[633]. Muszę o muszę, chociaż o rozlanym mleku też się nie zmuszę, niech nikogo nie znuży liczenie odnóży!

Piszę, ale czcionka mi się topi gdzieś po drodze. Dlatego dzisiaj lekko, łatwo i przyjemnie. Od czasu, gdy doznaje się zapalenia uszu, obu na raz,a co tam! Jak iść to już na całość, niestety, świat zdaje się kręcić w przeciwnym kierunku. I masz w jednym słonia wciśniętego w karafkę przewodu słuchowego. Bakterię zorobiły mnie w trąbę (Eustachiusza). Mam nadzieję, że za chwilę będzie to tylko wspomnieniem, mam nadzieję, jedyną dobrą stroną tej sytuacji jest możliwość obserwacji świtu, tu, gdzie jestem. To fascynujące i piękne. Ileż można przespać takich wschodów? Pięknych, świeżych, zachwycających... Spiralna Droga Mleczna więc nie chodzi o słodycze?

(632). Nad rzekami…Od przeciwstawnego kciuka do (pierwszych obserwacji) gwiazd.

Trochę tu zarosło?Zacieniło się bynajmniej nie od bujnej roślinności. Trzeba trochę posprzątać, przewietrzyć to tu, to tam. Naszła mnie ostatnio taka refleksja, jak to bardzo, bardzo mało wiemy, naparstek ledwie. Jak często, za gęsto, powołujemy się, że to czy tamto już wiadomo, i to dalej, niż od dawien, dawien dawna, a może jeszcze od jeszcze kiedyś tam. Częstokroć przywołujemy podpierając nasze tezy, że np. właściwości rośliny x,y, z, albo: a, b, c, d były znane już w starożytności, i wykorzystywane do leczenia tego, czy owego schorzenia, i w domyśle z powodzeniem. Jednakże kwestia nie była taka prosta, jak się na pozór wydaje, ale chyba Szanownych Czytelników i Szanowne Czytelniczki już do tego przyzwyczaiłam, że...

(630). Szybko. Szybciej. Za szybko?

Pamiętasz te chwile wyczekiwania? Pachnące albo igliwiem i pomarańczami, albo tymi minutami, które dzieliły Cię od zmiany, wielkiej zmiany, przynajmniej tak się wydawało, a może, i czasami tak było, w te dni, wyczekiwania urodzin, rozdawania cukierków, w klasie, domówek, kogo zaprosić, nie zaprosić, no i poszukiwania prezentów. Dzisiaj wszystkie rytuały tracą na znaczeniu, a może … Czytaj Dalej (630). Szybko. Szybciej. Za szybko?

(30/32). Sprzedaż wiązana? (#iskierki).

Czytam książki, krótkie. Treściwe. Gęste. Od znaczeń. Powiązań. Ekosystemów. Czy tam są miejsca, drzwi, które można otworzyć, progi, które można przekroczyć i słowa, którymi można nakarmić nadzieje, która daje sytość pewności? Może to tylko nitka ucieczki od rzeczy, oczy, wistości. Szelestów i powinności. Bo po cóż się czyta, ktokolwiek ma przyjść, nie przyjdzie. Nie jest … Czytaj Dalej (30/32). Sprzedaż wiązana? (#iskierki).

(415+4). Warstwami (IV).

Z ciała. Myśli. Przelewa się. I rozchodzi , aż po linie papilarnych opisów, i grzęźnie to przede wszystkim. Grafit grawitacji. Ciśnie, nie tylko na ustach. Wąsko. Czcionka więźnie gdzieś między żołądkiem, a przeponą. Kołyska płaczu jeszcze. Pusta, a wyrzeźbiona czekaniem. Nie chwyta się słów. Znaczeń, tłumaczeń, czy westchnień. Czeka. Na łzę. Tę pierwszą, drugą, trzecią … Czytaj Dalej (415+4). Warstwami (IV).

(30.31). Wracamy do iskierek!(#iskierki).

Piję coś co stało obok chai masali, stało obok, pomimo, że nie dodałam mleka, czyli można powiedzieć czarna herbata z garam masalą. Popijam sobie zatem i rozmyślam o szyciu jak to krawcowa, wróć o życiu do tej pierwszej mi daleko,no chyba, że w ramach to tu tor znaczy, nie podróż pkp, tylko tortury, znaczy podróż … Czytaj Dalej (30.31). Wracamy do iskierek!(#iskierki).

(626). O suplementach i próchnicy,czyli znowu o czytaniu…

Uważam, że czytanie nie czyni ze mnie, ani lepszej, osoby, ani bardziej wykształconej, czy bardziej inteligentnej. Poza tym książki przestały być już nośnikiem idei, a w przeważającej większości nawet nie są rozrywką tylko produktem literaturopodobnym. Czy czytanie na akord, dla statystyk, z których często mamy do czynienia, nie nie używam Wielkich kwantyfikatorów, jest dobre, czy … Czytaj Dalej (626). O suplementach i próchnicy,czyli znowu o czytaniu…

(625). Bez tytułu, ale za to z treścią (nie żołądkową) albo: nie żołądkuj się.

Doskonała niedoskonałość,doskonała, dookoła doniosłość (to drugie tylko na obrazach Pana Baryłki) szeleści mi w słowie, przyczynku uczynku i... Nie wypowiem, które nabiera ciała, wagi, i po wagi, strug światła, w plamce cienia się cieni i popopowiela to turkocze łakociami łaskotek mnie pod podeszwą myśli, który fanta fan fantasmagorią się ziści mgnieniem- istnieniem imieniem. Sączy się … Czytaj Dalej (625). Bez tytułu, ale za to z treścią (nie żołądkową) albo: nie żołądkuj się.

(624). To przedpołudnie należało by do Renoira,albo niezupełnie o czymś innym.

Chrzęści treść między wargami, a brzegiem słów nitki, nitki, nitki niczym księżyca nów, który można pić, albo chociaż w jego stronę spoglądać, by pleść opowieści wić. Mielę wątków wiele. I kołyszę myśli. Rośnie we mnie tekst. Przylepia się do podniebienia pierwszą zgłoską, nabrzmiewa śliną myśli i grzęźnie w pestce grdyki. Dobrze być dobrze, autentycznie ze … Czytaj Dalej (624). To przedpołudnie należało by do Renoira,albo niezupełnie o czymś innym.

[421+1]…A może (zupełnie inaczej).

Florentczyk Filippo Brunelleschi, którego zatrudniono w drodze konkursu, który ogłoszono w 1418 roku by ukończył budowę katedry Sata Maria del Flore,której budowę rozpoczęto w... 1294 roku to tyle dat. A dlaczego akurat on? Dlatego, że opanował on innowację i gotyckie majstersztyki wiedział w jaki sposób wnieść sklepienie, żeby ono nie opadło wskutek naporu sił, fizyki, … Czytaj Dalej [421+1]…A może (zupełnie inaczej).

(415+2). Warstwami(#3)

Pół roku pór roku. ...Wykluwa się we mnie tekst. To milknie. To mknie. To nika, zanika, znika.Parska parą czcionki konfiturą czasu. Zastyga w oko-lic-ach,ach,ach podniebienia przywar przywarł niczym lakmusowy papierek znów skrapla się ze słów maczanych w snów ślinie. Tyle, że jeszcze pracuje pod liniami papilarnymi myśli, jeszcze bulgocze pod skórą znaczenia, jeszcze międli w … Czytaj Dalej (415+2). Warstwami(#3)