126.Przypowieść o stole, albo cztery razy Pe. Pięć- bo jest i pięść.

Chociażby mieszkać w łupinie orzecha. Jest. Może już z bliznami lat. Nie wiadomo, czy odziedziczony w spadku rachunków, telefonów, zabiegania i zbiegania, czy nabyty razem z pierwszymi troskami i radościami.Ważne, że jest. To przy nim spotykamy się by rozmawiać, i sugestywnie spożywać ciche dni. Obarczony dokumentnie papierzyskami, brulionami, książkami, tęsknotami, pragnieniami, wspomnieniami. To zasiadamy by śniadać i wieczerzać, choć nie ostatecznie to do syta. To na nim możemy się kochać. I to on będzie służył małym szkrabom, niekoniecznie własnym za pierwszy namiot, i schron dziecięcych nadziei. Bez niego nie ma

mieszkania, a i często nie ma spotkania.

Może być dębowy mocny, ale na pewno jest pachnący domem. Stół. Oczywiście są inne miejsca, w którym budzą się zasypiają i tworzą historie naszego życia, gdzie słowo ciałem się staje i mieszka między nami. Na pewno są to te zasłyszane, pielęgnowane w pamięci zakamarkach, nieważne gdzie i kiedy,ale ważne od kogo. I o czym. I dlaczego. Mniej ważne po co. Pobrzmiewa horacjańskie: Mutato nomine de te fabula narrator (pod zmienionym imieniem o tobie mówi bajka) ze wszystkich stron.

Nie wiadomo, czy czyjeś stare usta, albo dłonie zdążą nam opowiedzieć o nowych słowach. Przy tym właśnie stole ostatnie pożegnanie córki piekarza z malarzem, który pożegnał się z życiem doczesnym i jego uciechami w swoje ledwo co napoczęte trzydzieste siódme urodziny, w Wielki Piątek. Nie wiadomo jak się dotykali, i jak na siebie patrzyli, o czym rozmawiali i jeszcze bardziej, o czym nauczyli się szeptać, a o czym milczeć. Wiadomo, został portret urodziwej, pachnącej młodością brunetki. La Fornarina (1520 rok). Owym malarzem, który przeczuł swoje odejście był Rafael Santi, ale czy jego życie było by mniej ważne, mniej wartościowe gdyby był szewcem, murarzem, aptekarzem, zielarzem, trubadurem, chłopem niepiśmiennym, który zmęczone godziny dźwiga na swoich barkach?

Czy usta, na których zaschły już słowa niekarmione nadzieją, miłością i wiarą zdążą nam ulepić opowieść o tym skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy? Zdania, które pomogą nam nie tylko się radować, ale i rosnąć, i dojrzewać i starzeć się radośnie i pokornieć i dezynolturnieć i czasami zdurnieć, ale to tylko od święta i na marginesie historii (nie mylić z histerią).

Stół. Stoi, spaja, spowalnia. Stół. Ile opowieści ile rozstań i ile przywitań, i pojednań, zgód, kłótni, i mód, i modlitw, któż to zliczy? I kto by chciał…

***

Czasami, (bo nie zawsze) na ratunek, obrachunek przychodzi nam muzyka. A może ta mądra przychodzi zawsze, ale my, nie mamy szans, nie możemy, nie chcemy jej usłyszeć? Nie wiem…

Zbigniew Herbert popełnił wiersz, o starych Mistrzach, którzy nie pragną rozgłosu, nie po to i nie dlatego tworzą.

Album, o którym chcę dziś Państwu opowiedzieć jest wyjątkowy. Być może porównanie to liche, i toporne, i drzazg pewne i pełne, ale album ów jest jak stół. Prosty, pełny, skończony i piękny. Prostota fraz zaprasza do snucia i podążania za opowieścią. Jestem przekonana, że bez niej Muzyka była by uboższa. Smutniejsza. Być może jest ot płyta dla każdej osoby,może to właśnie ta propozycja? Nie wiem. Pewnym jest to, że jeszcze wiele pozostało do odkrycia. I w sobie, i w muzyce.

Jeśli nie miałaś, nie miałeś okazji posłuchać albumu Charlesa Lloyda & Jasona Morana pod tytułem  Hagar’s Song to zapraszam do sklepu. W tym momencie. Teraz. A że wiąże się to z przerwaniem czytania, no cóż… Do tego można wrócić. Tekst nie zniknie, a może za dużo zdradzić, przed wysłuchaniem płyty… To tak jak zdradzanie zakończenia filmu, albo ksiązki…

Prostota.Pokora i Piękno i Piętno.

Entuzjastkom i Entuzjastom jazzu nie trzeba przedstawiać Charlesa Loyda, który przerwał karierę, żeby do niej wrócić po wielu latach. To człowiek, który musi nic, ani udowadniać, ani zdobywać, ani ani nic. Intymność i wirtuozeria to dwa słowa, które określają muzykę, którą tworzy. Biografi Morana także nie trzeba przybliżać, nie dlatego, że panowie od jakiegoś czasu grają razem, nie dlatego, że jest laureatem stypendium MacArthura, i ze swym triem był niejednokrotnie nagradzany,że…Udowadnia, że dobra muzyka nie określa się poprzez gatunki, tak samo dobra jest w wykonaniu Theloniousa Monka, jak i hip hop napisać, że oba zakresy są Moranowi bliskie, to nic nie napisać. Można by długo i namiętnie rozprawiać o tym, czego dokonali panowie dwaj, ale nie o to chodzi, czas biegnie, a muzyka? Muzyka jest najważniejsza.

Pieść Hagar

Charles-Lloyd_Jason-Moran_Hagar-s-Song
Charles Lloyd i Jason-Moran Hagar-s-Song.
ECM, 2013

To nie tylko biblijna służąca żony Abrahama, która została dwukrotnie wygnana, ale to palimpsest w dwójnasób. To także płyta w płycie. A mianowicie możemy odnaleźć na niej Hagar Suite tematy, które napisało samo Życie. To one są dedykoawane antenatce  Lloyda, która została wyrwna z rodziny, ze środowiska, które znała od osób które kochała, marzeń, snów, rodzinnego ciepła i sprzedanej do pracy.Pracy niewolniczej, w niegodnych warunkach… Uprowadzono ją gdy nie miała jeszcze dziesięciu lat.

Zapożyczenie tematów Boba Dylana i  grupy God Only Knows odczyane w powyższym konekście, w aranżacji Charlesa zykują nowy smak (by nie napisać wydźwięk). Tak też się ma z Duke Ellingtonem (drugie nagranie na płycie) i Georgem Gershwinem (i trzecie) jak i standard z repertuaru Billy Holiday.Nie ma tu, nic przypadkowego, album otwira nagranie, którego autorem jest przyjaciel Ellingtona…Drugie nagranie to nie tylko piękno, ale i konsekwencja.  A i Billy? Wyśpiewywała smutność, każda osoba, która zna jej biografie, wie dlaczego, lecz nadużyciem było by twierdzenie, że to płyta przesiąknięta rozpaczą, melancholią, strachem, smutkiem, wszak jest i radość i nadzieja, która podobno umiera ostatnia.

Im dłużej jej słucham, tym nadaje nowe znaczenia, dostrzegam więcej, i jestem przekonana,że warto właśnie ją mieć w swojej, chociażby najbardziej skromnej, płytotece.

Nie jestem zwolenniczką odkrywania opowieści zanim się nie przesłucha się albumu i nie nada się jej własnego rysu, uczestnicząc tym samym w współtworzeniu opowieści. Nie tylko dlatego, że wtedy osoba słuchająca jest równa kompozytorce (kompozytorowi), muzykowi, ale również dlatego, że możemy odkryć coś, coś co jest ważne i wnoszące, o czym kompozytor nie wie, i nie mógł wiedzieć, bo to wykracza poza jego spektrum doświaczeń. Dlatego, że wtedy każda ze stron jest zaangażowana. I dlatego,żeby mieć szansę zbudować własną opowieść nie zdominowaną przez cudze oko i ucho. Wtedy mamy dwie, być może różne, ale równoważne opowieści. Zmysłowość,intymność i (powtórzę) prostota prowadzą nas same…

***

A stół? Na czterech niepowyłamywanych nogach…Stoi tak jak stał?

4 myśli na temat “126.Przypowieść o stole, albo cztery razy Pe. Pięć- bo jest i pięść.

  1. Ewa Lipska napisała w swoim wierszu: „stół rodzinny jest dużo większy od normalnego stołu”. Moja rodzina nie jest duża, więc łatwo nam się zmieścić przy stole, ale znam wielkie rodziny, które mieszczą się przy niewielkim stole i każdemu wystarczy miejsca. Stół to serce domu. Mój jest w kuchni i lubię przy nim sprawdzać prace, spotykać się przy herbacie w jesienne popołudnia, przeglądać gazety, a nawet prasować, bo deski do prasowania nie znoszę 🙂
    I lubię jazz, zapętloną w nim melancholię, tęsknotę, nostalgię, piękno. Lubię słuchać i rozpływać się w mrok.

    1. Eko, to prawda, stół rodzinny jest większy od samotniczego, upchniętego gdzieś mikroskopijnego. Ewa Lipska! Jak miło, że wspominasz! We wczorajszym wpisie właśnie wyszłam od jednego z jej wierszy… Ach jazz, znajdziesz tu go trochę, a w soboty są wpisy dedykowane pianistkom i pianistom jazzowym. Ne żeby tylko się skupiać na tym wycinku, chociaż jak by się człowiek nie starał i jakiej ekwilibrystyki nie wyczyniał i tak będzie to wycinek ledwie, ułamek zapewne.
      Z chęcią się dowiem czego słuchasz? 🙂
      I co czytasz?
      A stół chyba jak żaden inny mebel obrasta w historie rodzinne.Dobrego dnia.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s