[549].Nie wiadomo kiedy uciekło te dwadzieścia ostatnich lat… (Dlaczego czas przyspiesza kiedy się starzejemy,a dni mijają powoli, a lata- szybko?)- albo nie liczę godzin i lat…część pierwsza.

Proponuję udział w zabawie. Teraz. Natychmiast. W tej właśnie chwili. Czy jesteś w stanie, z pamięci, ważne, by nie było to przy użyciu wujka Googla, ani cioci Wikipedii - bo grasz sam, sama dla Siebie- podać miesiąc i rok wspomnianych poniżej dwudziestu wydarzeń? Tak po prostu, z pamięci, swojej pamięci, a nie mózgu elektronowego zwanego … Czytaj Dalej [549].Nie wiadomo kiedy uciekło te dwadzieścia ostatnich lat… (Dlaczego czas przyspiesza kiedy się starzejemy,a dni mijają powoli, a lata- szybko?)- albo nie liczę godzin i lat…część pierwsza.

[549]. Nie polecam.

Dzisiaj miał się ukazać tekst o czymś innym, ale tak się złożyło, że zobaczyłam Carte Blanche- i rozłożyło się, także tak, że postanowiłam o tym filmie napisać. Pomysł - tym razem na film- podsunęło samo życie, to opowieść o fragmencie życia Macieja Białka, nauczyciela historii w jednym z lubelskich liceów, który odkrywa, że doświadcza choroby, … Czytaj Dalej [549]. Nie polecam.

[548]. Struna.

Piszę tekst, który się wzdłuża i wydłuża, pęcznieje, a w międzyczasie, między wschodem, a zachłodem zastawiam i zastanawiam się czym jest dźwięk, wydźwięk... Struna ścieżka. Żyłka cienka światłocienia brzmienia, znak, dźwięk i smak. Akord - nie kord. To brzmienie solo i w spół na pół wespół zespól zespół- choć całości, czy w mol bemol czy … Czytaj Dalej [548]. Struna.

[548]. Z jednej struny, wróć, z jednej strony…

Zimno. Daleko dalej. Przeciek przecinka, może w kropce, kropki, krok nieporadny po- ranny skąd do gdzieś na ziarnku lodu. Sokratejskie wejrzenie w Siebie skostniałe. Rozmowy trud wśród milczeń grud. Dialog rwie się monologiem przetykany językami umarłymi. Już drugi rok nie było wiosny ni lata, lata tkają się po grudzie po grudzień siecią zmarszczek na czek … Czytaj Dalej [548]. Z jednej struny, wróć, z jednej strony…

[546]. Po prostu.

Ponieważ nie wiemy kiedy umrzemy myślimy o życiu jak o niewyczerpanym źródle. Jednak wszystko dzieje się tylko pewną ilość razy, tak naprawdę bardzo małą ilość. Jak wiele razy wspomnisz jakieś popołudnie z Twojego dzieciństwa? Popołudnie, które jest tak ważną częścią ciebie, że nie wyobrażasz sobie życia bez niego. Może jeszcze cztery lub pięć razy, może … Czytaj Dalej [546]. Po prostu.

[545]. Urodzić się pod szczęśliwą gwiazdą cios w nos albo: Ty, chono Tycho Brahe zostań moim brachem, czyli nie tylko o tym, że trzeba mieć nosa do gwiazd.

(tekst bez związku- można czytanie go pominąć) Pamiętam, wiosna w pełni, rok dla mnie przełomowy, miejscowość pod dużym polskim miastem. Rzęsisty deszcz, intensywne zapachy, wybijające się z szarości, zieleń aż przenika szuranie niebem, bo niebo się tedy otwierało, i pytanie, co dalej, co dalej w życiu? I dźwięk, ciężkich kropel. Pamiętam dokładnie, nie tylko zapachy, … Czytaj Dalej [545]. Urodzić się pod szczęśliwą gwiazdą cios w nos albo: Ty, chono Tycho Brahe zostań moim brachem, czyli nie tylko o tym, że trzeba mieć nosa do gwiazd.

[544]. Wymawiam: dwudziesty wiek…

Wymawiam: dwudziesty wiek i skóra mi cierpnie. Ogromy milczenia. Bo przy całym zgiełku mowy, miliardach słów na minutę,przy rozmnożeniu się prasy, filmu, telewizji,rzeczywistość nienazwana olbrzymieje, natomiast ta druga, przetłumaczona nie nadąża za nią, i jest proporcjonalnie słabsza, niż była w ubiegłym stuleciu. Wie o czym mówię, każdy, kto zdumiewał się nad przepadaniem bez śladu wydarzeń, … Czytaj Dalej [544]. Wymawiam: dwudziesty wiek…

[542]. Nosi.

I. Nosi. w sobie zdania, które układają świat, pomiędzy śniadaniem, a kolacją deserem a abstrakcją. Kolejną racją, mniejszą większą obligacją. Nosi w sobie spojrzenia, które nie boją się wejrzenia wrzenia, zdziwienia, ani milczenia. Nosi w sobie cienie i kolory, kolarze i wzory, na grawitAkcję, na kolejną relacje, na rozkład pekape i rozkład zajęć, na obraz … Czytaj Dalej [542]. Nosi.

(540). Naprawdę Vince? Naprawdę?O (nie) hołubieniu, dłubaniu, gubieniu…

Jeszcze kilka lat temu, kilkanaście w każdym razie długo, i długo dłużej i jeszcze jest to przekonanie żywe cóż, że wszystko co ciekawe dzieje się poza Twoją/ Moją/Naszą strefą komfortu, a łykaliśmy (z dużym prawdopodobieństwem wiele wielu z nas) jak młode pelikany rybki i inne didaskalia kolacyjne, czy na inny posiłek, bez różnicy, czy w … Czytaj Dalej (540). Naprawdę Vince? Naprawdę?O (nie) hołubieniu, dłubaniu, gubieniu…