109. Wszystko jest muzyką (albo o czymś zupełnie innym).

Podglądamy i porządkujemy historię. Wysuwamy wobec niej żądania.  Chcemy ułożyć ją linearnie. Niezależnie czego ona dotyczy. Czy socjologii, czy fizyki, czy muzyki. To nasz nawyk, wyniesiony ze szkoły,  gdzie wszystko szybko, krótko, i pod klucz— i to niekończenie wiolinowy.

Tymczasem to nie tylko polifonia wydarzeń, istne współbrzmienie dat, wzajemnie na siebie oddziałujących wydarzeń. Synergia to słowo, najlepiej oddaje istotę bytu. Gdybyśmy mieli wyznaczać linię demarkacyjną dotyczącą chociażby muzyki to moglibyśmy powiedzieć o Hymnie do Trójcy Świętej jako ważnym dziele dla jej Historii. W tym względzie, że niektórzy upatrują tu  nowożytnych początków tej sztuki.   N i e jest to źródło jedyne, ale proszę zatrzymajmy się tu na chwil kilka.  Odnaleziono  papirus na którym widoczna była notacja utworu. Co warto odnotować uczyniono to doipero na początku ubiegłego wieku (dwieście kilometrów na południe od Kairu). Dowodzi to niezbicie, że wiele rzeczy i kwestii jest jeszcze do zbadania, zweryfikowania odkrycia, być może trzeba być bardziej uważną i skoncentrowaną, i wiele przypisów i didaskalia trzeba będzie jeszcze wprowadzić do Historii Człowieka. Są naukowcy (naukowczynie), którzy mówią, że Historia to najbardziej stronnicza z nauk, jednakże spory te zostawmy na dowolnie wybranym boku. Nie zmienia to faktu, że wiele jeszcze jest białych plam, lub niedokładnie naszkicowanych, albo najpełniej i najpewniej, ale błędnie narysowanych zdarzeń.  Rozczepiliśmy atom, bo  rzeczy uważane za wielkie domagają się uwagi, ale codzienne mijają bez echa, albo są popychane, znieważane, upychane po kątach (ostrych, rozwartych,albo przydziałowo własnych) wiele mniej spektakularnych, a równie ważnych (jeśli nie ważniejszych).

Tak więc nie jest prawdą, że i w czasach nam współczesnych, albo niemalże współczesnych nie ma nic do odkrycia, może trzeba być bardziej uważną i skoncentrowanym na tym, co się robi, i bardziej wymagającym wobec siebie. To nie jest napominanie, nawoływanie, albo grożenie palcem. Porzućmy zatem dywagacje.

Później, bo w połowie IV wieku przypada czas, w którym tworzy swoje hymny Hilary z Poitiers. Studiował retorykę i filozofię dziś nieco zapomniany, albo wspominany przy okazji  swojej działalności lecz to, co dla nas w tej chwili ważne, to to, że również i on jest twórcą hymnów . Hilary inspirował się tym co zaznał w Turcji. Dzisiaj gdy wracamy do  jego twórczości  możemy powiedzieć, że z pewnością znamy dwa, no może trzy hymny. O wiele więcej, jak to zwykle bywa,  się mu przypisuje. Tworzenie hymnów, nie było nowum, o czym świedczy gros osób, które się tym zajmowały. Następnym twórcą jakiego możemy przywołać, to święty Ambroży. Hymny łacińskie były oparte na śpiewach syryjskich.

Geograficzne tropy w muzyce to rzecz wpisana w powstanie trwanie i rozwój tej dziedziny, od początku jej istnienia. Oczywiście, dzisiaj są czymś innym, niż dawniej. Chociażby dlatego, że dzisiaj według innych kryteriów niż dawniej nie tylko tworzy się ale przede wszystkim rozumienie, postrzega, odbiera muzykę. To co spaja trzy wmienione postaci to bez wątpienia  (poza oczywiście profesją/ powołaniem i tworzeniem) to Ślady etniczne, które były, są i będą obecne, niezależnie czy będziemy rozprawiali o muzyce dawnej, przypisanej do któreś z epok,czy współczesnej, muzyki świata, czy folkowej, tej o charakterze ludycznym, czy pojmowanej jako konstrukt iście teoretyczny. Dzisiaj trudno już taki znaleźć.  Postrzeganie muzyki w oderwaniu od dźwięku staje się dla nas czymś nie tyle anachronicznym, co oksymoronem. Warto zwrócić uwagę, na fakt, że muzykę  nie tyle rozumiano teoretycznie, co była ona konstruktem teoretycznym sensu stricie.

Czyż studiowanie to nie jest umiłowanie wiedzy, niezależnie od tego co rozumiemy przez tą kwestię, czy będziemy pochylać się nad partyturami, czy niedzielnym obiadem, filmem, książką, rzeźbą, obrazem… Da Vinci uważany dziś za geniusza wszechczasów, był samoukiem, oczywiście, że ojciec posłał go do szkoły, jednakże wędrówka ku wiedzy była samotna (długa i ekscytująca także).  Nie tylko nie trzeba przekonywać, że Uczone pisma nie dotyczące każdej z wymienionych dziedzin nie jest rzadkością, ale jest to zbędne. Tak jak i dziś się to czyni, ale w nieco innym zakresie i w innym celu. I dekodowanie ich nie jest najważniejsze. Nie jest moim celem roztrzyganie, co powinno, a co jest w pierwszym rzędzie uważane za warunek sin qua non spełnionego życia. Nie będę też wynosić rzadnej dziedziny do rangi tej Pierwszej Istoty. Wskazywać na Witkacowskie Istnienie Poszczególne. Tak naprawdę świat jest skomplikowany, o tyle, o ile skomplikowanie piękna i wymagająca może być różnorodność. Spójrzmy na postrzeganie tego co dziś nazywamy muzyką.

Obecnie przyporządkowuje się muzykę segmentowi rozrywkowemu,oczywiście posiada on swoje gradacje, ważności,  nie było tak zawsze. Nie tylko dlatego, że muzyka była czymś nowym. (Co trudno sobie teraz wyimaginować). Drzewiej miała ona za cel realizować inne  cele, chociażby  etyczne. Dzisiaj mówi się o wyższości niektórych gatunków muzyki nad innymi, ale także nie często, i raczej od święta. Z nabożeństwem i przypisaną mu powagą sięga się po muzykę klasyczną, nazywaną dumnie poważną, zapominając, że służyła ona różnym celom, ewoluowała, bo jej twórczynie i twórcy byli ludźmi powiadającymi imię nazwisko pracę i pasję (czasami szewską), i pensję. I żyli i znosili humory, nastroje, książki i nuty. Oczywiście można przywołać tutaj postać  autora Wyznań  dość wspomnieć, że nie tylko to dzieło popełnił, napisał również sześciomorowy traktat O Muzyce, kierował się w nim nie tylko matematycznym wyznacznikiem piękna, czy platońskimi ideami wiążąc to z muzyką, ale nade wszystko upatrywał w niej czynnika intelektualnie pięknego.

Owy mityczny, mistyczny Czynnik to nie tylko echo  dawnych dziejów, kiedy wszystko zostało jeszcze do odkrycia. Intelektualny konstrukt  nie jest więc ideą nowa, odkryciem przypisywanym przez niektórym błędnie muzyce eksperymentalnej lat 60 ubiegłego wieku.  To przekonanie, że muzyka jest wiedzą, będzie wielokrotnie przywoływane. Przetrwa wieki, powracać będzie niczym refren. Święty Augustyn rozprawiał, co ważne o  melodyce i o rytmie w ściśle określonych kontekstach.  Rozkwit muzyki, ale jako sztuki najsilniej uwidacznia się w epoce Renesansu. Co oczywiste. Wtedy to wybuchł Humanizm i czynnik racjonalny został wyniesiony na piedestał , ale z drugiej strony zaczęto tworzyć nie tylko  w językach narodowych, nawykiem stało się podpisywanie prac. Indywidualność, tak różne  postrzegana chociażby od XVIII, czy XIX  wiecznego określania  jednostki, czy indywidualności, zbiorowości i wspólnot, ale jednak. Nie dziwi więc wyniesienie muzyki do rangi Sztuki. Zostawmy jednak renesansowe rozważania.

Wróćmy do czasów wcześniejszych, do początku VI wieku, wystarczy wspomnieć chorał ( tym razem ambrozjański).  Boecjusz pisał o sztukach wyzwolonych, w tym muzyce poświęcił prawie pięć ksiąg, prawie, dlatego, że tej, która stała się ostatnią nie zdążył już dokończyć. Nawiązywał do greckiego rozumienia tej sztuki, co ważne także do teoretycznej  jej warstwy. Nawiązywał do wielkich greckich uczonych i takiego właśnie rozumienia muzyki. Kreślił definicję ,ale i  cele, zadania, wyróżniał rodzaje muzyk (harmonia  sfer, muzyka duszy i ciała oraz muzyka słyszalna odbierana zmysłami). Pisał o akustyce i harmonice. Nie będziemy hiperbolizować, jeśli stwierdzimy, że wszystko jest muzyką.

Co więcej, Teoria muzyki to nie tylko jej właściwy charakter, ale istota, reszta to nie tyle komentarz, co rzemiosło. Traktat Boecjusza była punktem odniesienia nie tylko dla ludzi mu współczesnych. I tak oto moglibyśmy przejść tę nic i mówić o rozumieniu i pięknie muzyki. Nie tyle odwoływać się do śpiewu mozarabskiego, późniejszego, ale wrócić do źródła, teoretycznego muzyki do Mistrzów greckich, by powędrować przez późniejsze epoki. Spoglądając w sposób szkolny na epoki literackie można nakreślić sinusoidę, lecz w rzeczywistości sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana.

By przekonać się, że nie przebiega ona linearnie, to Człowiek chcący odnaleźć się w świecie, próbuje wyznaczyć punkty, daty i styczne. Z różnym skutkiem i konsekwencjami. Spoglądamy na zbiór dat i próbujemy je przyporządkować, tak jakby życie było wyabstrahowanym eksperymentem, wypreparowanym krajobrazem. A nawet tam gdzie nie spodziewamy się dostrzec zaskoczenia, czy drugiego, trzeciego i kolejnego dna ono właśnie tam jest. Tak jest chociażby na obrazie Vermeera. Malarz zawsze przykuwa naszą uwagę, niby przypadkiem, niby niespiesznie. A jednak skutecznie. Wróćmy jednak do obrazu. Tego samego, którego malarz nie chciał sprzedać i posiadał w swoich zbiorach aż do śmierci. Bynajmniej, nie dlatego, że nie było osób, które by chciały od niego go nabyć. Co więcej wdowa po mistrzu nie chciała go sprzedać. W myśl tego, że wszytko winno pozostać w rodzinie, darowała go matki jako rekompensatę za długi (których nie miała). Jest to obraz niezwykły, obraz, którego Vermeer „nie malował”. Nie ze względu na warsztat, cechy charakterystyczne, swojego malarstwa, dzięki którym go pamiętamy i zachwycamy się po dziś. Ale dlatego, że  „nie gustował” w alegoriach, a właśnie nim właśnie jest.. Znaki: kurtyna, książka, muza , świecznik, artysta przy pracy. Artysta, nie rzemieślnik. Może to wyznanie istne credo? M o t t o  Malarza wzmocnione w dwójnasób.  Obraz dla artysty musiał przedstawiać istotną, poza materialną wartość  nie tylko chciał się z nim rozstać, ale również dlatego,że zajmował szczególne miejsce w pracowni malarza. Co więcej nie chciano go spieniężyć nawet po śmierci autora. Nie chciano, ale musiano. Nic nie dały zabiegi wdowy i wystawiano na aukcję Sztukę malarstwa.

Jedno jest pewne (a mało jest pewników w życiorysie Vermeera)  obraz ten nie tylko  odkrywa przed nami tajemnice, o czym może świadczyć uchylona kotara, i niejako wojerystyczne utytułowanie odbiorczyń i odbiorców sztuki, którzy spoglądają jednocześnie podglądając. To zabieg stosowany w malarstwie od starożytności i wielokrotnie doń powracano, zwłaszcza w malarstwie holenderskim. Czyż i teraz nie lubimy patrzeć autorce/ autorowi przez ramię? Czy nie doszukujemy się palimsestów, nie pytamy: «dlaczego», «z jakiego powodu», «w jakim celu»? A z drugiej strony, czy przyłapywanie malarza podczas procesu twórczego nie wzmacnia jego przekazu? Mówi:«nie mam nic do ukrycia, możecie patrzeć byle cicho».

On, Człowiek ulepiony z pracy i natchnienia jest szczery, nie przyjmuje póz, chociaż nie jest ubrany jak malarz, chociaż natchniony, nie zauważymy tego gdy pierwszy raz spoglądamy na obraz. To Kobieta stoi przy oknie,pozując. W jednej ręce trzyma trąbkę, w drugiej grubą księgę. Clio— muza historii.

Tropów jest więcej, maska świadczy nie tylko o tym, że mamy do czynienia z muzą, ale to także odniesienie do malarstwa i procesu twórczego. Chociaż miejsce jest nie tylko zbyt czyste jak na pracownię, ale i zbyt kosztowne (popatrzcie na żyrandol!) to miejsce bez czasu, dat, a eksponaty, nie przypadkowe, mają podkreślić rangę artysty, (nie rzemieślnika!) czy też szerzej, artystki i artystów. Malarstwo to przede wszystkim sztuka, ktorej praktykowanie ma na celu ziszczenie, zrealizowanie ceków. Wyzbycie się iluzji, pogodni za przyjemnością i ułudą. Nie ma tu nic przypadkowego, a jednocześnie, owo przyporządkowanie przedmiotów i idei nie jest ordynarnie programowe.

Co więcej Owe źródło przyjemności usytuowane jest gdzieś indziej. Mianowicie, przyjemność czerpiemy przez ujarzmienie piękna, obcowanie z pięknem, niemal fizycznym, spójrzcie proszę na rodzaj użytych pigmentów. Malarstwo to bogactwo wrażeń i pieszczenie zmysłów (niemalże) sensualne, ale jak zasobnym trzeba być człowiekiem aby pozolić sobie na materiały najwyższej jakości.  Luksus widoczny jest na różnych poziomach.I doskonale to widzimy, jednakże takie spojrzenie na sztukę wymaga zaangażowania i cierpliwości. Zatem pojawia się jedno z wielu pytań, które niejako spaja dwie części opowieści, nie tyle Tak muzyka jak i sztuki wizualne to kwestia percepcji i rozumienia także intelektualnego?ale o:

rodzaj czerpanej przyjemności i m o ż l i w oś c i jej uzyskania

Oczywiście, że istnieje dyskurs uczony(ch) przypisany do każdej i o każdej dziedzinie mówiący o intelektualnych walorach, czy korzyściach, albo też intelektualnym zasobie danej sztuki. To także przyczynia się do jej rozwoju, dlatego też dążono, żeby dany nurt uznawany był na Salonach (w odniesieniu o malarstwa, czy w konserwatoriach  dlatego postulowano, albo wręcz przeciwnie, przeciwstawieno się stworzoniu klas, czy katedr dopiero co wynalezionych instrumentów (czego przykładem była dyskusja na temat saksofonu).

  Błędem jest w moim rozumieniu także wyznaczenie linii demarkacyjnej między muzyką popularną, a „poważną” (abstrahując już od poprawnych/niepoprawnych nazw). To uproszczenie i generalizowanie.  Przecież muzyka kameralna służyła zabawie, była akompaniamentem dla intryg,czy głośnych utarczek. Portretowano się z nią bardzo chętnie, na dworach (bo tylko zamożnych stać było na «rozrywkę». Czas wolny (dla wszystkich) był wynalazkiem -czy konsekwencją- rewolucji przemysłowych. Wcześniej nie istniał, tak jak go dzisiaj interpretujemy, jeśli już to dla nielicznych.

To one, owe rewolucje, wpłynęły na wszystkie dziedziny życia. Niezależnie od tego, czy potrafimy to odczytać. Ot, podejście do ciała. Dzisiaj te czekoladowo opalone utożsamia się z zasobnością portfela, (vilde wakacje na egzotycznej wyspie),kiedyś opalenizna świadczyła o pracy fizycznej.Otyłość dziś kojarzona z lenistwem, kiedyś z bogactwem. Takich przykładów jest wiele.

Wróćmy jednak do muzyki.

To, że jej historia  nie jest (bo nie może być ze względu na swą istotę) linearna to jedno, to, że przechodziła różne transformacje to drugie (wynikają z tego faktu różnorakie konsekwencje), ale  to, że dzisiaj, być może jak nigdy dotąd szerzy się skrycie pokusa lenistwa intelektualnego,albo inaczej, nieumiejętności szukania, znajdowania i uczenia się. Najprościej zaś jest pisać o istocie lenistwa, tego, które wymyka się wszystkim podziałom, i to które zadowala się pierwszą odpowiedzią,  to kwestia być może najważniejsza. Nie chodzi o to by być uczoną, ekspertką i nie czerpać przyjemności z rzeczy prostych. Uczone/uczeni jesteśmy i przyzwyczajani do prostych kategoryzacji dokonanych społecznie. Do  poradnikowych rad, ale to także nie wyczerpuje tematu. Owy bowiem jest rozpisany na wiele nut, rąk, umysłów i… Nurtów.  Magiczne wytłumaczenie, często celne, socjalizacja. Jednakże świat rozpisany jest na wiele ścieżek,scen, czynów, głosów, w wielu językach (żywych i umarłych).

Wierzę, że poszukiwanie może być brzemienne w skutki (o czym może świadczyć fakt niedawnego odkrycia kairskiego), przyjemne, wnoszące. Intelektualna przygoda działa jak wzmocnienie tej iście „cielesnej”, zmysłowej. Dzięki tym dwóm filarom możemy spojrzeć holistyczne. O pożytkach z niego płynących mógłby rozprawiać, z większym polotem, średniowieczny moralista. Ten, bez dostępu do Internetu, ale za to z programowym (co nie znaczy, że nie autentycznym) przestrachem i bałaganem w oczach, i sercu (jak nie przymierzając Bosch, o intencjach którego jednak wiemy niewiele). Wyrosły z wieków średnich. Obowiązkowo.

Sztuki, nawet tej przypisanej wiekom dawnym, nie tworzyły osoby umarłe, czy drętwe duchem, ciałem i zaniedbaniem, lecz osoby z krwi i kości. Nosiły one buty, ubrania, zmartwienia, pragnienia, zmarszczki podania o unieważnienie, przesunięcie, przyznanie* (*niepotrzebne skreślić). Pisały pismem prostym, wyrazistym, albo wprost przeciwnie. Niech im czcionka lekką będzie, prostą i niewypłowiałą przez nasze zaniechanie, zapomnienie i zaniedbanie.

Czy jeśli zaznajemy przyjemności to kierujemy się naczelną zasadą w jej poszukiwaniu? Czy owo nie straciło aktualności? Jest nam jeszcze potrzebne? Co dziedziczymy po minionych wiekach? I czy potrafimy ową schedę odczytać? Czy palimpsest jest (jeszcze) czytelny? To tylko przykładowe pytania…

Reklamy

4 myśli na temat “109. Wszystko jest muzyką (albo o czymś zupełnie innym).

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s