[576]. Ze szczętem!Czy chciałabyś /chciałbyś mieć trzydzieści dwa mózgi i dwa serca- po jednym z każdej strony?

Artykuł dedykuję wszystkim osobom, które honorowo oddają krew.

Równowaga w przyrodzie być musi. Również, a może przede wszystkim— w humorach, i nie chłodzi, o oziębłość (a przynajmniej nie tylko, i nie w takim znaczeniu, jak dzisiaj ją rozumiemy), czy inną ość, czy inną oś współ- i wespół rzędnych rządnych, ani nie z wypiekami na twarzy, czy w ekologicznej torbie prosto z piekarni, nie chodzi o nastroje, ale o średniowieczną koncepcje płynów ciała, które jeśli pozostawały w homeostazie- były gwarantem zdrowia…I dobrobytu. Szczęścia, zdrowia, piękna, pomyślności czy jakoś w ta… Ale od początku, aaaa, mooooże jednak nie… Na wznak nie. Określane również były jako podstawowe cztery soki. I tak, człowiek, pełnił rolę naczynia, li tylko. Wymieńmy dla porządku: żółć, czarna żółć, flegma i krew. I trzy z nich były usuwane poprzez fizjologiczne otwory znajdujące się w ciele, a jeśli chodzi o czwarty (także w kolejności tu wymieniony) trzeba było się wspomóc. Nie tylko Awicenna był urzeczony flebotomią, chociaż pierwsze źródła pisane pochodzą z Dalekiego Wschodu. Nie gardzili nią również Galen, czy Paraselsus. Wiem, wiem, że praktyki jakie panowie stosowali są raczej wątpliwe z dzisiejszego punktu widzenia (aż prosi się o dygresje) ale chodzi o naszkicowanie horyzontu czasowego. Dla przykładu: w grobowcu Userhata znaleziono malowidło, i to nie byle jakie, nie chodzi tylko o to, że liczyło sobie ponad trzy tysiące lat, ale zgadnijcie proszę co za scena tam była przedstawiona? Jeśli odpowiedziałaś, odpowiedziałeś, że przystawiania pijawek, masz rację. Tradycja to więc długa. Inną rzeczą jest kwestia, że ludzie znacznie częściej niż wpompowanie krwi do organizmu, się jej pozbawiali czyniąc to z pobudek zdrowotnych przede wszystkim, choć nie tylko. Nie wiadomo, kiedy, czy w II czy w III w.p.n.e żył Ninkandar, ale to co wiemy na pewno uraczył nas on heksametrem i to nie byle jakim spisał bowiem listę trucizn, ale i antidotów. Praktyka ta była mniej skomplikowana, przynajmniej na pierwszy rzut oka, niż przeprowadzenie pierwszej transfuzji krwi… (ale dziś nie o tym).

Jeszcze w XIX wieku, chociaż, ba jeszcze w XX wieku stosowano upuszczanie krwi. I nie chodzi o spuszczanie z tonu, albo o zachowanie zimnej, tylko o pijawkowy zawrót nie tylko głowy. Korona z zębów, nie spadła tym, co stosowali żelazne szczęki o stu trzydziestu zębach. Wtedy to, był najnowszy, i najbardziej donioślejszy wrzask …Przecież nie echoooo ocho och m[ł]odnych praktyk. Tyk, tyk tak tak ta trzymała się mocno, jak wspomniane uzębienie pijawki przez wiele, wiele (tysięcy) lat. Już ludzie zamieszkujący Babilon wspominali, o tym, że jest pewien robak, który chętnie żywi się krwią. Mało tego twierdzili, że owo stworzenie jest córką Guli (nie ma to jak protekcja! :)) czyli Bogini Uzdrawiania. A Dhanvantari hinduski Bóg Uzdrawiania przedstawiany jest bardzo często ze słojem… Tak… Pijawek. Choć ni to ślimak, ani gad, ani insekt. Zaliczamy ja do pierścienic, czyli o typu zwierząt, który liczy ponad piętnaście tysięcy gatunków wieloszczetów. Zatrzęsienie ze szczętem! Wystarczy tylko nadmienić, że liczba gatunków pijawki właściwej to bagatela sześćset pięćdziesiąt. Nie, nie zaliczamy do tego grona tylko tych, które żywią się tylko krwią ludzką, są takie, które egzystują blisko bydła, albo takie, które żyją tylko i wyłącznie na pustyni i zamieszkują w nozdrzach wielbłądów…. Co nie zmienia faktu, że pijawka o której tu mowa była remedium na wszelkie dolegliwości, w każdej ilości, im więcej chorób doskwierało osobie tym , tym więcej leczyła. Nie ważkie i nie ważne było, czy żyłę homo sapiens rozcinano rybimi zębami, zaostrzonymi kamiennymi narzędziami- najbardziej prostymi- czy w końcu nożem, jeśli się już pojawiły, czy lancetami…

[Jest wiele, wiele gatunków pijawek, na załączonym zdjęciu widnieje pijawka końska, Wikipedia,/domena publiczna].

Jest jedna, jedna różnica. Znacząca. Pijawka żywi się krwią płynącą w naczyniach włosowatych, a nie w żyłach. Do tego w pakiecie ma zastrzyk znieczulenia, wprost z natury. I zatrzymajmy się na chwilę, naczynia włosowate to cienkościenne naczynie krwionośne takie, które przewodzą krew lub też naczynia chłonne (które dla odmianę przewodzą limfę), zbudowane są ze śródbłonka, o średnicy od 7 do 15 μm. Naczynia włosowate są cieńsze od ludzkiego włosa, docierają do niemal każdej komórki ciała. Pijawki są często przystawiane jako ostatnia pijawka, deska, brzytwa (do wyboru) ratunku przy wypadkach losowych. Tam gdzie ręka lekarza/ lekarki jest mniej precyzyjna, ponieważ zajmuje się przede zszywaniem dużych naczyń krwionośnych, a tak, to można uratować naderwaną mocno małżowinę uszną, albo palec, albo… Utaczanie krwi w celach leczniczych, to bardzo szeroka definicja. Lepiej: czy rozmiar ma znaczenie? Tak. Jak widać na załączonym obrazku. Rozmiar szaleństwa również, nie tylko w XIX wieku. To czas określany jako okres pijawkowej manii. Praktyka ta stosowana była obecna w świadomości społecznej przez wiele, wiele tysięcy lat. Niezależnie od tego, z jakiego rodzaju chorobą zmagał się człowiek. Jest jeszcze jeden wymyk. Zauważ proszę, że praktyka, o której piszę poprzedzała na długo gałąź nauki jaką jest bakteriologia, czy chirurgia, taka jak dzisiaj ją rozumiemy, taką, która pozwala uratować życie, a nie szybko (nawet bardzo, chociaż również bardzo boleśnie- a czas jeśli chodzi jeszcze o odczuwanie bólu nie tylko istnienia) się z nim rozstać. Jeśli rozmiar ma znaczenie, to również z wyżej wspomnianego faktu, naczyń włosowatych, to czego nie dokona skalpel może może wyssać pijawka, i nie są to wyssane bajania z palca. Chociaż własnym nie ręczę… :-). Pod pijawkę nie położę, pod topór tym bardziej. O tym jak wspaniałym środkiem znieczulającym dysponuje niech świadczy fakt, że krew płynie, i płynie, i płynie, ale nie tylko wtedy, co jest rzeczą wiadomą, kiedy jest do nas przytulona, ale długo, dłuugo, długo potem jak już zmieni lokalizacje udając się do innej restauracji. Chcesz odpowiedzieć ile to może być mniej więcej ( podpowiem, że raczej więcej) czasu? _______ (Uwaga odpowiadam:) Do godziny, trzech? Nie do dziesięciu godzin od zakończenia posiłku. Związek, który zotaje wstrzymany nazwany został: calin, nazwa pochodzi nie od cali, ani scalać, ale od walijskiego znaczenia serca (calon) to on odpowiada za krzepnięcie i agregację,czy utworzenie skrzepu.

Haementeria ghilianii osiąga długość czterdziestu pięciu centymetrów… I dysponuje w wyposażeniu standardowym dziesięciocentymetrową trąbkę, którą wbić może w rzeczony palec. A mają gdzie ten płyn fizjologiczny pomieścić, bo przecież cóż, to co je wyróżnia to nie tylko bogate, liczne i ostre uzębienie, o którym już wspomniałam, nie tylko trzydzieści dwa mózgi, o czym nie zdążyłam nadmienić, dziewięć par jąder, ale również…. Dziesięć żołądków… Chociaż nie przytulają się do nas, czy do innego darmowego posiłku od razu, musi minąć trochę czasu zanim zanurzą swoje kły, czy wcześniej zaaplikują znieczulenie. To i tak, jeśli nie następuje to w warunkach laboratoryjnych, to podróżują na gapę, gdyż mija trochę czasu niż zauważymy takiego towarzysza.

[Czujność przede wszystkim, czyli ostatnie przygotowanie się na polowanie,czyhanie na śniadanie/ Wikipedia/ domena publiczna].

Dlaczego wspominałam, że praktyka przystawiania pijawek była mniej skomplikowana, ale tylko na pierwsze manienie, mrugnięcie oka? Po pierwsze dzisiaj dysponujemy większą wiedzą, np o konfliktach serologicznych, albo o grupach krwi, albo… Ale to nie było tak, że takie zwierzątko domowe można było sobie przystawić obojętnie gdzie… O nie, jeśli boli Cię głowa i nie możesz… Czy nie chcesz… To taką jedną sobie połóż między brwiami. A jeśli doskwiera Ci przeziębnie to tak, pod językiem. To samo jeśli chodzi o wrzody gardła. To, że każda osoba mogła sobie zafundować taką nieprzyjemność. To cóż, najchętniej zalecano sobą od czternastego do siedemdziesiątego roku życia, przy czym – jak wspomina Abu Ali Husain ebn Abdallah Ebn-e Sina osoby, które liczyły mniej niż czternaście wiosen, przysposabiano do tych praktyk wcześniej, tak więc stosowano tę praktykę również profilaktycznie. Popularna była ta praktyka nie tylko wśród żołnierzy, ale przede wszystkim mnichów, którzy udawali się do flebotomarii– to zapobiegało rozproszeniom i odegnanie się od uciech ciała. I tym samym przeciwdziałała zatruciu krwi (tak, przynajmniej ówcześnie sądzono). Z jednej strony tę praktykę stosowano również ku wzmocnieniu organizmu, praktyka oczyszczeń sięga średniowiecza, i nie chodzi tu (tylko o morowe powietrze) panowało przekonanie, że wzmacnia organizm, i tak było jeszcze w wieku XVI, czy bagatela jeszcze dwieście lat temu, z małym okładem (tyle, że nie z pijawek). Z drugiej strony warto się tym mnisim praktykom przyjrzeć oni nie tylko na czas upuszczania krwi udawali się na urlop, zwolnieni byli z wszystkich obowiązków, ale przysługiwała im specjalna dieta, która obfitowała w mięsa, ale również w celach stosowano ogrzanie podłogowe… No zapalano paleniska. Przynajmniej na czas gdy taki mnich oddawał się w uzbrojone w pijawki ręce balwierza — ponieważ, jak wiemy, mnisi nie mogli zajmować się medycyną. To Właście z cechu balwierzy wyodrębnił się potem następny, już bardziej kojarzony- cyrulicy. Pierwsza wzmianka o tych ostatnich 🙂 sięga roku 1312. Dlatego też golarze zajmowali się upuszczaniem krwi. Dopiero potem, nastąpił rozdział czynności. Dopóki nie istniał w powszechnej świadomości zawód felczera. Do tego przecież istniała walka o wpływy i władzę, również w tym środowisku. Jeśli chodzi o podania angielskie to wiemy, że nie tylko król Jerzy II zdecydował (w 1745 r) powołać dwie gildie i fryzierzy prócz wyrywania zębów, co dalej mogli czynić dbali o fryzury. (Można było decydować się na długie zawijanie do tyłu opadające uzębienie, albo na tupecik, no tupet to miał nie jeden władający brzytwą, tak, że żuchwa opadała, jeśli wyrywał nam zęby…) Wszelkie czynności były ujęte w dokumentach oficjalnych, np krwi nie można było wystawiać na widok publiczny, tak jak to czyniono np umieszczając wszelkie inne fiolki, czy słoje w gablotach, należało udać się nad rzekę i tam, po kryjomu ją wylać. Przeskok w czasie.

Lekarz w armii Napoleona (tego Napoleona) zyskał taką popularność, że ówczesny minister wojny musiał podjąć zabezpieczenia wykładu Broussaisa, był on nie lada popularny. Chociaż mówił o zagrożeniach jakie mogą być skutkiem stosowania takich praktyk, zalecał je wielu, wielu osobom, nie było to ważne, czy niemowlak, dla niego trzy wystarczą, czy płeć niewieścia, piętnaście, czy mężczyzna, sześćdziesiąt, siedemdziesiąt pijawek. Dlatego lekarze francuscy tak potrzebowali tychże zwierząt… Powiedzmy sobie szczerze, że w 1833 roku zużyli ich 41,6 miliona sztuk. Nie tylko sprowadzali je z zagranicy, ale nie zapominajmy, że istniał taki zawód, uprawiany zarówno przez kobiety, jak i mężczyzn, jak osoba poławiająca pijawki, tak po pierwsze. Płeć tu nie miała znaczenia, a status społeczny, trudniły się tym osoby doświadczające biedy. I tak: stanowiły żywą przynętę. A jak je usuwano? Przecież nie czekano, aż odpadną (wtedy jeśliby je użyć ponownie to stanowiłyby bardzo duże zagrożenie, dlatego, że mogły wywołać konflikt krwi). Używano soli czy też wrzącego popiołu. Ponieważ pijawki zaczęły wmierać, a przynajmniej ich populacja drastycznie się kurczyć to stosowano nieuczciwe praktyki, od przemytu (np z Węgier) aż po tłuczenie pijawek a ich ceny ponad poziomy wzlatywały. A kiedy upuszczaniu krwi poddawani byli możni no to cóż… Wspomnę tylko, że w czasach, niechlubnych, kiedy to obowiązywało niewolnictwo służącą za równowartość stu sześćdziesięciu pijawek.

Głosy krytyczne tu i ówdzie się przebijały, ale były niemrawe, i niby nie słyszalne. Nie chodzi bynajmniej o ceny, czy haniebne zestawienie, praktyki, niewolnictwo, ale o stosowanie pijawek w lecznictwie. I nie chodzi tu o to, że obecnie wyhodowanie jednej pijawki trwa dwa lata, że europejska jej odmiana jeśli żywi się krwią ludzką spożywa pokarm jeden raz na rok. I jest to jej ostatni posiłek. Musi zostać później unicestwiona, żeby nie przyssała się do kogoś innego. Sama potrafi zjeść pięć razy więcej niż sama waży, co wspominając ilość żołądków jaką dysponuje…

Zostawiając prasę naukową na boku, powrzucane zdanie o pijawkach nie jest ujmujące. Nie zachęcam do upuszczania sobie krwi, chociaż bardziej do spuszczania z tonu i pielęgnowania życzliwości. Obstawiam, a nie przysysam, że nikt z nas nie chciałby być obdarowany komplementem Ty pijawko. Nie wiem, czy jest to skuteczna, czy zła metoda, nie było moim celem jej promowanie, ale zwrócenie uwagi na fakt, że cóż, życie jest różnorodne.

#10minutDlaNauki5000lib.

[563].

Trzy Prawa Lema powiadają, że: l) Nikt nic nie czyta; 2) Jeśli ktoś coś czyta, to nic nie rozumie; 3) Jeśli ktoś coś czyta i rozumie, to natychmiast zapomina.

[Stanisław Lem].

***

[źródło].

Zastanawiam się kiedy pierwszy, a kiedy ostatni raz spotkałam się ze sobą, niespiesznie i (nie)spodziewanie. W radości, w smutku, w przeżywaniu trudnych i przyjemnych emocji.

Czytaj Dalej „[563].”

[120+2]. Testament.

Jeśli jest to pierwsza książka Hawkinga,albo w ogóle pierwszy kontakt z Autorem, to lepiej od niej nie zaczynać swojej przygody z fizyką. Nie dlatego, że jest trudna, ale dlatego, że nie jest miarodajna.
Angielski wydawca pisze w przedmowie, że została ona dokończona przez współpracowników fizyka. Jest to książka pożegnalna.
To co przeszkadza mi w odbiorze treści to wplątanie w książkę wątków autobiograficznych, ale rozumem skąd to może wynikać. Po prostu książkę trzeba było ukończyć.A już wstęp Redmayne’a tonieporozumienie. Odnieść można wrażenie, że Aktor kieruje światełko uwagi na siebie, a już pisanie o niepełnej sprawności fizyka jego heroicznej walki, i bardzo ekspresywnych brwi… Jak ten aspekt ma się do książki popularnonaukowej? Nie rozumiem.
Autor(zy?) wprowadza(ą) i utrwalają błąd, Galileusz nie wymyślił teleskopu, on go udoskonalił.(Pierwsze znane teleskopy, które można było wykorzystać do poznawania nieba zostały skonstruowane … w Holandii na początku XVII wieku przez… Hansa Lipperheya).

[Krótkie odpowiedzi na wielkie pytania, S. Hawking, tł, M, Krośniak, Zysk i Spółka, Warszawa 2018, źródło].

Niewątpliwym wkładem Autora jest propagowanie istoty nauki, jej poznawania dla osób, których drogi potoczyły się w sposób inny, tak, że ścieżki ich życia nie przebiegają do/ z instytutów fizyki, chemii,ale nadal potrafią i chcą patrzeć.
Doceniam fakt, że Autor może skierować do mnie swoje pożegnalne słowa. I jakkolwiek wcześniejsze słowa wstępu poczynione przez innych do mnie nie trafiają, są nie na miejscu, to słowo kierowane przez Stephena mogło by z powodzeniem otwierać książkę.
Im bardziej w głąb czytelniczych podróży z książką pt. Krótkie odpowiedzi na wielkie pytania jest przekonanie, że nie jest to podróż w głąb fizyki, nie należy jej treści porównywać z Krótką historią czasu ale właśnie pożegnaniem Hawkinga z fizyką w tle.
Czy polecam przeczytanie tej książki? Jeśli weźmiesz pod wzgląd to co napisane powyżej, tak. Dla opowieści. Dla wytchnienia. Dla relaksu, i by się pożegnać, albo przywitać z Hawkingiem. Niezależnie od tego, czy się z nim zgadzamy, czy jednak nie? Warto poznać jego poglądy — a nie powtarzać zasłyszane. Czy książka spełnia swoje zadanie? Czy odpowiada na Wielkie Przykładowe pytania:

Czy istnieje BÓG? Albo początek czasu. Jak to się wszystko zaczęło? Dlaczego istniejemy? Czy nasz Wszechświat jest jedyny w swoim rodzaju? I czy się skończy? Czy są inne istoty rozumne we Wszechświecie? Jakie jest prawdopodobieństwo innego życia we wszechświecie i jak może przebiegać ewolucja? To tylko niektóre z nich.

Im dalej w opowieść tym więcej fizyki w fizyce, a wątki autobiograficzne są tylko spójnikami, wtrąceniami, które pozwolą na toczenie się opowieści w sposób uporządkowany.

Dla kogo jest lektura tej książki? Dla osoby, która chcę zaprzyjaźnić się a astronomią, fizyką, osoby, które zawodowo zajmują się wymienionymi dziedzinami, chyba jednak nie znajdą tam nic nowego, a z dużym prawdopodobieństwem ci, którzy są zaznajomieni z poglądami Hawkinga, który odnoszę nieodparte wrażenie napisał tę książkę dla Siebie samego, jako manifest, albo testament- pożegnanie. Można się z jego poglądami nie zgadzać, ale najpierw trzeba je znać.

Czytałeś, Czytałaś? A może dopiero zamierzasz sięgnąć? Jakie są Twoje wrażenia?

Wyobrażenie protogwiazdy ukrytej wewnątrz globuli Boka

[516]. Pewna pełna pewność.

Obszar gwiazdotwórczy LH 95 w Wielkim Obłoku Magellana.
[Obszar gwiazdotwórczy LH 95 w Wielkim Obłoku Magellana, źródło].




Robię porządki, regularnie pielę grządki. Po woli i powoli. W rytmie własnego bębna. Pulsu. Powracam do oddechu, choć tak, chciałabym szybciej, ale wolę mądrzej i w sposób wewnętrznego prowadzenia.

Życie to chwila jawy między dwoma snami. [kwestia Prospera w Burzy Wiliama Szekspira].

Czytaj Dalej „[516]. Pewna pełna pewność.”

(4/30). Dystans. (#iskierki).

[żarówka ze szklaną bańką, źródło zdjęcia] #BoŚwiatJestCiekawy!
Nie od dzisiaj wiadomo, że śmiech uwalnia od bólu, pozwala chociaż na moment zapomnieć o chorobie, której doświadczamy. I wpuścić (i wypuścić w ramach ćwiczeń oddechowych) trochę powietrza przestrzeni… Nie chodzi o to, by wszystko, wszystkich i zawsze potraktować śmiechem. Nie. Zdecydowanie nie.

Zastanówmy się  kiedy ostatni raz śmiałeś/ śmiałaś się głośno i s e r d e  c z n i e ? Serdecznie. Tak po prostu. Kiedy ostatni raz śmiałaś się z samej/ samego (samej) s i e b i e ? Nie chodzi o wyśmiewanie, ale o łagodny stosunek i życzliwy dystans do własnych poczynań, a przede wszystkim pomyłek, lapsusów itd. Oczywiście są kwestie, które wymagają namysłu. Powagi.I jeszcze większej wagi. Sumo sumarum.  Tak. Oczy_wiście, tylko nie dyndajcie. Chodzi o te wszystkie momenty, które można by było nie tyle bez uszczerbku, co z pożytkiem potraktować z przymrożeniem gałki ocznej, a przynajmniej powieki nie koniecznie na wieki, ale w ten chwili, w której jesteś(my). Dystans.

 

Ćwiczenie jego osiągania można również poprzez namysł. Odpowiedzi na poniższe pytania.

  • Czy to prawda? Odnosi się zarówno do wyobrażeń/ przekonań na jakiś temat, sytuacji.
  • Czy mogę mieć absolutną pewność, że to jest prawda? Bo oczywiście może tak być, że posiadamy tę pewność.
  • Jak się zachowujesz gdy myślisz, że ta myśl jest prawdziwa?
  • Kim jesteś bez tej myśli?

#iskierki

 

Do przeczytania,do zobaczenia, jutro o 17.

[462] O. Zbrojnikach, studniach, pielęgnacji ogrodów, drogowskazach i…(Jak przestać narzekać).




 

W moim ogrodzie, gdzie czas leniwy
Powolną strugą płynął wytrwale,
W moim ogrodzie, gdzie jeszcze nigdy,
Tak dawno słów przyjaznych parę.

[Ogrodu serce, Piotr Strojnowski, piosenka z repertuaru zespołu Daab].

 

Jak można wnosić po tytule, dzisiaj tematem jest narzekanie.

Inaczej.

Czytaj Dalej „[462] O. Zbrojnikach, studniach, pielęgnacji ogrodów, drogowskazach i…(Jak przestać narzekać).”

[452]. Para doks, czyli para w kropkę.

[Słoiczek miodu].
Obserwuję czasami (nie tylko gramatycznymi) postępowanie  (nie mydlić ze stepowaniem, czy innym tańcem) dwunożnych i wyprostowanych.

I zadziwia mnie ów paradoks. Niektórzy przedstawiciele/ przedstawicielki mylą bezczelne postępowanie z siłą płynącą z odwagi jako przykład na uzewnętrznianie wiary we własne siły, a delikatność za tchórzostwo i zwątpienie  w nie, albo brak asertywności.To tak jakby wierzyć, że wypluwanie z siebie słów z prędkością światła to mądrość, a milczenie to obnażanie swojej niewiedzy.

 

Delikatność jest rodzajem (u)ważności.

Nie, nie to nie paradoks, to błędne ukierunkowanie uwagi, przekonań i działań.

 

—————————–

Oto trzy artykuły, których lektura może uczynić różnicę:

pierwszy:

drugi:

trzeci:

[270+3]. Ważniejsze (od) pięćdziesiątki (a nawet od trzech), ech.[Seria: #pytaj_ni[c]k].

[Peter Brugel Starszy, The Peasant Dance,
około 1568 r  olej na dębie
Rozmiar Wysokość: 114 cm; Szerokość: 164 cm, Wiedeń, źródło zdjęcia Wikimedia].
Jest taka liczba, zapewne. Zapewne nie j e d n a. I nie jedyna. I podzielna i dzielna w inny sposób. Liczba Dunbara, czyli antropologa, który zajmował się badaniami nad zdolnościami naczelnych do zawierania i utrzymywania trwałych więzi społecznych.

 

T r w a ł yc h , to słowo klucz francuski wiolinowy, dowolny i (pod)ręczny, takich, w których osobniki znają się i pozostają ze sobą w relacjach,pielęgnują je,karmią, odżywiają, czyli rzeczywiście one są, a teraz jedno oko na Wasze media społecznościowe…  Na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku Dunbar po raz przedstawił hipotezę zgodnie z którą liczba owych relacji społecznych jest ograniczona zdolnościami poznawczymi. Według niego występuje zależność pomiędzy objętością kory nowej a liczbą relacji w typowej społeczności w przypadku trzydziestu ośmiu gatunków naczelnych. Pewnie wiesz, ale przypomnę dla porządku, że neocortex lub isocortex inaczej pisząc kora nowa, składa się z sześciu warstw odbiera  i przetwarza wrażeia zmysłowe, planach i wykoaniu ruchach wolicjonalnych oraz procesach poznawczych.

Czytaj Dalej „[270+3]. Ważniejsze (od) pięćdziesiątki (a nawet od trzech), ech.[Seria: #pytaj_ni[c]k].”

[439]. Centy(metry)…

[Everest i Ama Dablam 2001, źródło fotografii].
Czyż kiedyś nie pisałam, że rozmiar jednak ma znaczenie?

Trudno uwierzyć, a może łatwo? Nie wiem, co nie zmienia faktu, że  aż do połowy XIX wieku nie wiedziano, że Mount Everest jest najwyższą górą świata.Chociaż z tym naj… To różnie bywa(ło)…

Przez długi czas tytuł ten należał do góry, na której zginęła Wanda Rutkiewicz,a którą zdobyła Kinga Baranowska, Kanczendzangi, czyli- dziś, trzeciej, co do wielkości,  góry świata. Everest, przewyższa ją o dziewięć metrów, według pomiarów wykonanych przez B. L Gulatee w latach pięćdziesiątych minionego wieku. (Drugie miejsce należy do niezdobytego zimą K2).

Czytaj Dalej „[439]. Centy(metry)…”

(237+2)+2. Kij [mu] w oko, albo lepiej nie, lepiej nie, czyli o sięganiu dalej niż wzrok, albo przynajmniej blisko, coraz bliżej… (Tekst nie tylko dla krótkowidzów i-widzek).((Szczelin w szczegółach dalszy ciąg.(6))

 

[Oko  za oko uczyni tylko cały świat ślepym.

             — Mahatma Gandhi].

 

[Sztuka to wielkie ucho i wielkie oko świata: słyszy i widzi – i ma zawstydzić, drażnić, budzić sumienie.

— Joseph Conrad].

 

 

Olbrzymi o jednym, a raczej jedynym, oku, cyklopi,czyż kto o nich nie słyszał/a to prawdopodobnie  legendę swą zawdzięczają odnalezieniu na terenie Sycylii czaszki prehistorycznego  zwierzęcia pokaźnych zwierząt,zwanych Deinotherium giganteum, krewniacy słonia.

Dawni mieszkańcy wyspy uznali duży otwór w czaszce za miejsce  dołu, oczodołu giganta i to jest to miejsce wyrostka, wyrośnięcia mitu, który powoli po woli obrastał w histerie i historie.

Czytaj Dalej „(237+2)+2. Kij [mu] w oko, albo lepiej nie, lepiej nie, czyli o sięganiu dalej niż wzrok, albo przynajmniej blisko, coraz bliżej… (Tekst nie tylko dla krótkowidzów i-widzek).((Szczelin w szczegółach dalszy ciąg.(6))”

[422]. Namacalność i praktyczność.

Które z miast i państw nakreślonych na mapie, wiszącej w tle jeszcze istnieje? I w jaki sposób nakreśla swoje granice istnieniem i działaniem? Pęcznieje się, trzęsie, a może trwa? (W zapomnieniu, w zapamiętaniu, w dążeniu, w drążeniu, w czekaniu*- niepotrzebne kreślić]. Wiadomo.Oczywiście, że wiadomo. Mapę wykonał w 1620 roku Balthasar Florisz van Berckenrode.Co przedstawia, a co przestawia? Holandię i Fryzję Zachodnią,  inaczej,(niż  dziś) wzdłuż osi wschód zachód (a nie jako to drzewiej bywało:północ-południe). Cóż więcej wiadomo? Kobieta przywdziana była w vertugalles albo to ciąży stan przemienny po raz ósmy, czy jedenasty? Żona, czy/albo/i kochanka? (Przy)łapana na wrzącym uczynku, niecnym,rozgrzewającym myśli. Kto jest nieobecnym? wiadomo jedno, odzienie wierzchnie pierwotnie miało kolor zielony. Proces utleniania rzeźbi star(t)y obraz, już krawędzie granic jakby za mgłą (pamięci).

Czytaj Dalej „[422]. Namacalność i praktyczność.”

[InspirAkcja]: Do zastanowienia.

Na szybko. Na już. Do zapamiętania? Do zanotowania? Do zastanowienia.

Choć popełniałeś błędy,

zawsze masz następną szansę.

Przypuśćmy nawet, że próbowałeś i ponosiłeś porażkę za porażką.

Zawsze możesz wystartować ponownie, ponieważ to, co nazywamy „porażką”, nie jest spadaniem w dół,

ale pozostawaniem na dole.

[Mary Pickford].

Jeszcze powrócę do tego cytatu. Jeszcze, nie teraz. A co Ty o nim myślisz? Skojawrzenia, wyrażenia i wrażenia?