[10]. Gustaw i ja.

Z Panem Gustawem znamy się… Już trochę. Nie żeby się chwalić, budować swoje imię na tym fakcie. Co to, to nie, stwierdzam tylko, że jednak znaczna ilość wody w kranie upłynęła. A rachunek za tę był niebagatelny. Nie żeby się użalać, co to, to nie. Słowem buchalteria czasu, buchalteria monitora ekranu.

Chciało by się napisać, że wielokrotnie pił kawę w moim towarzystwie, ale było odwrotnie. Nawet nie wiem, czy lubił ten płyn,i czy czynił jakieś wariacje na temat dodając na przykład cynamon, mleko,czy dobry komplement o ludziach, i zły o parszywej pogodzie. —Cóż motywy meteorologiczne zawsze w cenie—. Pan Gustaw, zasługuje bez wątpienia na oddzielną notę. Nie dlatego, że żywot miał smutny, żył w czasach arcyciekawych, i tak tworzył, bynajmniej, nie za to, że był niedoceniany, wyjąwszy jego ekscesy i doświadczenia dyrygenckie (jakieś wyjątki być muszą). I nie za to, że miał problemy ze swoją tożsamością. Choć to wszystko niewątpliwie prawda, tyle, że nie oto chodzi. I nawet nie o to, że był tytanem pracy. Znana jest opowieść, że koncertmistrz był tak zapamiętały  iż nie liczył godzin ni lat. Pracoholizm twórczy i opętanie. Dlatego też nie uszło uwadze jednego z muzyków, gdy Gustaw, pewnego pięknego dnia wyszedł na godzinę. Na pytanie co się takiego stało, odpowiedział, że był na ślubie. Gwoli ścisłości —własnym.

***

A Tytan! Właśnie wiedziałam, że mam to gdzieś na końcu języka, klawiatury. Ad rem! 

I Symfonia D-dur „Tytan”[poemat dźwiękowy w formie symfonii]. Stworzenie jej zajęło Mahlerowi cztery lata, premiera,a odbyła się w Budapeszcie w  1889 roku,ale tytuł symfonia uzyskała dopiero w Hamburgu gdzie odbyło się drugie wykonanie. Na początku wiele było w niej odwołań literackich, ale kompozytor zdecydował się, ostatecznie, na pozostawienie tylko tego, w tytule, odnosi się ono do powieści autorstwa Jean-Paula. Dzieło na początku składające się z pięciu części, zredukowano do czterech, czyli standard, żadnych awantur. Rozterki kompozytora brały się przede wszystkim stąd, że Mahler nie mógł się zdecydować, czy wpisze swoje pierwsze dzieło w  nurt, któremu kibicował np Brahms. Odwoływał się do  założeń pitagorejskich, czyli Piękno tkwi w strukturze, czy jednak zawrzeć założenia muzyki programowej, zgodnie z tymi, które przyjął Liszt. Dokonanie pewnych zabiegów wiązało się z wpisaniem się do  nurtu, a więc miało kluczowe znaczenie.A że była to pierwsza symfonia Gustawa, to i wahania są nie tyle uzasadnione co mają charakter zasadniczy, zwłaszcza, jeśli twórcy zależy żeby dzieło było (więcej niż) dobrze przyjęte tak przez krytykę jak i przez publiczność.

Oczywiście można prześledzić partytury, skład orkiestry, rozłożenie akcentów, wszelkie półtony, i inne brewerie. Przykładnie omówić „co kompozytor miał na myśli”, i dlaczego to. Jeśli na myśli miał, to strzepnął  t o właśnie w partytury, by myśl nie dźwigała zbytniego ciężaru. Żarty odłóżmy na — dowolnie wybrany— bok. Owszem, można by było wykonać całą tą szkolną robotę, która, bynajmniej, nie jest nudna. Zwłaszcza gdyby się zastanowić za co Mahler był krytykowany, to między innymi za to co obecnie jest zauważany, a co dzisiaj nazwalibyśmy odwołaniami do world music,  Inkluzja światów. Różnych. Sacrum i profanum?

Nie zachęcam do słuchania Tytana, (tylko) dlatego, że jak na mahlerowską symfonię jest ona krótka, bo trwa niespełna godzinę, ani dlatego, że można wyśledzić cytaty, tak do  własnej twórczości kompozytora, jak i te do IX Symfonii, czy do popularnej również piosenki Panie Janie, (tropy, tropy, tropy) ale dlatego, że muzyka klasyczna nie jest nudna, Mahler nie jest przejmująco smutny, trudny, a romantyzm, którego  był przedstawicielem, nie łączy się z umieraniem za miliony.

PS. Trzymiesięczny kontrakt z Metropolitan Opera w kosztował ówczesnego dyrektora placówki równowartość dzisiejszych 300 tysięcy dolarów…

.

18 myśli na temat “[10]. Gustaw i ja.

  1. Lubię te Twoje niuansikowe ciekawostki 🙂
    A co do muzyki poważnej to zastanawiam się czy tylko ludzie z wykształceniem muzycznym i ci co wynoszą ją z domu potrafią ją doceniać.

  2. Jotazof 🙂
    Azaliż, Diabeł tkwi w niuansikach. 🙂 Dzięki za dobre słowo, pyszne wprost, w prost i na skos i z każdej (innej) strony. Dobrze, że czytasz, i się odzywasz. Czcionka nie gryzie. 🙂 Jak widać. Wydaje mi się, że nie, że wiele zależy od tego, jakich ludzi, z jakimi upodobaniami się spotka. Kompozytorzy?kompozytorki to nie tylko ludzie: z okresami” (żył/a od— do—) i programowo martwi. 🙂

  3. Powiem szczerze, że może nie znamy się jakoś szczególnie długo z Gustawem ale też nie przepadam, dlatego kawy nie popijamy razem 🙂 Owszem zgadzam się z tym, że nudno nie zupełnie, ale to jego niezdecydowanie wychodzi w całym utworze. Mnie męczy. I aż muszę poszukać czegoś więcej bo ani sacrum ani profanum nie znajduję u niego a lubię ten typ.
    Oraz serdeczności zostawiam, podobało mi się 🙂

    1. Dzięki za serdeczności. Ja nie przepadam za jego pieśniami, ale symfonie jak najbardziej. 🙂 Obecnie nie ma sacrum, ani profanum teraz jest world music. Na szczęście jest różnorodność w przyrodzie. 🙂 A czego słuchasz OMM? Witaj na blogu i pozdrawiam,

      1. Nie jestem melomanką, więc udawać znawcy tutaj nie będę. Muzyke poważną akurat lubię bo tak i odbieram ją skórą bardziej niż słuchem 🙂 Miłością wielką kocham Chopina. Ostatnio np. słuchałam Zielińskiego, Griega i Webera i podobało mi się różnie. A dziś np. coś takiego. Heitor Villa-Lobos – Bachianas Brasileiras nr 1 tego gościa akurat lubię okresowo 😛 Bardzo różnie słucham.

        1. 🙂 Podbijasz średnią, jeśli chodzi o słuchanie klasyki w tym kraju, A słyszałaś może Arcadi Volodosa?:) Jeśli tak to jak Ci się podobało? Jeśli nie—spróbuj. 🙂

      2. Pewnie zdarzają się takie stworki jak ja częściej niż ktokolwiek sądzi 🙂 Ale akurat Tymianek mój bardzo muzyczny klasycznie, przez wiele lat szkoły muzycznej (słuch absolutny), więc trzeba było z dziecięciem latać po koncertach i takich tam różnych 😛 I tak, pewnie przez skórę nasiąknęłam. A, że ja nie przepadam za popem i tym podobnymi dźwiękami a muzyką i owszem, czegoś słuchać się chciało itd… Zdarzyło się w moim życiu również, że przez jakieś 2 lata regularnie bywałam w Kölner Philharmonie z ogromną przyjemnością oczywiście :)) Volodosa nie znam, choć słyszałam o nim, puściłam sobie Rachmaninowa w jego wykonaniu, no powiem Tobie, że owszem ma łobuz temperament w moim guście, poszukam więcej 🙂 Dzięki!

        1. Szkoła muzyczna super sprawa, choć z Twojej perspektywy może wyglądać to inaczej. Za popem nie przepadam, jeśli już to piosenka autorska, czy jak to się kiedyś mówiło literacka. Wydaje mi się, ale to moje fantasmagorie, że rzeczywiście może być tak, że „takich ludzi” jak to się zwykło niezgrabnie określać, jest więcej niż ktokolwiek sądzi, ale żyją sobie nienachalnie, nie wadząc nikomu, więc nie zwracają uwagi. A co co Volodosa i innych takich, w moich „progach” zawsze jesteś mile widziana. 🙂

  4. Przyznam uczciwie, że jedną z nielicznych rzeczy, z których musiałam na razie zrezygnować przez dzieci i których mi bardzo brakuje jest filharmonia. Ale to się za parę lat zmieni :).

    Miło będzie poczytać o kulturze przez duże Q żeby odpocząć od lektur szkolnych :).

    1. Witaj Mamo Pietruszki! Jak miło Cię widzieć w moich skromnych progach! Wiem, że niektóre filharmonie mają specjalny program dla dzieci. Jachol pewnie na razie by się nie załapał. Sprawdź proszę na stronie Filharmonii Narodowej, czy nie uruchomili oni transmisji koncertów on-line, wiem, że coś takiego miało być, wiem też, że to nie jest to samo, czym wyjście na koncert, ale zawsze coś. Lektury szkolne (poza wyjątkami, które są nieliczne) potrafią zmęczyć i zniechęcić człowieka do czytania (tak było za moich czasów),oczywiście przy założeniu, że w domu się nie czyta nic innego— ale Wam, nieustraszonej Piątce to nie grozi. Serdeczności,

      1. Pozwolę sobie dopowiedzieć, bo przerabialiśmy tę niemożnośc chodzenia do Filharmonii. Ale dzieci majato do siebie, że rosną. CZasem dajasie u kogoś zostawić. A potem można powolutku, delikatnie zacząć zabierać je nawet ze sobą! I to (robione delikatnie) procentuje :).
        Pozdrawiam

        1. Dzień dobry na blogu. Rozgość się. Dobrze, dobrze, że dopowiadasz. Z tego co mi wiadomo są specjalne programy dla dzieci w filharmoniach i wydawnictwa płytowe. 🙂 Dobrego wieczoru.

  5. Za cholerę nie interesuje mnie muzyka poważna (chyba że wchodzi w wariacje z inną, na co wielu spogląda z potępieniem), jednakże zwłaszcza od wstępu tego wpisu oderwać się nie sposób.

    1. Dziękuję, nie każdy musi lubić muzykę poważną. 🙂 A co do wszelakiego rodzaju Mariaży,przez wielkie i małe „Ma” to zjawisko znane od wieków, tak wiekowe jak i sama muzyka. Można robić to udolnie, albo i mniej. Muzyka jest jedna. 🙂 Dziękuję za dobre słowo. I witam Jedenastko na blogu. Zapraszam.:)

    1. O!
      Ciekawa jestem ile razy nam się jeszcze przyjdzie spotkać.:)
      O Almie miałam chęć kiedyś napisać,
      Pamiętam ciągle cytat jeden:
      „Odtąd masz tylko jeden zawód – uczynić mnie szczęśliwym. Czy mnie rozumiesz, Almo? Wiem dobrze, że musisz być szczęśliwa (dzięki mnie), aby móc mnie uczynić szczęśliwym. Ale role w tym spektaklu, który mógłby stać się równie dobrze komedią jak tragedią (ani jedno, ani drugie nie byłoby słuszne), muszą zostać właściwie rozdane. A rola „kompozytora”, tego co „pracuje” przypada mnie. Dla ciebie jest rola kochającego towarzysza, wyrozumiałego kolegi. Czy jesteś z niej zadowolona? Wymagam wiele, bardzo wiele. Mogę i muszę to zrobić, bo wiem, co mam do ofiarowania i co ofiaruję. […] Musisz „zrezygnować” (jak to napisałaś) ze wszystkiego, co powierzchowne (w tym, co dotyczy „osobowości” i „prac”). Musisz mi się oddać bez warunków, musisz podporządkować przyszłe życie moim potrzebom i nie pragnąć niczego prócz mojej miłości! Almo, nie mogę ci powiedzieć, jaka ona jest, za dużo ci o niej mówiłem. Ale mogę powtórzyć: gotów jestem poświęcić życie i szczęście istocie, którą kocham, jak kochać będę ciebie, jeśli zostaniesz moją żoną”
      Pamiętam, że wynotowałam sobie go nawet. Chociaż książkę przekartkowałam ledwie, pożyczyłam, a wiadomo, dobry zwyczaj…
      Ale ad rem!
      Wielu, nie pamięta, że Alma była kompozytorką, i do tego odnosi się Gustav w liście.
      [Cytat za: Françoise Giroud, Alma Mahler czyli jak być kochaną, przeł. Wanda Błońska, Kraków 1996, s. 9].
      Ciekawa jest też moim zdaniem historia Klimta, podsyłam link:
      http://wp.me/p59KuC-i0
      PS. NIe wiem, czy po trzech tygodniach bym przyjęła oświadczyny od mężczyzny, którego prawie nie znam. Do ad vocem Mahlera.
      Rzucę jeszcze klika linków na pożarcie, nie żebym nie wierzyła w umiejęność posługiwania się treści spisem:
      impresja dot. chorału: http://wp.me/p59KuC-5v
      Jeśli lubisz jazz, to pewnie słyszałeś: http://wp.me/p59KuC-5R i to także
      http://wp.me/p59KuC-5W
      O kulturze: http://wp.me/p59KuC-lE
      …I ostatnie moje słowo: http://wp.me/p59KuC-mI Jestem ciekawa czy słyszałeś płytę, o której wspominam w poście.
      Pozdrawiam, dobrego czytania.
      PS. Od tego w zasadzie powinnam zacząć, że…Dzięki za link, przeczytam dziś, albo jutro wieczorem.

      1. Dziękuję za podeslane linki. Powolutku sobie przez nie przejdę. Dzisiaj zajrzałem do wpisu o muzyce wielogłosowej. Też jakies skrzyżownaie ścieżek. Wprawdzie o muzyce wielogłosowej nie pisałem, ale w myśli przygotowywałem sie do dyskusji, do której nie doszło. Może jeszcze ddojdzie 🙂
        Pozdrawiam

        1. Proszę bardzo, polecam się 🙂
          Do jakiej dyskusji się przygotowywałeś/ z kim/?- Jeśli oczywiście to nie tajemnica. 🙂
          Gdzieś tam w treści spisie znajdziesz trochę wpisów o muzyce, są pogrupowane, by lżej było się poruszać. W jest aktualizowany w miarę możliwości, tak by był aktualny.
          Oczywiście, w żadnym razie nie wyczerpuje to tematu [tzw. wątki muzyczne], jest zaledwie zaczątkiem… Nie od razu Ulissesa napisano… I nie od razu znaleziono stracony czas…:-) Pozdrawiam, do przeczytania! 🙂

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s