Wsadź se to w kieszeń jeśli potrafisz… No chyba, że…

Wiem, wiem, że istnieją głębsze, bardziej palące problemy jak podejście do kwestii klimatu, tudzież rasy, tudzież innych. Nie neguję tego, co więcej, nie zamierzam. Dlatego temat, który chciałabym poruszyć dzisiaj może na tle przytoczonych wydawać się błahy, co więcej takim być! Na pierwszy rzut oka, ale proszę nie rzucać oczętami, ani nimi nie strzelać, bo jeszcze mi się od monitora odbije, i po cóż Ci oczodół pusty, nie będzie to wyraz rozpusty? Bez przedłużania, czy skracania, czy innych zakładek, stosowania falbanek, i innych fastryg, bieżaj w tekst, by by nie ostygł.

Czy zastanawiałeś się kiedyś nad dysproporcją kieszeni w spodniach dla kobiet, i mężczyzn? A może sama tej niewygody doświadczyłaś? Jako osoba, która z różnych względów nie może (i nie chce używać torebek) od długiego czasu upychałam co się da w kieszeniach… I zobaczyłam, tę dysproporcję bardzo szybko, a raczej ją poczułam (zwłaszcza gdy telefony na początku były bardzo duże, tak pamiętam te pancerne Motorole), bo co komu szkodzi… Uszyć spodnie, które będą spełniały swoją funkcje, nie tylko jako odzież wierzchnia, ale również…. W tym aspekcie? Może ktoś lub ktosia, którzy uważają, że problemu nie ma niech sobie przeżyją czternaście dni bez używania kieszeni, którymi dysponują, i nie korzystając z różnej maści zastępników, saszetek, torebek i tym podobnych… ? Zachęcam by spróbować.

Christian Dior, w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku miał powiedzieć że kieszenie w damskich spodniach mają służyć tylko ozdobie. Nie być w żadnym kroju i życiu funkcjonalne bo i po co? Do tego służą mężczyznom…Kobietom nie muszą, a były to już czasy gdy dżinsy wdarły się nie tylko na salony. Niemniej spójrzmy co działo się drzewiej, w wiekach średnich noszono woreczki, które u zarówno u mężczyzn jak i u kobiet znajdowały się blisko ciała, przytroczone do pasa, z tym, że kobiety miały je pod sukienkami, a kieszenie uważano po prostu za niemoralny zabieg taki ot, historii ścieg. Pod warstwami sukien, los jeden wie gdzie one sięgają… Sięgając do sakwy… Mówi się, że odzież skierowana do mężczyzn jest nie tylko tak skierowana by umożliwiać funkcjonalność, ale i wygodniejsza, kobieca zatem w jakiś sposób miała wpierać konsumpcjonizm, by kobiety kupowały więcej niż potrzebują, a potrzebują więcej, bo ubrania produkowane dla nich są gorszej jakości, a dlaczego kieszenie są mniejsze, zwłaszcza przednie? I to o wiele? Dlatego, że inaczej nie można podkreślić walorów kobiecych talii, inaczej niż przez zrezygnowanie z kieszonek właśnie to miało miejsce chociażby w wieku dziewiętnastym gdy kobiety zaczęły ukazywać swe kibicie bardziej wyraźnie, bardziej obficie, fasony noszonych sukienek zostawały sukcesywnie zwężane, porównując je do tych noszonych w szesnastym, czy siedemnastym wieku (tu także kobiety pochodzące z warstw uprzywilejowanych, tylko bogatych zaczęły nosić malutkie sakiewki na wydłużonych paskach- dzisiaj nosiłby nazwę torebek, którymi de facto były) ale za nim, rozpęta się dyskusja, że przesadzam, że są sprawy ważniejsze, chciałam zapytać, czy kojarzysz, postać Amelii Jenks Bloomer? Nie, nie chodzi mi o to, że uczęszczała tylko kilka lat do szkoły pobierając formalną edukację, ani o to, że wspierała ruch trzeźwości, była pierwszą redaktorką i wydawczynią gazety w Stanach Zjednoczonych, ale to na co chciałam dzisiaj zwrócić uwagę to fakt, że to właśnie ona wywalczyła tę możliwość aby kobiety mogły ubierać się tak jak chcą, nawet jeśli oznacza to ubieranie spodni, a zwłaszcza jeśli o to chodzi. I owszem, również ona mówiła o pięknie, ale traktując jednak jako kwestie wtórną: Ubranie kobiety powinno być dopasowane do jej chęci i potrzeb. Powinno sprzyjać po pierwsze jej zdrowiu, być komfortowe i użyteczne, a jeśli to nie przeszkadza, podkreślać jej wdzięk i piękno. Warto, przypomnieć ten argument, zwłaszcza, że porównując odzież skierowaną do kobiet i mężczyzn, różni się i dzisiaj jakościowo była moda na fast food, jest moda na fast fashion proponując gorszej jakości materiały, czy o mniejszej gęstości przeszycia oszczędzając w ten sposób czas spędzony na produkcji, ale również zużyciu mniejszej ilości nici, a i powodując konieczność większej ilości zakupów, bo taki produkt szybciej się rozleci, czy też o krawędziach nie okrągłych, ale prostokątnych, czy zawierających mniej guzików to wszystko cięcie kosztów. Wróćmy do czasów bardziej odległych. Prawda jest też taka, że trwająca W i o s n a L u d ó w gremialne przemieszczanie się ludzi sprzyjały temu by przemierzać długie odległości mając do dyspozycji strój skrojony i złożony chociażby z nogawek dwóch, co nie znaczy, że możliwość ta pojawiła się z powietrza, ot była potrzeba: jest rozwiązanie, chociaż… Już na początku naszej ery ludzie uprawiający koczowniczy tryb życia, zajmujący się wypasaniem bydła przywdziewali właśnie spodnie, bez względu na płeć, tyle, że do pośród stepowej azjatyckiej roślinności, taki był klimat przyzwolenia społecznego, tudzież konieczności, dopiero potem sprawa uległa skomplikowaniu. Już w Imperium Rzymskim uważano, że tego rodzaju odzież wierzchnią noszą tylko i wyłącznie barbarzyńcy, i barba… Barbarzyrczynie) stosowanie takiego argumentu było ukrytym wywieraniem nacisku społecznego: należysz do naszej wspólnoty, czy nie? Można uznać, że dopiero w czasach średniowiecznych zaproponowano rycerzom, i tylko im, noszenie pod zbroją rodzaju protospodni, coś, co dzisiaj moglibyśmy mogłybyśmy uznać za rajtuzy, było to o wiele wygodniejsze rozwiązanie. Jeśli przyjrzeć się takiemu oto zarzutowi, że spaleniem Joanny D’Arc miał przemawiać argument, nie tylko oczywiście ten, ale również wysunięty wobec niej zarzut noszenia spodni, to widać, że rodzaj przywdziewanej garderoby podówczas bardzo był pomocny jako narzędzie porządkowania społeczeństwa, przyporządkowanie ról, a co z argumentem, że faceci (nie mężczyźni przecież) faceci w rajtuzach wyglądają niemęsko? Chociaż palić, przynajmniej na stosach już się nie będzie, ale dyskusja noszenia spodni wróci, podczas konfliktu zbrojnego Wielkiej Wojny chociażby, wtedy kobiety nie chciały zrzec się możliwości zrzucenia, a raczej porzucenia tego rodzaju spodni. Podczas pracy w fabrykach była to odzież nie tylko wygodniejsza, ale również bardziej bezpieczna,a kobiety mogły pracować w sposób bardziej wydajny.

Z perspektywy czasu wiem, dlaczego mój artykuł napisany bardzo, bardzo dawno temu, dotyczący działalności aktorskiej Sarah Bernard budził tyle emocji w komentarzach. Jeśli przyjrzeć się temu bliżej Sarah była bliżej performersu, jakbyśmy dzisiaj mogły napisać. Nie tylko grała mężczyzn, co było pewnym złamaniem panujących podówczas reguł, a co z tym związane, nosiła spodnie, ale także poza kreacją (sic!) czy koniecznością sceniczną. Jednak to na co można „pozwolić” gwieździe, czy nawet przypiąć jej nie tylko do kożucha, ale również do spodni, etykietkę skandalistki, to „zwykłym kobietom” na trotuarach, nie wypadało, a jeśli już odważyły się spodnie nosić, to kierowano pod ich adresem niewybredne słowa, obelgi, a częstokroć taki nieobyczajny strój był powodem wyproszenia dam z budynków użyteczności publicznej, takich jak restauracje i nie, nie było to zachowanie rzadkie. Jednakże warto zauważyć, że od tej zasady był i wyjątek, np. wtedy gdy w grę wchodziły zajęcia rekreacyjne, bądź (sic!) uprawianie sportów. Nie będę pisać, że dla widowni, na której siedzieli mężczyźni… W tysiąc dziewięćset dziewiątym roku Francuz: Paul Poiret, o sobie mówił skromnie, określał się jako król mody, przyjrzawszy się kostiumom, które przywdziewali tancerze z Ballets Russes, zaprojektował … Spodnie, o nazwie, o jeżozwierzu! Haremki–szerokie z nogawkami, które można było zawiązać wstążeczką u kostki. Także były to kolejne po tych jakie zaproponowała Amelia Jenks Bloomer.

Zatrzymajmy się jeszcze przy Paulu, pochodził z rodziny, która zawodowo trudniła się sprzedażą tekstyliów. Podobnież wiedział od dziecka, kim chce być, a że nie było to dla niego trudne, to zrealizował. Mówi się, że to on uwolnił kobiety od gorsetów i bufiastych sukien, zupełnie pomijając zasługi i walkę ich samych, jak to często bywa w historii. Paul był bardzo przedsiębiorczy, chociażby pod tym względem, że jako pierwszy z projektantów mody wprowadził na rynek perfumy sygnowane imionami córek. Nie on, nie uwolnił kobiet od niewygodnych sukien, bo miał zmysł społecznika. On także zapoczątkował modę na nie tyko wątki orientalne w modzie, ale całe linie ubrań zaprojektowanych w tym stylu. Jego muza: Denise Boulet, która zarazem stała się jego żoną, wylansowała zwyczaj noszenia turbanu.

Jest taka opowieść, nie wiadomo czy prawdziwa, czy wymyślona, mieli się spotkać Paul z Coco [Chanel]. Kobieta na ową okoliczność miała przywdziać czarny kostium, małą czarną. Poiret miał ją zapytać: po kim nosi pani żałobę? Na tak zadane pytanie miał usłyszeć: Po panu. Dlaczego przywołuję tę dykteryjkę, nie dla zabawy, tudzież ukazania sprawności ripostowania, ale dlatego by pokazać, że również w modzie są zawarte pewnego rodzaju kody, o których może niektóre osoby nie chciałby słyszeć, bo wiedza ta jest dla nich niewygodna. I nie, nie tylko symbolika kolorów w kulturze. (Paul Poiret zmarł w nędzy rok przed zakończeniem drugiej wojny światowej- i nie dlatego, że prorocze były słowa Coco), ale obiecałam, że jeszcze powrócimy do czasów pierwszej, to podówczas, gdy kobiety miały możliwość pracy zarobkowej na niespotykaną skalę, bo mężczyźni wysyłani byli na front, przywidziały spodnie, co wcale nie znaczy, że w tym stroju nagle i powszechnie zostały zaakceptowane przez ówczesne społeczeństwo. Co to, to nie, hola, hola. Jeszcze długo po zakończeniu konfliktu zbrojnego kobiety spodnie nosiły nader okazjonalnie, to co akceptowane było wśród elit, nie zyskało aprobaty powszechnie. Wspomniana Coco tłumaczy się z przywdziania spodni żeglarskich na plaży, tym mianowicie, że nigdy nie lubiła nosić kostiumów, o wiele bardziej jej odpowiada stylizacja na żeglarkę, turban i biżuteria miały być w tym celu pomocne. Jednakże obiekty sportowe tudzież plaże były nadal wyjątkowym terenem, pojawienie się kobiety w spodniach w innych przestrzeniach… Jeśli nie należała do awangardy gwiazd, cóż… Ale i te nie miały łatwo (choć nieporównywalnie łatwiej) Dość wspomnieć, że Marlenę Dietrich jeśli chciano jej ubliżyć nazywano ją najlepiej ubranym mężczyzną Hollywood. A i zdarzało się, że naczelnik policji w pewnym mieście mody nakazał jej opuszczenie tegoż ponieważ swoim strojem (a była w spodniach) gorszyła społeczeństwo. I tak, całe zajście miało miejsce w Paryżu. Katharine Hepburn tylko raz i to w sytuacji nader prywatnej, założyła sukienkę i tak, był to jej ślub. Wielokrotnie miała słyszeć z ust mężczyzn, że w spodniach nie wygląda kobieco (skąd my to znamy?!) ale wtedy proponowała: Śmiało, w takim razie sam się ubierz w coś takiego

Lata trzydzieste dwudziestego wieku to noszenie się w dżinsach, pierwszy model kobiecych spodni, które przede wszystkim miały podkreślać kobiecą figurę to rok tysiąc dziewięćset trzydziesty piąty. Warto nadmienić jeszcze jeden aspekt, Paryż nie był już wtedy stolicą mody, utracił ten status na rzecz Stanów Zjednoczonych, ale nie zapominajmy, że Europa po exodusie drugiej wojny była splądrowana, a zaproponowanie takich spodni było wyrazem ekonomicznym, chociaż dzisiaj chętnie mówiono by o minimalizmie, nie proponowano kobietom drogich materiałów gdy trzeba było odbudować świat, który nie tylko zadrżał w posadach, ale wiele stolic jak chociażby wspomniany Paryż został zniszczony, tak, tak nie tylko on, wiemy, że Warszawę odbudowywała cała Polska, ludzie z miast i miasteczek.

W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, czyli jeszcze nie tak dawno dom mody pod kierownictwem Giorgio Armaniego zaproponował ubiór przyporządkowany nie tak dawno tylko mężczyznom kobietom, które piastują wyższe stanowiska, czy też kierownicze stanowiska. Jakaż to nie tak dawna historia, nie wspomnę, że zaprojektowanie biodrówek to lata dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku Dlaczego wspominam o Armanim, dlatego, że właśnie wtedy bodaj trzykrotnie więcej produkowano spodni, niż spódnic. Była to bardzo, krótka historia, acz warta zastanowienia się, zwłaszcza jeśli by spojrzeć na kobiece torebki, to sprawa nie wydaje się tak śmieszna….

6 myśli na temat “Wsadź se to w kieszeń jeśli potrafisz… No chyba, że…

  1. Świetnie skrojony felieton o kobiecym stroju poprzez epoki. Sama przeżyłam niezbyt miłe uwagi, gdyż lubiłam chodzić w spodniach. Na pewnej uroczystości zapytano mnie, czy wybrałam się na przejażdżkę motocyklową…
    Zasyłam serdeczności

    Polubione przez 1 osoba

  2. No proszę, nigdy nie zaglądałem do cudzych kieszeni więc nie byłem świadomy, że te w kobiecych spodniach są mniejsze .
    Noszenie spodni wydawało mi się tak oczywiste i naturalne, że zaskoczeniem była dla mnie scena w sztuce F. Durrenmatta – Romulus Wielki, w której cezar ma okazję zapoznać się z tym elementem odzieży noszonym przez barbarzyńców.
    Jeśli chodzi o walkę kobiet o prawo do spodni, też przyznaję się do ignorancji.
    Dopiero kilka miesięcy temu dowiedziałem się, że żona Oskara Wilde, Konstancja, działała w Rational Dress Society, ale spodnie nie były w sferze zainteresowań Stowarzyszenia.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Jak dla mnie spodnie duzo praktyczniejsze niz np te dlugie obszerne spodnice. Nie wyobrazam sobie zdobywac gorskich szczytow w dlugiej spodnicy choc zapewne jeszcze w XIX W panie tak chodzily. Chyba bym sie zabila. A kieszenie sie przydaja, oj bardzo 🙂 Swietny artykul.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Cześć Kasiu, miłego czytania i komentowania :-). Tak, spodnie są o wiele wygodniejsze, dlatego kobiety chciały i walczyły o to, by je nosić. Dziękuję. I pozdrawiam.

      Polubienie

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s