[567+3]. Mikstury z miniatur(MZM): A po tym (wszystkim) snajper i znak: Przepadek? Nie sądzę! (6/356).

Lubimy myśleć o Sobie, nie, że w ogólnym, czy szczególnym rachunku, dajmy na to różniczkowym, ale lubimy myśleć o sobie jako o osobach racjonalnych, tych, którzy i które dokonują wyborów, wyborów na drodze świadomego wyboru. To gwarantuje nam poukładanie świata. I co za tym idzie pewnego rodzaju obłuskanie ogłaskiwanie obłaskiwanie świata, czynienie go znanym i znajomym- bezpiecznym, dostrzeganie swojej (i innych) roli w nim. Pełną jasność. Zwłaszcza w tych obszarach naszego życia gdzie wchodzą w grę emocje, a one swoje trzy nuty pchają do każdej wygranej przez nas partytury. O, wygranej, czyli co nie będzie tak żle? No jasne. Przecież to nie zbieg okoliczności…

Tyle, że Klaus Conrad w tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym ósmym roku dał nam wszystkim… Znak? Prztyczek w nos? Cios? Nazwał nieuzasadnione dostrzeganie zależności i znaczeń apofenią– pisał dalej: któremu towarzyszy specyficzne doświadczanie nienormalnej znaczeniowości. Dzisiaj napiszemy nienormalnej, a nieuzasadnionej. Nieuzasadnionej, słowo klucz szukanie i znajdowanie (bardziej to drugie) znaków (cokolwiek rozumiemy pod tym pojęciem) tam gdzie ich nie ma, znaków, czy związków nie ma. I jeśli pachnie pareidolią czyli pewnego rodzaju zniekształcenie czy to obrazów, czy to dźwięków mających swe źródło w złudzeniu- to tak pareidolia jest rodzajem apofenii. Oto wypisz wymaluj przykład jeden z bardzo wielu. Czyż nie patrzy na nas twarz?

[A to jest tylko Aston Harvey Milk I –źródło]. oto pareidolia wzrokowa, w procesie spostrzegania mózg wykorzystuje kontekst i wcześniej nabytą wiedzę, ale także oczekiwania w stosunku do tego, co widzimy. A ponieważ twarze ludzkie widzimy bardzo często to i dostrzegamy je tam gdzie ich nie ma, na powierzchni kawy, czy w obłokach, które leniwie przepływają nad naszą głową.

Jeśli zastanawiałeś się czy akurat nie piernicznąć wszystkim i wyjechać w… Bieszczady, ale nie, akurat swędzi Cię jeszcze ten niedokończony projekt i to ten na wczoraj, albo nawet jeszcze wcześniej, a kłębuszkiem myśli myślisz , nie żeby tak specjalnie, ale samo się myśli… Jak to tam właśnie się przemeldować, ale myśl uporczywie wraca co jakiś czas, ale akurat o tym myślisz robiąc zakupy, i oto świta Ci ta myśl, a patrzysz i widzisz, że akurat zmienili znów rozłożenie produktów w alejkach i oto przed oczy Ci się cisną Paluszki Bieszczadzkie, a przecież nigdy tego nie było, nigdzie, a że teraz akurat tak się napatoczyło, o coś w tym może i jest. No ale jak już następnego dnia, Twój dobry kolega przedstawia Ci nowego pracownika, i on nazywa się Szymon Bieszczadnicki no to coś w tym być musi do cholery! A do tego jeśli koleżanka, którą rzadko spotykasz, tego właściwie dnia, zarzuca Waszemu szefowi osiąganie szczytów głupoty bo zrobił x y a pominął c i ż. Ciżby to przypadek? Nie sądzę! Przecież to Kosmos odpowiada na Twoje wezwanie, urzeczywistnia Twoje marzenie! Przecież to magia przyciągania! Pstryk i jest wytłumaczenie. A do tego żeby się zrelaksować włączasz sobie Youtube’a i widzisz.. Roberta Górskiego, który to opowiada jakiś żart. Czyż nie jest to znak znaków? Nie, nie wytłumaczenie, przeznaczenie, Znak! Czyż nie jest wtłaczane nam do neurlonaliów, że nie ma przypadków? To nic, że produkty w supermarketach są często zmieniane, tak by klient mógł błądzić, szukając tego, co tu kiedyś było, a właśnie nie ma, i tak by mógł trafić na nowe produkty. To nic, że paluszki bieszczadzkie stanową część asortymentu (asortymentu, na który bardzo często nie zwracasz uwagi i pewnie gdyby nie sfokusowanie się na tym co Cię absorbuje nie zawracałbyś sobie tym głowy) , to nic, że istnieje ileś tam ludzi noszących nazwisko Bieszczadnicki. Koleżanka jednak pracuje w tej samej firmie co Ty, więc spotykacie się częściej, a szansa na takowe jest większa niż gdybyś pracował w innym mieście, a nawet to nie oznaczało by wystąpienie przypadku, w który, oczywiście nie chcemy wierzyć, a to, że nie lubicie szefa, jesteście zestresowani tym, że dowalił Wam jeszcze coś na kark, i macie nowe obowiązki, i że takiego określenia się używa… No to szczyt! A że istnieją algorytmy Yoube’a a Ty często oglądasz kabarety, albo nie, nie oglądasz, żeby nie było za łatwo ale po prostu jest na głównej, bo ileś tam tysięcy osób obejrzało, a nawet gdyby to było w telewizroni, to przecież ileż to razy powtarzane są skecze kabaretowe, a przecież Robert Górski to popularny kabareciarz. Nie dlatego ukazywały Ci się te wszystkie przypadki w ciąg znaczeniowy, że taka jest karma. A ile z Twoich czynności dzisiaj znaczenia nie posiadało? A pal licho, ale przecież można, co zrobiłam, wykazać, że to były przypadki Tak, podejmując wyzwania, chcąc wyznaczyć nowe ścieżki, chociażby to był domek w górach (sic!) to przecież lubimy myśleć, że ktoś nad nami czuwa, że nie rzucamy się w otchłań, nie jak Nietsche pisał: jeśli patrzysz w odchłań, odchłań rónież patrzy na Ciebie. Tak o paraidoliach już było.

Klaus Conrad wspominał o apofenii jako o wczesnych oznakach schizofrenii, ale zaraz, zanim zaczniesz się jej gdzieś doszukiwać, a Twoja pamięć powędruje w kierunku wizji Hieronima Boscha, albo filmu pt. Piękny umysł…Spieszę z wyjaśnieniem, a raczej dopowiedzeniem, że Peter Brugger, także psycholog, nie tylko wprowadził sformułowanie Conrada do języka (angielskiego) przyczyniając się do rozpowszechnienia idei, ale badając funkcjonowanie ludzkiego mózgu stwierdził, że apofenia nie jest syndromem, czy objawem chorobowym, ale w taki właśnie sposób funkcjonuje nasz mózg. Czyż znajdowanie związków, nie umożliwiało nam przetrwania? W gąszczu dziejów dostrzerzenie wzorców nie było dla nas bezpieczne, czy takich właśnie takie rozwiązania nie były promowane ewolucyjnie? Jako te gwarantujące bezpieczeństwo? I oczywiście obarczone jest to, błędami, nie nie tylko błędem hazardzisty, który przypisuje niektórym żetonom tę moc szczęśliwą, albo przekonuje, że po serii nieudanych zakładów, musi przecież wygrać! Chce w to wierzyć, bo to jest dla niego wygodne emocjonalnie. Jest także błąd konfirmacji, czyli preferowaniem tych informacji, które potwierdzają hipotezy, które potwierdzają przekonania, którymi się kierujemy i chcemy kierować równocześnie ignorując te, które są dalekie od osobistych przekonań.

Warto się nad tym chociażby zastanowić. Nad rolą jaką odgrywa w naszych życiach apofenia? Czy wyszukiwanie związków, i nie, nie chodzi o teorie spiskowe, chociaż to kolejny przykład, tego o czym dzisiaj wspominam. Czyż nie jest to działanie i nie, nie matematyczne (do tego też dojdziemy) ale działanie efektów potwierdzania… Swoich własnych przekonań, ugruntowania się w pewności, że tak, właśnie dobrze czynię idąc tą drogą, bo właśnie dostałem, dostałam znak. A może warto postawić znak zapytania? I podążyć dalej niż to, co rzuci nam się na neurlonalia w pierwszej kolejności, wszak nie żyjemy już w dżungli tak jak przed tysiącami lat temu nasi przodkowie i przodkinie. I nie każdy patyk pokryty cieniem kiedy zmierzcha jest dla nas zagrożeniem, dlatego wzdrygamy się na myśl, że oto dostrzegłam, dostrzegłem właśnie węża… Nasze mózgi także popełniają błędy. Jeśli w sposób niewłaściwy dokonają rozróżnienia, znajdując wzorzec tam, gdzie go nie ma, właśnie wtedy mamy do czynienia z tym, co nazywa się apofenia. Jeszcze jeden przykład, z którym Cię zostawię, czy nie popełniasz, albo ile razy w życiu zdarza Ci się popełnić błąd teksańskiego strzelca wyborowego? Nazywany także błędem teksańskiego snajpera. Określenie ma swoje źródło częstokroć powtarzanej anegdocie o Teksańczyku, który to oddaje kilka strzałów w ścianę stodoły, rysując dziurami po kulach okrąg rysuje cel w punkcie, w najbliżej trafień, i określa siebie mianem strzelca wyborowego. I zanim zaczniemy się uśmiechać pod nosem, zapytajmy siebie, ile to razy podkreślamy podobieństwa, ignorując różnice, które także są obecne. I na tej podstawie dopiero wyciągamy wnioski, które są obarczone błędem? Czyż nie mamy do czynienia tu z odsłoną problemu porównań wielokrotnych, które możemy odnaleźć w statystyce, albo jeśli rozpatrujemy psychologiczne pole działania naukowczyń i naukowców, toż to jest rodzaj… Tak, apofenii. Znajdujemy wzorzec, tam gdzie go nie ma. Ów błąd popełniamy wtedy gdy dysponujemy dużą ilością danych, a skupiamy się tylko na ich wycinku tak jak byśmy rysowały/ rysowali okrąg, a potem cel. Na nie chybił/a, -albo pozornie na chybił/a-ale trafił/a. Apofenia jest wyrazem naszej niewiary w chaos, odmową w istnienie przypadku, bo czyż nie jesteśmy wychowywani i wychowywane w takim świecie gdzie wszystko ma swój cel? Jak często (może nawet bezwiednie) mówimy, że nic nie dzieje się przez przypadek? Przecież przepowiednie Nostradamusa nie mogą być tylko wyrazem przypadku, za dużo się w nich zgadza… Kit, że formułował je, właśnie w taki sposób jak czyni się to z horoskopami, by były wieloznaczne, i pasowały do jak największej ilości zdarzeń, kit, że napisał ich tysiące, takich, które nie były trafne jest… A kto by to liczył? Kit, że Hister to określenie rzeki Dunaj! Po łacinie, którą się podówczas posługiwano i była to lingua franca. Przy czym franca to nie pejoratywne określenie. Ani jedno, ani drugie nie tyczy sięmałego kaprala z wąsikiem, kto by się doszukiwał jeśli ma podane już rozwiązanie? -Które oczywiście dostrzeże po fakcie. Kto by polował na obiad, jeśli on sam przyszedł do gawry zwłaszcza w czasach prehistorycznych. Wybierając w sposób emocjonalny to co akurat pasuje, kto by miał cierpliwość przyjrzeć się konstrukcji owych „przepowiedni”, czy ich liczbie, i to jak bardzo nie były trafne. A i jeszcze ta pewność, że świat się da poukładać po swojemu. Dostrzec wzorzec, czyli nie jest tak źle.

Jak często czujesz przed tym opór, żeby uznać przypadek, tam gdzie Tobie akurat zależy na dostrzeganiu wzorca? Do tegoż trzeba wysiłku poznawczo intelektualnej natury. I tak, dokonanie tegoż może być trudne. Także emocjonalnie. Dla umysłów matematycznych, które zaglądają tutaj ślizgając się wzrokiem, a i częstokroć wgryzając w słowo, mając na względzie upodobania matematyczne, słowem zakończenia, wspomnę tylko o Prawie Wielkich liczb i pewnym matematyku z Cambridge, John’ie Edensor’ze Littlewoodooddzie (nie wiem, czy w taki sposób się odmienia jego nazwisko, jeśli wiesz w jaki sposób zrobić to poprawnie, proszę napisz). Niemniej to dla Tych z Nas, którzy lubią łączyć kropki i tematy(ki) i inne tyczki, chociażby budując domek na małym drzewku, kóre rośnie nieopodal domu, drzewku wiedzy. Naukowczynie i naukowcy najpierw formułują hipotezy, i tak cenią sobie gdy w sposób naukowo rzetelny się uda je podważyć. Dlatego np stosuje się podwójnie ślepe próby badawcze, to droga do tego by odkrywać świat, szkiełkiem i okiem. I to także sposób na uniknięcie błędu apofenii.

I z tym Cię Droga Czytelniczko, i Drogi Czytelniku zostawiam, życząc miłego popołudnia. A i jeszcze jedno, jeśli chcesz uniknąć apofanii, to szukaj argumentów tak jak człowiek, który wykonuje eksperyment, szukaj innych wyjaśnień, badaj, wyjaśnień opartych na dowodach naukowych, tak jest to niewygodne, tak jest to czasochłonne, tak bywa to trudne, ale wtedy także jest to czas przyjrzenia się Sobie z innej strony, i tak, jest to także podążanie ścieżką (być może górską, być może pod górę) mniej uczęszczaną. Powodzenia!

Jedna odpowiedź na “[567+3]. Mikstury z miniatur(MZM): A po tym (wszystkim) snajper i znak: Przepadek? Nie sądzę! (6/356).

  1. „.. istnieje ileś tam ludzi noszących nazwisko Bieszczadnicki”
    Spytałem googla – 2 trafienia, tylko jedno ludzkie, ale niegodne snajpera z Teksasu –
    Bo jak ocenić trafienie = Gaspard Bieszczad, Nicki Cometa St, North Las Vegas?
    Czyli jednak ten Szymon B, to był ktos specjalny, ktoś kto się googlowi nie kłaniał.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s