[464]. Te(k)st.

założyłam się ze znajomym mym, nie innym a właśnie właściwie tym, że jestem w stanie nie po spożyciu, nie w tyciu, a w życiu, tym życiu… Po prostu złożyć coś  o wiadomo przecież czym. Czas na napisanie czterdzieści minut. Bez retuszu. Miało być nie do publikacji, ale w ramach dystansu do Się…

***

Czytaj Dalej „[464]. Te(k)st.”

Reklamy

[448]. Szereg zapisków.

[Panny dworskie (Las Meninas), Diego Velázquez,1656r,318cm × 276 cm, Prado, źródło zdjęcia].

Scena malowania portretu? Niczym z teatru, samo oświetlenie sceny, jak z baroku wycięte, wyjęte. Gra wizualna niebanalna.  Nadgryzienie przestrzeni jeśli tylko potrafimy patrzeć. A jakże. W centrum dziewczynka (szykująca się do przyjęcia pozy właściwej)jedyne dziecię pary królewskiej,  o świdrującym spojrzeniu, w towarzystwie dwóch dwórek. Jane włosy, ściśle zaznaczona szczęka…Karlica i liliput, jakbyśmy drzewiej użyli słów niegodnych, osób niskorosłych, poprzez przyjęte pozy nadają scenie dynamizmu. W drzwiach pojawia się szambelan królewski (nomen omen krewniak malarza) ale istnieje jeszcze jedna zagadka, lustro, nie lustro?  i odbijające się w nim postaci, czy to jest uwidocznienie niewidzialnego. Niepokoju, para królewska nawiedza te osoby, które znajdują się w sytuacji, i nagle staje się jasne, zarysowanie przestrzeni i dynamizm. Nie jest tak, że znajdujemy się naprzeciw płaskiej przestrzeni, tylko niejako w kole, w centrum.  I wszystkie gesty, które zdałyby się wcześniej odnosić do infantki Małgorzaty Teresy, teraz kierowane są ku królowi Filipowi IV i jego żonie Marianne. Tak więc teatr. Przechodzi para królewska, przez pokój nader niespodziewanie jak przeciąg, ciąg liczb pierwszych, zdumiewający.

Czytaj Dalej „[448]. Szereg zapisków.”

[439]. Centy(metry)…

[Everest i Ama Dablam 2001, źródło fotografii].
Czyż kiedyś nie pisałam, że rozmiar jednak ma znaczenie?

Trudno uwierzyć, a może łatwo? Nie wiem, co nie zmienia faktu, że  aż do połowy XIX wieku nie wiedziano, że Mount Everest jest najwyższą górą świata.Chociaż z tym naj… To różnie bywa(ło)…

Przez długi czas tytuł ten należał do góry, na której zginęła Wanda Rutkiewicz,a którą zdobyła Kinga Baranowska, Kanczendzangi, czyli- dziś, trzeciej, co do wielkości,  góry świata. Everest, przewyższa ją o dziewięć metrów, według pomiarów wykonanych przez B. L Gulatee w latach pięćdziesiątych minionego wieku. (Drugie miejsce należy do niezdobytego zimą K2).

Czytaj Dalej „[439]. Centy(metry)…”

[438]. Hybryda? Naturalnie?!

Dziś, zgodnie z tytułem, o samochłodach. 🙂 Brum! Brum! Nie, nie będziem lać wody.  Można by zacząć tak:To, że żyrafa jest najwyższym zwierzęciem stąpającym po błękitnej planecie, to wie prawie każda osoba. (Przy czym zwiększonej długości nie odpowiada zwiększona liczba kręgów- szyjnych). Jak i to, że żołądek takiego okazu jest czterokomorowy- przeczuwacz, tfu przeżuwacz, wiadomo!  Najpierw przeczuwa, potem przeżuwa połyka pokarm.Ale to dopiero początek.  Po nadtrawieniu na wpół strawiony pokarm powraca  (nie nie czkawką, ani nie stoi ością w gardle, ale spokojnie zmierza do jamy ustnej, gdzie zostaje powtórnie przeżuty. Mniej już, że język może mieć  nawet pięćdziesiąt centymetrów długości to dlatego nim może sobie przeczyścić uszy. Dlatego nie rozumiem, dlaczego w dzieciństwie (moim) często mogło się usłyszeć: nie pokazuj języka, bo ci krowa, wiadomo co…Ale,bądź co bądź tylko krowa nie zmienia podglądów. Uff…  Jak gorąco. Chociaż dla nas może to zwierzę stanowić i ciekawostkę, no może nie w wieku… Dorosłym, ale warto wspomnieć, że drzewiej znane było na terenie Rzymu, czy Grecji i tutaj wszelkie nitki, nie Ariadny, prowadzą ku nazwie łacińskiej…. Wspomniana ludność była przekonana, że wygląd zwierzęcia to wynik ingerencji człowieka w naturę,  hybryda lamparta i wielbłąda, nie że wiele błędów, albo chociaż jeden. stąd nazwa: camelopardalis.

Czytaj Dalej „[438]. Hybryda? Naturalnie?!”

[416]Warstwami#2.

Miało być. Być międliło.B o czy czymś. Z pośpiechu połyka litry liter. Szmer. Szmer. Szmer.  turkocik. Kocik. Ko, ko ko… Echo,echo bo nie ochy i achy, hy? Hę. chrząknę, prychnę, strzyknie w stawach… Ooooo. I będzie.  Innym. Innym, in, w tym sęk pękł był rytmu tu tu, litr  i jeszcze dryl. Kropka przecinek zakąsek wycinek wyciek wyciekł jak zadyszka mniszka szelest. est. Jest. Zza pach. Anatomia zmysłu.  Kwiat wykwit wykwitł Po pod po powierzchnią się wzdryga i wrze. Wrze W rze. W rze. W rzeczy wi-fi sssswitości świta znaczeniem. Obfitość. Kształ.ów.Mieni się soczystością znaczeń. MięsiEń  drga, ga. ga. aaaa au,do potęgi myślenia. Lenia to nie ruszy z dowolnie obranego boku. Ku czek. Czekaniu. Czk.czka.czka. czkawka. Kawka? deSerek? Guzk z pętelką? Obieram myśl i za tem Qrssss. Gimnastyka styka potem, potem potem, wtem i we wtem, posuwem dat,  jeszcze krok. To za dużo. Psyt. Nie do-syt zna, czeń. Eń. Miętoleń międleń i zmemdleń. Leń czy nie leń o to jest szelest. Ruch, posuwisty, wolny, niezdecydowany śmiałością. Jest? Czy to zmyślenie? Fantasmagoria? Właściwe torowanie ruchu, w (za)duchu, w indywidualnie w skupieniu. Zadyszka i za kwas. Dla mas. Masy ciała to nie (w)zruszy. Sprawa wielkiej wagi ani drg.nie.

Czy zwróciliście…A, nie, jeszcze nie, nie tak, tak to to tak to to to tak.Czy zawróciliście… Nie, nie jeszcze nie, z nowo rocznych po postań. Po siedzieć. Pogibać i pogimnast, tyk, tyk tyk, tyk pogimnastyk, pogimnasyyykować. Nowo rocznych postać.Kszt! Kształt. (Ten,z widocznych. Ledwo)  Takt. Śśśśśśśśśśśśśśśśśświst przeleciało o! Nowo rocznych post. Post? Po stanowień. Znaczenie, znacznie zmęczenie. Uff. Z barkuff spa spadło Dło, ooo . Urody wielkiej małej czy średniej po- śledniej umili Milimetr jeszcze pieszczę. Jeszcze zmieszczę wytężeń naprężeń zmysłów i myśleń. Jeszcze krok. Jeszcze postawa i wzrok. I skłon. I wymach. I mach. Liczba Macha. Taaa, fizyka zmęczeń, i machają mi wszelkie liczby,zapisane na paragonach Pi razy drzwi. Zwłaszcza gdy nie dopnę płaszcza. I me myślenie się wypłaszacza. Śliny brak w ustach.  Dość(.) sucho. Ho, ho. Ucho przekładam przykładam do bar ku. Do drgania. Do kroku. Oku o i ku. Q i p logika zmęczeń. Gimnastyka ledwo styka. Stan sprzed budzika.Wstać. Trzeba wstać. I zemleć godziny, prze_(r)z(u)yć minuty, wypróżnić, wyróżnić sęk(undy).

***

 

[120+1]. Ach te daty, (π-i)? Żegnaj, Profesorze!

[Stephen i Monty Python – Galaxy Song,źródło]. Chociaż bardzo często są przytaczane jego wypowiedzi, jak te poniżej…

 

 

Przez miliony lat, ludzkość żyła tak jak zwierzęta. Wtedy stało się coś, co uwolniło siłę naszej wyobraźni. Nauczyliśmy się rozmawiać, nauczyliśmy się słuchać.

Rozmowa umożliwiła przekazywanie pomysłów, dzięki czemu nauczyliśmy się wspólnie budować niemożliwe. Największe osiągnięcia ludzkości tworzone są w rozmowie, a jej największe niepowodzenia są skutkiem braku rozmowy.

Nie musi tak być.

Nasze największe marzenia mogą stać się rzeczywistością.

Z technologią, którą dysponujemy możliwości są nieograniczone.

Wszystko, co musimy zrobić, to upewnić się, że wciąż rozmawiamy.

  • Źródło: reklama British Telecom (1993), 11 września 2012.Podkreślenia własne.

 

[Stephen William Hawking (1942–2018) człowiek nauki, także jej popularyzator  astrofizyk, kosmolog i fizyk teoretyk].

Jest jedynym w historii, który w serii Star Trek: a dokładnie, Star Trek Następne pokolenie zagrał sam siebie.( Ten film uwielbiał także Randy Pausch).

Magia liczb od samego początku, czy początku końca? A Phi, wzruszasz być może ramionami teraz, no a Pi?* Urodziny Hawkinga przypadły w trzechsetną rocznicę śmierci Galileusza. A (dzień) śmierci to również dzień, tym razem urodzin  innego naukowca,do którego Hawking był często porównywany, Einsteina. I Cóż, zarówno jeden jak i drugi był cele bitami, celebrytami w świecie N (auki).Umiał SMAkować życie. To także znak charakterystyczny brytyjskiej kultury i uprawiania nauki, niech za przykład posłuży takowy obrazek: Zorganizował imprezę dla podróżników w czasie, na którą… Nikt nie przyszedł. I nie dla tego, że olał zaproszenie Stephena. I co, mały smuteczek, wielkiego (astro)fizyka? Nie, radość, a raczej raaadocha,  W sali uniwersytetu Cambridge przygotowano sale i nakrycia, jednak nikt nie przyszedł,na podwieczorku w scenie Alicji w Krainie ciar, przepraszam, czarów, było inaczej, raczej skromnie, wiecie, królik, Szalony Kapelusznik, a tu Stephen w krainie, co najwyżej, kwarków, i dlaczemu, powód do uciechy? Zapraszam wszystkich gości kończy mi się data ważności (wrze świata)? Jest mały haczyk,wysłał zaproszenia dzień później, czym dowiódł, że, nie nie, że koleje państwowe mają problem, w czasie i przestrzeni, czy inni przewoźnicy, ale, że nie możliwe jest podróżowanie w czasie…Ot, nauka. Jak sam Hawking mówi(ł) lubi wino i proste eksperymenty, prosto także potrafił mówić o nauce, stąd jego książki, również dla dzieci, stawały się bestselerami.

 

 

 

*Dzień π obchodzony jest 14 marca i znów te daty,a raczej jej zapis w… USA – notuje się ją jako 3.14. Inauguracja  o 1:59 (po południu). Ciekawe dlaczego, pewnie to Pi, razy drzwi, nie? 🙂 Pewnie wiedzą ci,którzy mają (po)ciąg do liczb, a raczej do jednej…Ot, rozwinięcie tematu:

π, 3,141592

I jeszcze taki cyt, cyt, cytacik:

[grafika własna,wypowiedź: Stephena Wiliama Hawkinga]. Dla osób chcących poczytać więcej o Stephenie, polecam artykuł i dyskusję pod tekstem.

[355]. O __________ albo______________ albo jeszcze________ o czymś takim [to]ż_samy/m.In_nym.

Przejdzie. Jak grypa. Na sąsiada. [o!]Siada jak muł na dnie rzeki. Powoli przeciw woli? Rzekoma cisza trzy(_)ma brzegi myśli w treści nabiera ile się zmieści. Ile zmieści. Dno drugie. Oka. O[/u]kazuje się, że (Z) mięśni wyczytać można: Na(pięcie) Na pięcie, na twarzy na karku na dłoni. To przeminie. Minie.[M]nie. Mina i dzięki niej wdzięki dźwięki mimiki nitki czasów, atłasów, mapy z atlasów.[Trajektoria terytoriów i mapy]. Dźwigacz zestawiający się bezpośrednio z czaszką. Pełni funkcje podtrzymującą [o!]raz decyduje o jej ruchomości. Mości [k]Ości ku  ruchu mnogości niczym rycina śmiechu. Echo. Echolokacja przeszłości: Rys[unek] na szkle. [K]rok. Jeden, drugi. Trze… Trze o powierzchnię stopa. Przejdzie.

 

 

[345+1].Pod scriptuarium.

Refleksologia.Sanatorium myśli. Sztuka (ta uważana za dobrą, i ta, która rzeczyoczywiście nią jest)  nie obroni się sama, nawet sztuka mięsa, no chyba, że jesteśmy wegetarian/kami/nami to wtedy szansa jest na sukces… Errare humanum est...Majaczy niby gest, szelest.  Smuga ścieżki.Sztuka szuka ujścia, czasami [przeszłymi, i szłymi szybciej, coraz to szyb…ej, to wolniej, nie w sam raz,  przyszłościowymi horyzontami zderzeń i zdarzeń, jak kurzem]. Czeka na o[d]krycie. Być m[n]oże  zimniej jest w tych stronach świat[ł]a? Takie mamy klimatorium. Klimakterium renesansowego zmęczenia znaczenia się zmienia, mienia z imienia. Niestety.

Czytania książek, obcowania z obrazami, nie chodzi o retoryczne prztyczki i gimnastyczne potyczki, słuchania i słyszenia,dostrzegania, obcowania, muzyk trzeba się nauczyć, żeby umieć, aby czerpać przyjemność. Wierzę w wiedzę, rzetelność przygotowania, szacunek, dystans  szans i ten do siebie, i biegi na orientację.

[Mich & Mitch and Zbig łodeggy, źródło nagrania].

[Mirch & Mitch and Zbigniew Wodecki w Studio im. Agnieszki Osieckiej, 3 Program Polskiego Radia, źródło nagrania].

 

[(292+1)+1][314][(314)+1)+1]. (#12 poniedziałków:) Kobieta w czerni, albo pożegnanie z Marią.. Część trzecia (prawdopodobnie) ostatnia.

[Przedostatni walc, Wojciech Młynarski, źródło nagrania].

Skrócony odnośnick do tekstu: http://wp.me/p59KuC-1ei

Wiele krojów czcionek i inkaustu nie jednego haust zużyto by pisać o razach (nie od- ani u-) pierwszych, ale jak może smakować robienie czegoś po raz ostatni? Jeśli oczywiście, mamy tego świadomość. Zasypiamy się i budzimy ze świadomością tego, że jeszcze tyle czasu przed nami, że tętno i krew będą krążyć, że zobaczymy kolejny zachód słońca, a wschód pewnie prześpimy w ciepłym śnie o lepszym jutrze. Jest tylko dzisiaj, i wspomnienie wczoraj, i nadzieja na jutro. Jest tylko dzisiaj. Jest teraz. Ta chwila. Tylko ta chwila. Nie ma innej.Ta chwila.

Z drugiej strony, warto sięgnąć w przeszłość. Być może kiedyś trzymał/aś/eś w ręce kalejdoskop. Jak byłam dziewczynką fascynowała mnie tańcząca geometria. Warto odkurzyć historię. Zatem pomni i pomne, tej wiedzy usiądźmy przytomnie w wieści opowieści co tyle treści w sobie mieści. (dla osób nie czytających wcześniej: część pierwsza, część druga):

[Stephen Hawking].

To, że Maria i Piotr Curie oraz Ernest Rutherford konkurowali, albo inaczej brali udział w wyścigu wiadomo, i tak to dyskutowali na łamach czasopism naukowych, powtarzając swoje doświadczenia (małżeństwo Curie nawet użyczyło swojemu konkurentowi próbkę destylatów toru i radu, dałby radę go nabyć -choć za uiszczeniem wysokiej opłaty— we własnym zakresie).  Za niedługo, bo w 1903 roku Maria obroni swoją pracę doktorską. Podobnież była pierwszą kobietą we Francji, która uzyskała ten tytuł. W tym to czasie Piotr w kieszeni swojej marynarki nosił bromek radu… Napisać, że promieniał szczęściem, to była by hiperbolizacja. Teraz już wiemy, że nie było to bezpieczne rozwiązanie. I on także to wiedział.

Jak wiadomo, siedem lat wcześniej, (1896 roku) umiera Alfred Nobel a pozostawionym przez niego majątkiem będzie zarządzała Szwedzka Akademia.  Gdy rodzinie milionera podważenie ostatniej jego woli się nie udało, czas przyszedł (i pozostał) na przyznanie pierwszych nagród. O pierwszej nagrodzie z fizyki już pisałam, ale fakt na który warto zwrócić uwagę, i co znamienne rok później, Nagrodę otrzymali Pieter Zeeman i Antoon Lorentz za badania nad wpływem magnetyzmu na zjawisko promieniowania, a przygotowanie do tychże badań, czyli cały szereg mrówczych prac (o czym się już nie wspomina) wykonał nie kto inny jak… Piotr Curie.  A on jedynie został nominowany do otrzymania tej nagrody… Zwykło się mówić (choć o przy i słowiach już było), że co się odwlecze to nie uciecze… No, chyba, że jest się kobietą… Poza tym, że Maria została wymieniona w liście, który był glejtem do otrzymania Nagrody Nobla przez Panów Piotra i Henriego, to zostały tam zamieszczone zmodyfikowane fakty, dotyczące odkrycia dwóch pierwiastków radu i polonu. No, a to co wykonała Maria, to przecież fakty, o których wie każdy naukowiec, który jest zorientowany w materii, z którą ma do czynienia, czyli… Nic wielkiego.  Najbardziej zdumiewające było to, że wśród sygnatariuszy listu znalazł się Lippmann, dla którego Maria była tylko ubożuchną studentką, z dalekiego (i to nie istniejącego) kraju. O całej sytuacji to jest znieważeniu Marii powiadomił Piotra Magnus Gosta Mittag-Leffler znany matematyk. Piotr zaś odpowiedział, że wkład Marii jest równoważny i jeśli tylko panowie zostaną nominowani do Nagrody Nobla, on tejże nie przyjmie. I tak dzięki zabiegom niemieckiego Matematyka i oporowi Piotra Maria także uzyskała Nominację . Oczywiście nie przeszło to bezkolizyjnie, niektórzy członkowie komitetu mieli protestować zasłaniając się względami formalnymi, to jest wcześniejszemu sporządzeniu dokumentu, ale dzięki temu, że Maria była już wcześniej (i to dwa razy) nominowana do otrzymania nagrody stało się możliwe skorygowanie  treści dokumentu.

I tak d o c e n i o n o jej wkład za zapoczątkowanie nowych badań w dziedzinie fizyki, wytrwałość, oraz niezwykłą doskonałość metodyczną. Curie odkryli zjawisko promieniotwórczości.  To, że Piotr się zbuntował, i nie zgodził się na pominięcie wkładu żony, to jedna sprawa. Małżeństwo Curie przyjęło nagrodę (chociaż  podział finansowy nie był sprawiedliwy bo potraktowano ich jako jedną osobę) to już budziło zdumienie w środowisku naukowym, ale to, że odmówili przyjazdu do Szwecji… (Ha! Bob Dylan nie był pierwszy, który wywinął taki numer…Przed nim była Polka! Nasza RADaczka!) Ale dosyć żartów, tu chodziło o sprawę poważną. Naprawdę. Maria znów ma nawrót depresji. Zeszłego lata, poroniła (o czym się nie mówi, w zasadzie o wielu aspektach życia naukowczyń się nie dyskutuje, nie tyle, by roztrząsać prywatne sprawy, ale dla nauki właśnie, wyciągania wniosków etc). Nie, to nie skutek choroby popromiennej. Śmierć ukochanego ojca, potem dziecka, następnie niedożywienie,zmęczenie i praca, czyli powtórka znanego scenariusza, to wszystko odbiło się na stanie zdrowia Polki. Becquerel sam odbierał nagrodę, która podówczas, nie była tak znana jak dzisiaj.

Roztargnienie jest niebezpieczne tak samo w laboratorium jak i na ulicy, o czym przekonał się Piotr Curie i jego żona. Czwartek dziewiętnastego kwietnia tysiąc dziewięćset szóstego roku padało rzęsiście. Toczy i tłoczy się życie na przejściach dla pierwszych, drugich i trzecich pieszych w kolejce po śmierć. Louisa Manina, woźnicę feralnego tłum chciał (i o mało swojej obietnicy nie zrealizował) zlinczować w odwecie. Nie, nie dlatego (a przynajmniej) nie tylko dlatego, że dowiedziano się kto zginął pod kołami szaleńczo mknącej dorożki.Paryż, jak i w ogóle Francuzki i Francuzi byli podminowani sytuacją gospodarczą. Nastroje, eufemistycznie rzecz ujmując były wybuchowe, a rzecz uściślając strajk goni strajk, wreszcie zaczyna się mówić o warunkach pracy, braku zaplecza socjalnego etc. Warto sobie przypomnieć o jednej rzeczy zaczęto pisać o koncepcji dzieciństwa, jak je dzisiaj pojmujemy w tysiąc dziewięćsetnym roku. Drzewiej dziecko to taki mały dorosły. Dzieci pracowały w kopalniach, w warunkach trudnych do wyobrażenia. [Stąd też w baśniach pisze się o krasnoludkach, to dzieci, skarłowaciałe, które nie mają szans, na to by prawidłowo rosnąć. Nie mówiąc już o odżywaniu się, radości, czy zabawie. (O czym już w wspomniałam)] zabezpieczenia społeczne, warunki pracy. I to bardzo ważne aspekty życia społecznego, które teraz są podnoszone przez mieszkańców, zwłaszcza, że a) nie tak dawno  na łamach prasy, z każdej szpalty wrzeszczały tytuły o wypadku pod ziemią, b) ministerstwo spraw wewnętrznych zyskało nowego kierownika. Gdyby istniała wtedy chociażby telewizja, na miejscu byłyby wszystkie ekipy, a i wykonywano by symulację wypadku. O czym myślał wtedy Piotr? Czy wypadki (sic!) potoczyły by się (sic) bezpieczniejszą drogą, gdyby wracając ze spotkania z profesorami nauk ścisłych, zastał jednak swojego wydawcę, do którego wstąpił? Gdyby nie ten strajk pracowników drukarni… Redaktorzy nie mieli by o czym pisać. Jean Perrin mówił, miał mówić później, że gdy przekazał hiobową wieść o śmierci jej ukochanego zachowała stateczną postawę. Nie powinno to nikogo zdziwić, od dzieciństwa uczona uczona była tego by nie zdradzać swoich emocji, czy chodziło o matkę i zachowanie dystansu wobec córki, czy maskowanie uczuć wobec ojczyzny, której nikt nie raczył umieścić na mapach świata. Jej listy, jej dziennik z tego okresu jest pełen czułości, dziennik najbardziej tajny zdradza skrywane skrzętnie między papierem a atramentem, miłość, czułość i tęsknoty jotę.

Jakże przykre w tym wszystkim i to, że przez opinię publiczną postrzegana była jako żona uczonego, tak, żona uczonego, ten status też straciła, jakże miało się okazać, bezpowrotnie. Wywalczyła sobie Maria, a nie otrzymała w spadku, jak zwykło się pisać, katedrę fizyki ogólnej na Sorbonie. Jakież było zdziwienie publiczności, gdy zaczęła wykład tam, gdzie Piotr skończył, bez zbędnych peregrynacji, czy rzecz ujmując rzecz miej literacko, propedeutyki. Piątego listopada roku tysiąc dziewięćset szóstego. W tym czasie obie córki rezydowały u dziadka, który podął się ich wychowania, a matka, pierwsza kobieta, która uzyskała katedrę wyższej uczelni, jak zwykła to robić wsiąknęła w naukę. W tym czasie także należy uregulować własność radu, a Maria broni swojego wkładu intelektualnego. To z jednej strony, prywatnie przez dwa lata organizuje nauczanie zbiorowe, jak to się drzewiej nazywało mając na względzie dobro i rozwój córek, ale żeby ich nie izolować, zapewniając poprawny przebieg socjalizacji (inaczej rzecz się miała u Witkacego, który miał wszystkie rzeczy materialne, również te trudno osiągalne, ale nie chadzał do szkoły powszechnej) w tym liceum wykładowcami/wykładowczyni są nobliści/noblistki. To się nazywa dobór kadry. Do tego Maria zatrudniła guwernantkę, która uczy córki polskiego.  To co pozwoliło Marii oprzytomnieć to oczywiście, sprawa nauki, a raczej, pisząc wprost toczenie bojów na tym polu z lordem Wiliamem Thomsonem. Phi, powie może ktoś/ia któż to jakiś tam lord, którego Historia nie pamięta… Jeszcze rok przed śmiercią fizyk ów twierdził, że rad nie jest metalem. I zaprzągł w te rozważania prasę.  Opisał to jako ołów z helem. Rutherford miażdżył argumenty Kelvina w prasie naukowej, ale ten nie ujrzy ostatecznej, zwycięskiej rozgrywki Marii. W ostatnim roku pierwszej dekady roku tysiąc dziewięćsetnego wraz z Andre Debierneem otrzymuje kilka miligramów białego metalu, to ostatecznie zamyka rozgrywkę, ale to tylko wygrana bitwa, nie wojna. Przynajmniej na razie. W tym samym roku Maria w dwóch tomach wydaje swoje prace pt. Traktat o promieniotwórczości. Dzięki hojności Andre Carnegie Maria pracuje we własnym, wspaniale wyposażonym laboratorium jak również dzięki zaangażowaniu Armeta de Lisle‚a. Dysponuje takim zapleczem technologicznym i finansowym, o którym dzisiaj śnią naukowcy, nie tylko naukowczynie, na całym świecie. Tymczasem świat się podpala, wrą nastroje nacjonalistyczne, z jednej strony, z drugiej nauka rozwija się jakoby wbrew polityce. Maria bierze udział w pierwszym Międzynarodowym Kongresie Promieniotwórczości, na którym poznaje Lise Meitner, która nazywana jest nie inaczej jak „niemiecką Curie” z racji podobieństw w życiorysach.

Eugeniusz Curie umiera bez pośpiechu i po cichu w cieniu Wielkiej Historii, teraz to Maria musi zaopiekować się córkami. Ale jak zwykle to bywa we wszystko wmieszała się nie, nie tyle historia, co polityka z sosem nacjonalistycznym, ksenofobicznym i nienawiści wobec kobiet. No i uprzedzeniami wobec osiągnięć naukowych.  I w takim klimacie rozgrywa się na łamach prasy kandydatura Marii do Akademii Nauk, nie zostanie zaliczona do tej grupy, i będzie nad tym ubolewać do końca życia, oczywiście ubolewać skrycie, jak to miała w zwyczaju. Dwóch głosów zabrakło. Prasa nie była przychylna Marii, jej rolę określano jako współpracowniczki męża, albo „inteligentną i bardzo oddaną małżonkę”, a to eufemistyczne określenia, zarówno w świetle rzeczy już opisanych, jak i tych, które wkrótce miały nadejść. Głównymi autorami, tych zajść, których wskazuje historia mieli być: Julien Coudy i Henri Bourgeois. Maria uczestniczyła będzie również w pierwszym Kongresie Fizyki Solvaya. Do Brukseli w 1911 roku zjadą najwięksi uczeni. W Listopadzie prasa ujawnia romans z Paulem Langevin. I to krótki lont, który rozpala burzę, fizyk, który podówczas był już w separacji ze swoją żoną, a ich kłótnie były sławne ze swych decybeli, rozmachu, i potłuczonych naczyń, przy okazji. Gdy ma się te wiedzę trudno dać wiarę, o zarzutach powielanych w prasie, że P o l k a oto rozbija d o b r e  f r a n c u s k i e małżeństwo. Rozpętał się sztorm, nie tylko są wysuwane żądania by uczona zrezygnowała z wykładów na Sorbonie, ale generalnie wyjazdu z Francji, po prostu wyginania, i do podania się tej egzekucji namawiała ją Bronisława, przecież w Polsce, obejmie nie tylko takie stanowisko, które by ją interesowało, ale i z laboratorium nie będzie problemu, zwłaszcza, że sprawa polską była nie tylko żywo zainteresowana, ale i utrzymywała kontakty. I jeszcze jeden pan, namawia ją do powrotu do ziemi ojczystej, noblista, Polak: Henryk Sienkiewicz, kierując do Czcigodnej Pani list. to on również zapytuje jeszcze o jedną sprawę, mianowicie, czy zgodziła by się powołać podczas  swojego pobytu za Oceanem komitetu, którego głównym zadaniem było by zbieranie składek na powstanie w Polsce Instytutu Radowego. Posłańcy Towarzystwa Naukowego Warszawskiego (któremu przewodniczył Kazimierz Żorawski, tak ten sam Kazio, który nie potrafił i nie chciał się przeciwstawić woli rodziców, by mógł poślubić biedną guwernantkę) mieli przekonać Marię do powrotu na ojczyzny łono. Nie do przecenienia zostaje jej wkład w naukę polską, wpierała rodzimych naukowców na wszystkie dostępne sposoby. Ad rem!

Taka sprawa to przede wszystkim sytuacja gdy przyjaźni, mówi się sprawdzam, i bez wątpienia, ci,którzy dotychczas deklarowali przyjaźń, Marii, ten egzamin zdali na szóstkę. Należy pamiętać o dwóch sprawach. Po pierwsze w czasach trudnych dla naszych Bliskich to my zdajemy egzamin, ale gdy nas dotykają złe obroty spraw ziemskich, to okazuje się kto rzeczywiście jest naszym przyjacielem, kto potrafi nie tylko z jednej strony okazać nam gesty przyjaźni, poważania, szacunku, z drugiej zachęcić do działania, do wytrwania w drodze do celu. Kto w nas wierzy. Ad rem! To czas dla Marii trudny, prasa ją znieważa.

Nie jest rozstrzygnięte, czy Paul doznawał przemocy fizycznej ze strony żony, chociaż i takie podania można znaleźć, dość napisać, że jego małżeństwo, które prawnie było w separacji, należało już do przeszłości. Gdyby tylko Maria była mężczyzną, nie było by sprawy, o życiu Alberta [Einsteina] nie pisało się wiele, a było o czym. To nie wymiana przyjacielskich listów, i zamiana koloru sukien z czerni, na biel. Listy owe sprzedane zostają prasie przez żonę uczonego w akcie zemsty. Opublikowane pt. Historia miłosna: Pani Curie i profesor Langevin. Znamienny tytuł. Dalej są oskarżenia, emigrantka, której Francja udzieliła schronienia, która była biedna,  odbiera dobrego męża przykładnej Francuzce, chociaż trzeba, by być rzetelną, powiedzieć i to, że dziennikarz, który rozpętał to piekło na ziemi, skierował list z przeprosinami do uczonej, ale nic to nie pomogło, prasa miała o czym pisać. Oto biedna kobieta, wdowa rozbija idyllę francuziej kochającej się, rodziny. Machina poszła w ruch. a czcionka paliła się i rozpalała umysły nie tylko Paryżan. Żona uczonego wniosła pozew o alimenty i oskarżyła małżonka o cudzołóstwo. I pistolety miały wystrzelić, nie w przenośni, lecz zupełnie na poważnie, gdyż Langevin pozwał Tery’ego na pojedynek. W tym czasie wieści te przetoczyły i przekroczyły wszelkie granice… nie tylko absurdu, zdrowego rozsądku, ale przede wszystkim geograficzne. W tych dekoracjach, gdzie ani deka racji nie ma Georges Urbain kieruje do Paula ów sławny List nie tylko w obronie moralnej Curie, ale przede wszystkim ujawniając kulisy zajścia. I tak, z jednej strony sprawa sądowa w toku, z drugiej przyznano Marii dwukrotnie Nagrodę Nobla, co do tej pory pozostaje wydarzeniem bez precedensu. Ale aby to zrozumieć należy spojrzeć głębiej, albo jak kto/sia woli z szerszej perspektywy. Nie chodzi o roztoczenie parasola ochronnego nad wdowa Curie, czy o solidarność uczonych (hahahaha) jeśli już prędzej to można (jeśli już trzeba przyjrzeć się) to rozpatrzeć sytuację jako rywalizację między fizykami, a chemikami. Tak pierwsza Nagroda Nobla to kamyk (a raczej głaz, kamień węgielny) do pierwszego ogródka, druga, do drugiego. To pogodzenie dwóch środowisk, biorących udział w wyścigu. Radioaktywność to nie tylko początkująca, ba raczkująca dziedzina, ale łączy dwie dyscypliny. Co warto też zauważyć, a o czym niewiele się mówi, jeśli po odbiór pierwszej Nagrody Nobla z dziedziny Fizyki Curie, nie mogli przybyć, ze względów już wspomnianych, to jeśli chodzi o drugą domagano się od Marii by po drugą nie stawiała się osobiście, uczynił to listownie Savante Arjemius, no nie ma co myśleć o obronie uczonych, a powodem była sprawa Langevina. Wyobrażasz sobie taki list skierowany do mężczyzny? Czy muszę pisać, że Maria pojawiła się w Sztokholmie? Uprzednio, odpisawszy na list. Teraz już afera zmienia nazwę zataczając coraz to szersze kręgi. Do tego gdzieś ginie fakt, że procesu sądowego o zdradę jednak nie będzie, taki szczególik na marginesie histerii i historii  afery Curie. I tak przybywają trzy, Maria, Bronisława i Irena. Zauważone zostaje jeszcze jedno, słaba kondycja fizyczna Noblistki. Nie tylko jej bladość, ale potrzeba fizycznego podtrzymywania, wspierania się to na ramieniu siostry, to córki. Pięciodniowy maraton. Gratulacje nie mają końca, można dostrzec wśród nich także list, którego nadawcą jest nie kto inny jak Planck, ale nie każdy był taki przychylny, czy chociażby prawdomówny, wystarczy przyjrzeć się korespondencji Rutherforda, którą jednak tutaj, przez grzeczność pominiemy myśleniem i milczeniem. Dość stwierdzić, że do Marii skierował list pochwalny, komplementujący. Niemniej pod koniec roku 1911 Curie trafia do szpitala. Potrzebuje odpocznienia. I tak udaje się na kilka miesięcy do Hampshire za namową przyjaciółki i na jej zaproszenie.

Po przyjeździe Maria zmieni adres zameldowania, na paryski. Maria przewodzi badaniom nt. pierwiastków promieniotwórczych naucza, wygłasza referaty. Wyszła z bojów ręką nie tylko obronną, ale jak twierdzą historycy silniejszą. Na jednym z kongresów Fizyki Solvaya dołącza do niej córka (Irena oczywiście) ze swoim mężem. I spotyka tam też znajome twarze wśród nich wspomnianą już Meitner, która teraz pracuje w Berlinie ze swym mężem Otto Hahnem.

Czternaście lat przed wybuchem II wojny światowej Maria wygłosi wykład na Uniwersytecie Warszawskim. Będzie gościnią także w Instytucie Francuskim w tym mieście, opowiadała o paryskim instytucie Radowym chciała by taki powstał również w Warszawie. W jej starania zaangażowane były różne osoby od Meloney po Huberta C Hoovera. I tak na schodach Białego Domu, w obecności dygnitarzy (warto wyróżnić w tym miejscu Paula Claudela, o jego siostrze napisałam pierwszy artykuł zamieszczony na blogu) z rąk prezydenta otrzyma czek, który będzie kamieniem węgielnym instytutu, który zostanie wybudowany na warszawskiej Ochocie przy ulicy Wawelskiej 15 uczestniczyła tak w pracach projektowych, położenia kamienia węgielnego jak i otwarciu dzisiejszego Centrum Onkologii.

Podczas Wielkiej Wojny Maria z córką były na froncie, prześwietlały rannych żołnierzy za pomocą przenośnych aparatów rentgena. O czym także mało kto wie, tak naprawdę ryzykowały życie własne. Te pojazdy zyskały znamienny przydomek Małych Curie. Przebadano milion sto tysięcy wojaków, którzy inaczej musieli by umrzeć. A przecież mogły siedzieć wygodnie w swoich fotelach w instytucie zaliczanych do czołowych na świecie i prowadzić badania nad radioaktywnością. To ona uda się do francuskich ministrów proponując utworzenie specjalnego oddziału służby radiologicznej, to ona wyrusza wraz z nastoletnią Irką na front. Na pierwszą linię ognia. Ale takie posunięcie wymaga poparcia, które Maria, a jakżeby inaczej uzyskuje, auta renault i limuzyny zostają przemodelowane godnie z jej projektem. I takich samochodów za jej sprawą i sprawnym zaangażowaniem powstało ponad dwieście. Och, to taki gest cudzoziemki… Biednej guwernantki, która się chroni w ramionach męża, i grzeje

w jego sławie. Tyle, że prawie każda osoba mądra jest po tym jak ktoś/ia jednak przezwycięży trudności, wtedy usta i kieszenie ma wypchane frazesami w stylu:” jesteś dzielna”, „ja to zawsze w ciebie wierzyłem/ wierzyłam” etc. Marne pocieszenie, a właśnie jeśli już o Marnę chodzi to Maria i Irena pojechały w pełni wyposażonymi małymi Curie, na front podczas bitwy nad Marną jeszcze jedno warto zauważyć ów projekt, jak można było tyle ważnego sprzętu ważącego od ok 250 do 300 kg umieścić w jednym samochodzie o niewielkich rozmiarach. Jeśli komuś przychodzą na myśl podróże fiatem 126p to niech daruje sobie porównania. Trzeba było zmieścić nie tylko urządzenia, które wytwarzały wysokie napięcie, zawory, trzy lampy i statywy, stolik, zapas płyt i innych materiałów fotograficznych, a także ekran służący do prześwietleń.kasety, zasłony do przyciemniania, aparaty ochronne dla operatora, narzędzia medyczne,kable, części zapasowe, apteczki, zespoły prądnicowe, i komplet narzędzi do badania rannych i prowadzenia operacji, personel liczący trzy osoby: kierowce, laboranta i medyka/ Montowanie aparatury trwa, uśredniając, kwadranse dwa. Warto pamiętać, że szpitale były prowizoryczne, najlepszym sprzętem dysponowały panie Curie. I to wszystko mknie pięćdziesiąt kilometrów na godzinę. Nie dziwi więc spostrzeżenie, że w Belgii i Stanach Zjednoczonych Maria postrzegana jest (a przynajmniej była jeszcze nie dawno) jako lekarz. Tak, jako medyk. Po powrocie z Wielkiej Wojny, opublikuje swe raporty, które spisuje w wolnych chwilach. Nie, nie zabezpieczały się ołowianymi garniturami, chociaż wiedziano o zgubnym wpływie promieni X już wówczas. Bo jakże by inaczej tłumaczyć powstałe kursy zastrzeżenia, że aparaturę mają prawo obsługiwać wyłącznie technicy i lekarze przeszkoleni w tym zakresie nosząc odzież ochronną specjalnie przeznaczoną w tym celu? To mit, że Maria nie wiedziała o zgubnych skutkach promieniowania. To przecież ona angażuje się osobiście w kształcenie przyszłych laborantów, j i laborantki (dwadzieścia kobiet)ej zdolności pedagogiczne i andragogiczne często się pomija, jako nieważne. To ją na tym stanowisku zastąpi córka, Irena. Oboje wykształcą sto pięćdziesiąt kobiet w ciągu czterech lat wojennych jak i po zakończeniu działań zbrojnych. Punktów stałych i tymczasowych było 500, a mobilnych Curie 300. A personel jednego autka wykonuje przez dwa lata dziesięć tysięcy badań na siedmiu tysiącach rannych. To tak jak ratować miasta od nieuchronnej zagłady.

Jako pięćdziesięcioletnia kobieta w 1914 roku wyrusza w podróż za ocean po cenny gram radu. Zawojować Stany niemniej Zjednoczone pomoże jej Missy. Finał już znamy.

Nikomu nie zwierza się ze swojego cierpienia, można dostrzec symptomy, jeśli się o nich wie, ciągle pociera ręce tak jakby marzła wystawiając dłonie na mróz. Piszę na tablicy ogromniaste cyfry, litery nieskładnie, ale nikomu nie powie, że nie widzi.Bez powodzenia przechodzi operację katarakty, widzi od tej pory podwójnie, ćwiczy się w pisaniu i czytaniu, bez powodzenia. Dalej jest zwierzchniczką laboratorium najlepszego na świecie. Dalej nie jest przyjęta do grona Akademii Nauk, dalej nad tym ubolewa. Dalej, skrycie. Zostanie zaproszona do grona osób, które mają zasiadać w Komisji Współpracy Intelektualnej znanej jako CICI pod przewodnictwem Henri Bergsona. Maria zawsze zabiegać będzie o pokój, chociaż mit, pielęgnowany będzie inny, pieśń o oderwanej od spraw doczesnych idealistki, marzycielki, kobiety dzielnej, kobiety odzianej w surową czerń. To ona przyjmuje do pracy w swym laboratorium ludzi, którzy staną się wielcy tak jak Bernard Goldschmidt, który będzie w przyszłości szefem Komisji Energii Atomowej.

Historia Marii Skłodowskiej, którą świat zna jako Madame Curie, kobietę, która promieniowała sławą. W jednym ze swoich listów adresowanych do Herthy Ayrton napisała:

Jedynie za pomocą pokojowych powiązań będziemy w stanie stworzyć pokojowe społeczeństwo(…) Aż trudno sobie wyobrazić , że po tylu stuleciach rozwoju ludzka rasa ciągle nie wie, jak rozwiązywać problemy bez uciekania się do przemocy.

Szkoda, że te słowa te, w odróżnieniu do jej dziedzictwa,  nadal pozostają aktualne. Maria za życia została legendą, po części sama dorzuciła do niej kila zdań. Niemniej, niestety, nie zmienia to faktu, że jej życie nadal pozostaje nieznane, poza oczywiście faktem, że jest jedyną osobą odznaczoną dwukrotnie Nagrodą Nobla, pierwszą kobietą, i obcokrajowczynią, która została pochowana na francuskim Panteonie. A szkoda. To biorąc pod wzgląd fakt, że jej życiorysem można obdzielić spokojnie jeszcze jedną osobę, to niewiele. Oczywiście, z jednej strony jej imię i nazwisko wymieniane jest jednym tchem wśród kobiet, które zmieniły świat, wśród Ważnych Polek, Francuzek, czy np. Sufrażystek, ale na tym wiedza często się kończy. A może warto by się zaczynała, by poznać Marię jako kobietę pełną namiętności, która uczyła i nauczyła się walczyć nie tylko o słuszne sprawy narodowe, ale i o własne, o to by zapisać się w historii z aptekarską precyzją. Romans z naukowcem francuskim  nie dodał jej legendzie rumieńców, jak to niektórzy pisarze niejako w obronie ówczesnych przytaczają pisarze, ale pozwala nakreślić klimat ówczesnej epoki.

Wpis ten ukazuje się jako trzeci artykuł, którego postacią główną jest Maria Salomea ze Skłodowskich Curie. Jak również w oznaczony tagiem #12 poniedziałków. A to dlatego, że poniżej znajduje się

Zadanie dla Osób chętnych:

Uzbrojon_y/a jesteś w magiczne przedmioty? (Papier i ołówek, pisak, pióro? ) i nieświęty spokój. Odpowiedz sobie na piśmie na pytanie:

Gdybym miał/a możliwość podróży w czasie i przestrzeni to dziesięć osób, które chciałbym/chciałabym poznać:

  1. ______________________
  2. ______________________
  3. ______________________
  4. ______________________
  5. ______________________
  6. ______________________
  7. ______________________
  8. ______________________
  9. ______________________
  10. _______________________

Gdy już wypiszesz, wybierz pięć, z tego grona. Następnie wypisz powody dlaczego właśnie te, a nie inne osoby? Jeśli są to członkinie, bądź członkowie Twojej Rodziny, którzy na przykład nie żyją, zapisz sobie refleksje, dlaczego właśnie te osoby chciałbyś, chciałabyś poznać? Co możesz teraz zrobić? Np zacząć poznawać historię Twojej Rodziny, pytać tych którzy żyją, albo samemu, samej/samemu zacząć np pisać dziennik? Jeśli wśród osób wymienionych są postaci historyczne, to zdecyduj, że w tym roku kalendarzowym sięgniesz po dwie książki np biograficzne. Jeśli chcesz, w wolności podziel się swoimi refleksjami poniżej, a może chcesz o kimś jeszcze przeczytać na tym blogu? Zapraszam do treści spisu, i do dyskusji poniżej. Ten artykuł jak i to zadanie może być przyczynkiem do poznania tak własnej historii, w perspektywie makro, poznanie losów wybitnej naukowczyni, a może przyczynkiem do poznania losów własnej rodziny. Jeśli ulica przy której mieszkasz nosi czyjeś nazwisko, może to okazja by się życiorysowi tej osoby przyjrzeć bliżej? Jeśli tak, to napisz w komentarzu poniżej.

Kończąc, ciekawe, czy Maria patrząc na niebo, albo spacerując swoimi ulubionymi alejkami już wiedziała, że to ostatnie chwile? Tego już się nie dowiemy. Doznanie czegoś po raz ostatni, może być równie silne, jak wykonywanie czegoś po raz pierwszy. Maria uwielbiała spacery, zarówno swój dom w Prowansji, zakupiony z drugiej nagrody noblowskiej, jak i alejki francuskiego laboratorium były specjalnie zaprojektowane tak, by znalazło się tam bardzo dużo zieleni.

 

[331]. [Nie]Powroty.

Głowa i namysł. I zmysł, nie szósty bynajmniej. Nie chciałam składać słów w ten oto wzór. Szedł, szedł od pięty, od wersu do puenty. Od słowa, po przez rytm i rytm, do znaczenia bez zmęczenia.

Szedł, szedł.

I Odszedł.

Jeśli to nie jest pierwszy artykuł, który czytasz na tym blogu, to wiesz, albo się właśnie dowiadujesz, że twórczość Wojciecha Młynarskiego była mi bliska nawet gdy bywała mi daleka. Niewątpliwie odzywał się wtedy, gdy miał coś do powiedzenia, nie tylko pisał teksty piosenek, nie tylko tłumaczył (dzięki Niemu piosenka francuska nie ma przed nami tajemnic, ale jest przełożona pięknym, literackim językiem) jest też autorem librett, tak do musicali jak do oper. Mistrz suspensu, smakowitego tekstu, rymu i rytmu, treści co w pięknej formie się mieści,  wzniósł piosenkę do kategorii Sztuki przez wielkie Sz. Absolutnie! Wielcy odchodzą gęstym krokiem, po cichu łapczywym pośmiechem i pośpiechem absurdalnym. Na szczęście zostają teksty. I preteksty. Pra,pra… Teksty. Nie, nie znam wszystkich. Absolutnie! Wypadało by strzelić puentą, i rzutkim wierszem, ale myśli nie pomieszczę. Panie Wojciechu, dziękuję. Można się nie zgadzać, ale warto znać smak tekstu Wojciecha Młynarskiego, zachęcam do tego.

[Absolutnie,Wojciech Młynarski, Wojciech Młynarski prawie całość, źródło nagrania].

I jeszcze jedno najlepiej chyba oddać uwagę rozmowie na dwa głosy :

 

[Ona rozmawia, audycja Agaty Młynarskiej, rozmowa z Wojciechem Młynarskim, Radio Pin, źródło nagrania].

 

[239+11].Co czyni różnicę. (#by pamiętać).

z serii #by pamiętać.

Około roku temu przyszła do mnie myśl, przyszła i się zasiedziała. Wymościła sobie pewność i dość.  Pewną ość. Ość.

Z zasobu wertowań  ze spiżarni własnej. Konfitura z mgnień:

Proste nie znaczy łatwe.

5000lib

W chwili gdy zdasz sobie sprawę z tego, że między jednym a drugim nie powinno się stawiać znaku równości, a wręcz jest to wielbłądem. Jesteś o dwa kroki do przodu.

PS. Dlatego drobne i dobre rady tak często nie wystarczą. (rada nie rada, o radzie można przeczytać tu). Zostanie tylko guzik z pętelką.

Takie tam z przypadku... Najbardziej twarzowe zdjęcie... [żródło zdjęcia].

[(239+4)+1]. Bliższe ciągi dalsze. Dalsze ciągi bliższe (#by pamiętać).

Każda podróż ma swoje zalety. Kiedy odwiedzasz lepiej rozwinięte kraje, możesz dowiedzieć się jak poprawić swój własny. A kiedy los zaprowadzi cię do tych biedniejszych, nauczysz się go doceniać.

Samuel Johnson, pisarz i leksykograf

Na pierwszy rzut oka i ucha jest to ładne zdanie, przyciąga uwagę ponieważ nie jest tak znane jak poniższe które przytoczę, oraz odwołuje się do nawykowego zachowania ludzkiego, jakim jest porównywanie się z innymi. Nie jest tak, że doceniamy to, co właśnie utraciliśmy. Może być, oczywiście i tak. Ale jest to jedna, m o ż e być i ważna strona, ale jest i wiele innych, a niestety niektóre osoby nauczyły się czytać nagłówki tylko z pierwszej, albo tylnej strony. Można przeczytać to zdanie metaforycznie jako koniec i początek, albo początek i rezultaty osiągnięcia celu.  Albo można również w sposób przecież jest tyle różnych stron, dlaczego inny rozłożyć akcenty. Panie Johanson dlaczego tylko o dwóch możliwościach Pan wspomina? I dlaczego (tak odbieram to co Pan powiedział) ukryte kryterium porównywania się jest warunkiem sin qua non docenienia tego, co się posiada, albo do czego chce się dążyć?

♠♠♠♠♠♠♠♠♠ ♠♠♠♠♠♠♠♠♠♠ ♠♠♠♠♠♠♠♠♠♠

Przedsiębiorąc się za realizację celu, takiego, który uznajemy za  ambitny (to znaczy wart naszego starania) zwykło się przytaczać często dwa powiedzenia. Pierwsze, przypisywane ludziom Wschodu a dokładnie /Lao Tzu/: Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Zdanie wytrych. Zdanie topos. Zdanie, które można przypiąć do każdej okazji. I zobaczyć z wielu stron, że tak przywykliśmy do treści, które ono ze sobą niesie. Drugie: Najtrudniejszy pierwszy krok.

Myśl, z którą chcę Cię zostawić jest taka.Uczestnicząc w najbardziej fascynującej i wymagającej podróży, nie jest tak, że najważniejszym  i/ lub najtrudniejszym jest pierwszy krok. Najważniejszy(m) i/lub najtrudniejszy(m)jest ten, który właśnie stawiasz. Ten, który właśnie stawiasz,ten, który… Może on być najtrudniejszy. I tak bardzo często jest. Albowiem osiągnięcie celu podróży w dwóch perspektywach, zrealizowania postanowienia, wprowadzenia trwałej zmiany i cieszenia się drogą, która prowadzi ku niemu, może być najtrudniejszy w wielu aspektach, z wielu perspektyw. Dlatego, że chcąc żyć pełnią życia, nagle okazuje się, że mamy okazje po temu, by uczyć się nowych dla nas rzeczy, albo rzeczy, które już znamy, ale nowość tkwi w sposobie wykonania. Dlatego tak ważne są ciągi dalsze, które niejednokrotnie stają się ciągami bliższymi. Mahatma Gandhi zwykł mówić, że: świata nie dziedziczymy po naszych rodzicach, pożyczamy go od naszych dzieci. Decydując się na podążanie, pójście tym tropem zadam jeszcze dwa pytania: A co, jeśli pożyczamy go od kogoś innego? Od kogo pożyczyłaś / pożyczyłeś świat, który nazywasz swoim. I jakiego świata sobie i innym życzysz. lub p o ż y c z y ł a ś,    p o ż y c z y ł e ś w już nie nowym 2017 roku?