87. Zanurzenie.

Nosił.

Nosił nazwisko matki.

Nosił rozliczne talenta i farby.

Nosił się z zamiarem terminowania u Herrery Starszego, ale ponieważ ten był nie tylko starszym, ale przede wszystkim strasznym i nie tytanem pracy, ale  tyranem niszczącym życie młodym adeptom sztuki zanim nasz bohater nabawił się rozstroju nerwowego zmienił mistrza, na bardziej wpływowego człowieka, konsula, ale mniej biegłego w sztuce światło cieni za to z refleksem na empatię.

Poślubił kobietę swojego życia, muzę, co nie przeszkodziło mu ją zdradzić (jak widać podróże nie tylko kształcą, ale i wodzą na pokuszenie) podczas pobytu we Włoszech. Z tego niecnego związku narodzić się miał syn.

 Diego Velázquez

pozostawił po sobie sto siedemdziesiąt obrazów, znany zaledwie z kilku, no ale cóż, takie są prawidła popkultury. Nadworny malarz króla Filipa IV wiedział jakich forteli użyć by przedstawić korzystnie osoby, którym natura poskąpiła uroku zewnętrznego,ale nie wpływów.  wiedział nie tylko jak nosić zaszczyty i ludzkie humory, ale też jak (na)nosić farbę  nakładał ją

ustami

[Anna Maria Jopek i utwór Licho z albumu Nienasycenie].

Ach, nie tylko ich krój, ale także krągłość ciała, i fałdy szaty,  (w stosownych miejscach ich brak zdradzał) Piękno. Artysta został obwołany Homerem malarstwa, człowiek, który uszczęśliwił kobiety nadając im kształty. Kiedyś krągłości świadczyły o wysokim statusie socjoekonomicznym kobiet, co szczególnie widoczne było w takich krajach jak Afryka i Arabia Saudyjska. Obecnie gruba kreska w Europie zaświadcza, niejednokrotnie niesłusznie do wyciągania wniosków, że ktoś jest niezdyscyplinowany, niekonsekwentny, nieporadny… Rubens bogacz, który wiedział jak zarządzać swoją karierą od a do z.  I pomagał w tym innym, za sprawą matki Izabeli Klary Eugenii Habsburg . Niewątpliwie to pomagało mu w karierze, nie tylko wiedział jak zbywać swoje prace, budować kontakty, ale też kogo i  w jaki sposób portretować (m.in książę Buckingham, Ludwik XIII i inni [za]możni). Jego pracownie w Antwerpii znała każda osoba, która lubiła Bywać w Bardzo Ważnych Miejscach. Co rano schodził do niej, przyprowadzał i oprowadzał gości. To wymarzone miejsce terminowania (nic dziwnego, że przyciągnęła takich uczniów jak:  Antoon van Dyck,  Jan Wildens, Jan Breughel (młodszy), Lucas van Uden…). Można nie podzielać poglądów Rembrandta i Rubensa, malarzy ciała i duszy. Ale nie sposób nie uchwycić radości, chociaż patrząc na autoportret tego pierwszego u schyłku życia, to można mieć wątpliwości, czy owa radość już była, czy dopiero nadejdzie.

Rembrandt stosował taką metodę malowania, która była odpowiedzią na właściwości biologiczne człowieka, czyli to, w jaki sposób człowiek widzi. (Czopki i pręciki), to rzutowało na sposób nakładania farby, obrazy trzeba było oglądać z pewnej odległości. Jeśli popatrzymy na to, jak również na zestaw barw, można powiedzieć, że chciał uchwycić duszę na gorącym uczynku. Zbudować dystans i smak. Jeśli radość to nie jest to radość frenetyczna, jeśli smutek, to przykry(ty) doświadczeniem. Sączy się niczym

muzyka

Śladem emocji jest tonacja.  (Jeremi Przybora pisał: Skąd po zimie moje żale?/Nie szaleję w karnawale./Czemu żegnam w mol nie w dur/Nie najlepszą z roku pór? Apologeta najzimniejszej pory roku.)  Proste rozeznanie dur — radość mol — smutek to dziedzictwo Romantyzmu, nad którym się nie zastanawiamy, przyjmujemy z dobrodziejstwem jest i bach. A właśnie Bach starał się wyłamać z tego schematu. Nie tyle mu zaprzeczyć, co złamać go. Tak jak Liszt tyle, że ten zdecydował się złamać hierarchię instrumentów muzycznych, hegemonię skrzypiec (jeśli jesteśmy entuzjastkami/ entuzjastami Wieniawskiego) czy fortepianu (jeśli ubóstwiamy twórczość Chopina, niezmiernie popularnego  w Kraju Kwitnącej Wiśni) bowiem laur pierwszeństwa przyznawany jest to jednemu to drugiemu instrumentowi (no są jeszcze organy…znaczy nie chodzi o nasz biologiczny bagaż) Otóż Liszt zdecydował się napisać koncert fortepianowy Es- dur z wybijającą się rolą trójkąta, czy to coś zmieniło w muzyce…? Jeśli chodzi o rolę trójkąta w orkiestrze, no cóż… To temat na odrębny wpis. 

Tonacja, sprawa nie jest taka prosta. A h-mol? Znów kłania się Bach i Chopin, zresztą nie tylko oni. Przez bardzo długi czas pisanie i odbieranie muzyki były związane z wiedzą, i nie chodzi tu tylko o muzykę programową, ale o teorię pisania muzyki. Wiele wody w kranie musiało upłynąć zanim zmysły się odwróciły, nie chodzi tu o muzykę abstrakcyjną (która jest wiecznym pytaniem o prymat formy nad treścią, czy treści nad formą, co jest ważniejsze? No właśnie, ale to także temat na inny post). 

Nie chodzi o intuicyjne i czysto cielesne odczuwanie muzyki i czerpanie zeń radości, słuchając konkretnego koncertu, niezbywalny jest pewien zmysł estetyczny i wiedza, albo chęć jej posiadania, rozwijania i pielęgnowania. Jeśli chodzi o muzyczną kreację, i przykłady nierozerwalnie, niejako automatycznie przychodzi na myśl nieśmiertelna Oda do radości. Ten przykład tak silnie osadzony w popkulturze ukazuje dobitnie, że nie potrzeba być znawczynią/znawcą muzyki by czerpać zeń pełnymi garściami. Gdy patrzę na obrazy Rembrandta, czy ukochanego Vermeera, jeśli słucham Liszta, wiem, że potrzebna jest mi dozna skupienia się zanurzenia. Odnalezienia faktury. Zamoczenia rąk w farbie, a to już wyjście poza schemat. Ale także sensualne przeżycie. Przeżycie, od którego zaczyna się radość, która ma wiele barw. (Nie mylić zanurzenia ze zanurzeniem bliżej mu do wzruszenia). 

——–

Jeremi Przybora sł. Zimy Żal. Kabaret Starszych Panów, Piosenki Prawie Wszystkie (CD 1992 Zimy Żal).

19 myśli na temat “87. Zanurzenie.

  1. Był czas, że Liszt mnie wkurzał, nie dzierżyłam jego ozdobników i przekombinowania. Ale…kiedyś miałam nastrój akurat na coś w stylu Eroica i straciłam chyba z 4 godziny na słuchanie jeszcze i jeszcze…Znawcą nie jestem absolutnie, po prostu ta muzyka mnie dotyka a ja lubię być dotykana, bywa że różnie 🙂 Serdeczności zostawiam.
    ps. Rubens bardzo niepopularny teraz, choć ceniony przedziwne zjawisko 🙂

      1. o – to to to! w samo sedno! wydaje mi się, że prawdziwa sztuka tłumaczy się sama. można ją przeżyć, doświadczyć,dotyka człowieka, zostawia po sobie ślad. nawet jeśli nie wie się nic na temat historii sztuki czy muzykologii.

        1. Zdecydowanie, masz rację.:) Nie wiem czy się ze mną zgodzisz, ale problem polega na tym, czy owa sztuka będzie miała szansę się obronić. Wystarczy podać przykład Papuszy czy Nikifora. A przecież takich jest tysiące, jak nie miliony, osób utalentowanych, które umrą bezimienne…Skojarzy mi się wiersz Leśmiana „Szli tędy ludzie”…

          1. tak, to prawda – Terry Pratchett w którejś ze swoich książek opisał cząstki natchnienia, które dość losowo trafiają w ludzi, pozwalając im tworzyć wielkie dzieła sztuki czy nauki, wynalazki, itp. w niektórych trafiają często, w innych wcale. może nie do końca zgadzam się z tym obrazem, ale trafne jest to o tyle, że jest wiele osób, które taką cząstką zostały trafione, stworzyły coś, ale nie zaistniały w świecie. ale z drugiej strony – czy musiały zaistnieć? sztuka ma różnych odbiorców. owszem, jeśli jest dostępna większemu gronu, może ubogacić, wpłynąć na więcej osób. ale czy będzie sztuką w mniejszym stopniu jeśli ubogaci tylko twórcę albo jakieś bliskie mu grono osób? nie wiem – to taka luźna myśl. „sztuka dla sztuki”, bez utylitarnych wartości. po prostu – ktoś stworzył, bo czuł, że chce stworzyć. i nic dalej. to też sztuka, też wartościowa. czy musi być uznana? czy to jest potrzebne? nie wiem.

            oj, można by tak w nieskończoność;-)

            1. Nie mam nic przeciwko (trawestując klasyka: „jestem przeciw, a nawet za” :D) dyskusji, przecież po to są komentarze. Mam 6poziomowe zagnieżdżanie komentarzy, dlatego trzeba zaglądać, bo może okazać się, że odpowiedź wisi i stygnie…

              To jedyne ograniczenie.Tak więc zapraszam.

              Zadajesz ważne pytanie: czy musiały zaistnieć? Nie wierzę w sztukę dla sztuki, to tak jakby pisać listy bez odbiorcy, albo dla samego/ samej siebie. Niby można.
              Zauważ proszę jak ważna jest socjalizacja w stawaniu się artystą/ artystką. Proszę bardzo Leonardo da Vinci pasjonował się wieloma dziedzinami sztuki, i takich osób wbrew pozorom jest wiele wiele (np Witkiewicz). A działalność i związek Camile? (można poczytać tutaj: https://5000lib.wordpress.com/2014/10/04/01-kobieta-ze-zlamana-dusza-caly-swiat-plonie/ ). Sztuka nie musi mieć utylitarnych wartości chociaż takie osoby jak Prus, ( https://5000lib.wordpress.com/2014/10/07/lek-wysokosci-jana-w-oleju-darkness/ ) i Orzeszkowa ( https://5000lib.wordpress.com/2014/10/06/02-u-steru-tuz-przed-switem-w-prowincjonalnym-malym-miescie/ ) by się nie zgodzili… Pozdrawiam.

    1. Witaj Papugozusa na blogu miło Cię czytać. 🙂 Jazdy na Jopkową? Nie rozumiem. Z tego co wiem to wydała trzy płytowy album ze współpracy z Kydryńskim (jakiś czas temu). Koncertuje w Polsce i zagranicą.. Pozdrawiam.

        1. Nie ma za co. Nie wiedziałam o co pytasz. Tak, była popularna w Polsce, kiedyś to inną muzykę grało się w rozgłośniach radiowych, prezentowało w mediach.., Wystarczy rzucić uchem na festiwale. Wracając do Twojego zapytania ile wiem, bardzo popularna jest na świecie, zawojowała Japonię.

            1. Z pewnością by słuchał, ale problem jest z dotarciem do młodych ludzi. Oczywiście jest to możliwe nie hiperbolizujmy… A dzisiaj czego słuchasz?

  2. ach, te poziomy komentarzy! ja to w sumie nawet nie wiem, co mam ustawione – czas sprawdzić:-)

    a co do sztuki – co z wierszami pisanymi „do szuflady”? w pamiętniku? nasunęła mi się Emily Dickinson, ale przyzwoitość każe mi przyznać, że dużą część swojej twórczości przesłała w listach przyjaciołom, a to też jakaś forma publikacji (ale jednak – dużą część, nie wszystkie. część nie opuściła szuflady za życia autorki). i jednak panna Dickinson w znacznej mierze wyłączyła się z życia, mocno ograniczając kontakty społeczne.

    utylitarnych przykładów sztuki można by wymieniać. ale czy to nadal sztuka? (vide różnica między sztuką a rzemiosłem) każda epoka przynosi inne odpowiedzi. kiedyś sztuka musiała naśladować życie. dzisiaj – widząc rzeźby studentów ASP w parku – zastanawiam się „co poeta miał na myśli”.

    1. Właśnie.
      Sztuka. Przytaczany tutaj kilkakrotnie Kafka nakazał spalenie swoich książek, Camus to samo. Takie przykłady można mnożyć. I co? Niby pisali do szuflady, niby kazali zniszczyć, a nie zniszczyli. To co, byli nieszczerzy? Albo niepewni? Pisali do szuflady, czy mieli nadzieję na „coś więcej”? Oczywiście, że forma pamiętnikarska, czy epistemologiczna jest formą publikacji, zwłaszcza gdy ktoś jest sławny. Oczywiście najlepiej „zarabiają artyści, którzy właśnie umarli”. Orzeszkowa pisała swój dziennik szyfrem— nota bene dopiero co uczeni i uczone go odszyfrowali. Śmierć cóż ona zmienia, oczywiście dla człowieka, który chce cieszyć się światopo(d)glądem wiele, ale w perspektywie Sztuki?
      Funkcje sztuki. Należało by chyba na początku zadać pytanie czym jest sztuka? I czy pierwiastek ludzkiej kreatywności (niezbywalny do przekraczania siebie, czy w procesie twórczym) jest niewyczerpalny? I z tymi pytaniami Cię zostawiam 🙂

      1. Grunt. Nie na każdej ziemi coś wyrośnie. Nie każdy artysta trafi na taki grunt na jaki by chciał by go odbierał. A jakoś nie wierzę by ktoś kto tworzy, nie chciał trafić na…drugiego co czuje tak samo. Ci zafiksowani na własnym tworzeniu rzadko są otwarci na inne odbierania. Oszustwo ego? Nie mielibyśmy wielkich dzieł, gdyby nie ego :))

      2. ale mi chodzi przede wszystkim o listy osób nieznanych, o pamiętniki osób nieznanych. bo dla nich to też forma publikacji – choć nie sięga do szerszej publiki. jeśli ktoś nie jest sławny, to jego pamiętnik przeczyta najwyżej rodzina. albo tylko on sam. i co wtedy?:-)

        Dickinson nijak nie była znana w swoich czasach. 6 wierszy opublikowała. jej listy generalnie zaginęły, zostało niewiele. pamiętnika nie pisała. bodajże zielnik prowadziła (ale na pewno to nie pamiętam). siostrze nakazała zniszczyć po jej śmierci wszystkie jej rzeczy. właściwie szczęśliwym trafem siostra najpierw skonsultowała znaleziska z osobami znającymi się na rzeczy. cośtam sobie może Emily marzyła o publikacji, ale nie wiadomo na pewno. gdyby siostra spaliła, jak miała, to do dzisiejszych czasów zamiast naczelnej poetki Ameryki byłaby ciekawostka na lekcjach literatury.

        1. Co do osób nieznanych to może mieć różne źródła, np chcą zatrzymać czas, są kronikarzami/kronikarkami swojego czasu, rodziny etc. Nieznani, nie wiem, czy zawsze chcą pozostać nieznani…A jeśli tak, to dlaczego?
          Takich przykładów o jakich piszesz jest wiele…

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s