48.Krótka pochwała wątp(!)liwości (I).

Zastanawia mnie jedno. I drugie, i trzecie, i pięćdziesiąte, i niekoniecznie w tej, bardziej w tamtej kolejności.  Gdzie kończy się, a gdzie zaczyna Muzyka. Jak ją uchwycić, i czy jest to możliwe?Czy(m) jest? Sposobem komunikacji? Jeśli tak, to co chce przekazać i komu? I dlaczego? Czy możemy w swojej skończoności pojmowania, nazywania i stwarzania świata odebrać ten (właściwy) komunikat. Bo ile gładkich zdań o pięknie, ile naszpikowanych (nie)wiedzą zdań byśmy nie połknęli to i tak filtrujemy to co przeczytamy, usłyszymy, zobaczymy i dotkniemy.

Wiolonczelistka Maria Beiser z płyty Word to Come, 2003, Koch.

Świat, który przychodzi jest równocześnie tym, który odchodzi, wraz z Ludźmi ich prawdami i rytuałami. Czy możemy ich ocalić od zapomnienia, i ukołysać naszą samotność spoglądając na kubek kawy, z którego pili, przeglądając się w ich ukochanych zdaniach, wytartych grzbietach książek, muzyka_ch. Co możemy zrobić dla tych co zostali, gdy my poszliśmy już Dalej?

Co powiedziałby mi Jan Sebastian, który w nazwisko ma wpisany zachwyt i nieuchronność upadku— Bach, jeśli by mówił. A przecież przemawia! Po śmierci pierwszej żony, napisał Fantazię g- mol (BWV 542). Czy rzeczywiście w młodości prowadził tak hulaszcze życie i czy rzeczywiście chociaż w połowie był tak dobry w walce na noże jak o tym wspominają? No dobra, nie wiem jak z hulaszczym życiem, ale jedno jest pewne: poróżnił się z członkami rady miejskiej w sprawach stricte artystycznych, i dlatego trafił ponoć do więzienia gdzie miał napisać bardzo radosne kompozycje.

O czym milczała by Maria Skłodowska? Czy rzeczywiście,była skłonna rozstać się z życiem, gdy wybranek jej serca porzucił ją słuchając nakazów rodzicieli, a nie własnego serca. Biedna guwernantka to nie partia dla przyszłego profesora. Co poleciła by przeczytać, co zobaczyć, a co przemilczeć i w jakim towarzystwie?

Jakimi ścieżkami spacerowałabym z Szekspirem? Jeśli w ogóle dałby się na taki wyciągnąć. I czy rzeczywiście nielegalnie handlował zbożem? Skąd czerpał nauki medyczne, których wskazania przemycał w swoich dziełach? Co się stało gdy polifonia przeniknęła do życia świeckiego, i co takiego się stało,że Adam de la Halle  (Adam Garbus) przekroczył niepisaną granicę władając dźwiękiem w sposób zgoła odmienny niż wielcy przed nim. Około 1280 roku powrócił do kraju,by następnie w tempie ekspresowym z niego wyjechać po tym jak został dworzaninem. Co ten jeden z najwybitniejszych truwerów XIII wieku,  przywiózł z podróży czy tylko Inspiracje? Człowiek ten nie posiada nawet pewnych dat urodzenia i śmierci, a przecież poszukuje się do tej pory stworzonych przez niego wrażliwości uchwyconych w notacjach.   I co z wyłuskanych przez badaczki i badaczy faktów jest ważne? Co miało wpływ, i jaki? A co było go pozbawione, a a my opacznie sądzimy, że Znak, że przesłanka, że przypis… Nie wiem. I pewnie pielęgnować mi przyjdzie niewiedzę tak jak temperować wielkie słowa. Błogosławiona ta wątpliwość, która pozwala się otworzyć na wiedzę. Błogosławiona ta radość, która pozwala się dziwić. Błogosławiona ta ciekawość, która pozwala tworzyć.

Pisanie o Muzyce jest w pewien sposób skazane na porażkę, bo słowa i dźwięk to jak mapa i terytorium. To nie jest pieszczota obrazu przelanego na płótno i namacalnego, to nie są sztuki wizualne, a jednak Muzyka ma w sobie tę siłę, moc wypływającą również, choć przecież nie tylko, ze słabości.

Wątp!_li_w_ość.

Nie chodzi o to, że masz wątpić w ości, rozumiem święta… Ryby te sprawy—albo, że masz wątpliwości, one raczej mają Ciebie. Z tym stwierdzeniem koresponduje myśl  Sławomira Mrożka napisał kiedyś w Myślach urodzinowych:

Dwie oso­by poj­mują tę samą sy­tuację tak różnie, aż na­suwa się wątpli­wość, czy to is­totnie ta sa­ma sy­tuac­ja. Mnie, jed­nej i tej sa­mej oso­bie, zdarza się poj­mo­wać jedną i tę samą sy­tuację tak różnie, aż na­suwa się py­tanie, czy chodzi o tę samą osobę.

[Dialog nr 3,1981].

Ale czy jesteśmy tą samą osobą w chwili obecnej i dziesięć lat temu? Ba, nie musimy brać tak wielkiego interwału.:)Czy bycie sobą nie rozleniwia? Nie usprawiedliwia? Wątpliwość się nie nasuwa, wątpliwość po prostu j e s t. Można by było zmierzając ku początkowi, przywołać Piotra Czajkowskiego, który pracując nad  VI Symfonią mówił jak to powstaje ona w znoju, pocie, bólu, łzach i zapamiętaniu. Bez wytchnienia nie mogąc przestać komponować i jednocześnie chcąc dobrnąć już do końca. Myślał, że inaczej eksploduje. Wspominał, że kiedyś ukończył symfonię, tylko po to by ją podrzeć. Symfonii Patetycznej  na szczęście nie zamienił w kawałki podartego papieru. A do podarcia czego przyczyniły się nasze, piękne, wiecznie obecne wątpliwości?   Nie zawsze zauważone, nazwane bo  i nie zawsze wygodne, ba mało kiedy, ale jeśli spojrzymy to wnoszące.  P o d o b n oA może pomimo? Może pomoże… I nie chodzi o błędy ortograficzne w nazwie geograficznej…Wątpliwość, słowo, w które wpisany jest i nakaz i rodzaj pewnego uwierania, drażnienia, o ś c i. A może i istnienie niewygody warto by [pod]ważyć?

Wątp!_li_w_ość.

Żegnam, cała w wątp li w ość ach!

6 myśli na temat “48.Krótka pochwała wątp(!)liwości (I).

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s