[95+].[SATURDAY JAZZ PIANIST]. Marcin Wasilewski/Spark of Life/ECM (2014).

Spark of Life, Marcin Wasilewski, ECM 2014 strona tylna okładki
Spark of Life, Marcin Wasilewski, ECM 2014
strona tylna okładki

 Dzisiejszy Bohater, którego albm prezentowany jest w ramach sobotniego cyklu nie rozpieszcza nas albumami, tym bardziej jeśli pomyślimy, że jest to muzyk, muzyk jazzowy,a ci jak wiadomo, nagrywają w różnych składach, z różnymi zespołami z zadziwiającą częstotliwością.Wystarczy rzucić okiem na dyskografię Jarreta,Lloyda, albo Coreii (dla przykładu) wspominając tylko niektórych, bo przecież nie wszystkich.

A ten, można powiedzieć, ba, w tych okolicznościach przyrody napisać, dorastał na scenie, i to u boku Tomasza Stańki, nagrywając, występując na scenach świata wraz z nim.

 Dlaczego wybrałam ten właśnie album?

Poza tym, że jest po prostu świetny (a wiele albumów świetnychbyło jest i będzie nagranych i wydanych), można by było zaprezentować coś z przepastnej dyskografii Jarreta, zwłaszcza, że tak w ubiegłym roku  jak i w tym (tak, tak, w tym) ukazała się płyta (z wyborem utworów z różnych koncertów, takie swoiste know how), ale nie nie  przynajmniej, nie tym razem.

Tak naprawdę są dwa powody dla których warto posłuchać  Spark Of Life (tak się składa, że to kolejny album ze stajni ECM). Tak się złożyło, że się włożyło i zasłuchało i od początku do końca mało, mało, mało. Po pierwsze to kolejny krok na przód Marcina Wasilewskiego, i to milowy, a po wtóre, cóż wystarczy rzucić okiem na dobór repertuaru, szalony z jednej strony, z drugiej, cóż, nie cierpię coverów, a album… Zachwyca. W całości. Łączy, zawiera i otwiera. Proszę spójrzmy, album rozpoczynają kompozycje pianisty, pierwsza to (nie jedyna na płycie) dedykacja. Austin to  Austin Peralto, zmarł trzy lata temu w wieku dwudziestu dwóch lat.

Austin (Wasilewski) – 7:07;
Sudovian Dance (Wasilewski) – 6:28;
Spark of Life (Wasilewski) – 6:34;
Do rycerzy, do szlachty, do mieszczan (Katarzyna Nosowska, Marcin Zabrocki, Paweł Krawczyk) – 4:37;
Message in a Bottle (Sting) – 7:36;
Sleep Safe and Warm (Komeda) – 6:55;
Three Reflections (Wasilewski) – 8:33;
Still (Milder) – 6:45;
Actual Proof (Hancock) – 6:06;
Largo (Bacewicz) – 8:06;
Spark of Life (Wasilewski) – 5:02;

Pomimo tego, że na krążku zawarte są kompozycje innych autorów i autorek, nie tylko Wasilewskiego to jest on doskonale skrojony, a Eicher, po raz kolejny pokazał,że ma zaufanie do swoich ludzi i ono procentuje, a zmysł producencki nie zawodzi. A jeśli już zawodzi to z nutką melancholii, piękniście.

Trzeci powód : uroda tkwi w uchu słuchającego. Tak naprawdę muzyka nie ma granic, na tym krążku srebrnym spotyka się muzyka popoworockowa z najbardziej popularną (cóż za zaaranżowanie szlagieru The Police!) i filmową (wspomniany) i klasyczną (Bacewicz). Wasilewski doprawia to wszystko klamrą, wszak można powiedzieć, że niemal zaczynał od twórczości Krzysztofa Komedy jak i występował wcześniej ze szwedzkim saksofonistą, którego również zaproszono do wystąpienia na tym albumie. Na uwagę i zainteresowanie zasługuje inwencja każdego muzyka,który bierze udział w zamieszaniu, a są to:

  • Marcin Wasilewski – fortepian,
    Slawomir Kurkiewicz – kontrabas,
    Michal Miskiewicz – perkusja,
    Joakim Milder – tenor saksofon tenorowy,

Chociaż album jak to bywa w przypadku wytwórni ECM ma właściwy eicherowski sznyt, to nie wyklucza to ciekawego zanurzenia w dźwiękach świadomego dialogu, przemyślanie i przemyślnie zagranego i zgranego. A jest i czarty powód, może ktoś się skusi i sięgnie,po racje w srodku? Cóż to takiego? Inspiracje,artystów? Cóż słyszę, że twórczość Grażyny Bacewicz zbyt trudna, że Lutosławski trudniejszy w odbiorze, ale być może, być może… A to nie stereotypy? No dobrze,teraz liczy się technologia high, warto zaczynać z wysokiego C. Technologia stereo wyszła  z użycia (i nie wróciła) , a i Lutosławski nie taki trudny jak go słyszą (co poniekóre i poniektórzy).Zatem, ci, którzy tu wchodzicie, bierzcie i słuchajcie tego wszyscy… A do koncepcji klasycznych jeszcze nawiążemy.

A co zaproponuje Youtoo?

3 myśli na temat “[95+].[SATURDAY JAZZ PIANIST]. Marcin Wasilewski/Spark of Life/ECM (2014).

    1. Też jestem tego zdania, jazz nie zawsze musi być trudny… I przyjemny jazz nie jest zawsze związany jak ja to nazywam z popjazzem (smooth)jazzem…

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s