(15/30). Pijąc kawę gdzieś indziej, czyli Zamęt. (#iskierki).

[żarówka ze szklaną bańką, źródło zdjęcia] #BoŚwiatJestCiekawy!
Jeśli piętnasty wpis w serii #iskierki to znaczy, że jesteśmy na półmetku! Jakże się cieszę, że możemy być tu razem.

Dzisiaj zgodnie z zasadą prze(d)stawioną w tej iskierce. Zrobię coś inaczej. Na lekko, zaczynając tydzień. :-).

Primo: Zaprosić do tego, żeby sięgnąć po książkę, ale z tej półki, i o takiej tematyce, po którą zwykle nie sięgasz. Czy to w zakresie tematyki, czy przedstawionych przekonań. A najlepiej i jedno i drugie. A żeby nie być gołosłowną, to sama przeczytałam, a raczej wysłuchałam Zamętu. Słowo o realizacji dźwiękowej, której podjął się zespół lektorów wespół z pracownikami Audioteki (np przejście między efektami dźwiękowymi, a muzyką- nie wspomniawszy o aktorach i aktorkach, realizator(k)ach). To słowem rekomendacji.

Czytaj Dalej „(15/30). Pijąc kawę gdzieś indziej, czyli Zamęt. (#iskierki).”

Reklamy

[473]. Jestem tą, której nie szukasz, a której potrzebujesz.

Iwaszkiewicz lubił jesień, która nasyca kontury miast i jego wnętrza. Człowiek, w którym – jak sam pisał, lato się przełamywało.

A potem przyjdzie śmierć: wszystko rozwiązując niczego nie wyjaśni. Odejdziemy tak, jakeśmy żyli: osobno. Świat nasz własny i jedyny musi nam wystarczyć do śmierci i po śmierci. Byle tylko nie zgłębiać tej myśli do końca, byle tylko nie przemyśleć tego fizycznie. Obumieranie rąk, mącenie się myśli, sen wieczysty przeżyty naprawdę: wtedy chwyta paroksyzm piekielnego, kurczowego strachu. Odejdziemy tak, jakeśmy naprawdę żyli: osobno. Zawsze pomiędzy potwornie wielkim światem i potwornie wielkim niebem, samotni.

[Księżyc wschodzi, Czytelnik 1975, Jarosław Iwaszkiewicz].

Czytaj Dalej „[473]. Jestem tą, której nie szukasz, a której potrzebujesz.”

[472]. U…Rrrywki. (Albo czkawka?) Kafka raz.

John Lennon powiedział kiedyś, że życie to coś, co dzieje się wokół nas, gdy jesteśmy zajęci układaniem planów.

 

Słowa zasypiają przed wyartykułowaniem zdania. Puzzle. Czy trzy spójniki. Strzyka, (u)składa i cisza. Pełna dźwięk/Uff. Uff… Tylko czasami przed snem przychodzi(jeśli zdąży i podąży) na myśl wspomnienie spojrzenia barmanki (Bar w Folies-Bergere) z obrazu Édouarda Maneta, ale już nie słowa Franza (Zrozumieć szczęście, to jakby zrozumieć, że grunt, na którym stoisz, nie może być szerszy od dwóch stóp, które go pokrywają).

 

***

[Trzy spójniki, Michał Łanuszka, źródło].

[470]. Solaris.

Nie potrzeba nam innych światów. Potrzeba nam luster. Nie wiemy, co począć z innymi światami. Wystarczy ten jeden, a już się nim dławimy. Chcemy znaleźć własny, wyidealizowany obraz; to mają być globy, cywilizacje doskonalsze od naszej, w innych spodziewamy się znowu znaleźć wizerunek naszej prymitywnej przeszłości. Tymczasem po drugiej stronie jest coś, czego nie przyjmujemy, przed czym się bronimy, a przecież nie przywieźliśmy z Ziemi samego tylko destylatu cnót, bohaterskiego posągu Człowieka! Przylecieliśmy tu tacy, jacy jesteśmy naprawdę, a kiedy druga strona ukazuje nam tę prawdę — tę jej część, którą przemilczamy — nie możemy się z tym zgodzić!

[Solaris, Stanisław Lem].

[Solaris, Stanisław Lem, audio książka, źródło fotografii].
Lubię  to, to też lubię.(I jeszcze…)

Ma mniam macać czcionkę uszami, o ile nagranie jest dobrej jakości, najlepiej adaptacja pęczniejąca w dźwięki, arty- k(alk)ulacje, efekty (nie) specjalnie, a proza i cz-nie swojskie. Słowem, adaptacje. Kreacje krążące po orbicie  Dlatego zdecydowałam się na zapoznanie się w tej formie, z dziełem,  t y m dziełem Pana StaniSława.

Czytaj Dalej „[470]. Solaris.”

[467]. Garść. (albo: Bar -i to ten- w Folies-Bergere).

– Czym to ja się spodziewał Pić z takimi jak wy

Pierwszy będzie mi śpiewał Drugi będzie mi wył

Cyk, kompania na zdrowie Pijmy głębokim szkłem

Ja wam dzisiaj o sobie opowiem

W barze „Pod zdechłym psem” –

[Bar pod zdechłym psem, Władysław Broniewski].

Ostatnio mało mnie tutaj. Chociaż nie, jestem tutaj, zaglądam, odpowiadam. I jestem. Dzisiaj będzie, krótko, choć moim zdaniem, jednym- temat wart rozwarcia, rozdarcia, rozwinięcia.

 

 

[Nawiązanie do obrazu zaczerpnięty zeń także tytuł: Bar w Folies-Bergere, Jacek Kaczmarski, źródło nagrania],

Chciałam podzielić się z Tobą pięcioma mitami dotyczącymi tak zwanego rozwoju osobistego. W ujęciu popularno-amerykańskim. Taka garść.

 

Zawsze możesz wszystko. raczej: zawsze wiąż miąższ we wszystko.

Ileż to razy to usłyszałam? Ileż to razy w to uwierzyłam? Nie zliczę.Niczym mantra. Zgrana płyta.  To chyba pierwsza kojąca myśl, w którą chcemy w jakimś strupniu, chociaż wierzyć, że można zawsze zacząć od nowa, od zera, i osiągnąć wszystko.Wszystko? Nie, chociaż brzmi to bardzo niepopularnie, nie można osiągnąć wszystkiego (chociaż nie jest to usprawiedliwienie niepodjęcia pracy i odpowiedzialności nad własnym rozwojem osobistym). Nie, nie wszystko zależy od nastawienia. I nie, nie każda osoba może mieć przywilej bycia kowalem (kowalką) własnego lo(to)su. bo…

Czytaj Dalej „[467]. Garść. (albo: Bar -i to ten- w Folies-Bergere).”

[463]. Wujek Staszek, ten co na nazwisko miał Lem. Dyktanda czyli… W jaki sposób wujek Staszek wówczas Michasia – dziś Michała – uczył pisać bez błędów.


[Dyktanda czyli… W jaki sposób wujek Staszek wówczas Michasia – dziś Michała – uczył pisać bez błędów, Stanisław Lem, 2014 r, źródło zdjęcia].

Zastanawiam się

Zastanawiam nie zasłaniając, słaniając raczej, składając, słaniając się stojąc na jednej myśli bardziej wyg(ł)odnie  głodnej chłodem  zmierzwioną potem niż, niż tak, to on na drugiej długiej, może chmurnej.

Zastanawiam się, a myśl owa gnie się ginąc do wypłynięcia gotowa, gotować się w dół przez mur z chmur. Dlaczego to nastrój trzeba stroić nie w piórka, lecz szybciej uleczyć piórem, albo innym pixelem, poprawiwszy uprzednio jak makijaż z czczej czcionki gdzie zawijasy i ogonków strąki i zdania zadań ze zdań.

Zastanawiam się nastawiając swoje o!trzymane w standardzie stawy jak to wuj Staszek czytał swoim charakternym charakterystycznym głosem kładąc akcenty w słów odmęty okłady czyniąc z orto grafii i rumianku i  mięty lecząc  może i jęcząc przy tem  Stanisław Lem nieco tępiąc dys orto oto siostrzeńca Michała mierzwiąc humorum nonsensum.

A że opary(nie) do pary osadziwszy się na stronicach przetrwały  zastanawiam się jak to można zeskrobać tyleż okrucieństwa w histerycznych histeoriach geograficzno-orto [nadal] gra i fikuśno- ,skośno graficznych  i dydaktycznych. Tych i owych.

Opary abrurdwalium trzęsą się unosząc znad książki. Tych opowieści trzeszczenia w wymowie nie powstydzili by się bracia, którzy nie napisali ani jednej baśni [więcej tutaj], a przecież delikatni nie byli.

Jeśli wierzyć podaniom, i podanym informacjom, to Pisarz, pan Stanisław wzywał (wówczas) Michasia  codziennie, niezależnie,  czy dzionek był dżdżysty, czy mglisty, czy jednak na wznak przejrzysty, na minut sześćdziesiąt, na godzinę, – do gabinetu, przez miesiąc  i to w czasie wakacjowania się, czyli relaksacji, i to wiemy, w trakcie, których wakacji (dokładnie w podczas tych samych,których płotkarka Teresa Sukniewicz- Kleiber ustanowiła rekord świata w biegu na sto metrów przez płotki z wynikiem 12,8 s) Michaś, zdążył się już stać Michałem zachował wszystkie sześćdziesiąt osiem tekstów, które później wielokrotnie zostały wydane. A no tak, nauka nie pogalopowała w las, a jeśli już, to tylko w ramach rozprostowania o z kreską, i innych kędziorków, czy to należących do ę, czy ą, a wyniki, no tak wyniki były, pozytywne(nie mylić z radioaktywnymi!).


Czytaj Dalej „[463]. Wujek Staszek, ten co na nazwisko miał Lem. Dyktanda czyli… W jaki sposób wujek Staszek wówczas Michasia – dziś Michała – uczył pisać bez błędów.”

[463]. Kilka (słów).

Kilka słów (o nas) wymyka się gramatykom powszedniego ciążenia moknącym i  mknącym ku zmarszczkom zmierzchu z(a)wie ruchom para bo licznym, licznym, licznym. Kilka słów o nas rzeczy oczywistość zmienia.

I z nazwiska i z imienia sny, czkawką ech  przy_ (po)mijane. Imionom dni nadajemy posmak zdziwienia i (pół)pauz. Rym rytmu.Oddech krokom, fakturę  konturom (koloratur choćby kolokwialnym). Kropki inter punkcjom.

[Pola pszenicy przed burzą, Vincent Van Gogh, Muzeum Vincenta Van Goha, źródło grafiki].
Van Gogh nasycił żółcie granatem. Wyb_uch. Improwizacji. Kontrust.  Tag tam także pulsuje historia.

W kulturach opartych na słowie pisanym strach i zaskoczenie jest od siebie rozróżnianym.

Emocja to proces.

Ruch.

Ludzka

twarz

może przyjąć

więcej

 

niż dziesięć tysięcy typów ekspresji.

Atlas twarzy w kategoriach anatomicznych. Tylko twarz.

Gdy liczba najbardziej pojedyncza, wyłuskana nie wymuskana,  nie robi wrażenia, wrzenie wywołuje nadtłok.

[457]. …

[Prządki, albo Baśń o Arachne, Diego Velázquez, olej na płótnie, Prado źródło zdjęcia- Wikipedia].
Łuszczę się, zrzucam myśli niczym naskórek.

Cienio_(i)rytuje spojrzenia.

Z wrzeń przygasza żar.Ty perspek.ty.wy.

Blisko mi dal, daleko, coraz bliżej. Jednak na (w)znak i wprost do (tęsk)noty. Marszczy się płacz jak przeźroczysta skóra osiemdziesięciolatki i z(a)nika jasną cienką blizną dn(i)a.

Sierpień pachnie wspomnieniem, kurzem, i zbyt krótkimi zdaniami połykanymi bez przeżuwania,lepkimi  letnimi popołudniami gdy niebo miarowo oddychało spojrzeniem nazbyt ufnym, gdy czas się nie starzał nie tężał nie sprężał, a był.

[452]. Stań. [W]stań posłuchaj jak Tomasz Stańko gra(ł). Przystań. Zmruż uszy. O przyStańkach.(O)Stańce, czyli to co zostało…

każdy moment wyboru jest momentem odwagi. Po takich momentach pojawia się we mnie głębokie zadowolenie.

W końcu wszytko powstało z wielkiego wybuchu. I to jest właśnie rzeczywistość. Od katastrofy do katastrofy. Najważniejsze to nie ulec lękowi i dokonywać wyborów.

[ Koniec rozterek,[w:] „Zwierciadło”,  2008, 8/1942, s. 14].

(O)Stańce, czyli to co zostało…

Właściwie następny artykuł jest zaplanowany na czwartek i tak miało zostać. Tylko, że właśnie teraz, przed chwilą odpaliłam sieć, i nie chodzi mi o powieź, ale o wiecie… I przeczytałam, że Tomasz Stańko nie żyje, pierwsza myśl, jak to to już? Wiem, nosił wiek pogodnie z wyprostowanymi barkami. Ale jak to, już? Jak ktosia polecała mi jeden z Jego albumów, kiedy to zaczynałam słuchać gatunków na dż. Powiedziała z niezbitym przekonaniem, że to muzyka trudna, wymagająca… Wydaje mi się wraz z tym jak wrastam w wiek, że to jedno z ulubionych i hołubionych przekonań przez osoby, które słuchają jazzu (ale niekoniecznie się nim zajmują). Stań. Przystań. Potrzyj uszy i posłuchaj tego co zostawił co stworzył Tomasz Stańko. I jakich wyborów (poza i muzycznych) dokonał. Rysa, czy katastrofa, o której wspomina  a może i blizny, ale i radość życia,radocha refleksja  były dla niego ważne, czyli całość, różne smaki, faktury, kolory! Posłuchać treści opowieści bez słów. Przystańki przy Stańce. Przystań. Przestań narzekać przystań przy Stańce, przy stańce zrób, pozę przyjmij przeżuj prozę proszę. I słuchaj. Przy Stańce przez tańce rytmu i rytmu przejdź mokrą stopą. Dumaj baw się. Próbuj.Płyń.

Czytaj Dalej „[452]. Stań. [W]stań posłuchaj jak Tomasz Stańko gra(ł). Przystań. Zmruż uszy. O przyStańkach.(O)Stańce, czyli to co zostało…”

[270+3]. Ważniejsze (od) pięćdziesiątki (a nawet od trzech), ech.[Seria: #pytaj_ni[c]k].

[Peter Brugel Starszy, The Peasant Dance,
około 1568 r  olej na dębie
Rozmiar Wysokość: 114 cm; Szerokość: 164 cm, Wiedeń, źródło zdjęcia Wikimedia].
Jest taka liczba, zapewne. Zapewne nie j e d n a. I nie jedyna. I podzielna i dzielna w inny sposób. Liczba Dunbara, czyli antropologa, który zajmował się badaniami nad zdolnościami naczelnych do zawierania i utrzymywania trwałych więzi społecznych.

 

T r w a ł yc h , to słowo klucz francuski wiolinowy, dowolny i (pod)ręczny, takich, w których osobniki znają się i pozostają ze sobą w relacjach,pielęgnują je,karmią, odżywiają, czyli rzeczywiście one są, a teraz jedno oko na Wasze media społecznościowe…  Na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku Dunbar po raz przedstawił hipotezę zgodnie z którą liczba owych relacji społecznych jest ograniczona zdolnościami poznawczymi. Według niego występuje zależność pomiędzy objętością kory nowej a liczbą relacji w typowej społeczności w przypadku trzydziestu ośmiu gatunków naczelnych. Pewnie wiesz, ale przypomnę dla porządku, że neocortex lub isocortex inaczej pisząc kora nowa, składa się z sześciu warstw odbiera  i przetwarza wrażeia zmysłowe, planach i wykoaniu ruchach wolicjonalnych oraz procesach poznawczych.

Czytaj Dalej „[270+3]. Ważniejsze (od) pięćdziesiątki (a nawet od trzech), ech.[Seria: #pytaj_ni[c]k].”

[448]. Szereg zapisków.

[Panny dworskie (Las Meninas), Diego Velázquez,1656r,318cm × 276 cm, Prado, źródło zdjęcia].

Scena malowania portretu? Niczym z teatru, samo oświetlenie sceny, jak z baroku wycięte, wyjęte. Gra wizualna niebanalna.  Nadgryzienie przestrzeni jeśli tylko potrafimy patrzeć. A jakże. W centrum dziewczynka (szykująca się do przyjęcia pozy właściwej)jedyne dziecię pary królewskiej,  o świdrującym spojrzeniu, w towarzystwie dwóch dwórek. Jane włosy, ściśle zaznaczona szczęka…Karlica i liliput, jakbyśmy drzewiej użyli słów niegodnych, osób niskorosłych, poprzez przyjęte pozy nadają scenie dynamizmu. W drzwiach pojawia się szambelan królewski (nomen omen krewniak malarza) ale istnieje jeszcze jedna zagadka, lustro, nie lustro?  i odbijające się w nim postaci, czy to jest uwidocznienie niewidzialnego. Niepokoju, para królewska nawiedza te osoby, które znajdują się w sytuacji, i nagle staje się jasne, zarysowanie przestrzeni i dynamizm. Nie jest tak, że znajdujemy się naprzeciw płaskiej przestrzeni, tylko niejako w kole, w centrum.  I wszystkie gesty, które zdałyby się wcześniej odnosić do infantki Małgorzaty Teresy, teraz kierowane są ku królowi Filipowi IV i jego żonie Marianne. Tak więc teatr. Przechodzi para królewska, przez pokój nader niespodziewanie jak przeciąg, ciąg liczb pierwszych, zdumiewający.

Czytaj Dalej „[448]. Szereg zapisków.”

Vilhelm Hammershøi, Sonnige Stube, 1901

[444+2]. I z dystansu i na wznak.

Słowo, które potwierdzając zamyka zaprzeczając otwiera, a może jednak, odmyka jedynie? Nie?  Nieodwracal (n i e) (?), cal po calu. Centy me tr po centy m e t r z e. Połyka bez żucia, bez życia. Bez pulsu i bez zaskoczenia. Tnie równo.

Jednak.

[Vilhelm Hammershoi] Ida, czytająca list [źródło zdjęcia].

#medytacyjni[(c)k]

***

Nie zastanawiam się, co jest napisane w liście, czy drącą ręką czy pismem pewnym, czy kobieta, która czyta, czy ta? Ta.Jednak ta, to wiadomo? Czy aby na pewno? Czy czyta po raz pierwszy? Bo jeśli po raz kolejny, to już nie czyta, nie jest tą, która czyta, a tą, która prześlizguje się po znaczeniach, zmęczeniach, zmąceniach, czy oczywistościach. Warstwa po warstwie.  Czy cytaty Tacyta, czy czyni to ze zrozumieniem, zaskoczeniem, czy podnieceniem? Czy Ida, idzie? Czy stoi (ledwie) blednie? Brednie? Spokojnie, to tylko rachunek za prąd.

Czytaj Dalej „[444+2]. I z dystansu i na wznak.”