[544+2]. Moment [3].

Żonkil (komu) się śni. Kolor nasycony zapachem nasączony kształtem. Słońcem wiatrem po(śpi)ech_(em). To nie z obrazów Degasa piękno rozbłyska tętni i wygasa. Bez szmeru bez śladu. Namiętnie trwa choćby tylko w pieśni, którą nuci jedno z ech, ech. Może to tylko ruch po(wietrza) od(d)ech, przez moment, ten o niewyraźniejących krawędziach przed tu tuż prze przed światem tuż przed świtem.

[544+1]. Płyń (2).

Płyń moja opowieści (z) pulsem oddechu milczeniem zgrzebnym a zgrabnym centymetr po centymetrze jeszcze ponad ciszą zmarszczoną wierzchu zmierzchem (z)męczoną pyłem przez być mo(r)ze wszelkie (małe i wielkie) tak i nie zdań składnie (wy)tarte warte i nie warte te/tam tam tamtą (nie)dokładnie cytatem (ze) wspomnień napomnień mgnień wrażeń wytężeń wydarzeń nadwyrężeń smugę wartką

Płyń moja opowieści w geście dotyku na styku smaku i szelestu w ruchu równo-ważnym równoznacznym impersoniStycznym rozważnym geometrycznie (nie) statycznym nie statecznym (nie) stężałym wahadle cieniorytu w labiryncie mięśni miarowym tętnem melodii warstwami warstwami warstwami lat niczym wierszem p(r)ozą interunkcją rozMową, a komunikAkcją.

Płyń, płyń (już) (nie tylko) moja opowieści wznosząc opadając wznosząc opadając (wz)nosząc opada(jąc) znosząc o(pa)d(d)a(jąc)… Płyń płyń dając od(daj) przybliż oddal straw i zostaw styrane starania satyr i rozstań zostań stań płyń pył płyń

[544]. Trzydzieści jeden dni (żeby nie napisać, że sześćdziesiąt) (#1)

Już czternaście lat temu intuicyjnie czułam, i nawet próbowałam (tak: bezskutecznie) że medytacja jest czymś co dobrze by było wdrożyć do swojej codziennej praktyki higieny. Wiem, że teraz jest to bardzo na czasie taki najgłośniejszy i najgłodniejszy wrzask mo[r]dy. Jednak czy na booku, czy na wznak (z wyprostowanym krzywym kęgo i słupem, nie żeby stawiać oczy oczywiście w słup) ważyć na to by nie było łuuup kontynuuje teraz. Nie teraz- zaraz, czy zaraz-potem.

Czytaj Dalej „[544]. Trzydzieści jeden dni (żeby nie napisać, że sześćdziesiąt) (#1)”

[543]. Para paradoksów. I kropla kropki. (Albo: Nawet).

Zupełnie. Mnie nie było. To znaczy byłam,(nie) zupełnie gdzieś indziej. Zaglądałam zza myśli okiem jednym. Uchem drugim. Jednak czytasz te słowa, znaczy, że nie było się skończyło. Robię hyc (nie mydlić z hecą) i nie mówię, nie mówię nie, nie mówię już nic. (Ale napisać mogę). A jeśli mogę to mnożę słowa (nie zanadto). Dzieląc się wrażeniami ważko. hadko. Gładko przechłodząc do rzeczy.

Czytaj Dalej „[543]. Para paradoksów. I kropla kropki. (Albo: Nawet).”

[539]. Czytając książkę, oglądając ruchome obrazki.

Ciepła opowieść w amerykańskim stylu.

Którą, nie tylko, warto obejrzeć, ale i obmacać.

Dwa razy. Przynajmniej.

A przynajmniej pomyśleć, przy tym gimnastykując neuronalia.

Green book, źródło.

To co urzeka to muzyka i zdjęcia. I motyw drogi, tak metaforycznie jak i fizycznie jest zawsze, ale to zawsze chodliwy(sic!). A jeszcze, jak dowiemy się, że to historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami… No to czegóż chcieć więcej? Biletu do kina?

Można wyjść z sali z uśmiechem, można prawie wszystko.

Czytaj Dalej „[539]. Czytając książkę, oglądając ruchome obrazki.”

[537]. Słów strugi. Czy instrukcja, i czy obsługi?

Mózg zostaje nam dostarczony w wersji perinstalowanej, nie musimy więc dokonywać skomplikowanych podłączeń, czy konfiguracji, żeby zaczął funkcjonować. Niemniej w fazie uruchamiania, która trwa przez pierwsze lata życia, wymaga pewnej opieki serwisowej. Chcąc zapewnić sobie właściwe funkcjonowwanie mózgu, warto od samego początku zadbać o właściwe zasilanie (nazwane powszechnie żywnością) , o obecność koniecznych cykli odpoczynku i porządkowania (sen) oraz sprawność wszelkich urządzeń peryferyjnych (ćwiczenia fizyczne). Przypominamy, że produkt nie jest objęty gwarancją.


[Mózg. Podręcznik użytkownika,Marco Magrini,Feeria Science,tł: Natalia Mętrak-Ruda, Warsawa 2019, s.70].
[Mózg. Podręcznik użytkownika,Uproszczona instrukcja skomplikowanej maszyny świata.Marco Magrini,Feeria Science,tł: Natalia Mętrak-Ruda, Warsawa 2019, źródło fotografii].


Galaretka 1350 gramów, ta, mieszcząca się między uszętami. samograj, temat rzeka (i to rwąca, porywająca). Rzekłabym: temat bardzo popularny. Stety, albo i nie. Dlatego czemu się dziwić, że powstają książki jakpowyższa, albo wspomniana już. Mózg rządzi?

Czytaj Dalej „[537]. Słów strugi. Czy instrukcja, i czy obsługi?”

[539]. W tem i Lem.

Kto wie, że dzisiaj jest rocznica śmierci Stanisława Lema? Warto się zapoznać chociaż z książkami dwiema, a jeśli nie z samymi to z walorami treściowymi.

Swojego czasu wspominałam o Solaris, albo o biografiołach. Z tej okazji parę wyimków (wartych zapomnienia zatopienia czyli zaplątania w zapamiętywanie):

Wcale nie chcemy zdobywać kosmosu, chcemy tylko rozszerzyć Ziemię do jego granic. Jedne planety mają być pustynne jak Sahara, inne lodowate jak biegun albo tropikalne jak dżungla brazylijska. Jesteśmy humanitarni i szlachetni, nie chcemy podbijać innych ras, chcemy tylko przekazać im nasze wartości i w zamian przejąć ich dziedzictwo. Mamy się za rycerzy świętego Kontaktu. To drugi fałsz. Nie szukamy nikogo oprócz ludzi. Nie potrzeba nam innych światów. Potrzeba nam luster. Nie wiemy, co począć z innymi światami. Wystarczy ten jeden, a już się nim dławimy.

Człowiek może ogarnąć tak niewiele rzeczy naraz; widzimy tylko to, co dzieje się przed nami, tu i teraz; unaocznienie sobie równoczesnej mnogości procesów, jakkolwiek związanych ze sobą, jakkolwiek się nawet uzupełniających, przekracza jego możliwości. Doświadczamy tego nawet wobec zjawisk względnie prostych. Los jednego człowieka może znaczyć wiele, los kilkuset trudno jest objąć, ale dzieje tysiąca, miliona nie znaczą w gruncie rzeczy nic.

[Solaris]

Kryterium zdrowego rozsądku nie jest do historii ludzkiej stosowalne. Czy Averroes, Kant, Sokrates, Newton, Voltaire uwierzyliby, że w wieku dwudziestym plagą miast, trucicielem płuc, masowym mordercą, przedmiotem kultu stanie się blaszany wózek na kółkach? I że ludzie będą woleli ginąć w nim, roztrzaskiwani podczas masowych weekendowych wyjazdów, aniżeli siedzieć cało w domu?

[Kongres futurologiczny].

Kiedy można być każdym i żywić dowolne przekonania, nie jest się już nikim i nie ma się żadnych przekonań.

[Dzienniki gwiazdowe]

A jaki jest Twój (nie)koniecznie ulubiony cytat z dzieł zebranych pana Stanisława, ale zaplątany w zapamiętanie?

*Źródło zdjęcia.