[25+2]. Gdzie jesteś Profesorze? (I) czyli spotkanie drugie (nie ostatnie).

Randy Pausch 23.10 1960- 25.07.  2008
prof. Randy Pausch 23.10 1960- 25.07. 2008 rok. [źródło zdjęcia].

  Choroba nie czyni wyjątkowym. Status społeczno- ekonomiczny, ani płeć, oczywiście, niosą one ważne i ważkie konsekwencje, niektóre z tożsamości społecznych (a mamy ich wiele, choć przez społeczeństwo jesteśmy określane i określani przez jedną najbardziej widoczną) spychają nas w dół, drugie podnoszą ku górze.

Dawno wyleczyłam się z optymizmu, o amerykańskim hurraoptymizmie nie będę pisać nie przez delikatność, ale dlatego,że to komunał, banał, pryszcz, szkodliwy i upierdliwy, humbug. Nie częstuje spotkanych mi ludzi hasłami typu: „Będzie dobrze” nie mówię też: „Nie będzie dobrze”, staram się uważnie słuchać, i powiedzieć, jeśli oczywiście jest ku temu miejsce i czas: „Niech będzie dobrze”. Mała różnica czyni dużą różnicę.

Czy nam się to podoba, czy nie —świat nie jest sprawiedliwy dla Wszystkich, występują nierówności i dyskryminacja ze względu na różne przesłanki. Swoim działaniem, jednostkowym, świadomym i konsekwentnym możemy uczynić to miejsce, w którym przyszło nam żyć, albo w którym zdecydowaliśmy się żyć b a  r d z i e j   s p r a w i e d l i w y m.

Nie wyklucza to także pamiętania o tym, co powiedział Walt Disney:

Jeśli potrafisz o czymś marzyć, to potrafisz tego także dokonać.

Oto podręczna lista ważnych myśli, a raczej konfrontowania myśli i znaczeń. Nie miałam sposobności poznać profesora Randyego Pauscha, pana od informatyki, ale (również) od marzeń od ich realizacji.  Wspominałam o Nim w wpisie dwudziestego drugiego listopada. Dwudziestego piątego lipca minęła siódma rocznica śmierci Inspiratora. Dlatego będę cytowała tutaj zdania, które mnie zatrzymały i opatrzę własnym komentarzem, mam nadzieję Profesorze, że nie zależnie gdzie jesteś, zadumasz się życzliwie nad tym co napiszę.

(…)kiedy w pokoju znajduje się słoń to go przedstaw.

Niezaprzeczalnie znajomość faktów to podstawa, dajmy sobie czas na ich zebranie, w taki sposób jakbyśmy byli obcy. Tyle ile potrzeba, wyznaczmy datę, potem zacznijmy analizę, podejmijmy, decyzję, i działajmy, ale nie wracajmy już do punktu pierwszego— o ile nie nastąpi   r a d y k a l n a   zmiana, coś przecież może się wydarzyć. Jeśli zaś ów, słoń jest w pokoju, nie udawajmy, że go nie ma, nie owijajmy w dywan i nie twórzmy rzeźby. Z drugiej strony nie ma co zaklinać świata, w sposób pozytywnie nieodpowiedzialny, jest i szarość, ciemność i mrok, i jasność i światło i wiele barw pomiędzy. Gdy idziemy przez ciemną dolinę, to nie stanie się ona jaśniejsza od naszego powtarzania, że stanie się jasność, ale nie wątpliwie od tego, że zapalimy zapałkę, albo latarkę, albo rozpalimy ognisko.

Jest, jak jest.. Nie da się tego zmienić. Można się tylko zastanowić, jak na to zareagować. NIe zmienia się w trakcie rozgrywki kart, które się dostało do ręki.

Niewątpliwie, są sytuacje graniczne (takie jak powyższe rak trzustki  z przerzutami) gdy nie można nic zrobić. Nic poza zmianą nastawienia, ale czy czasami nie jesteśmy rozleniwione, albo tak dalece nam ktoś (np. wyposażony w autorytet formalny) powtarza, że naprawdę nic nie da się już zrobić. Zawsze warto nie tylko próbować, ale i robić. Wiedza, Postęp, to wszystko nie stoi w miejscu, można zrobić wiele. Nie zawsze jest to do udźwignięcia samej/ samemu.

Nie kupowaliśmy dużo. Ale rozmyślaliśmy o wszystkim. Właśnie dlatego mój ojciec odznaczał się tą zaraźliwą ciekawością, która dotyczyła współczesnych wydarzeń, historii naszego życia. Dotając,uważałem tak naprawdę, że rodziny dzielą się na dwa rodzaje:

  1. Te, które potrzebują słownika, by dokończyć obiad.
  2. Te, które tego nie potrzebują.

Należeliśmy do kategorii pierwszej. Niemal każdy wieczór spędzaliśmy nad słownikiem, który stał na półce zaledwie sześć kroków od stołu. „Jeśli masz jakieś pytanie”—mówili rodzice— „to sam znajdź odpowiedź”.

Ów cytat nie wymaga komentarza, nie mam słownika przy stole, książki kupuje uważnie i rozważnie, ale ciekawość to niezbywalna cecha nie tylko odkrywczyń,  badaczek, eksploratorek, ale to dzięki jej karmieniu świat zyskuje nowe barwy. Zwłaszcza, jeśli z kimś ją dzielisz. Nie bądź zazdrosna/ zazdrosny o wiedzę.

Przestrzegał mnie, bym w sytuacji przewagi, czy to w pracy, czy w związkach z innymi ludźmi, zawsze grał fair.”Fakt, że siedzisz za kierownicą, nie oznacza, że możesz przejeżdżać ludzi.”

Wiadomo, wszystko wraca. Niezależnie, czy w to wierzysz, czy nie, niekoniecznie od tej samej osoby, w tym czasie, w którym się spodziewasz. Ale nie dlatego granie fair jest potrzebne (niezbywalne), ale dlatego, że to kwestia uczciwości. U c z c i w o ś c i    w ob e c   Si e b i e.

Moja wyobraźnia zawsze była trudna do opanowania (…) „Chcę namalować różne rzeczy na ścianach”— oznajmiłem.

„Co na przykład? —spytali.

„To co jest dla mnie ważne’ —odparłem — „Rzeczy, które uważam za wspaniałe. Zobaczycie.

To wyjaśnienie wystarczyło mojemu ojcu.

Nie mam takiej ściany, ale… Gdy przeczytałam te słowa po raz wtóry zorientowałam się, że mam naklejone kartki na drzwi.

Podstawy, podstawy, podstawy. Jako wykładowca na wyższej uczelni wiedziałem, jak wielu młodych ludzi ignoruje tę lekcję, zawsze ze szkodą dla siebie: musisz opanować podstawy, bo  przeciwnym razie nie uda ci się nigdy to, co uważasz za bardziej skomplikowane.

Dodam od siebie, tyle, wiedza cały czas ewoluuje, a my jesteśmy wyposażone i wyposażeni w krzywą zapominania, dlatego warto wrócić do postaw, i je sobie przypomnieć, albo się ich nauczyć. My także się zmieniamy, obrastamy w znaczenia i treści.

 

„Kiedy chrzanisz wszystko i nikt ci już o nic nie mówi, to znaczy to , że dali sobie z tobą spokój” (…) Kiedy się przekonujesz, że coś ci nie wychodzi i że nikt już nie zwraca sobie głowy, by ci o tym powiedzieć, to jest naprawdę kiepsko. Być może nie chcesz tego słyszeć, ale twoi krytycy to często ci, którzy mówią, że cię wciąż kochają i że zależy im na tobie, i że pragną, by poszło ci lepiej. Dużo się ostatnio mówi o dawaniu dzieciom poczucia własnej wartości. Nie jest to coś, co można komukolwiek dać; to coś c, co dzieci muszą same w sobie rozwinąć.

To bardzo ważny dla mnie cytat. Miałam szczęście spotkać osoby, które wiedziały w j a k i   s po s ó b   m ą dr z e   ode mnie w ym a g a ć.  Ważne jest by wiedzieć w jaki sposób to robić. Dowiedziałam się, że kwestia mądrych wymagań to kwestia fundamentalnego szacunku. Ad vocem poczucia własnej wartości ono wtedy rośnie, karmi się. Dzieci i Osoby Dorosłe mogą je w sobie rozwinąć tylko gdy ma po temu właściwe/ tj. wspierające/ warunki. I w tym aspekcie możemy je dać zarówno Dzieciom jak i Dorosłym. Nie tylko poprzez właściwą informację zwrotną.

Wytrwałość to cnota, ale nie zawsze chodzi o to , by wszyscy wiedzieli,jak ciężko się nad czymś pracuje.

Agnieszka Chrzanowska śpiewała kiedyś piosenkę pt. Wytrwałość. Wychwalając cnoty olimpijskie i to był by właściwy komentarz. Zwróć proszę uwagę na słowo wytrwałość. To pewien proces.

Gdzie jesteś Profesorze, nie wiem, ale wiem gdzie znaleźć Twoje myśli, i w jaki sposób się do nich odnieść.

wszystkie cytaty pochodzą z książki: The Last Lecture, Randy Pausch, Jeffrey Zaslow, Wyd. Nowa Proza, Warszawa 2008.

20 myśli na temat “[25+2]. Gdzie jesteś Profesorze? (I) czyli spotkanie drugie (nie ostatnie).

  1. W sam raz do brukowania Piekła…
    Nie trudno skonstatować iż zrozumieć te rady może jedynie osoba która została według nich (lub analogicznych) wychowana. W tym samym czasie osoba wychowana w inny sposób, nawet nie dostrzeże ich wartości.

    a na marginesie.
    „Nie bądź zazdrosna/ zazdrosny o wiedzę.”
    „do udźwignięcia samej/ samemu”
    Nie męczy Cię takie uporczywe staranie aby przypadkiem kogoś (w tym momencie jakąś płeć) nie urazić? Nie sądzisz ze to sztuczne?

    1. To Twoja opinia. (Odnośnie piekła i radi oczywiście drugiej częsci).
      Odpowiadając.Nie, okazywanie szacunku i spostrzeganie różnorodności świata mnie nie męczy.
      Pozdrawiam,

      1. Jasne ze moja, wszystkie opinie które pisze są moje, jak się trafi czyjaś inna to biorę w nawiasy i podaję autora/autorkę 😉

        Jesteś absolutnie pewna że jak ktoś nie pisze „my jesteśmy wyposażone i wyposażeni” – to on nie okazuje innym szacunku ani nie dostrzega różnorodności świata?

        1. To, że pewne rady są kierowane do jednego człowieka, w danym kontekście kulturowym (społecznym) nie wyklucza nieużyteczności rad. Przynajmniej nie wszystkich. I nie zawsze. Nie ze wszystkim zgadzam się z tym co powiedział Profesor, ale po części jestem tego samego zdania. A przede wszystkim otwarta jestem na dyskusję.

          Jeśli ktoś/ ktosia pisze, „Drogi Czytelniku”, to zwraca się do mężczyzn, świadomie, lub nieświadomie takie wartości zostały nam przekazane. A te, nie zawsze są słuszne.
          Mam wpływ na to w jaki sposób piszę na swoim blogu, i nie zawaham się tego użyć. Język się zmienia, my: użytkownicy i użytkownicy tego narzędzia go zmieniamy, czy pozostaniemy bierni wobec tego faktu, czy nie. Pisałam o tym z Tobą o tym,w komentarzach pod wpisem nr 150.

          1. W języku polskim myśląc „my ludzie” używamy form męskoosobowych – zgoda, w angielskim śmierć jest… mężczyzną (choć w polskim pomimo iż nie posiada adekwatnej końcówki, utożsamiamy śmierć z kobietą).
            Do rzeczy.
            To nie jest „stygmatyzacja”, „wykluczenie”, czy „język nierównościowy”, to nawet nie jest uzus językowy – to samo sedno języka. Próbując z tym walczyć albo popada się w dziwactwo, albo traci zdolność komunikacyjną. Owszem język się zmienia, jak ktoś znajdzie jakąś formę „płciowoobojętną” to jak dla mnie nie ma sprawy, ale póki co jest masa żalu i pretensji (nie piszę akurat o Tobie) ale żadnych konstruktywnych propozycji – co gorsza w środowiskach „poprawnościowych” często wybuchają żarliwe wojny o to czy np. używać formy „pani psycholog” czy „psycholożka” (link na życzenie).

            Ps. zauważ że pisząc „z podziałem na płcie”, doprowadzasz nie do wyrównania (czegokolwiek baź0 ale do rozłamu, wskazując że nie ma czegoś takiego jak „my ludzie” lecz są „my kobiety” i „my mężczyźni”…

            1. 1. I dlatego, że w języku polskim kobietę porównujemy do mężczyzny. I to on staje się normą, będę pisała w dwóch formach. To bardzo ważne, z perspektywy równościowej
              2. Uzus jest wykształcony przez wieki, są zaszłości również stereotypy i uprzedzenia są przekazywane w języku. Jego używanie może do wykluczenia. Nie stosuje formy płciowo obojętnej, piszę zarówno do kobiet jak i do mężczyzn.
              4. Wszystkie słowa na początku gdy rodziły się w języku, były dziwne.
              5. Zadajesz ważne pytania, i za to Ci dziękuję.

              1. 1 – to nieprawda! Nie ma czegoś takiego. Jedne słowa są męskorodzajowe inne żeńskorodzajowe. ale o „porównywaniu” pierwsze słyszę.

                2 – Tak uzus kształtował się przez wieki, zresztą dzięki temu na jego podstawie możemy badać mentalność naszych przodków. Natomiast co do wypowiedzi „są zaszłości również stereotypy i uprzedzenia są przekazywane w języku. Jego używanie może do wykluczenia. ” – nie sądzisz że brzmi jak wykopiowana z „poradnika agitatorki”? To twoje myśli, czy myśli które zostały Ci narzucone wraz z określoną postawa życiową?

                4 – raczej nie, te pierwotne, ewoluowały przez tysiące lat, zatem dla każdego następnego pokolenia były już czymś całkiem naturalnym. Z drugiej strony mamy neologizmy – jedne są sensowne i nawet sami nie wiemy kiedy je adoptujemy do mowy powszedniej, inne sztuczne ale potrzebne z technicznego punktu widzenia (roboczogodziny na ten przykład), jeszcze inne są bardzo ciekawe i inteligentne ale nie przyjęły się (Lem i jego twórczość), część zaś sztuczna i bezsensowna, szybko wyrzucana z mowy. Tym niemniej jednak ja nie piszę o zwrotach które są ale brzmią dziwacznie ale o takich których w ogóle nie ma! tak jak nie ma zwrotu, zaimka, przyimka … czegokolwiek, obejmującego obie płcie jednocześnie. Tu wycieczka do punktu 2 – wnosić z tego należy że dla naszych przodków płciowość była czymś istotnym, jednocześnie że restrykcyjnie przestrzegali rozdziału między płciami. Z drugiej strony mamy przykłady niektórych języków Indian amazońskich dla których podział na płcie jest właśnie sztuczny i dziwaczny.

                5 – do usług. 😉

              2. Macieju, widzę, że się różnimy.
                Jeśli uważasz, że szacunek dla wszystkich ludzi i promowanie różnorodności oznacza agitację, to niestety, mylisz pojęcia.
                Język nigdy nie jest, i nie był neutralny, Jest nośnikiem nie tylko informacji, ale także stereotypów i uprzedzeń dlatego też nie mówi się Murzyn (co już tłumaczyłam) ani Cygan (słowo ocyganić jest cóż krzywdzące) co nie znaczy, że nie ma ich w literaturze, tak jak niegdyś piano o inwalidztwie.
                Nie chcę się powtarzać,polecam jeszcze raz lekturę wcześniejszych komentarzy. Co miałeś na myśli pisząc o agitacji i odpowiednich lekturach? Chciałabym zgodnie z Twoją intencją Cię zrozumieć, a nie przypisać Ci znaczeń, które mogą być nieodpowiednie. Sądzę, że to mocne słowa. Za czym miałabym miałabym agitować? Dobrego dnia.

              3. Czemu bierzesz wszystko do siebie? Pisałem o osobach które uprawiają agitację ale nie koniecznie o Tobie…
                Przede wszystkim, trzeba sobie uzmysłowić jakimi stereotypami się posługujesz np. tym że „każdy stereotyp jest zły”… Stereotyp na temat stereotypu… było by zabawne, ale to akurat całkiem ciekawy problemat.

                Słowo „ocyganić” pochodzi od słowa „cygan” a to prastare słowo, na pewno indoeuropejskie, choć trudno dziś ustalić czy przynieśli je ze sobą sami Cyganie, czy też może inna ludy.
                tak samo Murzyn – równie dobrze można pisać o „Afrykaninie subsaharyjskim” – znaczenie TAKIE SAMO – tyle że więcej liter…

                Kobiety (tak wiem, stereotyp i nierównościowy język) mają problem z rozróżnieniem brzmienia słowa i jego znaczenia – tymczasem nie ważne CO mówię ani JAK mówię ale… co tak naprawdę chce powiedzieć!

                Zgodzisz się zapewne że badania nad „różnicami rasowymi” są czymś trudnym do akceptacji …
                Tymczasem badania nad „specyficznymi cechami etnosów” już takich emocji nie budzą…
                Chociaż de facto to samo znaczą.

              4. Dokładnie napisałeś: ” nie sądzisz że brzmi jak wykopiowana z „poradnika agitatorki”? To twoje myśli, czy myśli które zostały Ci narzucone wraz z określoną postawa życiową? ”

                Jak rozumiem, pytasz się mnie, ja jestem adresatką tego pytania, także odnoszę je w takim kontekście do siebie, jako odbiorczyni komunikatu. Wszak do mnie kierujesz pytanie? Czuję się zobowiązana odpowiedzieć,chyba, że miałeś kogoś innego (kogo?) na myśli? 🙂
                ***
                Ja dałam Ci przestrzeń na sprecyzowanie pytania/ odpowiedzi. Chcąc dokładnie wiedzieć o c o p y t a s z?
                ***
                Zwróciłam uwagę tylko na nieadekwatne słowo w którymś z komentarzy, powtórnie pomyliłeś znaczenie, chyba, że to jest dla Ciebie „emocjonalnym podejściem”. Nie odpowiadaj na to pytanie, mnie. Zostawiam do własnego rozeznania.
                O słowach „Murzyn”, „Cygan” pisałam słowo „ocyganić” nie jest neutralne.
                Każdy stereotyp jest zły, to nie stereotyp, o tym także pisałam w komentarzach chociażby, polecam uważniejszą lekturę, i uważniejszy sposób czytania. Nie będę się tu powtarzać.
                ***

                Nie nie zgodzę się że różnice rasowe i „specyficzne (słowo także mi nie pasue” cechy etosów (dlaczego tylko mężczyzn??) to samo znaczą.
                Myślę, że wszystko co chciałam Ci napisać napisałam.
                Polecam ponową uważną lekturę, wolę byś odnosił się do konkretów, a nie martwił się, czy odzieram coś emocjonalnie, czy nie.
                Jeśli chcesz coś nowego wnieść do dyskusji, proszę, jeśli krążymy wokół tego samego, zapraszam do ponownej lektury. Ponieważ wszystkie kwestie, o które pytałeś, są wyjaśnione, albo w komentarzach, albo w ostatnim wpisie.
                Gdzieś zapytałam co konkretnie— jakie z założeń mam Twoim zdaniem powtórnie przemyśleć? Niestety, nie uzyskałam odpowiedzi.
                Kwestia języka równościowego to nie tylko liczenie, czy dany wyraz/ wyrażenie ma mniej lub więcej liter. Dokładnie naświetliłam to i w rozmowach z Tobą i w najnowszym wpisie, znów odsyłam.

                Pozdrawiam, dobrego dnia.
                Pozdrawiam,

              5. Chodziło mi o to czy jesteś „pod wpływem”, czy to twoje osobiste przemyślenia? W żadnym wypadku nie miała to być wycieczka osobista.
                Albo inaczej – czy robiła byś, (mówiła byś, pisała byś) to co robisz gdybyś żyła w innych czasach, nie znała współczesnych prądów socjal-politycznych, gdybyś mieszkała w innych częściach świata itp.itd…
                Bo ja o swojej postawie życiowej mogę powiedzieć że owszem, tak. Najprawdopodobniej gdybym żył kiedykolwiek i gdziekolwiek i nadal miał swobodę myśli to był bym nośnikiem właśnie takich a nie innych postaw i poglądów.
                Ad rem – Przeczytałaś czy przemyślałaś?

                „Zwróciłam uwagę tylko na nieadekwatne słowo w którymś z komentarzy, powtórnie pomyliłeś znaczenie, chyba, że to jest dla Ciebie „emocjonalnym podejściem”. ” – nie bardzo kojarzę co to było za słowo – raz napisałem błędnie patriarchalizm, zamiast paternalizmu… ale co to ma wspólnego z emocjonalnością?

                „O słowach „Murzyn”, „Cygan” pisałam słowo „ocyganić” nie jest neutralne.
                Każdy stereotyp jest zły, to nie stereotyp, o tym także pisałam w komentarzach chociażby, polecam uważniejszą lekturę, i uważniejszy sposób czytania.” –

                1 – oczywiście że słowo ocyganić jest synonimem oszukać (choć może nieco delikatniejszym) – z drugiej strony np. „angielka” (tyczy się jazdy lewą stroną jezdni) także wykorzystywane powszechnie, również pochodzące od miana konkretnej grupy osób, i bez wątpienia „nie neutralne” … już żadnych emocji nie budzi… być może jeszcze nie budzi.

                A czy pytałaś się Cyganów o to czy nazywanie ich Cyganami jest dla nich przykre?

                2 – Stereotyp – wiem o czym pisałaś, ale chciałem Ci tylko wykazać jak bardzo ograniczasz sama siebie stawianymi sobie barierami językowymi. A stereotyp nie może być zły, bo wszystko co złe w sposób naturalny było usuwane z ludzkiego zestawu zachowań – to ewolucjonizm – tego się nie da przeskoczyć, ani zlekceważyć. Ewolucjoniści mogą opisać mechanizm powstawania stereotypu jako formy adaptacji do zaistniałych przemian środowiskowych – a Ty nie możesz w sposób naukowy tego obalić. Inaczej mówiąc żaden stereotyp nie powstaje ot tak sam z siebie, zawsze coś leży u jego podstaw! Zamiast wiec obrażać się na rzeczywistość, lepiej starać się zrozumieć, czemu taki stereotyp powstał i jak należy go zmienić… nie poprzez zakaz (kaganiec) ale poprzez stworzenie innych warunków w których stanie się bezużyteczny i jako taki sam zniknie.

                „Myślę, że wszystko co chciałam Ci napisać napisałam” – tak zauważyłem. Staram się przełamać te niechęć. Tak doskonale rozumiem ze wszystkie słowa wskazujące na jakiekolwiek różnice są dla Ciebie (Was) nie do przyjęcia. Jednak życie tak już ma że lubi się różnicować (to także mechanizm wielokrotnie opisany przez ewolucjonizm) i każdy z nas ma jakieś swoje specyficzne cechy – dotyczy to zarówno indywidualnych osób jak i poszczególnych ETNOSÓW (nie etosów – etos to co innego – choć tu także działają mechanizmy ewolucyjne).

                Staram się nie tyle wyciągnąć od Ciebie co myślisz (bo to faktycznie piszesz) ale skłonić Cię byś myślami podążyła w innych kierunkach.

                Pozdrawiam serdecznie.

              6. Zanim odniosę się do całej treści komentarza, chciałabym, jak pisałam to już uprzednio, byś rozwinął ten:
                Staram się nie tyle wyciągnąć od Ciebie co myślisz (bo to faktycznie piszesz) ale skłonić Cię byś myślami podążyła w innych kierunkach”,
                Jeszcze raz spytam, tak jak pisałam już wcześniej, nie uzyskawszy odpowiedzi:
                W jakich kierunkach, Twoim zdaniem miałabym podążyć?
                Również pozdrawiam,
                I bardzo dziękuję Ci za dyskusję, Twoje zaangażowanie w nią, i poświęcony czas na pisanie komentarzy.

              7. „W jakich kierunkach, Twoim zdaniem miałabym podążyć?”…
                np. w kierunku konstatacji że nie każdy stereotyp jest zły, że język „nierównościowy” jest bogatszy od „równościowego”, że nie tyle ważne jest co i jak ktoś werbalizuje, ale co i jak czyni, a zwłaszcza jakie mu przyświecają intencje i jeszcze kilka innych.

                Pozdrawiam Serdecznie.

              8. Zaraz,
                Rozdzielmy dwie kwestie:
                To co mówi nauka, źródła podałam pod wpisem, o seteotypach. Odkąd włączono perspektywę osób z grup dyskryminowanych (co powinno się od razu zrobić) to nauka zyskała. Nie ma tzw. pozytywnych stereotypów, podałam przykłady tak w rozmowie, jak i w pisie.
                Nigdzie nie zaprzeczyłam, że ludzie mają złe intencje, nawet to napisałam, że wierzę w to, że ludzie chcą czynić świat bardziej sprawiedliwym i dostępnym, oczywiście, że mogą bać się zmiany. Na początku, zaprzeczać konieczności jej wprowadzenia, ale wierzę, w to, że chcą się uczyć. Wierzę, w to, że dla ludzi może to być nowe. Język równościowy jest bogatszy, tak, co nie znaczy, że to bogactwo jest łatwe do udźwignięcia, gdy widzimy więcej, widzimy i rzeczy dobre, czyli takie, które nas wspierają w rozwoju, w postrzeganiu świata, i nierówne traktowanie, także to, którego sami/ same się dopuściliśmy, widzimy normy, te obowiązujące widoczne, i te, z których nie zdawałyśmy/ zdawaliśmy sobie sprawy. Zobaczymy także w tym kontekście intencje. Oczywiście, że ludzie chcą dobrze? Ale co to znaczy dobrze? I dobrze dla kogo? Jeśli np. Osoba X nazywa chłopaka/ dziewczynę z niepełnosprawnością intelektualną „Muminkiem”, to co wspiera? Buduje jej wizerunek jaki? „Milusińskiego dzieciaczka, takiego ślitaśnego hmm”, Jaki feedbck daje światu? Co sama jest w stanie zobaczyć? Ale gdy wspieramy dziecko w rozwoju, i włączamy jezyk równościowy, widzimy, że dziecko staje się dorosłym, wspieramy cechy, które będą potrzebne do tego by ów chłopak, albo dziewczyna stała się niezależna. Tak, jedne osoby z niepełnosprawnością intelektualną będą niezależne w większym lub mniejszym stopniu, ale tę niezależność trzeba budować, trzeba umieć budować w sposób efektywny, a nie tylko efektowny. I tu dotykamy konfliktu stosunków jak z Imagine. Tylko pod osobę kierownika możemy podać rodzickę/ rodzica, który stanąć przed nowymi, często trudnymi zadaniami, (może) nie wie jak sobie z tym poradzić,jest gros zachowań,zadań przed którymi jest postawiona/ postawiony itd .
                Ad vocem intencji: (tutaj jest klika poziomów).

                Ja osobiście, ale to ja jako 5000lib, w takiej dyskusji jak ta, potrafię rozdzielić osobę od jej zachowania, osobę od jej sytuacji życiowej, i to, tak, dzięki językowi, którym się posługuję. Już dojaśniam, co znaczy w t y m k o n t e k ś c i e rozdzielić, to znaczy zobaczyć i osobę, i jej/ jego zachowanie np opór w stosunku do jakieś sytuacji.
                Nie, nie osoba jest zła, zachowanie może być złe, to znaczy wykluczające, które uniemożliwia pełne uczestnictwo w życiu społecznym danej osoby, które uruchamia np łańcuch dyskryminacji, albo samospełniającej się przepowiedni. I na te, niewpierające, wykluczające zachowania należy zwrócić uwagę i je naprawić. Tak by uczynić świat bardziej dostępnym i bardziej sprawiedliwym. Ja chcę żyć właśnie w takim świecie. A ponieważ, poprzez używanie języka w sposób , nierównościowy podczytujemy/ karmimy stereotypy i uprzedzenia, to należy je ujawnić, by je zobaczyć, zdekonspirować. Jeśli konstruuje np ogłoszenie o pracę i to w jaki sposób to zrobię ma się przyczynić do tego by więcej kobiet aplikowało na dane stanowisko, to z pewnością to zrobię, a tak się dzieje. Język, którego używamy i konstruujemy ma realny wpływ na sytuacje społeczną. I nie, nie chodzi tu tylko o tzw. „żeńskie końcówki”.

  2. Tyle myśli, które są mi bliskie… Zgadzam się, że język jest ważny, słowami możemy tyle rzeczy kształtować. Czasami jedno słowo dodane lub ujęte zmienia wszystko w odbiorze. Język niesie w sobie wiele znaczeń, warto czasem wsłuchać się w słowo i przekaz, jaki niesie – tak jak ze wspomnianą przez Ciebie wytrwałością.

    1. Witaj Żono Oburzona! 🙂 Rozgość się. Miło Cię czytać. Oczywiście, że tak. Są treści uświadomione, które niesie język, jak i te nieuświadomione. (Także pośrednio i bezpośrednio przekazywane stereotypy i uprzedzenia).

  3. Mogę zgodzić się z kilkoma cytatami, wobec reszty pozostaje sceptyczna. Podstawy są ważne, ze słoniem dobrze się zaprzyjaźnić, obojętność czasem, to negacja wyrażona nie wprost itp.. Jest jak, jest, czasem kolokwialnie przyjmowanie stanu na klatę, to nie jest najlepszy pomysł. Dla mnie często oznacza przyznanie się do bycia ofiarą. Jasne w perspektywie choroby profesora ciężko walczyć o życie i nie pogodzić się ze stanem rzeczy. Ja chyba jednak potrzebuje, może nie hurraoptymizmu, ale odrobiny naiwności. To chyba kwestia moich osobistych doświadczeń.

    1. Otóż to bardzo ważne co piszesz. Tak zwane pozytywne myślenie przypisane jest do grup uprzywilejowanych.To zupełnie co innego niż działania o charakterze włączającym.
      Oczywiście tezy Profesora są jego punktem widzenia.
      I zakorzenione w danej sytuacji, długość życia z nowotworem trzustki to pięć lat maksimum. O ile mi wiadomo. Bunt jest rozwojowy i wnoszący, pisząc o słoniu w pokoju miałam na myśli znajomość faktów, także momentu historycznego, kulturowego etc.
      Dlatego pisałam, że jeśli:
      ktoś (np. wyposażony w autorytet formalny) powtarza, że naprawdę nic nie da się już zrobić. Zawsze warto nie tylko próbować, ale i robić. Wiedza, Postęp, to wszystko nie stoi w miejscu, można zrobić wiele. Nie zawsze jest to do udźwignięcia samej/ samemu”. Zawsze warto podjąć działanie mające na celu wprowadzenie zmiany. Nawet, przede wszystkim wtedy, gdy osoby mające władzę (o charakterze formalnym,lub nieformalnym) mówią nam, że NIC NIE DA SIĘ ZROBIĆ. Gdybyśmy w to uwierzyły i uwierzyli to kobiety nie miały by czynnego prawa wyborczego, panowało by niewolnictwo etc. Żadne prawa nie były dane, ludzie należący do grup społecznych musieli sobie je wywalczyć.
      Myślę, że odwołując się do Twoich slow i doświadczeń są mi one bardzo bliskie.

      Zdobywanie wiedzy łączy się z ryzykiem zmiany, i tak myślę, że myślenie boli. Widzi, dostrzega się więcej. Pozbywa się człowiek, czy pozbywam się, naiwności.

      Wytrwałość to także jest kwestią kontrowersyjną: albo utrzymującą w danej tożsamości, np narzuca się osobom, które mają w swoim życiu doświadczenie choroby/ niepełnosprawności kwestia bycia dzielną, dzielnym, czyli podtrzymanie stereotypu. Myślę, że nie dość rozwinęłam wątek, o którym wspominasz. Dziękuję za komentarz miałam okazję go uzupełnić.
      Z tego co piszesz wnoszę, że nasze perspektywy się uzupełniają.

        1. Dziękuję. Myślałam, że w krótkim komentarzu (wpis) wybrzmiały kwestie powyżej zwerbalizowane. Jak widać, myliłam się, tym bardziej wnoszący jest Twój komentarz. 🙂

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s