150. Wyobraź sobie, a usłyszysz.Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal?

Osoby, które utraciły wzrok, czy to we wczesnym dzieciństwie, czy po okresie dorastania najefektywniej funkcjonują w społeczeństwie. Wynika to z kliku nakładających się na siebie rzeczy:

  • najefektywniej przeprowadzona socjalizacja i rehabilitacja funkcjonalna;
  • spójność wewnętrzna grupy (osoby z niepełnosprawnością choć są postrzegane jako homogeniczna grupa społeczna taką nie są, a linia demarkacyjna nie przebiega wedle podziałów na schorzenia, czy rodzaju dysjunkcji— chociaż tak przyjęło się uważać, przyjęło się uważać, wedle systemu stworzonego przez osoby zdrowe).
  • nie bez znaczenia jest także wygląd osób, najmniej odbiegający od przyjętej normy (normy niepisanej, a jednak obowiązującej. Wiele jest norm niepisanych, a jednak restrykcyjnie obowiązujących, takich jak pożądany wygląd. Kiedyś w krajach  gdzie panował głód pożądanym wyglądem kobiet były rubensowskie kształty, bo świadczyły o wysokiej pozycji socjoekonomicznej, tj. zamożności. Dzisiaj na podstawie otyłości osobie przypisywane są negatywne cechy, takie jak choroba, albo niemożność zapanowania nad swym apetytem).
Imagine.
[Imagine, reż. Andrzej Jakimowski, 2012 źródło zdjęcia]

Tyle tytułem wprowadzenia, chociaż można by było rozwinąć podpunkty i podeprzeć się badaniami, wpis ten jednak nie będzie, przynajmniej nie tylko o tym.  A o czym? To zależy, co przeczytasz, jak przeczytasz, i na jaką prawdę jesteś gotow:/y/a.

Najsłabszy jest i plakat (cóż uczucia najlepiej się sprzedają) i opis ze swoimi „kontrowersyjnymi metodami”. Oczy[_]wiście aktor i aktorka którzy podejmują się wejścia w rolę są widzący. Niestety. (Dla niego pewnie na szczęście, ale rola i człowiek to dwie diametralnie różne kwestie:) ). Ale o tym już niejednokrotnie wspominałam.

Na uwagę i  pochwałę zasługuję sposób zrobienia zdjęć i montaż — nie jesteśmy w stanie zobaczyć nic więcej poza tym, co może wyczuć, wyobrazić sobie osoba z niepełnosprawnością wzroku, co czasami może przeszkadzać, (i dobrze!I bardzo dobrze To tylko podkreśla walor) taki sposób (moim daniem najbardziej trafny przyjął autor na budowanie suspensu.Nic nie jest takie , jakim się wydaje (scena z czereśniami) Jeśli odczuwamy zniecierpliwienie to bardzo dobrze. To jest to dla nas, widzących, doskonała informacja zwrotna.

Film bazuje na znanym schemacie do ośrodka położonego na obrzeżach małego miasteczka, przyjeżdża młody, prężny nauczyciel, który stosuje (rzekomo) kontrowersyjne metody i… Ile takich filmów widzieliśmy (Młodzi gniewni, Pisarze dla wolności, Historia Rona Clarka,  Stowarzyszenie umarłych poetów… Dość poprzestać na tych czterech).

O czym zatem jest ten obraz (a czego nie przeczytacie Państwo w zapowiedziach):

Na szczęście, i nieszczęście, jest to film wielowątkowy, gwarantuje to , że nie jest to miałkie fastfoodowe, co nie oznacza, że jest to obraz bez wad. Po kolei:

Jest to film o procesach wewnętrznych, zewnętrznych, przebiegających zarówno w grupie (przyjazd nauczyciela i proces grupowy, który zawsze zachodzi w tych okolicznościach przyrody: nauczyciel grupa) jak i dojrzewanie psychiczne poszczególnych osób (Eva, Serrano). Film o stylu trenerstwa i pracy trenera wykorzystaniu jednej ze swoich tożsamości w pracy z grupą (niestety Iana widzimy tylko i wyłącznie z perspektywy tejże. Tutaj autorowi nie udało się uniknąć pułapki).

 Oczywiście jest silnie zaznaczony motyw (jeden z wiodących) wpisany w wyżej przedstawiony schemat, jest podważenia autorytetu nauczyciela (poprzez zastanawianie na niego pułapek tak fizycznych jak odkryty dół, niezabezpieczony. Prośba odkrycia gdzie stoi motorower, podważanie jego zdania, czy zniszczenie wiary Serrano (scena w szpitalu).

Każda osoba, która ma styczność z osobami niewidzącymi, albo niepełnosprawnością o charakterze sprzężonym, a nie jest to kontakt incydentalny, wie, że  osoby, których doświadczeniem jest również nie posługiwanie się wzrokiem potrafią określić atrakcyjność drugiej, jej nie widzą oczami.

Każda osoba, która przebywała w ośrodkach takich jak internaty przeznaczone dla osób z niepełnosprawnościami, albo miała okazję z nimi wyjeżdżać, oczywiście z ludźmi a nie budynkami 🙂 wie, że ich zajęcia nie są  ograniczone tylko do nauki formalnej, oczywiście przebiega tam proces grupowy (ustalenie hierarchii, fala, ale i imprezy do rana….  etc), ale też potrafią się baaawić. Nie jest tak cholernie cicho i poważnie jak w filmie, ośrodek tonie w powadze, ciszy i dyscyplinie. Autor stara się uciec od stereotypów, ale nie od wszystkich i nie zawsze mu się udaje.

Jednakże nie ma tu (na szczęście) moralizatorstwa, co cenię i podkreślam. Z jednej strony nie widać tu dychotomii: my, osoby widzące mamy szczęście, że możemy swobodnie posługiwać się wzrokiem, a ci, oni, to są ci nieszczęśnicy i nieszczęśniki, którym się k…. nie udało.

Oczywiście, widać (sic!) ograniczenie wolności wychowanków, w imię bezpieczeństwa, (źle podjętego przez władze, i tak na prawdę nie bezpieczeństwa podopiecznych, ale instytucji. Strach przed utratą płynności finansowej).

Akcja filmu dzieje się w małym miasteczku (proszę zwrócić uwagę, że t a k i e ośrodki są zawsze położone na obrzeżach dużych miast, albo w małych mieścinach, co działa na szkodę i osób tam socjalizowanych i społeczności, która żyje w mieście —  nie ma sposobności by opatrzeć się z niepełnosprawnością. Stąd pytania w filmie policjantów). Jakoś tak się dzieje, że w tych samych dużych miastach jest możliwość wybudowania supermarketów w centrum?  Cóż za p r z y p a d e k.

Tak u nauczyciela jak u uczniów wyodrębniona zostaje jedna z tożsamości (stan zdrowia). Jest co prawda jedna scena gdy Eva się maluje wychodząc z ośrodka ale po pierwsze nie jest ona „podopieczną”,a po wtóre robienie makijażu może zostać błędnie przypisane zostaje to temu, że chcę przykryć swoją/uwidocznić  niepełnosprawność. A właśnie, zwróćcie proszę uwagę na to, dlaczego Eva decyduje się zniszczyć swoją laskę? Chcę być postrzegana jako osoba widząca, ponieważ a) niepełnosprawność odbiera jej atrakcyjność, i ta tożsamość ściąga ją w dół b) osoby z miasta postrzegają niejako z automatu jako osobę niewidomą (nie osobę z niepełnosprawnością) (rzucają się by pomagać choć tego nie chcę — mówi do Iana).

Jest to  także film  o procesie, a konkretniej o strachu, o życiu ze strachem. Strachem przed porażką,chociaż oczywiście nie tylko. Padają bardzo ważne słowa: żeby wyjść do świata, nie trzeba od razu wybiegać na ulicę, wystarczy uchylić drzwi. Od czegoś należy zacząć, nie działanie nie tylko osłabia, ale nie daje, nie tworzy przestrzeni do podjęcia, realizacji zamierzeń.

Widzieć to nie to samo co patrzeć.

Żeby zobaczyć trzeba najpierw sobie wyobrazić, czy nie tak samo jest z empatią?Ot i  właśnie. To różni tę od paternalistycznej perspektywy postrzegania i rozumienia świata, a takiej jesteśmy niestety uczone i uczeni.

Film nie tylko o oswajaniu miasta, poznawaniu dzielnicy, ale też o zawierzeniu sobie (komu (u)wierzysz: panom, którzy siedzą i piją piwo, nie widzą choć patrzą, czy nauczycielowi, który potrafi usłyszeć Atlantyk?) Reżyserowi udało się tak zbudować film, (manewrowanie elipsą i przestrzenią poza kadrową, że również my, widzki i widzowie bierzemy udział w procesie).

Opowieść jest również o tym, że nadmierna ostrożność nie pomaga, wręcz szkodzi, że trzeba wiedzieć kiedy działać szybko i zdecydowanie). To obraz nie tylko o sile przykładu, o potrzebie bycia i posiadania bohatera, ale także o różnicy między sferą komfortu, a sferą bezpieczeństwa. (tak, tak jak mantra powtarzane na wszelakiego rodzaju warsztatach). Opowieść także o zagrożeniu jakie czują osoby widzące i jak bardzo nie chcą przyjąć perspektywy osoby niewidzącej, a tylko w ten sposób można dostrzec to co niewidoczne dla oczu. Nauczyciel (wbrew temu co sądzą zwierzchnicy) nie jest niebezpieczny dla siebie, ale w szerszej perspektywie jest niebezpieczny dla społeczeństwa, w którym prawa ustanawiają osoby zdrowe (fizycznie). Poza tym niezależność nie jest wygodna dla władz ośrodka, nie można kontrolować „podopiecznych” i choć bunt jest zdrowy i mieści się w normie rozwojowej, robi się wszystko by do niego nie dopuścić.

Poza tym, to, że dane rozwiązanie funkcjonuje, nie znaczy, że jest dobre, tj. że spełnia ono swoje zdanie. Z jednej strony widać tu antagonistyczne interesy grup społecznych (zdrowi ↔ z niepełnosprawnością) z drugiej brak rozwiązań funkcjonalnych (za krótkie laski). Do niektórych rozstrzygnięć jesteśmy przyzwyczajone i przyzwyczajeni, popadamy w rutynę i nie zdajemy sobie sprawy (albo nie chcemy, że m o ż e   być i n a c z e j).

Proszę zwrócić uwagę na język, którym zwraca się nauczyciel do swoich uczniów. Na różnych poziomach, z jednej strony  w jaki prowadzi zajęcia, z drugiej jakiego języka używa, kto  zwrócił na to uwagę?

Czy zauważyliście,że balansuje na krawędzi bycia dzielnym niepełnosprawnym? Niebezpiecznie zbliżając się do granicy stereotypu…

Czy zauważyliście nie tylko sposób ujęcia zabawy suspensem, ale także wykorzystanie światła ciepła, ale również stonowanie klimatu filmu. Muzyka nie musi wynikać ze stereotypu (że dla osób z niepełnosprawnością gra się zazwyczaj koncerty ciszej i bardziej stonowane- przynajmniej w Polsce), ale z wydobycia napięcia między szczegółami, między dźwiękami …

[Imagine, scenariusz i reżyseria:Andrzej Jakimowski, 2012].

Czy warto poświęcić ponad dwie godziny ze swojego życia by zobaczyć i widzieć film?

Moim zdaniem tak. Dla kogo jest ten obraz? Dla osób, które chcą widzieć, a nie tylko patrzeć, a to wiążę się z zobaczeniem całokształtu napięć. Dla osób, które zajmują się zawodowo nie tylko tematem niepełnosprawności,ale szeroko pojętym trenerstwem/ nauczaniem i uczeniem się, i dla osób, dla których ważna jest muzyka, (ileż dźwięków tutaj jest!), i dla architektów i architektek, dla osób, które lubią dobre kino obowiązkowo.

PS. Przysłowia nie są mądrością narodów. Co nie znaczy, że nie ma tych trafnych.

PS2. Aaaaa Brawo za skonstruowanie zakończenia. Na szczęście nie wiemy czy… Ale o tym sami się przekonajcie.

41 myśli na temat “150. Wyobraź sobie, a usłyszysz.Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal?

    1. Jaka szkoda, że nie mówię po francusku! Ale b a r d z o dziękuję za pamięć i za sznurek. Z tego co jest podane kojarzę tylko (nazwisko) Darwina… Chyba jednak nie można tego nazwać znajomością języka 😀

      1. To jest taka fantastyczna, najlepsza z najlepszych audycja, ktora zaczynala sie od takiego stwierdzenia, ze kazda wspolczesna mysl, nauka, postep, jest mozliwy, dzieki temu, ze stajemy na ramionach Olbrzymow. Olbrzymi ci, to Ci, ktorzy zapuscili sie gdzies w nieznane, czegos dokonali, i teraz moga stanowic mocny fundament dla przyszlych myslicieli i badaczy.
        Jak Ojcowie Kosciola, jak Filozofowie greccy. lub Kazdy kto byl przed nami.
        Moze ukaze sie tlumaczenie ksiazki, ktora powstala z tych audycji ? To chyba jedna z najlepszych (zaraz obok Twojego bloga:)) wycieczek intelektualnych, w jakie mozemy sie wybrac 🙂

        1. To ciekawe co piszesz.
          Dziękuję za dobre słowo! (Ad vocem bloga). Ile i w jakiej mierze zawdzięczamy Olbrzymom, czy to kontestując ich myśli, czy je negując? To według mnie Bardzo Ważne pytanie.

  1. I znów za wcześnie enter – czemu zalinkowałem ten wykład?
    W latach 70 była modna nauka zwana bioniką – dziś mówi się o cyborgizacji, moim zdaniem dopiero techniczna proteza zmysłu lub kończyny, pozwoli na poznanie prawdy o danym człowieku – czy nie jest to przypadkiem ktoś kto karze innych za swoje braki. Oczywiście nie jest to przytyk do niepełnosprawny – ci absolutnie zdrowi i w pełni sprawni także często swoje frustracje wylewają na otoczenie.

    1. Co nazywasz wylewaniem flustraji na otoczenie, chciałabym wiedzieć o czym rozmawiamy… Proszę posługuj się przykładami to pozwoli mi lepiej zrozumieć Twoje intencję i potem się do nich odnieść. Nie wszystko związane jest bowiem z frustracją. Odnośnie filmu odniosę się gdy go zobaczę. Chciałabym byś się odniósł do mojego poprzedniego komentarza.

  2. O widzisz i znów za wcześnie – skąd pewność że się unurza?
    jeśli nie odzyska natychmiast wzroku lub jeśli nie wyrosną mu skrzydła i nie zacznie posługiwać się sonarem to… unurza się na 100% tak przynajmniej wynikało z książki i z filmu.
    Co byś zrobiła w takiej sytuacji?

  3. Mnie się film podobał. Nawet więcej niż podobał. Zachwyciły mnie dwie informacje, że „maczali w nim palce” Polacy i właśnie „ograniczony?” obraz. Obejrzałam z przyjemnością, bo mnie zachęciłaś opisem.
    Nie oglądam telewizji, ale lubię zobaczyć coś nie męczącego. Wahałam się trochę, bo jaka by nie była dysfunkcja ludzka zawsze jest obarczona dużym ładunkiem emocjonalnym i z reguły, negatywnym. Tak ja zauważam. W filach, często się to wykorzystuje a ja oglądając czuję się szantażowana emocjonalnie. Tutaj tak nie było
    Podoba mi się w życiu wielowymiarowość i nie opłakiwanie tego, czego nie możemy mieć, lub nie mamy na to wpływu a wykorzystanie wszystkiego co mamy, do czerpania radości. I o tym jest ten film w mojej opinii, o czerpaniu. Dziękuję za polecenie 🙂

    1. No to po kolei.
      Mnie również film się podobał.Niuanse.
      Zwłaszcza działanie elipsami i perspektywą ujęcia kadru.
      Dysfunkcja ludzka jest pokazywana z reguły i zawsze (prawie zawsze, to niestety wyjątek) dużym ładunkiem emocjonalnym. Nie ma emocji negatywnych i pozytywnych. Emocje z a w s z e są pozytywne, tylko ich wyrażenie może być/ jest negatywne.
      Tutaj nie było trudnego przeżywania niepełnosprawności jako stanu ograniczającego, tutaj ukazywany jest kwestia społecznego traktowania osoby z niepełnosprawnością (scena z policjantami jak to usłyszeć Adriatyk?) i przecież osoby z niepełnosprawnością potrzebują laski? Jak to można nie używać laski? Jak można dać t a k i m ludziom moc samodecydowania o sobie? I czym to skutkuje?
      Opłakiwanie ma moc, to etap. Ważny etap w życiu. To także jest potrzebne. Wszystko ma swój czas. I radość, i smutek, i płacz, i złość,to także smak życia.
      Proszę, polecam się. Nie tylko w kwestii polecania. 🙂
      Pozdrawiam,

      1. Może to kwestia ciekawości świata a może po prostu uznania dla niego takim jak jest?
        A może po prostu zaufania, że każdy człowiek ma własną drogę i własne wybory, bez względu na to jak sprzeczne z naszymi, są jego i są ważne. Nie dobrze, że reszta „wie lepiej dla ich dobra”. Jakie znaczenie ma bycie bezpiecznym, gdy nie jest się szczęśliwym?
        TAKIM LUDZIOM- takim tzn. jakim?
        Szkoda, że ciągle ktoś komuś MUSI coś udowadniać, to chyba najbardziej szkodliwe.

        1. No to tak:
          Myślę, że mówimy o dwóch różnych kwestiach.
          Pierwsze to kwestia opłakania, n i e t y l k o s t r a t y.
          Płacz jest potrzebny, Opłakiwanie także, myślę, że to etap. Co nie wyklucza, a u m o ż l i w i a cieszenie się życiem, branie i dawanie.
          Poruszyłaś bardzo ciekawe i ważne tematy.
          Czy Ian nie robi wszystkiego by być bezpiecznym, i być szczęśliwym? Przecież kląska, przecież ma odpowiednie buty, stosuje odmienne metody, nie da się obrendować, laską, co nie odpowiada osobom sprawnym. Przykłady można mnożyć. Na szczęście. To film o odwadze, o przeciwstawieniu się skostniałym normom, o próbie budowania bardziej równego świata.

          Bardzo często uznanie nie wystarczy, wszelkie zmiany, to zburzenie dotychczasowego porządku np. wywalczenie przez kobiety praw wyborczych. Ruch ekologiczny, wprowadzenie przepisów ruchu drogowego etc.

          Ktoś powiedział: „Każdy chce Twojego dobra, nie daj go sobie zabrać”, ale to nie chodzi o jego bezpieczeństwo, ale o sprawowanie władzy nad nim. Czy dziecko, które się uczy się nie przewraca? Czy od razu nauczyciel wyprowadza osoby na ulicę? Nie. Nie, na początku wystarczy uchylić drzwi.
          Strefa bezpieczeństwa, a strefa komfortu to nie to samo co strefa bezpieczeństwa. Tej drugiej nauczyciel nie narusza.

          Właśnie.
          Czy Tobie także przeszkadza wyrażenie „TAKIM LUDZIOM”? Mnie również o tym pisałam tłumacząc odpowiedzialne, równościowe używanie języka. Oczywiście, jest to wyrażenie nacechowane.

          Właśnie bardzo ważny temat poruszyłaś. Dlaczego MUSI udowadniać? Dlaczego musi udowadniać, bo nie chce być wpisany w stereotypowe postrzeganie, bo chce cieszyć się smakami i zapachami, dźwiękami i barwami świata? Bo chce uderzać we własny bęben, we własnym, pięknym, rytmie?

          Przy całym swoim pięknie, radości, zapachach, smakach świat nie jest sprawiedliwy dla wszystkich, my możemy go takim uczynić.
          Martin Niemöller powiedział, i to cytat dla mnie bardzo ważny:

          Kiedy naziści przyszli po komunistów, milczałem,
          nie byłem komunistą.
          Kiedy zamknęli socjaldemokratów, milczałem,
          nie byłem socjaldemokratą.
          Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem,
          nie byłem związkowcem.
          Kiedy przyszli po Żydów, milczałem,
          nie byłem Żydem.
          Kiedy przyszli po mnie, nie było już nikogo, kto mógłby zaprotestować.”

          Pozdrawiam serdecznie. Dzięki za głos.

          1. Wszelkie podziały mnie rażą. Ale są ludziom do czegoś potrzebne, rozumiem że trudno oswoić inność i często bezwiednie posuwamy się i do krzywdzących ocen i do krytyki. Z samymi sobą też to robimy, może nawet częściej.
            Jeśli pozwalamy sobie samym na nieskrępowane bycie, często nasze zewnętrze też ma nadane przez nas takie prawo. Choć to nie reguła, raczej spostrzeżenie.
            Ten film wyostrza zmysły. Uczy patrzeć i widzieć. Uczy tego niewidomy nauczyciel, żart?
            Ileż mamy takich żartów w życiu?
            Słyszymy pojedyncze dźwięki ulicy a nie szum. Widzimy/słyszymy ptaka, kota, psa. Zaskakujące obrazy i skojarzenia oraz zachwyty, tak musiał przejść kot, skoro pies nam o tym powiedział.
            Drobiazgi, których nie zauważamy.
            Kiedy Ian wpadł do piwnicy, pomyślałam o podłych, bezmyślnych ludziach. Brzydko pomyślałam. Nauczyciel stał się narzędziem do pomasowania ego Kierownika ośrodka. Typowe. I nikt się nie sprzeciwił. To film też o tym, że tym, którym by się wydawało najłatwiej, tak naprawdę najtrudniej przychodzą zmiany.

            1. Nie wiem dlaczego Twój komentarz się zapodział, dlatego ukazuje się dopiero teraz. Podziały powiadasz/ piszesz.
              To także (przede wszystkim) film o zmianie, zmianie społecznej i nie uznaniu doświadczenia Iana. film o podważaniu autorytetu i wiedzy. Kierownik czuje się zagrożony, dlatego posuwa się do takich (tego rodzaju) działań. Nie widzi, bo się boi/ albo nie chce, drogi porozumienia, szansy. A co, jeśli pensjonariusze i pensjonariuszki tego domu się usamodzielnią? (Nie będzie dotacji, trzeba będzie szukać nowych pesjonariuszy/szek, a co jeśli będą chciały dokonywać w ł a s n y c h w y b o r ó w?
              Niezgodnych z linią wychowawczą (paternalistyczną) władz ośrodka?

              Patrzeć to nie to samo co widzieć.

            2. Widać musiał poleżeć w spokoju i dojrzeć 🙂
              Obserwuję, że ludzie często boją się zmiany, nawet perspektywy a co dopiero większych?
              Kierownik równie dobrze, na Ianie mógł zrobić interes życia, prowadząc szkołę usamodzielniania i rozwoju. Niezależnie od władz. Rodzice zapłacą każde pieniądze, by dzieci były szczęśliwe a już dziecko doświadczone przez los tym bardziej. Ale jemu nawet taki błysk w głowie nie zawitał. Chciał na siłę zatrzymać to co miał dla siebie, kosztem tylu ludzi. TAKICH.

              1. To nie jest takie proste.
                Rodzice także są w procesie.
                Także muszą się usamodzielnić od dzieci,
                I na początku pozwolić im na samodzielność, wszak są różne rodzaje socjalizacji, ta różnie przebiega zależnie od: a) schorzenia; b) czasu wystąpienia urazu (wczesne dzieciństwo, lub po okresie dojrzewania. Każda osoba ma prawo bać się zmian, bo one (chociaż pozytywne w swym charakterze- mówimy o tych, a samodzielnie wywołanych/wprowadzanych, tych, które chcemy samodzielnie przeprowadzić) mogą być/ są nośnikiem stresu. Kierownik posłuchał tej części siebie, która podopowiadała mu, że pozwalając na usamodzielnienie autonomię wychowanek i wychowanków straci własny autorytet formalny (wypływający z funkcji) widział w Ianie konkurenta, który jest ekspertem, dlatego trzeba było go zdyskredytować. Myślał przede wszystkim o swoim bezpieczeństwie (finansowym). Może i zaświtał, ale się bał, posłuchał tej części siebie, która broniła statusu i porządku już zastanego. Nie chciał stracić władzy, którą niepodzielnie dzierżył.

            3. A nigdzie nie napisałam, że nikt nie ma prawa się bać 🙂
              O rodzicach w procesie nie zrozumiałam w kontekście mojego komentarza, (oczywiście)
              Praca ośrodka nie wyklucza przecież współpracy z rodzicem, nad tym aby dziecko lub bliskiego wspomagać w rozwoju. Proces bywa takiej sytuacji łagodniejszy, bo jest nastawiony na korzyści każdej ze stron.
              Ale wyklucza posiadanie władzy wyłącznej, taką jaką posiadał Kierownik.
              W sumie jest to odwieczny problem, być czy mieć a jeśli mieć, to kto ma mieć 🙂

              Ciężko się pisze komentarze na tym „drzewku” 😦

              1. Nie wiem w jaki sposób inny ustawić te komentarze, niestety, chyba, że Ty wiesz i możesz mi pomóc?
                Albo ktoś inny wie?
                Nigdzie nie pisałam, że nikt nie ma prawa się bać. I nie pisałam, że Ty pisałaś.
                O rodzicach ja pisałam. 🙂 Oczywiście, praca ma charakter holistyczny i wpływa nie tylko na dziecko z niepełnosprawnością.
                Usamodzielnienie, każdej z grup: kobiet, osób doświadczających niewolnictwa (dawniej) osób zależnych (ekonomicznie pomocowo) wiąże się z „oddaniem” władzy. Można na to tak spojrzeć, można spojrzeć na to jako budowanie społeczeństwa obywatelskiego. Stąd np. spór/ i emocje dot. języka równościowego (odsyłam do dzisiejszego wpisu). 🙂

            4. A propos
              „Wszelkie podziały mnie rażą. Ale są ludziom do czegoś potrzebne, rozumiem że trudno oswoić inność i często bezwiednie posuwamy się i do krzywdzących ocen i do krytyki.” – twoja słowa z tego forum, rozumiem iż bez problemy weźmiesz do ręki węża, lub pozwolisz by pająk spacerował Ci po ramieniu?

  4. Widziałam i podobał mi się ale nie potrafię stwierdzić dlaczego uwielbiam „Sztuczki” – chociaż niby o niczym – a oglądam każdą powtórkę. Imagine – jest niezły, trafnie opisany (mam podobne wrażenia). Scena z promem – bezcenna: widzieć i nie widzieć, patrzeć i nie widzieć/zauważać…

      1. To prawda, Imagine jakoś przeszło bokiem bez hałasu, a Sztuczki dla mnie to raczej klimat, chłopiec, swojskość,dzieciństwo – obraz (może właśnie sposób kadrowania scen) – uspokaja mnie…

        1. Opowieść o niespiesznym smakowaniu życia? A no, przeszedł bez echa, bo i temat i ujęcie tegoż niepopularne, przecież „niepełnosprawni” powinni być dzielni, a nie zbuntowane osoby z niepełnosprawnością, które mają chęć na usamodzielnienie się, i prowadzenie życia, w takim kierunku, w jakim im pasuje, jeszcze by ktoś film obejrzał ze zrozumieniem… Zgroza. :-).

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s