(237+2)+2. Kij [mu] w oko, albo lepiej nie, lepiej nie, czyli o sięganiu dalej niż wzrok, albo przynajmniej blisko, coraz bliżej… (Tekst nie tylko dla krótkowidzów i-widzek).((Szczelin w szczegółach dalszy ciąg.(6))

 

[Oko  za oko uczyni tylko cały świat ślepym.

             — Mahatma Gandhi].

 

[Sztuka to wielkie ucho i wielkie oko świata: słyszy i widzi – i ma zawstydzić, drażnić, budzić sumienie.

— Joseph Conrad].

 

 

Olbrzymi o jednym, a raczej jedynym, oku, cyklopi,czyż kto o nich nie słyszał/a to prawdopodobnie  legendę swą zawdzięczają odnalezieniu na terenie Sycylii czaszki prehistorycznego  zwierzęcia pokaźnych zwierząt,zwanych Deinotherium giganteum, krewniacy słonia.

Dawni mieszkańcy wyspy uznali duży otwór w czaszce za miejsce  dołu, oczodołu giganta i to jest to miejsce wyrostka, wyrośnięcia mitu, który powoli po woli obrastał w histerie i historie.

Podobnież są zwierciadłem dusz, nawet tej dusznego pomieszania a nade wszystko źródłem wielu powiedzeń i wiedzeń i mydleń, oczu. Podobnież. Oko za oko, ząb za ząb– wołają niektórzy, ci co lubią porachować nie tylko wszelkie kości,ale i wyrównać rachunki, i tylko takie rozwiązanie wchodzi w rachubę, tylko które (oko, a nie rachunek): to na Maroko, czy  drugie na Kaukaz. I czyje, bo biednemu zawsze wiatr w oczy wieje. A przyznać trzeba, że ten ma na oku, nie tylko swoją sytuację życiową, tą, albo ową, i nie wiem jaka byłaby nędzna, a to dlatego, że  ludzkie pole widzenia wynosi na ponad sto osiemdziesiąt stopni – tak by (jeśli zajdzie taka potrzeba) kątem oka dostrzec rzeczy, które znajdują się nieco za plecami. Jednakowoż gdy wliczamy ruchy gałek ocznych inaczej można zobaczyć tę sytuację, pole widzenia wzrasta do na oko (chociaż na to podobnież chłop umarł, ale który? I czy na lewe, czy na prawe, i któreż to było jego dominującym?) wzrasta dwustu stopni.

 

Oczy są zawsze takiego samego rozmiaru to znaczy nie rosną nigdy, inaczej sprawa ma się ze stopami (niezależnie od stopy na której się żyje) uszy te i tam tamte  także uszyte są z innego rozmiaru. Podczas kichania, zamykamy je w sposób automatyczny dlatego, że jest to odruch bezwarunkowy, ale dlaczego tak właśnie się dzieje? A no, nie bez przyczyny Zamykamy oczy, aby uchronić je przed urazem, które inaczej mogło by być spowodowane zbyt  dużym ciśnieniem, które wytwarza się w zatokach podczas a a a psik! Ki!schnięcia powietrze wylatujące z dróg oddechowych podczas tejże czynności może  osiągać do stu siedemdziesięciu kilometrów na godzinę.  To, że mogą nam gałki (nie muszkatołowe wypaść z oczko -dołów oczy wiście, to mit).

[Oko człowieka, źródło zdjęcia].
Po sześć mięśni bierze udział w bezpiecznym poruszaniu oka w każdą stronę.

Ot, umiejętność niebagatelna. Warto zaznaczyć, a raczej napisać, że  porusza się płynnie tylko jeśli śledzi  obiekt, który nie jest statyczny, w pozostałych przypadkach oko porusza się w sposób skokowy, czyli nie płynnie. Nie potrzebuje odpoczynku chociaż, nie ma tak łatwo,  nie można za to tak napisać o powiekach i  mięśniach zewnętrznych czyli tych, które poruszają gałką oczną. Gałką, która waży, nie ważko na to zważmy, tylko osiem gramów. Jej średnica wynosi około dwa i pół centymetra.

Aaaa jeśli już o tychże mięśniach mówimy, to (te, które odpowiadają za ruch gałki oczne) j mają największy zapas siły spośród wszystkich mięśni w organizmie mogą stukrotne zwiększyć swoją siłę. Jeśli to konieczne. Kto by pomyślał/a… Jakie oko jest, każd_y/a widzi? Ale czy na pewno?

 

Co zobaczysz, gdy spojrzysz, co zobaczysz gdy wejrzysz, człowiekowi w… D… Nie, nie w dłuugie piszczele, ale w oczy… Oczy-wiście, ale za nim powiesimy je na kołku i zaczną dyndać w rytm wiatru, czy dźwięku. Głęboko w oczy, nie, nie duszę jako to sądzili Grecy. Kore to po ichniemu nic innego jak źrenica i… Dziewczynka za razem. Zbieżności tej dość i ta oś rozumowania jest nie przepadkowa i nie przypadkowa ponieważ to duszę przybierającą postać… Dziewczynki miał ujrzeć człek wedle wskazań starożytnych (nic a nic, nie udając Greka) ktoś, kto spogląda w oko głęboko. Jeśli już przy tym okresie jesteśmy i w tychże (starożytnych) czasach. Grecy uważali, że człowiek może widzieć dlatego, że posiadają ognie wewnątrz gałki ocznej. A soczewki to nic innego jak rodzaj przekaźników. To one miały wypluwać energię na wewnątrz ciała. To Empedokles jako pierwszy dostrzegł ogniki w oczach. To on porównał oko do Słońca i Księżyca, i niestety, to ostatnie (niesłuszne bo nietrafne) porównanie przetrwało.

Potem Platon (może siedząc pod platanem?)sformułował podobną teorię, którą dopiero podważać zaczął był Arystoteles.  Wierzył on, że takie same prawa fizyki obejmują otoczenie, jak i nasz organizm. A Roger Bacon? No dzięki oczom, wedle jego spojrzenia na sprawę, to dusza może wyjrzeć na świt i na świat. I to ona rzutuje na widzenie świata, ale ten także odpowiada, czyli ruch jak na autostradzie.

 

Naprawdę głęboko

Duszę, duszę się muszę tchu zaczerpnąć, przyznać muszę, że ani źdźbło, ani belkę, tylko to co, co to, zależy od tego, czy okiem własnym, acz uzbrojonym – czy raczej nie)—zupełnie gołym, golusieńkim). I  czy nie wbijajmy szpikulca pod gałkę oczną, albo i innego kija, jak to czyniono drzewiej wykonując lobotomie. Oczy są zwierciadłem, a jakże, tyle, że mózgu.

Jedną (choć nie jedyną) z metod oceny uszkodzenia tegoż narzędzia jest tzw. próba Barany’ego. W skrócie, polega ona na tym, że medyk, bądź medyczka wlewa do ucha  ciepłej i zimnej wody obserwując jednocześnie ruchy gałek ocznych osoby, która została poddana tymże osobliwym ablucjom. Kiedy do przewodu usznego wlana zostaje woda zimna, oczy powinny podążyć w przeciwnym kierunku, w stronę drugiego ucha. Kiedy wlana będzie woda ciepła, oczy -przeciwnie- powinny zwrócić się w kierunku tego samego ucha.

Trudno uwierzyć, że jeszcze dziesięć  tysięcy lat temu, czyli zaledwie,ot, mrugnięcie oka (o tejże gimnastyce powieki, będzie potem, nie po wiek, tylko kilka akapitów dalej) wtedy wszyscy ludzie naszej planecie mieli mieć oczy koloru brązowego (zatem nie tylko dziewczyny lubią brąz?). Czy te oczy mogą kłamać, któż to wie…Okulista, czy medyczka, czy inny akuszer/ka? Któż to wie.

W rejonie Morza Czarnego zlokalizowano pojawienie się mutacji, która I oto mamy oczy niebieskie, chociaż do życia królewskiego nam daleko (dalej niż do Morza Czarnego) teraz to liczy się bardziej błękitna krew, chociaż można stwierdzić, że piwne oczy pod spodem (dlatego pisałam o głębokości spojrzenia) są niebieskie, przykryte są niczym innym jak tylko pigmentem (nie mylić z … A zresztą) za to bez reszty można go usunąć metodą laserową i na trwałe zmienić kolor oczu. Jednorazowoż, ale skutecznie.Wieść głosi, lecz nie wiadomo, czy nie jest to legenda, podobno ludzieze źrenicami rozszerzonymi oceniani są jako bardziej atrakcyjni. Legenda  druga, choć nie długa, (nie krótka, lecz w sam raz) głosi, że chcąc uzyskać taki efekt kobiety w wiekach średnich raczyły się wilczymi jagodami, ale warto takie wieści między rzęsy, bajki, znaczy się, włożyć. Włożyć i nie (wy)ciągać, a co!

Czyżby nie wiedziały osoby te, i tamte, a zwłaszcza żyjące drzewiej, że gdy  patrzymy na osobę, którą darzymy uczuciem, kochamy, nasze źrenice mogą się rozszerzać nawet o czterdzieści pięć procent. Ależ po co te rachuby,które mogą doprowadzić nas do zguby? Aaale, czy na pewno? Wiadomo, że źrenice to zwężają się, to rozszerzają pod wpływem światła. Lecz naukowcy tacy jak Tobias Donner i Willem de Gee udowodnili, że źrenica oka ludzkiego ulega powiększeniu pod wpływem emocji (radości, ulgi, miłości, czy strachu, ale nie tylko ponieważ wystarczy się wzruszyć, czy podjąć decyzję potwierdzającą, zgodzić się na coś. A zwężają się gdy człowiek odczuwa obrzydzenie, czy przekracza swoją sferę komfortu, dzisiaj też wiemy, że dzieje się tak gdy człowiek znajduje się w stanie flow, czyli gdy skupia się na wykonywanym działaniu. Średnica źrenicy oka może mieć od 1 do 8 mm, rozszerzona tyle co grochu ziarenko.

…[O radości, iskro bogów,
Elizejskich błoń dziewico,
Wchodzim do twych świętych progów
Z pełną ogniów twych źrenicą.

—– Friedrich Schiller, Do radości]...

 

Jak byłam mała to myślałam, że piratki i piraci mają zasłonięte jedno oczko z najmierniej jednego powodu, albo po prostu nie dysponują dwoma, żywot człowieka na morzach i oceanach obfituje bowiem w przygody nieliche, no ależ się myliłam! niczym ostryga co wystyga  i  po próżnicy wygląda przypływu! O!paski to taki przyrząd pomagający w bardzo szybkim przystosowaniu się do zmieniającego się natężenia światła. Nie ma czasu gdy się chybko wędruje to na to podpokładem wystarczy przełożyć opaskę z jednego na drugie. Tak by nie dostać zeza, albo innej przypadłości, no wszak ta wada wzroku miała świadczyć o atrakcyjności tylko wśród Majów, a te czasy, jak wiemy, dawno, dawno minęły. I już nie trenuje się progenitury w tej umiejętności. Na szczęście.

Tak naprawdę świat postrzegamy i doświadczamy zwojami mózgowymi, a nie oczami (tymi miejscami na gały, co widzieć  i wiedzieć by chciały co brały i tej wiedzy się nie bały), bo to właśnie mózg interpretuje obrazy, robi to w najwygodniejszy dla siebie sposób, dlatego też powstają złudzenia optyczne. Najwyraźniej dostrzegamy to co przed nami, mózg składa obraz i dzięki temu widzimy po bokach. A i jeszcze musi je odwrócić. I pytanie jeszcze jedno się nasuwa przed nos, własny a jakże, nie dlatego, żeby go widzieć tylko, a no właśnie, jaki koń nos jest każdy/a widzi. A jak nie widzi własnego choć patrzy przed siebie oczyma, to tylko i wyłącznie dlatego, że mózg się nauczyć go pomijać. Składać puzzle tak, aby widzieć, postrzegać jak najbardziej optymalne. Koń jaki jest, każdy widzi, ale w jaki sposób widzi koń?Tak wiesz, końkretnie, bo na przykład oczy pszczół są wyposażone we włoski, których funkcją jest określenie kierunku wiatru, i prawidłową prędkość lotu, a koń? Końsekwentnie wyjaśniając sprawę to trzeba wspomnieć, że aby spostrzec dany przedmiot zwierzę wykonuje ruch głową. Ponieważ nie ma możliwości w standardzie, a wersją podrasowaną nie dysponuje, zmiany kształtu soczewki. A jeśli już o zwierzętach to warto wspomnieć, że niektóre z ptaków (tych drapieżnych, to wiadomo) ale także tych wróblowatych mają trzy razy większą rozdzielczość wzroku niż człowiek, ale to nie jest najciekawsze. Wiadomo, że gołębie potrafią nauczyć się rozpoznawania twarzy człekokształtnych poruszających się (standardowo, ale bywa, że i i inaczej) za pomocą dwóch odnóży i podfruwać tylko do tych co dysponują gestem,ziarnem znaczy się.

 

A jeśli jesteśmy przy wzroku, sokolim (sic!) to warto wspomnieć, w ramach ciekawostki, że Robert Clark określił rozdzielczość oka dwunożnych na  576 megapikseli a uwzględniając tak hardware jak i software którym dysponuje człowiek to około  5-15 megapikseli. Jeśli już rachujemy liczby, to dwadzieścia cztery miliony podobnież tyle obrazów przeciętnie widzi w ciągu swojego życia dwunożny w standardzie, albo człek z inną motoryką Nie wiem jakie są sposoby prowadzenia rachunków, no i od kiedy… Wiadomo, że nowo narodzone dzieci dostrzegają przedmioty umieszczone nie dalej niż około trzydzieści centymetrów  od oczu. Najbardziej rozwinięty mają węch (tego w jakim stopniu może pozazdrościć nie jeden, a cała chmara dorosłych humanoidów). Także nie wiedzą, że matka jest oddzielną istotą od nich samych,ale to inna historia, dlatego, jeśli tracą rodzicieli z (nomen omen) oczu, mogą płakać (nie od razu także rozpoznają ich twarze). Choć może i trudno w to uwierzyć, nie widzą także kolorów, ta umiejętność zaczyna się wykształcać od tygodnia do dwóch po przyjściu na ten najlepszy świat, z tych znanych sześć miesięcy wystarczywszy by opanować tę umiejętność do perfekcji. Ale, ale nie tak chybko, nie tak szybko i nie tak nagle. Niektórych z nich, nie zobaczymy w ogóle, ani… W szczególe, i nie chłodzi tu, ani o ultrafiolet, ani o pod, podczerwień. Chodzi nie mniej, nie więcej, a o kolory zakazane, czyli takie, które  w warunkach naturalnych nie potrafimy dostrzec.Istnieje coś takiego jak „zakazane kolory” – kolory, a raczej ich połączenia, których w normalnych warunkach ludzkie oko nie potrafi dostrzec. np  zielonego i czerwonego.

O tym, że mamy trzy rodzaje łez, już pisałam, przypominam też, że dzieci nowo narodzone nie dysponują w standardzie łzami…Sytuacja zmienia się po dwóch, trzech miesiącach życia. Jeśli już jesteśmy przy temacie wody i mokrych oczu, to można wspomnieć, że w kosmosie, ściślej rzecz ujmując poza ziemską grawitacją, tam gdzie istnieje ona w stanie i w skali mikro łzy, miast spływać po policzkach, tworzą  jedną, wielką, wielką, bardzo wielgachną kroplę na poliku zamiast tych co bez liku, pojedyncza a wielka. Nie dość, że pojawiają się „z opóźnieniem” to jeszcze w raz z wiekiem gruczoły łzowe mniej produkują potrzebnej substancji…

Niemowlęta zaczynają mrugać po sześciu miesiącach. Zmierzwiono, zmierzono, że trwa ono około sto do stu pięćdziesięciu milisekund, w ciągu bardzo długiego czasu,jakim jest sekunda można wykonać tę czynność aż pięć razy. Chyba, że czytamy…Wtedy mrugamy  rzadziej, a oko  męczy się szybciej. Najwięcej mrugamy podczas…Wymieniania zdań, czyli rozmowy. To tylko przekłady, przykłady znaczy się, tak jak i ten: Mrugamy częściej, gdy jesteśmy w sytuacji stresowej, a rzadziej gdy przyswajamy informacje (np podczas czytania tego artykułu). A jeśli czytalibyśmy w większej grupie to jest wielka szansa, że robilibyśmy to (czyli: mrugalibyśmy) w tym samym czasie.

Osoba dorosła  czyni to  przynajmniej dwanaście do siedemnastu razy na minutę, zaś osoba, która dopiero co posiadła tę czynność do czterech razy. Bawiąc się liczbami rocznie to około 4 200 000 (dziewięć dni) ale może być i częściej i gęściej i znaczniej. Pojedyncze  mrugnięcie trwa około  od trzech sekund, co dziesiąta zaanektowana przez tę czynność Gdyby wyciągnąć średnią to mrugamy raz na dziesięć  sekund – dziennie mruganie zajmuje to trzydzieści sześć sekund.Jedną dziesiątą czasu poza snem spędzamy z zamkniętymi oczami.  Dlaczego jednak mru, mru gramy w mruganie? Powieka w ten sposób nawilża  powierzchnię tzw. filmem łzowym.Jeden rodzaj łez zawiera składniki bakteriobójcze, to one  oczyszczają powierzchnię oka z kurzu, czy zarazków i innego brudu. Mruganie to także odruch  podczas doświadczania przerażenia, czy zdziwienia. Mruganie może być objawem tiku nerwowego, ot,skomplikowana czynność,i to nie jedna! Pora rozwiać mit, jednym mrugnięciem o!ka/ Kobiety wcale nie mrugają częściej niż mężczyźni! – ale mrugają dwa razy szybciej niż przedstawiciele drugiej płci.Mięsień poruszający powieką w czasie mrugania, jest najszybszym mięśniem organizmu.

Nosimy krajobraz świadczący o ewolucji i to gdzie? W oku. Nie, nie trzeba szukać źdźbła lub belki. Owa różowa wypukłość w wewnętrznym kąciku to pozostałość po trzeciej powiece  wtedy była nam potrzebna, gdy nasze przodkinie i przodkowie żyli w wodzie.  A jeśli już moczymy się w wodzie, to jej nie lejąc między wersami warto wspomnieć, że rekinia rogówka oka jest budową zbliżona do  do ludzkiej podobna tak bardzo, że używa się ich jako zamienników przy operacjach oczu.

W oku znajduje się sześć milionów światłoczułych receptorów siatkówki oka, czopków. Są ich trzy rodzaje– czułe w zależność od barwy: zielonej, niebieskiej, czy czerwoną. Gdy czopki jednego rodzaju ulegną uszkodzenia skutkuje to ślepotą barw. W siatkówce oka umieszczone są fotoreceptory, czyli komórki wzrokowe, to nie tylko czopki, ale również sto dwadzieścia milionów  pręcików, to dzięki temu (i oczywiście dzięki pracy zwojów mózgowych, spokojne Twoje pomarszczone) możemy rozróżniać nie tylko kolory jako takie ale i 600 000  ich odcieni. I znów liczby, licz, licz liczby… Niechaj i tak będzie. Niech i tym razem. Odcisk dowolnie wybranego palca można scharakteryzować na podstawie czterech dziesiątek unikalnych cech. Dużo? A no, sporo. Tyle, ze jeśli by określać tęczówkę oka to mamy tychże dwieście pięćdziesiąt sześć, dużo? No, można by było powiedzieć, a raczej —zważywszy na okoliczności napisać, że tęczówka lewego różni się od tęczówki prawego oka.  Są często porównywalne do linii papilarnych, tym bardziej, że bliźniacze rodzeństwo ma inne linie papilarne jak i tęczówki.

Tęczówka, to tęczówka, ale rzęsa to dopiero banalny temat. Okres życia pojedynczej wynosi około pięć miesięcy. Ich średnia ilość na powiece górnej i dolnej wynosi  około sto pięćdziesiąt sztuk, ot bagatela.

Sięgaj tam, gdzie wzrok nie sięga, niezależnie od tego, czy widzisz, czy nie, a zresztą zawsze widzisz, nawet jeśli straciłeś, czy stracisz, wzrok tyle, że jeśli tak, to tylko i wyłącznie w snach, i to nie tych na jawie, niestety. Sięgają tam, gdzie wzrok nie sięga. Nasza niebieska planeta bardzo często, i bardzo niesłusznie, są porównywane do gałki ocznej, chociaż nie są idealnie okrągłe. Ziemia ma kształt obłej sferoidy, czyli jest spłaszczona na biegunach. To samo dotyczy naszego naturalnego satelity. Dlatego, że jego część wystaje w kierunku Ziemi podobnie jak rogówka z gałki ocznej. (Tak naprawdę oko jest podobne do kieliszka w którym zwykło podawać się brandy) Ale jest jeszcze plan inny, i wcale nie drugi, nie drugi o cal, ani o centy metr. Odejście od spojrzenia Starożytnych Greków na kwestie widzenia, to nic innego jak pierwsze prace astronomek i astronomów. to oni chcieli rzucić światło na naturę cienia i światła (właśnie) a wszystko dlatego, by n dać ciała i lepiej… Obserwować ciała. (Te niebieskie rzecz jasna!). Badali wnętrze oka i oka!zało się, np Johannes Kepler zanotował, że obraz trafiający do oka rzucany jest na siatkówkę i to do góry nogami. Ale jak eksperymentował Newton, to, to, to on wetknął szpikulec w swoje własne oczodoły, żeby widzieć więcej, a na pewno wiedzieć, ale kto by łączył Alberta, tego od  teorii względności i teorii kwantowej, a przecież mówią one o naturze światła! W tej chwili siedzisz i czytasz ten tekst, może nawet w słońcu, jeśli tak, to fotony (na)padają na siatkówkę.  w efekcie jądrowych reakcji olbrzymiego Słońca narodziły się ponad osiem minut temu. Gdyby zgasło to właśnie tyle czasu potrzebne było byśmy ten fakt organoleptycznie odnotowały i odnotowali. Pięć minut odbyły podróż fotony orbitę Merkurego a dwie i pół orbitę Wenus. A żeby się teleportowały te z Ziemi, cztery minutki i dotrą do Marsa. Bez litości stwierdzę, że n ie chodzi o słodkości! A za minut sześćdziesiąt na Saturna. Taka oto gimnastyka arytmetyki.  Światło otula świat i może się rozczepiać na poszczególne barwy. Obraz je pochłania, a następnie kierowany jest na rogówkę, potem na soczewkę, Pyk, pstryk! Energia! Białka na jej powierzchni skręcają się i tak zostaje zapoczątkowana  ta i owa reakcja, reakcja łańcuchowa!  i oto zostaje uaktywniony jeden nerw, nerw, którym przesłany impuls. I tak widzimy błysk (błysk światła).

#szczeliny w szczegółach ciąg dalszy…

Guzik z pętelką!???

Reklamy

2 myśli na temat “(237+2)+2. Kij [mu] w oko, albo lepiej nie, lepiej nie, czyli o sięganiu dalej niż wzrok, albo przynajmniej blisko, coraz bliżej… (Tekst nie tylko dla krótkowidzów i-widzek).((Szczelin w szczegółach dalszy ciąg.(6))

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s