116.Wpis (około)okolicznościowy.

***

Czerwony Tulipan

***

Najlepiej ujarzmić zabieganie głębokim oddechem. Jeden. Dwa. Trzy. I wydech. I smak, zapach, kolor, faktura. Świat zadziwia, i zamęcza, i wykręca i zakręca. Wymyślił nieobecność by ulżyć natłokowi ale także hiobowe obarczyć sumienia. Świat gna i się zmienia, wytchnienia, wytchnienia, rzeczywistości spokoju (i) natchnienia...

Kobieta sportretowana przez Szymborką to obraz doskonałej cierpliwości i niedoskonałego zachwytu nad światem, przypomina nieco Mleczarkę z obrazu Veermera (co nie dziwne jeśli przypomnijmy, że Poetka nie tylko zachwycała się obrazami tego malarza, ale również w swojej twórczości odwoływała się do jego prac). Kobieta natomiast ogarnia otwiera, zamyka, trzyma, i puszcza (przodem), albo wyprzedza, dźwiga na barkach noc, świt i  świat:

Musi być do wyboru. Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło. To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby. Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare, czarne, wesołe, bez powodu pełne łez. Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie. Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno. Naiwna, ale najlepiej doradzi. Słaba, ale udźwignie. Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała. Czyta Jaspersa i pisma kobiece. Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most. Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda. Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem, własne pieniądze na podróż daleką i długą, tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej. Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona. Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi. Albo go kocha, albo się uparła. Na dobre, na niedobre i na litość boską. 

[Wiersze wybrane, Wisława Szymborska,Wydawnictwo a5, Warszawa 2010].

Utwór powyższy koresponduje z obrazem Picassa Kobieta niosąca chleb. [Marek Grechuta zainspirowany malarstwem stworzył  cykl pioseneknaiązujący do tej gałęzi sztuki (album pt.  Śpiewające Obrazy)]. Oczywiście, chcąc mówić o muzyce i wizerunkach kobiet można bez problemu podać przykłady inne: chociażby Pergolesi, a Szybert i jego Piękna młynarka? A Verdi? Nie wspominając już o muzyce popularnej, która pęcznieje od złamanych serc, nieszczęśliwych miłości i katalogu imion żeńskich

  Pytanie nasuwa się samo: Kim jest Ewa, Baśka, Anna, czy inna Alicja? Naprawdę jaka jesteś nie wie nikt,  śpiewał Bogusław Mec, ale to nie znaczy że nie można próbować się dowiedzieć. Czy chcąc uchwycić jej rys musimy podążać szlakiem Demeter, albo Marii, albo Marii i Magdaleny?  Czy Ewa ma twarz Kobiety zawiedzionej sportretowanej Simone de Beauvoir? Czy może trafniej sportretował ją Tycjan, a może Toulouse Lautrec? A może ów literacki szkic kobiety odpowiada bardziej  temu co uchwycił James McNeill Whistler, obraz datowany na 1871  Aranżacja w szarości i czerni, szerzej znany jako Portret matki artysty  albo  Matka Whistlera. A może baczne spojrzenie tylko uchwyci prawdziwa jej naturę, ukrywa się pod postacią dmnej władczyni zachwytów (i dekretów), czy(li)  w swej istocie jest zaradną Włoszką?Taka na przykład

Bona

młoda kobieta, o egzotycznej urodzie, zachwyciła polską szlachtę cechami, umiejętnosciami, które przypisywane były (i są) kobietom. Jak wspominałam wcześniej, podobać możnym z chwilą gdy nie godziła się odegrać roli pośledniej i być na (ozdobnym) marginesie Historii. Co niezwykłe, a o czym się zapomina,mogła reprezentować interesy kraju, z którego przyjechała, a jednak swoje życie poświęciła temu nowemu, obcemu i dalekiemu, w ogładzie i obyczajach. Tak jak inne, kobiety (które grzeszą inteligencją i ambicjami) i Bona Sforza ma swoją czarną legendę, niedaleko szukać Lukrecja Borgia.

Tęsknimy do czasów gdy Polską władał Zygmunt Stary (albo też właściwym było by napisać współrządził. Bona, co było nowum w Polsce rządzała nie tylko swojego francymeru, ale również głosu w dyskusjach politycznych). Polska była wtedy potęgą, szczęśliwie zakończone boje z Krzyżakami odbijały się echem dawnego tryjumfu, miała dostęp do morza, co onaczało szlaki turystyczne i handlowe, nie tylko rozwój ekonomiczny, ale także kulturowy i kulturalny. Do tego nastał kilmat renesansu i zawierzenie wiedzy (i władzy). Humanizm. Nie jest oczywiście tak, że wieki średnie były czasem smutku, ciemnoty i zacofania, tysiącletniej historii dziejów trudno zamknąć w jednym zdaniu, ale bez problemu można podać przykłady wynalazków przypisanych tej epoce, np koła, tak a dlaczego w liczbie mnogiej? A dlatego, że po piersze wymyśliono koło, ale i kółka małe dwa, czyli okulary. Wróćmy jednak do Bony.  Nie tylko Zygmunt Stary prowadził dom otwarty, mecenat, a może lepiej napisać matronat prowadziła rónież jego żona. Mógłby co nie co o tym wspomnieć Jan Dantyszek, ale przecież nie tylko, to ona wprowadziła na dwór Stańczyka, rozpropagowała istotę dysput. No dobrze, powiecie Państwo, zasługi dla kraju może miała i wielkie, ale m a t k a   z niej, no cóż, nieszczególna, a teściowa jeszcze gorsza… A przecież o tym… Owszem chciała zreformować Polskę, ograniczyć władzę magnatów i szlachty, a wzmocnić pozycję króla. Owszem, pod koniec życia Królowej stosunki pomiędzy matką a synem eufemistycznie nazywając napięte się stały, ale przecież były i córki. Cztery.

Owszem, za jej życia pozostawały one w jej cieniu, ale zapomina się o tym, że osobiście, co nie było regułą, doglądała wychowania dzieci, także córek nie tylko ukochanego syna Zygmunta. Sprowadzała specjalnie dla nich znakomitych nauczycieli umanistów, dbano by władali nie tylko łaciną, ale i językami nowożytnymi. Dbano o zasób biblioteki, co nie podobało się szlachcie, która nad bystrość, inteligentnej riposty ceniła władanie bronią. Kobiety we Włoszech, inaczej niż w Polsce osiągały znaczne stanowiska, tak i wychowana była Bona, chociaż faworyzowała ona Izabelę i Zygmunta, którzy byli wychowywani tak by objąć najwyższe stanowiska, ale dbała także o wychowanie młodszych córek. Chociaż nie posiadały one własnego dworu (Bona wymagała nie tylko od innych, ale zwłaszcza od siebie i rodziny) edukacja ich była staranna. A i rozrywki były im ograniczane, owszem wyjeżdżały do Łobozowa, ale nie dla nich charce i swawole. Władczyni musi poświęcić swoje życie na rzecz dobrobytu państwa, toż to odpowiedzialność i zaszczyt. Bona Sforza, kobieta tragicznie nie zrozumiana. I znów powraca pytanie

Jaką twarz ma matka? Czy odnajdujemy jej cień w   rzeźbacg Xawerego Dunikowskiego? Kobiet brzemienne,  niedoceniane i w Historii bezimienne. A może tragiczna historia Camille wiele nam powie o kobiecym losie? Takie są często. Już Sofokles głosi tezę, że Milczenie jest ozdobą kobiety. Jakie one są gdy stają się matkami, stają się dla Siebie i dla Świata. Zanużone w pismach i zajęciach kobiecych. Matka wyłaniająca się z przypisów i nie chcąca zostać na margiesie historii, to z nią, doskonale wykształconą muzycznie był związany młody Stanisław Witkiewicz, to u niej szukał zrozumienia, to o nią się martwił gdy wyjeżdzał z Zakopanego, kazał jej skakać z okna na próbę gdyby coś się stało i musiała uciekać od despotycznego męża, przeprowadzał próby generalne, ów propok zagłady o tragicznym życiorysie.

Krzysztof Kamil Baczyński, chłopiec o czystym sercu, gorącej głowie, piszący prosto i wyraźnie również silnie związany był z rodzicielką, dobrze wykształconą, ale i  despotyczną, trudną we współżyciu,  niezrozumianą, zapomnianą walczącą o to by jej syn nie został beznamiętnym bezimiennym. Jakże to odmienne podejście, do tego, które uskuteczniała Elizabeth Barrow, ale i Krzysztofowi  matka wystawiła słony rachunek sumienia gdy zdecydował się żyć krótko i intensywnie u boku ukochanej Barbary.

Irena Krzywicka w Wyznaniach gorszycielki dużo miejsca poświęciła swojej matce, pisała nie tylko o tym jak jej postawa wpłynęła na kształtowanie się gustów (chociażby literackich), czy dokonywanych  wyborów, ale także na jej (i kobiet z jej rodziny) przykładzie kreśliła portret epoki i przykłady postaw, namiętności i przeszkód. Krzywicka, postaci barwna, której młodość przypada na— mitologizowane dziś — Dwudziestolecie jest osobą, z której życiorysem warto się zapoznać, niezależnie od wyznawanych przez siebie poglądów. Żona, matka (straciła syna, drugi w wyniku polio stał się nie w pełni sprawny fizycznie) kochanka (Tadeusza Boya Żeleńskiego). Sama także popełniła wiele macierzyńskich błędów, o czym pisze jej syn, w Diabelskim Młynie. Któż z nas nie popełnia błędów? Ortograficznych, stylistycznych, życiowych… Errare humanum est. Niewątpliwie, i niezaprzeczalnie. Wpisane są w życiorys pięknych,młodych buntowniczych, starych, rzutkich, starych, radosnych i smutnych, grubych i smukłych, kobiet i mężczyzn. Chodzi o to, by błądzić skutecznie. Matki mitologizowane, beznamiętne i schowane. Kobiety, żyjcie życiem swoim, buntujcie się, próbujcie, zasypiajcie spokojnie i z werwą wstawajcie, albo nie— jak kto chce. Czerpania radości z życia obfitości.

***

http://www.youtube.com/watch?v=caPrzqj8SBs Gdziekolwiek, Marek Grechuta.

 Pytanie, cóż, pozostaje, bez odpowiedzi…

2 myśli na temat “116.Wpis (około)okolicznościowy.

  1. MAtka zawsze wprowadzi do naszego życia coś co uważa za słuszne…Bona musiała być twardą kobietą, że postarała się o to wszystko dla swoich dzieci…

    1. W zasadzie to jest tak, że Bona była kobietą przedsiębiorczą i władczą, co się bardzo często jej zarzuca (sic!), ale mówi się, że nie zadbała (ona i jej syn Zygmunt August) o to by córki,pozostające przy Bonie, czyli oprócz najstarszej, nie zapewniła (czy nie zapewnili) godziwego, lukratywnego zamążpójścia, a wiadomo jak to drzewiej bywało ze ślubami… Bona swoje władanie traktowała bardzo serio, jako służbę Polsce, co też niektórym nie było na rękę…

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s