[02]. U Steru, tuż przed Świtem .*”W prowincjonalnym małym mieście”.

Miły  Mój.

 Pamiętam jakby to było wczoraj. Świt mojego dzieciństwa. Godziny mojego życia były długie i jasne. Choć nie mijały bez trosk, czy bólu, który przybył rychło. Z tą różnicą, że Historia nie pisała na mnie jeszcze donosów i nie wtrącała się w poczynania moje.               

Pamiętam salon ojca. Duże dębowe, sękate biurko. Dąb czerwony ciemnieje na bursztynowo. Drewnoi książki, książki, wszędzie książki. Wiedzieć Ci trzeba, że biblioteka nasza była rozmiarów pokaźnych, tysiące zgromadzonych tomów, nie tylko ze względu na zawód Ojca, ale na jego zamiłowania.

D o m. Zawsze pełen kobiet: Babcia. Matka. Siostry Guwernantka…Dom. Pachniał pergaminem, farbą drukarską, tartakiem, pastą do butów i stanowczą ręką Matki. Skrojona podłóg zwyczajów tamtych czasów, zajmowała się tym, co przystoi kobiecie, by dom nie popadł był w odmęty chaosu okryty perzyną kurzu. Antyki gromadzone przez ojca mojego z upodobaniem i niemałym smakiem. Chociaż dla mnie jedyne obrazy, które pamiętam to palimpsest miejsca. Palimpsest czasu. Przechowuję pod powiekami jak najbliższy sercu skarb.

Szybko musiałam wyskoczyć z pieleszy. Najsampierw Rodzicielka moja postanowiła posłać mnie na nauki do Warszawy, pobierane na pensji Sióstr Sercanek.

Od tej pory minuty miałam odmierzać zdrowaśkami, a miesiące przesiąknięte były naukami czerstwymi i dyscypliną. Niejednokrotnie, i to poświadczy Mania Wasiłowska, serce biło nam mocniej, a i krew burzyła się w żyłach, chciałyśmy przewrócić ten dom porządku i zasad, wnieść nowe idee i nieskromne pomysły. Nie stroniłam od modnych strojów i zabaw hucznych. Chciałam wpuścić nieco świeżego powietrza w odwieczne mury. Tak jak będę to (ze skutkiem różnym) próbowała czynić w latach późniejszych, na miarę Czasu i (niestety) miejsca, w którym przyjdzie mi żyć. Sposób edukowania dziewcząt, przysposabiania ich do życia jest nad wyraz lekkomyślny, bowiem nad tym ogromnie gdyż nie bierze  on w rachubę skutków jakie przynosi takie wychowanie jakie i mnie przyszło odebrać, czym ono  w życiu dorosłych już kobiet skutkuje. Nieprzygotowanie. Nawyk czytania posiadłam w domu rodzinnym, tak jak nauki języków. Mogłam używać sobie do woli robiąc wrażenie na niejednej panience z dobrego domu.  

Podczas nieobecności mojej w majątku rodzinnym, została zawarta umowa handlowa, tj. przyobiecano mnie Piotrowi szesnaście lat starszemu kawalerowi, a że sądy matki są nieodwołalne, a i ja chciałam szybko samo stanowić o sobie to w wieku lat szesnastu opuściłam mieszkanie zabierając tylko książki, które niegdyś należały do Ojca. A że matka nigdy po nim nie płakała, i szybko dla siebie znalazła remedium w postaci innego silnego, męskiego ramienia to nie zabraniała mi wywieść do Ludwinowa tomiszczy, z którymi peregrynować będę już całe życie. Tam odżyłam nieco, lecz Piotr mój nienawykły do działań jakie oto  postawiła przed nami Historia czynił mi żale gorzkie, ku niezadowoleniu, sprzeciwiając się woli jego  prowadziłam szkółkę dla dzieci wiejskich. Chciałam bowiem nauczyć je rachować i czytać. Potem Historia wtrąciła się w nasze niespokojne małżeńskie życie, komplikując je jeszcze bardziej. Zdecydowałam się poprzeć, czymś więcej niż Słowem działania partyzantów. Pomagałam przy peregrynacjach Romualda Traugutta, starałam się przenosić meldunki, i zaopatrywać  walczących w żywność. To Czas  dyktuje możliwości i stawia przed obowiązkami, które należy wypełnić. Czyż mogłam się przeciwstawić?

Rachować będzie Historia. Nie, nie podłóg pism moich, książek wydanych, czy rad udzielanych innym, z jakże ciążącą mi odpowiedzialnością, ale właśnie podług czynów moich rachunek mi wystawi. Któż zauważy(ł),że nie było mojego wśród czułych pożegnań? Któż wspomni nieobecność moją w orszaku panien w czarnych sukniach, jakie towarzyszą tym, co idą w siarczyste, białe otchłanie Syberii? Gdy za moje przewiny Piotr Orzeszko pożegnał był swoją ziemię, zwyczaje , dotychczasowe dni. A mnie wzywały sprawy (po)wagi wielkiej. Czyż mogłam pozostać obojętna gdy zawiał wiatr apokaliptyczny? Oto wymierają wsie i miasta. Kona Polska? Do domów nie wracają mężowie, ojcowie, synowie. Już na zawsze mury, które kiedyś rozbrzmiewały śmiechem i beztroską pozostaną nieczułe na oschłe i skąpe pieszczoty  teraźniejszości. Tak, ucieczką dla mnie były książki. Tak, tak musiałam nadganiać zaległości, bo wykształcenie jakie odebrałam na pensji było wątłe. Ale przecież nie łatwe jest życie, nawet w najzasobniej wyposażonej bibliotece. Po powrocie Piotra z wygnania,  przyszło mi , za co po dziś jestem wytykana palcami, sprzedać dobra, na poczet kosztów sądowych wszak koniecznym było unieważnić to małżeństwo. Uciekałam. Uciekałam do miejsc, które znałam najlepiej. Otaczałam się znanymi mi ludżmi.  I wzięłam na siebie obowiązek studiowania myśli humanistycznej, tak by ćwiczyć się w myśleniu i zapobiegać niedołęstwu, a naturę kobiecą wzmacniać. Dzień po dniu. Strona po stronie. Korzystałam z tysiąca tomów, które zgromadził mój ojciec, Benedykt. Chroniłam się w murach, chroniłam się w zdaniach, znaczeniach, i myślach zapisanych ręką cudzą, które jednak ocalały przed ponurym wiatrem Historii.

 Mówią, i to wcale się z tym nie kryjąc, nawet nie starają się szeptać, nawet nie zniżają wzroku gdy ich mijam, mówią, że ziemie sprzedałam Wrogowi, ale któż jak nie Moskal może nabywać włości? Pułkownik Doury zaś oferował cenę najwyższą, co nie oznacza, że właściwą za tą posiadłość. … Po represjach, ukazach jakie przyniosło powstanie nie sposób było funkcjonować  podłóg starych zasad. Cóż przyszło mi robić? Przynajmniej mogłam pisać, tak mi się tedy wydawało.Choć krótko działało moje wydawnictwo i ono było wyrazem nie tylko buntu, ale i wyrazem gotowości wprowadzenia zmian. Przyszło mi żyć w mieście głupców, mieście wysokich murów i wąskich horyzontów.Ukazem carskim, za wyżej wymienione czyny zostałam zmuszona do osiedlenia w Grodnie, ale pisania mi odebrać niepodobna. Będę mówić głośno. Niezależnie od tego w jakiej małej klatce by mnie zamknęli. 

P i s a n i e, ono pozostało mi wierne do końca. Oddałam się temu zajęciu z zapamiętaniem, Służba ludziom wymaga zaangażowania, to wszak nie tylko pisanie książek, dopracowanie rozdziałów, czy nawet okrągłych zdań,(choćby nie wiem jak zacnych). To nie tylko tłumaczenie z innych języków narodowych, i chęć by mowę Platona uczynić bliższą rodakom,  to także wskazywanie Drogi w sprawach różnych.  To takie kierowanie lampą by  rzucać na nowe drogi snop światła.  Świt nastanie, kobiety będą u Steru. Wniosą swoją odpowiedź tworząc czasy nowe.  Pisanie to  gorset, który dla siebie uszyłam. Na siebie nakładam niczym wytworną suknie panny zażywające balów i innych rozrywek, ale ja czynię to z większym rozeznaniem i czuję brzemię odpowiedzialności.Niejednokrotnie oczy mi łzawią i ręce cierpną. Będę przerzucać kładki ponad przepaścią. Będę nawoływać kobiety by pielęgnując pamięć o swoich ojcach, mężach, synach  równocześnie sięgnęły po to, co było dlań dotychczas nieosiągalne, a co ma moc zmiany świata. Otóż Edukacja to narzędzie, które jest nośnikiem zmiany.

Do tego to właśnie świata ułożonego z rozmysłem przez umysły męskie Kobieta może wnieść wiedzę o świecie  im niedostępną bo dla nich nie zarezerwowaną przez wychowanie. Niech świat zachowa dobre Imię, niech zachowa równowagę. Tylko na dwóch nogach można iść do przodu. Zarzucają mi młodzi, że nie chcę całego życia. Słyszysz, ja nie chcę prawdziwego życia?! Że przywdziewam męskie maski, poglądy, role. Dla jednych za bardzo postępowa, za bardzo zagrażająca pozycji rodziny, podważająca jej fundamenty, gdzież pytam Panie hrabio Tarnowski (?) Wieczna Pani S: dla jednych zbyt skandaliczna, dla drugich za bardzo skostniała. Najprościej krytykować, albo jak pan, Panie Korzeniowski emigrować? Porzucić kraj, który potrzebuje świeżej krwi i młodych zdolnych, myślących ludzi! Udzielać rad z daleka, też mi umiejętność! Otóż, wyrażam swój sprzeciw! A jednocześnie powiedzieć głośno: Czymże innym jak zdradą jest opuszczenie kraju, wyrwanie się z Kraju, Który Krwawi, rozrywany jest zaborczymi pazurami. Czymże są niedbałość  o środowisko, zapominanie poprawnej polszczyzny,  nie przywiązywanie wagi do utrzymanie granic! Pytam się, czym jest takie zachowanie?

 Oburzenie, przypinają mi łaty. Widzą źdźbła podówczas gdy u siebie nie belki nie zobaczą. Pierwsi są by miotać obelgami niczym kamieniami. A kobieta dojrzała, choć to dzisiaj zakrawa na niedorzeczność, potrafi i może kochać, pragnąć i pożądać, nie przychodzi jej tylko więdnąć i się marszczyć. Wiem, wiem, środowisko jest zgorszone faktem, że ja wiekowa już, z mecenasem Nahorskim, przyjacielem, ożenionym z inną kobietą… Od czasu gdy z całą mocą wybuchły te brewerie cierpliwość i uczucie moje zostało poddane długoletniej próbie, by tak krótko cieszyć się małżeństwem. Śmierć Stanisława, która nastąpiła w wyniku paraliżu serca do dziś jest dla mnie wielkim bólem. I to w dzień moich imienin! Czarna to data, niech będzie przeklęta. Tak długie czekanie, tak krótki czas radości.

Piszę swój dziennik, szyfrem, nie chcę by dyskutowano o tym z kim dzielę myśli i łoże, jakie iluzje i programy wyznaję. Niech czytają to, co opublikowane, niech chodzą na wykłady, niech panny, które chcą skosztować takiego wychowania przyjeżdżają na dwór, niech słuchacze przybywają wysłuchać naszych dysput, a ci co nie mogą, niech piszą listy, i oczekują odpowiedzi. Jednak Niech to co zakryte przed ludzkimi językami  pozostanie przynależne sferze tylko mnie znanej. 

 Czy kiedyś będą dyskutowali, świadkowie (i świadkinie) swoich czasów, dlaczego nie mnie, ale Sienkiewiczowi przyznano Nagrodę Nobla, choć ja i on byliśmy nominowani, (ja nawet dwukrotnie). Czy postawione zostaną tezy, że jego twórczość, jest bardziej znana, a ja, cóż uwięziona w tym miasteczku, gdzie przyjdzie mi umrzeć? Mniej… Że kobieta i Nobel nie pasują do Siebie, czyż ja również nie piszę ku pokrzepieniu serc? Czyż serca niewieście są warte mniej? Przecież nie piszę li tylko dla nich. Czyż XXI ruch kobiecy nie będzie miał na sztandarach równouprawnienia? Czy tylko daty w kalendarzach ulegną zmianie? 

Na zawsze Ci oddana, Eliza Orzeszkowa,


♣Taki list mogła by napisać, Eliza Orzeszkowa, jedna z pierwszych przedstawicielek feminizmu w Polsce. W swoim wydawnictwie poruszała kwestie dotyczące  Praw Człowieka, pisała o tzw. kwestiach kobiecych, prawie do edukacji, do zrównania ról kobiet i mężczyzn w życiu publicznym. Dwukrotnie nominowana do  Nagrody Nobla, której —jak wiemy— nie otrzymała. Szkoda, że w systemie polskiej edukacji formalnej jej rola, wizja i postać sprowadzona była (jest) tylko do roli autorki bogoojczyźnianych książek. Sama była diametralnie różna, od postaci które wykreowała. To postać nietuzinkowa, i niestety, jeśli nie zapomniana, to zapamiętana źle. ♣


Dla osób zainteresowanych:

Do poczytania:

O procesie emancypacyjnym kobiet. Aneta Górnicka- Boratyńska, Stańmy się sobą. Cztery projekty emancypacji [1863-1939). Wydawnictwo Świat Literacki, 2001,

8 myśli na temat “[02]. U Steru, tuż przed Świtem .*”W prowincjonalnym małym mieście”.

  1. To jest po prostu kawałek świetnej literatury!
    Zawsze przeczuwałam, że Orzeszkowa wyrastała jakoś poza ramy epoki, że narzucono odbiór jej dzieł, do znudzenia „przerabianych” w szkole (choć do Nad Niemnem i tak mam sentyment wielki i bezwarunkowy), podczas gdy to opowieść o jej życiu jest w stanie poruszać i dziś – niezależnością sądów, śmiałością działań. Jak to jest z tym jej dziennikiem? Czy wspominałaś mi o tej właśnie publikacji? :
    http://wydawnictwo.ibl.waw.pl/serie-wydawnicze/inedita-z-ii-polowy-xix-wieku/orzeszkowa-eliza-dnie?vid=2

    1. Ado. :-)Po pierwsze, oficjalnie witam Cię na blogu, życząc miłego czytania i komentowania. To wszak pierwszy Twój komentarz na tym blogu.
      Co jest kawałkiem świetnej literatury? Niewątpliwie Orzeszkową wtłoczono w schematy i stereotypy, no oddając cząstkę sprawiedliwego osądu, sama trochę pomogła. A może nie, wcale nie? Może to jest niesprawiedliwe? Bo może musiała właśnie tak pisać, to swoisty haracz? Tego dziennika nie miałam w ręku, ani żadnego innego, ale miałam na myśli późniejsze wydanie. Niestety,nie sposób przeczytać wszystkich lektur, na które miałabym ochotę.Ale niewątpliwie Dziennik jeszcze przede mną.

      1. A zatem i ja kłaniam nisko 🙂
        Kawałkiem dobrej literatury jest to, co przeczytałam w tym wpisie, powyższy list.

        Orzeszkowa była, tak sobie myślę, uwikłana w swoją epokę, czas. Nie chcę przez to powiedzieć, że świadomie schlebiała modom, lecz że jej pisarstwo nie zawiera może czegoś ponadczasowego. Zresztą zbyt mało jej rzeczy czytałam, by wypowiadać się krytycznie – czy poznam ich więcej – nie wiem, bo, tak jak mówisz, vita brevis a książek jeszcze tyle nieznanych i ciągle dokonuję wyborów.

        1. Taniec ukłonów mamy za sobą, jeśli spojrzeć przez lewe ramię.
          Dzięki za dobre słowo — czcionka mi się rumieni.
          Ad vocem Orzeszkowej ona była jak najdalej od schlebiania modom. Według mnie, możesz mieć inne zdanie, warto wiedzieć, mieć wybór, a nie iść za tym, co sprzedano nam w szkole. To co pisała, tego nie mogę, bynajmniej ja, przełknąć, ale biografię z chęcią przegryzę, przeżuję, przeżyję i nie wypluję.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s