[22+1].(And They Have Escaped The Weight Of Darkness).

Dosyć długo, czyli ostatnio było bardzo dużo luźnych nie-artykułów, które sytuowały się pomiędzy. Po i między to bardzo pojemne nie-miejsca. Pisane w trudnych warunkach, jednak nie chciałam by to co tu jest zarosło w ścieżki nieuczęszczane, także przeze mnie. Są zawieszone pytania do własnych, wspólnych rozkmin, dla chętnych mniej lub bardziej.

Uświadomiłam sobie, że to, czym ten blog nasiąkał od początku, zostało gdzieś przykro przykryte, zasypane słowami, a może i ciszami, w których chętnie przebywam od lat, których nić się przędzie wszędzie gdzie bywam i przebywam.

Niemniej chciałabym zostawić tutaj chociaż jeden album tego, mam wrażenie mało znanego artysty. Najlepiej słucha mi się gdy skrapla się zmierzch, ten fizyczny, niekoniecznie wewnętrzny. Bez zbędnych stów stu słów.

Mam świadomość, że ten album został wydany jeszcze jak młodość pukała nieśmiało do naszych drzwi, młodość nie tylko ze względu na PESEL, ale przede wszystkim młodość pomysłów, możliwości, pewnego rodzaju rozkoszy błogości. Gdy globalnie świat nie trząsł się w posadach, co nie wyklucza osobistych cyklonów, tsunami i i innych niełagodzących okoliczności przyrody. Niemniej warto odkurzyć…Otworzyć pory uszu, a może i parę uszu, by para nie poszła w gwizdek… A może je przymróżyć… By dźwięk smakować, by chwilę tę wzdłużyć? Chociaż nie jestem pewna, czy unikniemy ciężaru ciemności… Unikniemy?

[Ólafur Arnalds ‎..And They Have Escaped The Weight Of Darkness (2010) źródło]

Możesz zerknąć też tam.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s