[605]. Snob snobem, i tak dalej…

Zastanawiałam się jak rozpocząć nowy Rok na blogu, i mam oczywiście klika pomysłów, z tym, że nie na tę chwilę. Do tego nie chciałabym żeby to był sążnisty artykuł, który przygwoździ zdaniami wielokrotnie złożonymi i to nie wiadomo czy w kancik, nie, żeby Państwa puszczać Kantem, albo napuszczać na Państwa Kanta, chociaż… Dlaczego nie? Na początek, ten, z którym, nie do końca się zgadzam.

Czytaj Dalej „[605]. Snob snobem, i tak dalej…”

[603]. Zaimki.

Prosty most na Krzywej kołysze się wytartymi balladami kroków. Prosty most na Krzywej wypolerowany względem uroków. Prosty most na Krzywej rozkasłany pięścią i pieśnią. Prosty most na Krzywej obiecuje daleką drogę. Prosty most na Krzywej, na który spoglądasz co świt źrenicami pełnymi mgły.

***’

Miłosz pisał w Zaczynając od moich ulic tak:

Jak zmienić stosunek do czasu? Jak odzyskać łączność z przeszłością, czy odległą o pięćdziesiąt, czy dwadzieścia tysięcy lat, bo ilość lat tu nie waży? Nie dlatego, żeby ją zbierać jak znaczki pocztowe, nie dla anegdoty i plotki o madame de Stael, Marysieńce Sobieskiej czy mężach stanu. Dlatego, żeby nakarmić teraźniejszość, która jest inna, pełna, cenna w każdej minucie, jeśli ręka, która trzyma pióro, jest razem ręką białoruskiego chłopa zapalającego łuczywo na obrzędzie „dziadów” i Indianina zabitego przez Cortesa (…) jeśli niebo nad głową jest to samo, a ci, co minęli, nie byli tylko glebą pod nas wyższych, ale uczestniczą nadal tu, obok.

[Zaczynając od moich ulic, Czesław Miłosz, Instytut Literacki, Rzym, 1985 r, s 308].

***’

Nie jestem tak optymistycznie nastawiona jak poeta. Czy Oni są, zawsze, czy tylko kiedy nam, istniejącym teraz jest tak wygodnie o nich, pamiętać. I tak zaimki są ważne. A przecież dziedziczymy (?), to co wygodne, i to co mniej, i to co w ogóle. I oczywiście jest tu ważny pierwiastek wyboru, nie zawsze istniejący. Jeśli tak, to przecież nic więcej – jak ułuda, albo wygoda, pamięć od święta, nie odświętna, ale przecież jest jeszcze most na Krzywej.

[563].

Trzy Prawa Lema powiadają, że: l) Nikt nic nie czyta; 2) Jeśli ktoś coś czyta, to nic nie rozumie; 3) Jeśli ktoś coś czyta i rozumie, to natychmiast zapomina.

[Stanisław Lem].

***

[źródło].

Zastanawiam się kiedy pierwszy, a kiedy ostatni raz spotkałam się ze sobą, niespiesznie i (nie)spodziewanie. W radości, w smutku, w przeżywaniu trudnych i przyjemnych emocji.

Czytaj Dalej „[563].”

[120+2]. Testament.

Jeśli jest to pierwsza książka Hawkinga,albo w ogóle pierwszy kontakt z Autorem, to lepiej od niej nie zaczynać swojej przygody z fizyką. Nie dlatego, że jest trudna, ale dlatego, że nie jest miarodajna.
Angielski wydawca pisze w przedmowie, że została ona dokończona przez współpracowników fizyka. Jest to książka pożegnalna.
To co przeszkadza mi w odbiorze treści to wplątanie w książkę wątków autobiograficznych, ale rozumem skąd to może wynikać. Po prostu książkę trzeba było ukończyć.A już wstęp Redmayne’a tonieporozumienie. Odnieść można wrażenie, że Aktor kieruje światełko uwagi na siebie, a już pisanie o niepełnej sprawności fizyka jego heroicznej walki, i bardzo ekspresywnych brwi… Jak ten aspekt ma się do książki popularnonaukowej? Nie rozumiem.
Autor(zy?) wprowadza(ą) i utrwalają błąd, Galileusz nie wymyślił teleskopu, on go udoskonalił.(Pierwsze znane teleskopy, które można było wykorzystać do poznawania nieba zostały skonstruowane … w Holandii na początku XVII wieku przez… Hansa Lipperheya).

[Krótkie odpowiedzi na wielkie pytania, S. Hawking, tł, M, Krośniak, Zysk i Spółka, Warszawa 2018, źródło].

Niewątpliwym wkładem Autora jest propagowanie istoty nauki, jej poznawania dla osób, których drogi potoczyły się w sposób inny, tak, że ścieżki ich życia nie przebiegają do/ z instytutów fizyki, chemii,ale nadal potrafią i chcą patrzeć.
Doceniam fakt, że Autor może skierować do mnie swoje pożegnalne słowa. I jakkolwiek wcześniejsze słowa wstępu poczynione przez innych do mnie nie trafiają, są nie na miejscu, to słowo kierowane przez Stephena mogło by z powodzeniem otwierać książkę.
Im bardziej w głąb czytelniczych podróży z książką pt. Krótkie odpowiedzi na wielkie pytania jest przekonanie, że nie jest to podróż w głąb fizyki, nie należy jej treści porównywać z Krótką historią czasu ale właśnie pożegnaniem Hawkinga z fizyką w tle.
Czy polecam przeczytanie tej książki? Jeśli weźmiesz pod wzgląd to co napisane powyżej, tak. Dla opowieści. Dla wytchnienia. Dla relaksu, i by się pożegnać, albo przywitać z Hawkingiem. Niezależnie od tego, czy się z nim zgadzamy, czy jednak nie? Warto poznać jego poglądy — a nie powtarzać zasłyszane. Czy książka spełnia swoje zadanie? Czy odpowiada na Wielkie Przykładowe pytania:

Czy istnieje BÓG? Albo początek czasu. Jak to się wszystko zaczęło? Dlaczego istniejemy? Czy nasz Wszechświat jest jedyny w swoim rodzaju? I czy się skończy? Czy są inne istoty rozumne we Wszechświecie? Jakie jest prawdopodobieństwo innego życia we wszechświecie i jak może przebiegać ewolucja? To tylko niektóre z nich.

Im dalej w opowieść tym więcej fizyki w fizyce, a wątki autobiograficzne są tylko spójnikami, wtrąceniami, które pozwolą na toczenie się opowieści w sposób uporządkowany.

Dla kogo jest lektura tej książki? Dla osoby, która chcę zaprzyjaźnić się a astronomią, fizyką, osoby, które zawodowo zajmują się wymienionymi dziedzinami, chyba jednak nie znajdą tam nic nowego, a z dużym prawdopodobieństwem ci, którzy są zaznajomieni z poglądami Hawkinga, który odnoszę nieodparte wrażenie napisał tę książkę dla Siebie samego, jako manifest, albo testament- pożegnanie. Można się z jego poglądami nie zgadzać, ale najpierw trzeba je znać.

Czytałeś, Czytałaś? A może dopiero zamierzasz sięgnąć? Jakie są Twoje wrażenia?

[524]. Again and again. No pain, no gain’?

A niech będzie napiszę coś, ze wszech miar niepopularnego. Rozwój osobisty, którego dewizą jest mogę osiągnąć wszystko jeśli tylko wystarczająco się postaram, jest mechanizmem, na którym zarabia się biliardy, powoduje wzbudzanie winy. Nie, nie będziesz kimkolwiek chcesz, jeśli tylko w y s t a r c z a j ą c o — a nawet, t r o c h ę więcej się postaram. Tak, to cóż, wysysa się z nas złotówka po złotówce. Piękniście nie?

Zanim przejdziemy do lektury: polecę Ci kilka tekstów, do których możesz zajrzeć, jeśli oczywiście chcesz:

Wola

Czytaj Dalej „[524]. Again and again. No pain, no gain’?”

[519]. Myśli luzem.

Gogol wspomniał kiedyś: Bardzo wiele książek należy przeczytać po to, aby sobie uświadomić, jak mało się wie. To jednak bardzo bolesna czynność. Zwłaszcza jeśli człowiek uświadomi sobie, że stan jego (nie)wiedzy przekłada się na jakość życia. Tego, czasu którego ciągle ub…

Czytaj Dalej „[519]. Myśli luzem.”
Wyobrażenie protogwiazdy ukrytej wewnątrz globuli Boka

[516]. Pewna pełna pewność.

Obszar gwiazdotwórczy LH 95 w Wielkim Obłoku Magellana.
[Obszar gwiazdotwórczy LH 95 w Wielkim Obłoku Magellana, źródło].




Robię porządki, regularnie pielę grządki. Po woli i powoli. W rytmie własnego bębna. Pulsu. Powracam do oddechu, choć tak, chciałabym szybciej, ale wolę mądrzej i w sposób wewnętrznego prowadzenia.

Życie to chwila jawy między dwoma snami. [kwestia Prospera w Burzy Wiliama Szekspira].

Czytaj Dalej „[516]. Pewna pełna pewność.”

[509]. Pora na pora? Nie, pora na nicki i inne poradniki.

Nie tak dawno temu, pisałam o tym, jaki jest pierwszy krok do bycia Sobą. Wniknęła i kwestia poradników.

Reniyu wspominałaś, o tym, że nie lubisz ich. A nawet nie cierpisz.  I dodałaś tę myśl: „kto umie robić – robi, kto nie umie robić – naucza… czy jakoś tak;-)”.  Przypomniało mi się, jaki cytat był powieszony na jednej ze ścian uniwersyteckiej sali. Dziś się dowiedziałam, że powiedzenie to przypisywane jest prof. Janowi Miodkowi (nie wiem, czy jest On jej autorem, czy tylko zwykł przytaczać) sentencja brzmi następująco:

Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa! Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego. W tym pomieszczeniu łączymy teorię z praktyką. Nic nie działa i nikt nie wie dlaczego.

Czytaj Dalej „[509]. Pora na pora? Nie, pora na nicki i inne poradniki.”

(24/30). Ciepła barwa iskierki (#iskierki).

Takie artykuły jak te, bardzo łatwo jest przegadać, przykryć czczym i czerstwym słowem. I tryliardami pośpiechów, (pół)(u)śmiechów, dań, (z)równoważników zdań i zdań. Nie o to chodzi. Nie to schodzi i nie tak chłodzi.

Czytaj Dalej „(24/30). Ciepła barwa iskierki (#iskierki).”

(18/30). Iskry lecą, na przykład o tym, dlaczego „racja” jest przereklamowana, czyli o kłótni (inaczej). (#iskierki)

Podobnież statystyczna para kłóci się siedem razy (dziennie codziennie) nie wiem skąd takie statystyki, ale można sobie je w buty włożyć, przynajmniej zyska się parę centymetrów na wzroście. Jeśli komuś to potrzebne.  Ciekawym spostrzeżeniem jest natomiast to, że najczęstszą przyczyną spięcia na łączach jest … Nie, nie wyniesienie śmieci,finanse, czy seks. Chociaż o tym też będzie o co się naprawdę kłócimy sprzeczając się  o to,czy o tamto, i jeszcze tamto i o to właśnie tu i tak.

Czytaj Dalej „(18/30). Iskry lecą, na przykład o tym, dlaczego „racja” jest przereklamowana, czyli o kłótni (inaczej). (#iskierki)”

(17/30). Pauza ćwierćnutowa (albo:westchnienie) (#iskierki).

Nie tylko Lutosławski (o czym wspominałam) czy Prus Bolesław- ten sławny trener personalny i aktywator motywacyjny (także nadmieniłam) nie cierpieli chlustu hałasu. Czy tu, czy tam chlustu narastających szmerów upustu.

***

Czytaj Dalej „(17/30). Pauza ćwierćnutowa (albo:westchnienie) (#iskierki).”

(16/30). Sobą być. (#iskierki).

[żarówka ze szklaną bańką, źródło zdjęcia] #BoŚwiatJestCiekawy!
Pstryk.

Jak często słyszał/eś/aś nawoływanie do bycia sobą? Przestraszam. Przepraszam, do    B y c i a    S o b ą. Znasz to z autopsji?

W całej rozciągłości… Ze wszech miar uwolnić drzemiące kreatywności, wyrytych i ukrytych pragnień mgnień. Tylko jeśli kupisz, jeśli wejdziesz szczebelek wyżej, kiedy połkniesz pigułę, schudniesz, urośniesz, zdobędziesz awans, nie będziesz jadł/a cukru, wciśniesz się w stare jeansy, zrobisz kaloryfer, zakręcisz kurek z… itd. A dla mnie pierwszym krokiem by  Być Sobą to znaczy nie oszukiwać się. I tu jest pixel pogrzebany, przegrzany itp.A nie znajduje się po stronie reklam, filmów, osób, które chcą nam coś sprzedać.  Warto usiąść w tym zdaniu. Poobracać je w palcach. Wymacać znaczenia i zmącenia. Wszak, nikt tak jak my sami nie potrafimy się oszukać. I szukać siebie jak wiatru w polu widzenia,do widzenia! Wiedzenia i zwiedzenia. Łasimy się na proste rozwiązania trudnych spraw i trudzimy się na łatwą nadzieje, nadziewaną frazesami, frazami do natychmiastowej aplikacji.Zmiana, ta, którą uważa się powszechnie za ważną, to proces,  który jest osadzony w czasie i przestrzeni-a nie spadająca gwiazda, za której sprawą dekoracje przeistaczają się w inne. Nigdy nie jest łatwy, prosty, choć czasami b y w a  przyjemny. (Dlatego też poradniki nie działają, tak – jakbyśmy tego oczekiwały/li- proste jak ogon świni- bo nie takie jest ich działanie). Pytanie, czy potrzebujesz kolejnego poradnika? Po co? Jakiej informacji teraz potrzebujesz? A jakiej chcesz?