[603]. Zaimki.

Prosty most na Krzywej kołysze się wytartymi balladami kroków. Prosty most na Krzywej wypolerowany względem uroków. Prosty most na Krzywej rozkasłany pięścią i pieśnią. Prosty most na Krzywej obiecuje daleką drogę. Prosty most na Krzywej, na który spoglądasz co świt źrenicami pełnymi mgły.

***’

Miłosz pisał w Zaczynając od moich ulic tak:

Jak zmienić stosunek do czasu? Jak odzyskać łączność z przeszłością, czy odległą o pięćdziesiąt, czy dwadzieścia tysięcy lat, bo ilość lat tu nie waży? Nie dlatego, żeby ją zbierać jak znaczki pocztowe, nie dla anegdoty i plotki o madame de Stael, Marysieńce Sobieskiej czy mężach stanu. Dlatego, żeby nakarmić teraźniejszość, która jest inna, pełna, cenna w każdej minucie, jeśli ręka, która trzyma pióro, jest razem ręką białoruskiego chłopa zapalającego łuczywo na obrzędzie „dziadów” i Indianina zabitego przez Cortesa (…) jeśli niebo nad głową jest to samo, a ci, co minęli, nie byli tylko glebą pod nas wyższych, ale uczestniczą nadal tu, obok.

[Zaczynając od moich ulic, Czesław Miłosz, Instytut Literacki, Rzym, 1985 r, s 308].

***’

Nie jestem tak optymistycznie nastawiona jak poeta. Czy Oni są, zawsze, czy tylko kiedy nam, istniejącym teraz jest tak wygodnie o nich, pamiętać. I tak zaimki są ważne. A przecież dziedziczymy (?), to co wygodne, i to co mniej, i to co w ogóle. I oczywiście jest tu ważny pierwiastek wyboru, nie zawsze istniejący. Jeśli tak, to przecież nic więcej – jak ułuda, albo wygoda, pamięć od święta, nie odświętna, ale przecież jest jeszcze most na Krzywej.

[594].Drepcząc moknięciem.

Nie wierzę ryknął jeż w większą świadomość dotyczącą x y z i połowy alfa i betu tu i tam rozsypanego w wyrazy, czy frazy z niskiego czy (naj)[wyższego]/niższego Ce auto ra/ mo/mentu atramentem pozapisywane dreszczem tu i tu i jeszcze tam, i po i po między w zdrętwiałych od kroków miedz dziurawych kieszeni pełnych pustego brzęczenia miedziaków. To wiedz, że w nadmuchaniu wielkich słów. W nowomowę już nie wierzę- szepce drepcząc.

Czytaj Dalej „[594].Drepcząc moknięciem.”

[571]. Dziewięćdziesiąta ósma.

Jak się tak leży godzinami w nocy, to myśleniem można zajść bardzo daleko i w bardzo dziwne strony, wiesz…

Wcale nie chcemy zdobywać kosmosu, chcemy tylko rozszerzyć Ziemię do jego granic. Jedne planety mają być pustynne jak Sahara, inne lodowate jak biegun albo tropikalne jak dżungla brazylijska. Jesteśmy humanitarni i szlachetni, nie chcemy podbijać innych ras, chcemy tylko przekazać im nasze wartości i w zamian przejąć ich dziedzictwo. Mamy się za rycerzy świętego Kontaktu. To drugi fałsz. Nie szukamy nikogo oprócz ludzi. Nie potrzeba nam innych światów. Potrzeba nam luster. Nie wiemy, co począć z innymi światami. Wystarczy ten jeden, a już się nim dławimy.

Człowiek, wbrew pozorom, nie stwarza sobie celów. Narzuca mu je czas, w którym się urodził, może im służyć albo buntować się przeciw nim, ale przedmiot służby czy buntu jest dany z zewnątrz. Aby doświadczyć całkowitej wolności poszukiwania celów, musiałby być sam, a to się nie może udać, gdyż człowiek nie wychowany wśród ludzi nie może się stać człowiekiem.

[Solaris]

***
Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś. (…)
Był człowiekiem niewątpliwie wykształconym, ale inteligencję miał jak ogródek japoński – niby mostek, dróżki, wszystko piękne, ale bardzo ograniczone i do niczego.
[Szpital przemienienia].
***
Książką można czytelnikowi głowę, owszem przemeblować o tyle, o ile jakieś meble już w niej przed lekturą stały.
[Doskonała próżnia,Wielkość urojona].
***
…nie doceniłem głupoty panującej nam dziś mądrości. W naszej epoce – opakowań – liczy się etykieta, a nie zawartość…
[Dzienniki gwiazdowe].
Czytaj Dalej „[571]. Dziewięćdziesiąta ósma.”

[562]. Nad i. I(kropka).

Uruchomić w sobie życie, zanim zmarszczka czasu przejdzie w bruzdę wspomnienia. Proch zapomnienia, który nigdy nie wystrzeli zdaniem, obrazem, głosem, gestem. Zapamiętaniem w radości nie, rachunkiem z zapamiętania w zapamiętaniu. Prze-ni-coś-ć na każdy atom ciała nie błogo sławię bezruchu siedząc na brzegu ławki w dużym ciasnym mieście mieszcząc się na stylu dotyku przypominam (sobie), że przeciętny gatunek istnieje tylko chwilę, która potrzebna jest na zmrożenie (może trzeciego?) oka, około czterech milionów lat- ledwie mgnienie, a ludzkie życie, to z serii długich (i (nie koniecznie) szczęśliwych, albo nieszczęsnych) przebiegów składa się z 650 000… godzin.

Czytaj Dalej „[562]. Nad i. I(kropka).”

[559]. Się tłoczy to czy to się toczy to tam to znam, znam mniemam, że mam, a ,może mnożę nie mam.

Daleko z bliska się tłoczy, życie wylewa się io toczy, toczy trzęsie i tupta przed oczy przez uszy pogniecie poruszy pokruszy. Znam piątki po piątej tłok, znak stop[-klatka] dziki pęd nie zagadka a z gąszczu przeczekań wylewa się pośpiech i wytchnienie znad kroków z prac nie tylko syzyfowych, przestanków na przystankach, wyczekiwanie na pkp, pks, i tram do tamtego tam i dalej jeszcze, dalej niż w tekście zmieszczę. To organoleptycznie znam wyczekiwanie nie statyczne, a statystyczne. Słońce tam tak samo wschodzi zachodząc nad niejedną głową.

Czytaj Dalej „[559]. Się tłoczy to czy to się toczy to tam to znam, znam mniemam, że mam, a ,może mnożę nie mam.”

[548]. Gorzko.

Łuskasz, nie łuszczysz, albo łudzisz, uczysz: szukasz bardziej. [Ro]stanie w zostaniu. Zostanie w rozchodzeniu. Zatrzymanie czasu chociaż w interwale borowania. To lato najwyżej jesienią utkaną ze zmarszczek. Nie zdążysz, nim podążysz, nim zaśniesz, nie jaśniej. Pod paznokciami deszcz i melodia Fredericka Deliusa a może George’a Butterworth’a (wspomnienie nie więcej)… =. Znak.

Ledwie.

Medytacja na fotelu dentystycznym lub w innej świątyni co do dumania skłania.

[544]. Trzydzieści jeden dni (żeby nie napisać, że sześćdziesiąt) (#1)

Już czternaście lat temu intuicyjnie czułam, i nawet próbowałam (tak: bezskutecznie) że medytacja jest czymś co dobrze by było wdrożyć do swojej codziennej praktyki higieny. Wiem, że teraz jest to bardzo na czasie taki najgłośniejszy i najgłodniejszy wrzask mo[r]dy. Jednak czy na booku, czy na wznak (z wyprostowanym krzywym kęgo i słupem, nie żeby stawiać oczy oczywiście w słup) ważyć na to by nie było łuuup kontynuuje teraz. Nie teraz- zaraz, czy zaraz-potem.

Czytaj Dalej „[544]. Trzydzieści jeden dni (żeby nie napisać, że sześćdziesiąt) (#1)”

(272+6)+1. Suple(ment). Portret z oddali, szkicowany w drodze.

W ramach odpoczynku, powróciłam do lektury książki, o której już wspominałam. Uważam, że warto czytać ją niespiesznie. Zresztą, ten rok jest inny, ze względu właśnie na przystanki, czytanie niespieszne, które sobie obrałam za cel i metę. Pisałam już, że zamierzam przeczytać mniej. Miej mniej, miej więcej. Powracanie lub zaznaczanie nowych, niezauważonych cytatów, refleksje, albo po prostu- bez zobowiązań, bez przyczyny branie słów na język.

Czytaj Dalej „(272+6)+1. Suple(ment). Portret z oddali, szkicowany w drodze.”

(519+1)Leniwa niedziela i (#Myśli luzem).

Jeśli chodzi o spożycie herbaty per capita, to okazuje się, że wyprzedzamy o trzy miejsca Chińczyków i Chinki. Moda ta przychodzi do nas spacerkiem … Z Czech. I nadal sobie idzie to tu, to tam, raczej, nie bójmy się tego stwierdzić-s z w e n da się. Po woli i powoli. Chociaż osobiście wolę kawę, to i dobrej jakości naparem Camellii nie pogardzę. Nie, dzisiaj nie będzie o herbacie. Zaparzam sobie tak, garść czarnego złota i wracam do lektur. Jeszcze raz– czytam, to do czego sięgnęłam i odpoczywam. Leniwa niedziela także jest potrzebna, wszak neuronalia pracują nieprzerwanie i równie pracowicie kiedy to zajmują się rozwiązaniem jakiegoś nader ważkiego i ważnego problemu, zwoje są obciążone tylko nieznacznie bardziej! Seneka Młodszy miał powiedzieć kiedyś:

Czytaj Dalej „(519+1)Leniwa niedziela i (#Myśli luzem).”

[521]. Suplement.

I co? I to mnie dzisiaj zatrzymało. Dlatego zostawiam tutaj bym mogła sobie do tego sięgnąć. Chociaż nie wiem nic o snach ważek, ciem i motyli.Myślę, że warto przypomnieć, odświeżyć. Do czego i Ciebie, Droga Czytelniczko/ Czytelniku zapraszam, #bypamiętać, a jeśli jednak chcesz sięgnąć do innych artykułów o oddechu,właśnie, no cóż, nie mogę Ci tego zabronić. Przytaczam, tylko niektóre.

Pozdrawiam,niech Ci czcionka nie lepką, lekką będzie, do jutra. A hooj.

O tym, co mam na myśli.

Nie tylko o katariadach. A no właśnie o tym.

Słowo o przeponie. Czy sięgniesz po nie?

Możesz też wstać. I stać. Czy Cię na to stać?

[519]. Myśli luzem.

Gogol wspomniał kiedyś: Bardzo wiele książek należy przeczytać po to, aby sobie uświadomić, jak mało się wie. To jednak bardzo bolesna czynność. Zwłaszcza jeśli człowiek uświadomi sobie, że stan jego (nie)wiedzy przekłada się na jakość życia. Tego, czasu którego ciągle ub…

Czytaj Dalej „[519]. Myśli luzem.”