[385]. Więcej znaków zapytania. Zwiedzam Wszechświat, czyli: o tym co widział i o czym wiedział, bardzo brzydki pies.

Scenka rodzajowa:

Wyobraź sobie proszę, taką oto scenkę jedyną w swoim rodzaju: Oto Dama (jaka jest, każd-y/a widzi, choć nie każdy/każda wie,dama co nie tańczy nigdy sama), pierwszorzędna, no, dobrze, niech będzie, pierwszorzędna, i nie chodzi o to, że drugiego rzędu nie ma, a tło jest czarne (nawet wtedy gdy nie wiadomo,czy było szare, czy nie niebieskie, a może skok w tył i jeszcze widok? Oto myśli natłok wtłaczany jest nam do głowy),  oto tło ale nie mroczne, napiszmy, zameldujmy, że zamalowane (nie wiadomo, czy w czasie tworzenia wizerunku, czy dopiero wieki potem).

Owa dama, Cecylia, bez obrazy schodzi z obrazu, i idzie, i idzie,  to foto i grafa jednocześnie strzelić sobie, nie nie tyle selfie, to bo to  by  mogła i  uczynić sama  ale zdjęcie (przynajmniej dzisiaj: do wyboru. legitymacyjne, do dowodu, jako dowód medycznych mód CT, MRI, od wyboru w czaszce szumi. Chociaż nie.  Nie, nie rentgenowskie, Los raczy jeden wiedzieć, i to nie ten wyciągnięty na loterii, ani ten wyjęty psu z gardła, ileż to razy była prześwietlana promieniami X, Y albo całą resztą alfa i betu czyli  innymi sprzętami gigantycznymi i tymi mniejszymi cybernetycznymi oczami kamery, nie, to, to nie camera obscura na zamieszczenie najnowszej elektroniki ciepnie skóra i to nie ta dzielona na niedźwiedziu, ale własna, przydzielona w standardzie. A wszystko po to by sięgnąć głębiej, dalej, niż  to postulował Wieszcz Adam. O czym piszę, zapewne wiesz.Cz.

Owa Dama zeszła sama, a to dlatego, że czekała na nią, nie nie u grafa i foto świetlana przeszłość,  i na(d)świetlona teraźniejszość, nie mylić z niedoświetloną przyszło i ością, która staje w gardle i to niekoniecznie psu.Ciemnię widzę ciemnię! Trawestując klasyka można by zawołać. Ość ruchu jest jak dla dwunożnych. Znacie ze swojego zapewne standardu, a jeśli nie wszyscy, to z pewncią większość Szanownych Osób Czytających ten tekst, wie jaki jest cykl chodu. Powiało chłodem (i inną liter turą, na przykład tą) takim chłodem głodu (albo odwot_c’nie) co fizjologom, ani fizjoterapeutom się nie śnił, chłodem dygresji… Choć na (p)ozór…  Niech język giętki powie wszystko co pomyśli głowa,(zapewne wiesz, że to inny wieszczył wieszcz) o! Przekleństwo, nie daj (L)osie! Nawet trzymając pion, trzeba trzymać poziom. Taka to oto hydra chytra zagadka. A właśnie, bo odbiegliśmy od tematu (kto odbiegł, to odbiegł). Ni pies to ni wydra się wydarł(a wydawać by się mogło, nie wdają się w zbytnie spory, że wydrzeć się może, wszak to zwierz [jak] żywy, wydrzeć żwawo). A jeśli  to pies, to bardzo brzydki, jak pisała Izabela Czartoryska w liście do syna swego, Adama, który to księżnej sprezentował ową deskę, pomyślał sobie, A dam, -matce mojej- Adam Jerzy się zamyślił, po czym się z zamysłu zwierzył. I jak umyślił tak zrobił, by obraz ten matczyny salon zdobił.  Oto dzieło jak malowane, albo wypisz, a raczej wymaluj, zamelduj dama pierwszorzędna na czarnym tle, które niegdyś widokiem było, chociażby na ówczesną teraźniejszość:

[Dama z łasiczką, albo: Dama z gronostajem,albo z Dama z fretką albinotyczną, albo: Dama z bardzo brzydkim psem, Leonardo z Vinci: Olej na desce  orzechowej o wymiarach 54,7 na 40,3 cm Muzeum Czartryskich, Kraków, źródło zdjęcia].

Przychodzi zatem szesnastoletnia Cecylia, pięknista do fotografa, i rzecze, do rzeczy, a nawet i do ludzi, i to w językach jak najbardziej ojczystym jak i jak najbardziej obcych, i innych tych, do rzeczy zatem,  a raczej do pojedynczego przedstawiciela gatunku Homo— najwyraźniej jeszcze — sapiens. Co widział jej piękność olśniewającą w całej ozdobie, widział i opisywał, łapał się za czaszkę i sapał łapczywie powietrze łapał.

Garść zaleceń dla foto i grafa.

Proszę fotografię do dokumentów, nie musi być biometryczne, bo proszę pana, ja wolę mieć ucho zasłonięte, wedle mód- ni to patetycznie, a na pewno praktycznie. Nie czepiaj się pan, choć jakby się tak zastanowić, I to  podobne do czepca! Ha! Nie, nie, ze wszech miar nie, zwierzak mój zostanie przy mnie! I cóż, że zasłania mnie talię, i  deko dekolt. A perły? Nie, nie, on ich nie zerwie, nie dlatego, żeby się za mało wiercił, tyle, że ich tak naprawdę nie ma…Imaginuj sobie pan, gimnastykując swój umysł.  Nie ma ich, to przywidzenie pierwszej klasy, wystarczy zrobić zdjęcie rentgenowskie, by wiedzieć, że ktoś je zmalował, znaczy, dołożył później, dużo później… Że dziwnie wyglądam, jak przez okno (by nie powiedzieć, jak przez Windows, i to nie cyfrowo, a jak najbardziej analogowo!)Dziw_nie? Z tą linią nad brwiami? Panie, tej półprzeźroczystej woalki też się nie pozbędę, to najnowszy wrzask mody! (Do tej pory w uszach mi piszczy, a cera ma ma zamknięte pory, mógłby foto i graf odpowiedzieć, ale uskuteczniał ciekawe milczenie o bardzo ważkich sprawach). Toż to wszystko dla szpanu, nie dla urody (wszak ją mam! I nie  za wa zaawa zawaham, waham, waham się jej użyć! By sobie  w życiu ulżyć. Wszak polska szlachta nazwała by mnie pyszczkiem bez posagu. Ale cóż tam, mam też inteligencji więcej niż gram. I to nie monogram, a może ważyć na uncję, Utnę więc ten monolog utrę). Oto sfumato, to takie leonadrdowskie, odmłodzenie! (można powiedzieć, a raczej na(d)pisać, że  nie wszystko poszło z dymem! Chociaż wszystko poszło zgodnie z planem) I moda depilowania brwi i czoła. Tak by ich nie marszczyć. Trzeba było wymyślić coś, co dało by łagodny efekt przejścia ze sfer światła do cienia, wszak to rodzaj patrzenia i spostrzegania zmienia, a to ważne i ważkie jeszcze przed użyciem botoksu! Albo i foto szopa. Szopa to mamy, a raczej może fretkę (i to albinotyczną) na załączonym obrazku, no dobrze, heca taka a może nawet draka: jakiegoś zwierzaka, jakaś ta łasiczka taka nawet do gronostaja podobna! Niezła szopka to będzie po latach gdy możni tego świata spróbują odgadnąć co to za zwierz! Mierz się z tym świecie, mierz! Pamiętać należy, że do portretów nie można było pozować przed ukończeniem lat szesnastu, co stanowiło bardzo ważną cezurę. Wkroczenia na salony. I tu wtręnt dydaktyczno- praktyczny. Pamiętajmy, że dziewczyna, która wybierała się nie swój pierwszy bal, wkraczała tym samym na rynek matrymonialny, co było nie lada inwestycją finansową, dla rodziny, tak dla rodziny, bo nie rzadko wynajmowano mieszkania w miastach, ba konkretnych dzielnicach, stroje, dryndy i dorożki… Można sobie imaginować scenę jak to młodziutka Cecylia przekracza próg zakładu fotograficznego, gdzie pracowni/cz/k(a) deklamuje obiecując: szybko, tanio, od ręki (od ręki od nogi, i insze odnogi wliczone w cenę) oczekiwanie mniej niż kwadrans. Co dzisiaj jest pięknem? A co piętnem, nie mamy co do drugiego przynajmniej wątpliwości.

***

 

Dzisiaj słyszymy inne deklaracje, deklamacje, zdania pod-i-nad-rzędnie złożone. I inaczej znakowane i zmalowane:

Przemalowane czarne tło. Autora myślenie zeszło na inny tor i  nie ukończył był widoku, na przeszłość na dokonaną teraźniejszość. Wybija się dzięki temu zabiegowi i zbiegowi liczności okoliczności nie łagodzących, a tajemniczością swą podscycających znaczenia, zmęczenia i wdzenia i przy widzenia, postać kobieca, która to postać może i posiedzieć i postać,  jest personą nie mniej zagadkową niż zwierzak, który jej towarzyszy.

O Cecylii Gallerani tak naprawdę wiemy nie dość wiele. Owszem, uczona ona, włada językami: to greką to łaciną (i to nie ową podwórkową, choć obraca się na dworze ile może:D). W towarzystwie ze wszech miar ludzi sztuki, nauki, przewodniczyła  nie mniej licznym dysputom filozoficznym, ale była nie dość wysokiego urodzenia by postacią swą Sforzę opromieniać. Owszem zwracała uwagę swoją niebagatelną urodą, to ona stanowiła jej posag, to ona była treścią jeśli nie sag, to przynajmniej wierszy. Pochodziła ze zubożałej szlachty, skąd usilne zabiegi  prowadzone przez rodzinę by umieścić ją na dworze księcia. Co się udaje, ba, więcej nawet, ta zostaje jego (ulubioną jak głoszą źródła) kochanką. A sam Leonardo (i nie chłodzi tu o sławną scenę „marynistyczną” kinematografii, to nie ten Leo, chociaż też szkicował- przynajmniej na potrzeby filmu) ten Leo i nardo pisał do niej Najukochańsza moja boska Cecylio! Dalej nie wiemy, gdyż się przedarło, czyli treść listu nie [za]chowała się skutecznie przed mrokami dziejów.

To jeden z czterech portretów kobiecych, który namalował Mistrz z Vinci. A przypisywanych mu obrazów jest więcej niż tuzin. Znany był z tego, że doskwierała mu  prokrastynacja. Wielu ze swoich dzieł nie kończył nigdy, wiele z tych, które jednak ujrzały (sic!) światło jak najbardziej dzienne, było stworzone z nie małym udziałem uczniów, co nie było wszak novum. Wystarczy wspomnieć jakim mistrzem marketingu był Rembrandt! Ale zostawmy  oprowadzanie możnych po swoich pracowniach, tudzież specyficzną wycenę pracy nad obrazem, powróćmy do Vinci.  Damy z…Ze zwierzakiem. niechybnym to znakiem wahania naszego.(Nad czym cierpi eksperckie ego). Działo to bardzo często jest porównywane z (jakżeby inaczej) z Mona Lisą. Nie tylko ze względu na technikę malowania. Jednak sportretowanie Cecylii było rzeczą trudniejszą, ze względu na towarzysza, który jak wiadomo, człowiekiem nie jest, cóż nie da się ukryć… A zatem i przedtem, i przede wszystkim w trakcie… Wielogodzinne sterczenie przed sztalugami bez

[Dama z jednorożcem, Rafael Santi, olej na desce, ok 1505 roku, galeria: Galeria Borghese, Rzym, wymiary: 65 × 61 źródło zdjęcia].
ruchu nie jest wpisane w jego naturę, choćby nie wiem kto chciał jego piękno uchwycić. Jeśli jeszcze porównywać obraz to nam na myśl przychodzi, by nie napisać, że przed oczyma staje, nic innego jak tylko: Dama z jednorożcem, Rafaela Santi, hmmm… Można sobie odpowiedzieć na niezadane pytanie, co do kogo bardziej przemawia, a jeśli już, to w jakim języku? I czy (dość przy najmniej zrozumiałym, czy grama czy statycznie) Czy jest to język piękna… Zachwytu… Zdziwienia? De gustibus non est disputandum  (bo gust się ma). No dobrze, porównywanie porównywaniem…

Ważnym było określić autora obrazu, gdyż to przynajmniej na początku nie było takie proste. Jak wiemy, Leonardo parał się wieloma sztukami, a to, że odkładał kończenie obrazów, wielu z nich tak skutecznie, że nie powstały nigdy, a z tych co jednak zostały doprowadzone do końca, nie było tylko jego zasługą. Dlatego tak ważnym było podjęcie tropów i tripów (wycieczek jak najbardziej osobistych) w celu określenia autora. I to, się udało. Dziś już nie ma wątpliwości, chociażby najmniejszych, kto [z]malował Damę z… Grono staj zostaje. By przypisać autorstwo[wy]starczy porównać bruliony w których umieszczone były nie tyle szkice, niedźwiedzia i psa, co także się zachowało, ale przede wszystkim  ulubione motywy, wykorzystywane po wielokroć (jak to z ulubionymi bywa) przez malarza.   Powstanie, jak i to co jest , a czego naprawdę nie ma obrazie, rozszyfrowywanie szarady jak i peregrynacje obrazu są bardzo, ale to bardzo ciekawe. to tak jak uczenie się posługiwanie nowym dla nas językiem, dzięki czemu możemy się dowiedzieć czegoś o przeszłości, wzbogacić naszą kulturę, także najbardziej osobistą, a nie kulturę bakterii. (Chociaż ta też jest ważna, ale to temat na całkowicie inny artykuł). Można spokojnie też rzucić ciekawostką, przy obiedzie niekoniecznie rodzinnym. Może być też przy posiłku innym.

Dama z gronostajem, bardzo często zwiedzała Wszechświat. I nie jest to przesadą. Nie piszę tylko o wojennych wycieczkach, ucieczkach przed Hansem Frankiem, którego posiadanie tego dzieła doprowadzało do obsesji. Nie chodziło o gonienie łasicy, co o złapanie jej. I to było clou, przynajmniej dla Hansa. .Tajemniczy syndrom: pojawiam się i znikam, ujawnił się już wcześniej bo w wieku XVI i XVII. Z mroku dziejów wydobywa go dla swojej matki (a nie żony a z taką opinią można się spotkać, ale ci to tak sądzą mijają się, o ile mi wiadomo, z prawdą) rzeczony już Adam Czartoryski. Do czasu wybuchu Powstania Listopadowego dzieło znajduje się w Puławach, siedzibie rodowej, potem chcąc uchronić je  przed zniszczeniem zostaje przewiezione do Paryża. Dopiero pod koniec wieku XIX wróci do Polski. A potem przerażający wiek XX i znów Dama zwiedza Wszechświat, w trakcie Wielkiej Wojny trafia do Drezna, potem wraca do grodu Kraka, ale niestety… Bo przygarnia ją wspomniany  Hans Frank, ale na szczęście na nie długo. A potem, znów pojawia się i znika, podobnież jak rzeczony władca na Wawelu. Gdzież znajdujemy Damę? Nie jest to zaskoczeniem, że w prywatnych włościach Franka. Aż powiedziano mu: Franku, s…Padaj… Daj da daj…

 

Dlaczego obraz jest tak fascynujący?

Nie dlatego, że nieukończony widok został zamalowany. Chodzi o symbole. Oczywiście, tak jak w malarstwie to bywa, bywało, i mam nadzieję, że będzie bywało. Co tam kubizm. I rozkład malarstwa XX wiecznego.

[Autor:Giovanni Ambrogio de Predis, Ermelino, czyli Ludovico Sforza, Książę Mediolanu, źródło grafiki].
O linii nad brwiami, o sfumato o przejściach tonalnych już było. O znikających zmarszczkach i perłach, i o chwatach widocznych też było. Po tym jak Ludovico Sforza, (nazwisko nie przypadkowe, to wujek „naszej” Bony) zwany Ludovico il Moro lub Maur, to ze względu na karnację, to inni twierdzą, że na przymioty ducha…Wypatrzył ją sobie zlecił był sportretowanie jej, to takie nie wszystek umrę, nawet gdy zamkną mnie w urnie. A nie było to zwykłe selfie. I nie chłodzi nawet o to, że z rąsi, z kończyny górnej, nieważne, czy z lewej czy z prawej,  tyle, że pamiętajmy, że zlecenie namalowania portretu jest w tych czasach, jak i w przeszłych, rodzajem deklaracji, czy też obwieszczenia łączących związków, ważnych, bardzo ważnych choć takich, które ze względu na konwenanse nie mogą być formalnymi uczynione. Ermelino nie jest tu więc przypadkiem, nie będzie też przepadkiem pamięci. Z włoskiego, czyli języka w którym zanurzony jest obraz, znaczy tyle co… Gronostaj. I na tym podobieństwa się nie kończą, a w ręcz zaczynają… I końca nie mają…

Konsekwencją zinterpretowania widocznych symboli, jest również przypisanie znaczenia. Tak więc nie tylko piękno znajduje się w oku osoby patrzącej. Patrzeć to jedno, a dostrzec (i to trafnie) to drugie, a nawet trzecie (i nie rzecz w trzecim oku.Chodzi o to by mieć prawdę na widoku).

 

Gronostaj.

Wystarczy nadmienić, że Książę Mediolanu używał w swoim godle właśnie gronostaja, a to choćby dlatego, że był odznaczony bardzo ważnym podówczas, Orderem Gronostaja. Sięgać tam, gdzie wzrok nie sięga? I nie chodzi o dalekowzroczność, jasno- bądź- ciemno- ale nadal: widztwo, czy inne wady (wzroku). Gest kobiety i oświetlenie tegoż przez malarza, może być kolejnym przyczynkiem, by sądzić, że Lodovico i Cecylię łączy więź szczególna, i władca chce to obwieścić światu. Mimo wszystko, acz z zachowaniem smaku. Tak tu i tu, i ówdzie taktu. Tak oto z tego [ro]związku urodziło się synów dwóch. Pierworodny Cesare. Nie przeszkodziło Cecylii, a raczej jej rodzinie wydać ją za innego (arystokratę) a jakże. Powierzyć Hrabiemu Bergamini. Dla porządku, i przyzwoitości, albo i nie, należało by dodać, że stało się tak dopiero po tym, jak rzeczony Maur poślubił był córkę Ercole d’Este: księcia Ferrary i Modeny, oraz jego żony Eleonory Aragońskiej, niejaką Beatrice d’Este (księżną Mediolanu).

Odnotować wszak należy również, że Gronostaj, ten już dwunożny, Książę Mediolanu, po urodzeniu pierworodnego odwdzięczył się podarkiem (godnym stanowiska które piastować mu przyszło:znaczy fantastyczną posiadłością) a drugi syn odziedziczył po ojccu tytuł księcia. Marzenia rodziny z której pochodziła Cecylia się ziściły. A zważywszy, że nie była jedyną jego kochanką… Nie żeby poczynania jego usprawiedliwiać…

 

To jedna, z interpretacji, jedna z racji, a więc było i jest ich więcej.

Jeśli na owym obrazie zobaczymy gronostaja, to jest to symbol czystości, tak dosłownie pojmowanej ze względu na niechęć owego zwierzaka do brudu, „przesadnej” wręcz higieny. Czystości czysto przyziemnej, jak i tej metaforycznej. Nie zapominajmy także o fakcie, że futro z gronostaja było symbolem władzy i oznaczało bogactwo i prestiż. Do tego było bardzo funkcjonalne,  jakże może być inaczej jak w jednym centymetrze sześciennym futra jest dwieście tysięcy włosów.  Tak więc, czytwaszy tak ten portret:  jest to obraz czystości i ascezy (gronostaj żywi się raz dziennie). Jeśli tak zinterpretujemy obraz to to co zostało napisane powyżej o płomiennym romansie między księciem a jego dwórką można między bajki włożyć (Ale jednak tych synów dwóch mierzwi zwoje nerwowe więcej niż na dwoje, na więcej niż na czworo dzieli, i w dni powszednie i przy nie-dzieli…).

  Jeśli jednak zobaczymy łasicę,

to interpretacja, ze względu na znaczenie jakie się temu zwierzakowi przypisuje jest zgoła odmienna! Bo ten symbol to nic innego jak prowadzenie swobodnego życia erotycznego, także i pewnego powabu tej natury, ale to nie jedyne znaczenie tegoż. Łasica zanim udomowiliśmy psy i koty, była zwierzęciem, które strzegło gospodarstwa przed lokatorami na gapę, tych, którzy nie płacili komornego, czyli wszelakiego autoramentu insektów. I nie chodzi o pasożytnictwo, tylko o plagi rzeczywiste. Wszak tak wieki średnie jak i renesans nie był wolny od wszelakich plag i niewygód. ale ad rem!

Kto zatem jest łasicą w tym związku? Łasica, z angielskiego symbolizuje, eufemistycznie rzecz ujmując, przebiegłość. Ale to nie wszystko, wiedzieliście, że to właśnie łasice wydzielają bardzo przykry zapach? Pliniusz Starszy posunął się do stwierdzenia, że ma on moc pozbawienia życia bazyliszków. Ale nie tylko on opisywał zachowania łasicy! W  tekście autorstwa  Harapollona Nilusa, pt. Hieroglify, który  już w 1422 r. znany był (tekst oczywiście) chociażby we Florencji,znany to mało napisane,  bardzo szybko został włączony do kanonu wykształconego obywatela. W tym oto tekście możemy znaleźć się ustęp (nie chodzi o wy-chodek) w którym opisany zostaje egipski hieroglif przedstawiający, nic innego jak tylko  łasicę i jej apetyt (seksualny) o czym wspominać ma też Arystoteles. Zwracają oni jeszcze na jedną kwestię uwagę, mianowicie na na kościstą budowę łasicy, a jeden z fizjologów, czyli persona trzecia (sic!) pisze, że owo zwierzę rodzi przez ucho. Czy w związku z tym przysłonięte ucho Cecylii to tylko wynik ówczesnej mody? I kogo w tym  rozwiązku symbolizuje łasica? Bo to nie takie oczywiste jakby się mogło wydawać. Zwierzątku owemu przypisywano  także moc magiczną, odbierania ludziom głosu, o takiej osobie której zaparło dech w piersiach i nie mogła wydobyć z siebie żadnego tonu pisano, czy też mówiono, że połknęła ona łasicę. Jeśli odrzucić powyżej wspomniane symbole przypisywane temu zwierzątku zostaje jeszcze jeden. Malarz umieszczając zwierzę na obrazie obwieszcza osobom oglądającym ten obraz, powierza im tajemnicę: kobieta portretowana jest w ciąży, a gronostaj, łasica, fretka, czy nawet pies i to nawet bardzo brzydki,  sprytnie trzymane na ręku zasłania krągłości.

Odchodząc powoli od tego jaki to jest zwierzak wiadomo, że na obrazie pierwotnie były dwa jego wizerunki. Jeden większy, drugi mniejszy… Zmianie uległo położenie dłoni po tym jak zamalowano jedno z nich. Zatem koncepcje przypisywane to Cecylii to Ludovico, nie muszą się wzajemnie wykluczać.

 

Co kryje obraz? Jeszcze nie raz zadamy sobie to właśnie pytanie. Dodam jeszcze, że owo pęknięcie w lewym górnym rogu obrazu znalazło się tam po nieopatrznym nadepnięciu niemieckiego żołnierza w trakcie gdy muzeum było plądrowane. I dodam jeszcze jedno. A co tam będę się ograniczać!  Pamiętajcie o Cecylii. Ona nie powinna być znana tylko dlatego, że została sportretowana na polecenie Księcia Mediolanu przez Leonarda da Vinci, władała językami, prowadziła dysputy, nie tyle otaczała się Wielkimi Umysłami, co także takowy narząd jak mózg posiadała, i nie zawahała się go używać. Pisała wiersze po łacinie i po włosku, porównywana była do Safony. Portret ów stał się jej przekleństwem. Czy przeszłaby malowniczym krokiem do historii gdyby nie sportretował był jej Leonardo di ser Piero da Vinci? Nie wiadomo jednak niesprawiedliwym jest pamiętać ją tylko z jednego obrazu. Wszak to dla niej obraza. Obraz ten kryje nie jedną tajemnice, chociaż jest tak niepozorny na pierwszy rzut oka. Dotąd nie wiadomo co naprawdę widział pies. Ni to pies, ni wydra, a jeśli się takim wyda, to z pewnością, jak pisała Izabela, jest bardzo brzydki. Jednak nie o urodę tu chodzi, przynajmniej nie członków fizycznych lecz urodę życia. A jeśli był to czworonóg, to można by nadmienić w zdaniu ostatnim, że z psem się inaczej człowiek komunikuje niż z osobą dwunożną, ale to temat na zupełnie inny artykuł… Jednakże pytanie poza….pozo…Staje: Co widział, i o czym wiedział pies, nawet wtedy gdy był bardzo brzydki?

 

Obraz do śmierci posiadała Gallerani, potem zasłania go nie tyle sfumato, co mrok dziejów. Trafia w ręce Adama, który postanawia go nabyć. Nie wiedząc ani kogo przedstawia, ani kto go namalował! I jak to dobrze, że Portret Cecylii jak go nazywano, został zamurowany (na lat osiem) w Sieniawie, by uchronić dzieło przed grabieżą, a nie przetrzymywany pod szopą w ziemi, polskiej ziemi jak chociażby Bitwa pod Grunwaldem… Ale to już całkiem inna historia…

 

Zwierz się raz: A jaki jest Twój ulubiony obraz? I dlaczego?

Reklamy

8 myśli na temat “[385]. Więcej znaków zapytania. Zwiedzam Wszechświat, czyli: o tym co widział i o czym wiedział, bardzo brzydki pies.

  1. Trudno mi zdecydować, ale oba są dziełem El Greco. To „Pogrzeb hrabiego Orgaza” i „Widok Toledo”. Za El Greco pojechałam do Madrytu i Toledo. Widziałam pierwszy obraz i na żywo Toledo. Lubię jego postaci, wysmukłe, jego ciemne barwy i tajemnicę.

    1. Dzień dobry Izabelko. Miło Cię czytać. Dobrego czytania i komentowania. Na szczęście człowiek decydować się nie musi. Aż uwierzyć trudno, że jego twórczość zyskała rozgłos i uznanie dopiero trzysta lat po jego śmierci? Ilu jest takich nie(po)znanych…

        1. Przecież lubić można, co się lubi, to się… A nie to jednak inaczej, inna sprawa (sic!) że teraz używa się Wielkich Kwantyfikatorów z lubością.
          Mam nadzieję, że nie tylko poczytasz, ale i skomenTUesz:)

    1. O wybrać jedną książkę to makabra. Chociaż, nie, znam takie osoby. (Tyle, że te osoby nie czytają). Co do obrazów…

      Uwaga, odpowiedź może się zmienić w ciągu życia. Naprawdę….

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s