[556+1]. Kiedy człowiek przestaje tańczyć?

kolejny obrót ziemi- a może tylko przystanek sztuki nowoczesnej w europejskiej galeryjce (oddech, zapamiętanie, miętoszenie, znoszenie i patrzenie na to co stworzyła kreska Pieta Mondriana, albo mediana Kandinsky’ego) nie, nie kogoś zupełnie do niego nie podobnego

***

Czytaj Dalej „[556+1]. Kiedy człowiek przestaje tańczyć?”

[559]. Się tłoczy to czy to się toczy to tam to znam, znam mniemam, że mam, a ,może mnożę nie mam.

Daleko z bliska się tłoczy, życie wylewa się io toczy, toczy trzęsie i tupta przed oczy przez uszy pogniecie poruszy pokruszy. Znam piątki po piątej tłok, znak stop[-klatka] dziki pęd nie zagadka a z gąszczu przeczekań wylewa się pośpiech i wytchnienie znad kroków z prac nie tylko syzyfowych, przestanków na przystankach, wyczekiwanie na pkp, pks, i tram do tamtego tam i dalej jeszcze, dalej niż w tekście zmieszczę. To organoleptycznie znam wyczekiwanie nie statyczne, a statystyczne. Słońce tam tak samo wschodzi zachodząc nad niejedną głową.

Czytaj Dalej „[559]. Się tłoczy to czy to się toczy to tam to znam, znam mniemam, że mam, a ,może mnożę nie mam.”

[558].

Tyle myśli, które nie rozłożą się w zdaniach ze zwinnością gramatyczną, lekkością niby to nie taktyczną, tak[w]tem -nie muzycznym, lecz równie praktycznym, kawa, która stygnie niecierpliwości czarnym zapachem na języku i mankiecie. Rzeczy obroty i zawirowania które wiercą, który gniotą, które przędza, nie przechadzają się piechotą.

Ubrana w chiton, himation – zgodnie z natarczywym wrzaskiem mody, dudniącym w małżowinach, Kora z Lyonu nigdy nie zazna już błogiego uczucia wyrzutów endorfin po porannej gimnastyce- patrzy w bliską dal snu, który chyba dalej dotyka powiekami, przez wieki śpiąca nie-królewna. Hera Cheramyesa aż nazbyt rozumie jej położenie (sic!) -sama straciła głowę, nie wiadomo, czy z/ dla miłości, czy za(gubienia), czy z zaniedbania czy z przyzwyczajenia na baczność zdaje się pilnować czasów i gram ma ma tych czy tam nie udają Greczynek, nie wiadomo, czy jadają ryby (po grecku) czy sałatkę tylko? Nie publikują menu z Jemenu, czy wysp niebyłych, na Insta, bo story wiadomo to inna historia… Choć może i ta sama? Ta, która płynie, płynie, płynie… Stygnie. Murszeje. Wraz z ostatnim łykiem kawy i łypnięciem oka na hieroglify impresjonistów z jutrzejszych obrazów rentgenowskich zwiastujących skrzywienia kręgosłupa- cóż praca bir (nie n)owa, ma swoje prawa przyciągania…

[Kora z Lyonu, część znajdująca się w Musée des Beaux-Arts de Lyon, marmur. Woman wearing the Ionic dress (diagonal himation and chiton) and a pōlos and holding a bird. From the Acropolis of Athens, probably a caryatid.- źródło zdjęcia].

[554].(A jednak!) Pomogły spacery.

Co łączy Steve’a Jobs‚a, Nietzschego i Rimbauda? Umiłowanie do chodzenia. Pierwszy z nich podczas spacerów załatwiał swoje najpilniejsze i najważniejsze interesy. Drugi: miał nieszczęśliwe życie, a zwłaszcza jego koniec. Niemniej jednak był wyjątkowym piechurem jeśli można by było przyrównać — w ten sposób pisał swoje dzieło. Samotne wycieczki i ruch traktował jako składnik higieny osobistej. Dlatego mówił, że dobrze piszemy tylko stopami.

Czytaj Dalej „[554].(A jednak!) Pomogły spacery.”

[552]. Odwlekane porządki.

Odwlekane porządki nawlekane myśli (a może odwrotnie? Ot, przemeblowanie). Czytam czy tu, czy tam książkę, ślady, znaki, smugi i pojawiają się nieoczekiwanie pytania, zbłądzenia zdziwienia, z niemniej nieoczekiwanymi przeziębieniami. Może (zapewne wsparte lekturą leku turą turkocą q zna znajomym znakom). I wstążki para boli mórz. Na teraz, na zapomnienie, na napomnienie na już. Pojawiają się niespiesznie już zmierzwione, a jeszcze, jeszcze niepocieszone, i jakoby pod powierzchnią mierzwią się mierzwią. Pod denkiem nie tyle snów, co rzeczy oczywistości. Nawlekane porządki. Na to co jest. Na zmierzchły gest. Na nagą kreskę myślnicka. Na zmarszczkę co nie znika, nie znika, nie znika nie…

[D.Hockney, Mr and Mrs Clark and Percy,akryl na płótnie, Londyn, źródło].

[548]. Gorzko.

Łuskasz, nie łuszczysz, albo łudzisz, uczysz: szukasz bardziej. [Ro]stanie w zostaniu. Zostanie w rozchodzeniu. Zatrzymanie czasu chociaż w interwale borowania. To lato najwyżej jesienią utkaną ze zmarszczek. Nie zdążysz, nim podążysz, nim zaśniesz, nie jaśniej. Pod paznokciami deszcz i melodia Fredericka Deliusa a może George’a Butterworth’a (wspomnienie nie więcej)… =. Znak.

Ledwie.

Medytacja na fotelu dentystycznym lub w innej świątyni co do dumania skłania.

[543]. Para paradoksów. I kropla kropki. (Albo: Nawet).

Zupełnie. Mnie nie było. To znaczy byłam,(nie) zupełnie gdzieś indziej. Zaglądałam zza myśli okiem jednym. Uchem drugim. Jednak czytasz te słowa, znaczy, że nie było się skończyło. Robię hyc (nie mydlić z hecą) i nie mówię, nie mówię nie, nie mówię już nic. (Ale napisać mogę). A jeśli mogę to mnożę słowa (nie zanadto). Dzieląc się wrażeniami ważko. hadko. Gładko przechłodząc do rzeczy.

Czytaj Dalej „[543]. Para paradoksów. I kropla kropki. (Albo: Nawet).”