu bledną, dlatego do orientowania się w czasie wspomagamy klarowności, to jest rodzaj naszej nawigacji. Jeśli wspomnienie nasze jest niejasne, mgliste, odległe jakoby (sic!) zakładamy, że miało miejsce dawniej. Możemy jednak zakładać, że im więcej wiemy o wydarzeniach tym miały one miejsce nie tak dawno, a nawet, blisko całkiem tego dnia, w którym teraz żyjemy, nic bardziej mylnego. Lidia Bring i Susan Crawley przeprowadziły na ulicach bodajże Londynu takie samo badanie, tylko, że a)pytania były inne, b) było ich więcej i okazało się, że to ile respondent respondentka wiedziała o danym wydarzeniu na to miał wpływ czy zadziało się przed czy po jego jej narodzinach. I co, pobawisz się obstawiając kiedy osoby pytane określały trafniej?

Zasób wiedzy dotyczący określenia danego wydarzenia jest pomocny, tak, z tym, że… Jeśli wydarzenie miało miejsce przed urodzeniem się danej osoby, wtedy bowiem korzystamy z wiedzy społecznie zgromadzonej, a nie z pamięci osobistej. A co jeśli osoba zapytana o jakieś z wydarzeń w ogóle o nim nie wie? Przecież i tak może się zdarzyć, a wtedy ludzie zakładają, że musiało się zdarzyć w tej samej galaktyce, ale bardzo dawno temu. Jeśli nigdy nie słyszałeś o wydarzeniu nie będziesz pamiętać także jego daty, niby oczywiste, ale jednak tak nie jest. Im częściej przywołujemy dane wspomnienie np poprzez rozmowę o nim, tym bardziej będziemy nie tylko je pamiętać, ale także konkretnie wskażemy jego datę, powtarzanie drugą naturą człowieka? A co jeśli dodamy do nich komponent emocjonalny? I z jakiego wektora, jeśli będzie to doświadczenie pozytywne skorelowane np z uczuciami radości to będziemy pamiętać je lepiej im częściej o nim mówimy, jeśli dodamy do tego emocje trudne, to im częściej będziemy o nich mówić one zaczną blednąc, chociaż jest tu jeden haczyk, to znaczy jeden wielki hak wyjątek, nie mówię tutaj o doświadczeniach ze spektrum chociażby stresu pourazowego. Zmarły w 2011 roku Willem Wagenaar, który swoje życie poświęcił na zgłębianiu zagadnienia pamięci zwłaszcza w jej aspekcie autobiograicznym doszedł do wniosku, że to co się wydarzyło, kto brał udział w danym wydarzeniu, i gdzie ono miało miejsce ludzie zapamiętują dobrze, sprawa ma się odmiennie co do określenia jego daty… Nie jest to tak często podkreślane, czy przywoływane, bo losie ile razy relacjonujemy podczas spotkań nieformalnych dnia dwudziestego piątego lutego zrobiłam x, y, z i jezcze g, a pomiędzy tym jeszcze dołożyłam h i ce, to wysokie c, nie opisujemy pierwsze trzy wspomiane przez Wagenaara częściej.

Jeśli zatem określamy,czy bardziej jesteśmy przekonane, że wydarzenie miało miejsce nie tak dawno- a było odwrotnie – to tutaj może mieć źródło przekonanie, że czas przyspiesza i przypisujemy to własnemu starzeniu się. I nie ma znaczenia, czy to wydarzenie miało miejsce po czy przed naszymi urodzinami, czy je przeżyłyśmy, czy tylko o nim przeczytaliśmy. Nie ma także znaczenia komponent emocjonalny jaki temu towarzyszy. I tak, jeśli niezbyt pamiętamy dane wydarzenie a priori przyjmujemy, że miało ono miejsce dawniej niż w rzeczywistości. Teoria śladów pamięciowych ma swoje źródło jeszcze w XIX wieku tyle, że problem jest taki, że jeśli jeśli dobrze zapamiętamy doświadczenie, które chociażby nas dotyczy, nawet gdyby działo się one dawno, to potrafimy przyporządkować datę bez najmniejszych problemów. Zwłaszcza jeśli owo wspomnienie, o którym rozmawiamy, nie działo się później niż cztery miesiące.

Jeśli chcesz dalej się zabawić, to zadaj sobie pytanie i na nie odpowiedz, biorąc pod wzgląd dwa ostatnie miesiące to z iloma przyjaciółmi się spotkałeś, spotkałaś?

Dlaczego o to akurat pytam?Dlatego, że całkiem możliwe, że przypomnisz sobie spotkania, które jakby się przyjrzeć na pierwszy rzut oka miały miejsce całkiem niedawno, a na drugi, dawniej niż to się na początku wydawało. Istnieje różnica między pytaniem: Ile razy w ciągu ostatnich dwóch miesięcy spotkałeś się z przyjaciółmi? A: Ile razy od początku miesiąca stycznia spotkałeś się z przyjaciółmi? Jeśli komuś trudno określić kto jest już przyjacielem, a kto przestał nim być to niech zamieni na kolegów, koleżanki. Jeśli przyjrzymy się tym dwóm pytaniom to łatwiej jest uniknąć błędu, o którym wspominałam zadając drugi tym pytania dlatego, że dajemy osobie, którą pytamy znak orientacyjny w postaci np konkretnej daty. Po prostu przyjmujemy inny typ nawigacji po wspomnieniach. Jeśli poprosiłabym Ciebie, żebyś ułożył bądź ułożyła listę wydarzeń wspomnianych na początku tekstu w porządku chronologicznym, zamiast określać jego datę to okazało by się, że to jest o wiele łatwiejsze, właśnie dlatego, że organizacja treści wspomnień przebiega w inny sposób. Przyjmując założenie, że nie jesteś osobą, która w wyniku urazu mózgu ma problem np w pamiętaniu nowych wspomnień. Dla tych osób zadanie to staje się bardzo trudne. Antonio Damasio wspomina o tym, że osoby, które chorują na amnezje tracą możliwość organizacji pamięci wokół punktów odniesienia, oczywiście nie popadajmy w uogólnienia, działo się tak gdy uszkodzenie obejmowało obszar kresomózgowia, a dokładniej jego części podstawnej. Oczywiście, możemy nauczyć się wtedy nowych rzeczy, ale jeśli chodzi o określenie danych wydarzeń możemy zrobić to źle średnio pomylić się o pięć lat określając daty konkretnych wydarzeń.Możesz wiedzieć, że dane zdarzenie miało miejsce w środę, ale nie skojarzyć roku. Nie są wstanie przyporządkować danego wydarzenia do odpowiedniej dekady, w którym miało ono miejsce. Co więcej gdy oglądaliście jakiś film, no oglądaliście kiedyś prawda? Czy doświadczyliście takiej oto sytuacji, no to ta aktorka… No ta, ale nie pamiętam, jak się nazywa…. A daję sobie rękę uciąć, a ręka kwestia ważna… Nigdy nie doświadczyliście sytuacji no to Margaret Natalie Smith… Ale za cholerę nie pamiętam czym się zajmuję, i nie, nie chodzi o eliksir zapomnienia ważony w Hogwarcie. Pamiętanie a raczej zapamiętywanie zawodu dzieje się inaczej.

Jeśli weżniemy zdarzenie ważne dla historii naszego kraju to bardzo pamiętamy co w tym momencie robiłyśmy robiliśmy, a niekoniecznie określamy datę, przyjdzie nam to łatwiej jeśli dzieje się w czasie odmiennym od innych dni, np w weekend, gdy nie pracujemy, albo w nasze imieniny, jeśli akurat je obchodzimy. Jeśli skrzyżujemy wydarzenie publiczne i czasem, który ma dla nas znaczenie osobiste te wspomnienia będą ciągle żywe i to nałożenie się dwóch czynników sprawi, że będziemy mogli określić bezbłędnie jego datę. A jeśli opowiadamy o nim, i po częstokroć je przywołujemy przy różnych okazjach to tak się stanie na pewno.

Z drugiej strony różne dane bierzemy pod wzgląd chcąc sobie przypomnieć datę wydarzenia np czy było wtedy jasno, czy ciemno, jaka była wtedy pora roku itd. Z trzeciej strony- to w jaki sposób to robimy zależy od naszej metryki to jasne, jeśli mamy lat cztery potrafimy określić, czy przywołać godzinę danego zdarzenia, ale dopiero później czyli po szóstym roku życia miesiąc, a dzieje się tak dlatego, że nazwa miesiąca czy też jego koncepcja jest dla dziecka bardziej abstrakcyjna niż godzina, a także myślę, że rzadziej się z nią styka w wieku czterech, czy pięciu lat. Jeśli zależy Ci by określić datę danego wydarzenia dokładniej pomyśl o kontekście osobistym, a nie społecznym danej sytuacji. Jeśli będziemy sobie chciały przypomnieć ilość występowania czegoś ile razy byłam u dentysty? To jak mówi Elisabeth Loftus warto wtedy przyjąć jak najszerszą perspektywę czasową i ją zwężać do krótszych okresów, a nie na odwrót. Jeśli zatem chcę wiedzieć ile razy w ciągu sześciu miesięcy byłam u stomatologa, najpierw przywołuję ważne wydarzenie, które miało miejsce około rok od wydarzenia, o które mi chodzi, a dopiero potem przywołuję coraz to bliższe wydarzenia zbliżając się do tej daty, którą mamy dzisiaj. Następnie dokonawszy przeglądu zadaję sobie pytanie ile razy w ciągu ostatnich sześciu miesięcy byłam u stomatologa? No ze stomatologiem, może być jasna sprawa, o ile oczywiście nie jesteśmy w trackie np leczenia kanałowego, a jeśli pytałabym ogółem o wizyty u lekarzy? Nie,nie chodzi mi o teleporty, tele- trele -porady, które można zliczyć sumując połączenia. Zresztą można podstawić, czy też postawić inne pytanie, ale procedura określania będzie miała taki sam przebieg. Brzmi skomplikowanie, być może, ale jeśli zależy nam na trafnym wskazaniu pewnej ilości- to przeprowadzenie takowej procedury jest ważne. Jeśli rozpatrujemy wydarzenia autobiograficzne, datą w jakiś sposób graniczną- co do trafności naszych przewidywań- to sześćdziesiąt dni, jeśli coś miało miejsce wcześniej, rekomenduję przyjąć, że miało to miejsce wcześniej niż wstępnie przyjmujemy, jeśli coś miało miejsce więcej niż pół roku temu dołóż miesiąc, wtedy bardziej traficie. Jeśli wydarzenie, którego datę chcesz sobie przypomnieć określasz na siedem lat temu dodaj rok pewnie będzie to bliżej ośmiu. I tak wydarzenia z życia społecznego, a nie te osobiste trudniej nam przyporządkować do dat, kawały z brodą o rocznicach ślubu, vel rozwodu proszę zostawić na boku, albo w booku, dowolnie wybranym, włożyć między wiersze, wersy… Najlepiej oceniamy przyjmując perspektywę ostatnich trzech lat, albo tysiąca dni. Jeśli wydarzenie miało miejsce przed to dajcie jeszcze jakiś margines czasowy, będzie on tym obszerniejszy im bardziej odległe wam się wydaje.

c.d.n

2 myśli na temat “[549].Nie wiadomo kiedy uciekło te dwadzieścia ostatnich lat… (Dlaczego czas przyspiesza kiedy się starzejemy,a dni mijają powoli, a lata- szybko?)- albo nie liczę godzin i lat…część pierwsza.

  1. Moja ilość poprawnych odpowiedzi: 0.

    O wydarzeniach numer 5, 9, 14, 16 nawet nie wiedziałem przed lekturą tego wpisu 😉

    Generalnie nie przywiązuję wagi do dat i pamiętam tylko daty urodzin członków najbliższej rodziny, plus jedna ważna data wyryta na ślubnej obrączce na palcu serdecznym.

    Łatwiej mi natomiast skojarzyć *kolejność* wydarzeń. Stąd też jeżeli muszę sobie przypomnieć kiedy się coś wydarzyło, próbuję znaleźć okoliczne wydarzenia „kotwiczące” do zadanego czasu / okresu. Całkiem jak z tym dentystą.

  2. Tylko w 3 przypadkach wiedziałem, że powinienem pamietać rok wydarzenia. W dwóch przypadkach pamiętałem prawidłowo.
    Wspomnę własne doświadczenie, które może nieco wiąże się z niektórymi aspektami tego wpisu.
    Na początku tego roku – zapomniałem kto spalił świątynię w Efezie!!!!
    To nie było byle jakie zapomnienie. Przypomnę, że słynną świątynię, jeden z 7 cudów świata, spalił miejscowy szewc tylko po to aby zyskać sławę.
    Sąd wymierzył mu karę – zatłuczenie kijami i absolutny zakaz wspomnienia imienia sprawcy.
    Oczywiście zakazu nie przestrzegano choć groziła za to dożywotnia banicja.
    Pomyślałem sobie: czy ja zapomniałem, czy może, mój mózg uhonorował wyrok sprzed 2,376 lat?
    Bardziej podoba mi się druga opcja.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s