(6/30). Nie przecinam. (#iskierki).

 

[żarówka ze szklaną bańką, źródło zdjęcia] #BoŚwiatJestCiekawy!
Nie wiadomo co by było gdyby…

Osoby, które mnie znają, wiedzą, że nie przepadam za gdybaniologią stosowaną, która podobnież ma swoją fachową nazwę, która uleciała mi z neuronaliów. Za to wiadomo, czym skutkowało ponaglenie przez władze uczelni w Sant Petersburgu Dymita Mendelejewa, który zobowiązał się, że napisze podręcznik dla studentów. Wiecie, nauka matką wynalazków. I takie tam. Przygłody bibliotekarzy (i bibliotekarek) w krainie entropii, i tropi i tripy i tropy, czyli jeszcze jeden materiał do kolekcji Zakuć, zdać, zapomnieć. Zakuć, zdać, zapo pomieć. Mieć po, czyli z bani.

Czytaj Dalej „(6/30). Nie przecinam. (#iskierki).”

(4/30). Dystans. (#iskierki).

[żarówka ze szklaną bańką, źródło zdjęcia] #BoŚwiatJestCiekawy!
Nie od dzisiaj wiadomo, że śmiech uwalnia od bólu, pozwala chociaż na moment zapomnieć o chorobie, której doświadczamy. I wpuścić (i wypuścić w ramach ćwiczeń oddechowych) trochę powietrza przestrzeni… Nie chodzi o to, by wszystko, wszystkich i zawsze potraktować śmiechem. Nie. Zdecydowanie nie.

Zastanówmy się  kiedy ostatni raz śmiałeś/ śmiałaś się głośno i s e r d e  c z n i e ? Serdecznie. Tak po prostu. Kiedy ostatni raz śmiałaś się z samej/ samego (samej) s i e b i e ? Nie chodzi o wyśmiewanie, ale o łagodny stosunek i życzliwy dystans do własnych poczynań, a przede wszystkim pomyłek, lapsusów itd. Oczywiście są kwestie, które wymagają namysłu. Powagi.I jeszcze większej wagi. Sumo sumarum.  Tak. Oczy_wiście, tylko nie dyndajcie. Chodzi o te wszystkie momenty, które można by było nie tyle bez uszczerbku, co z pożytkiem potraktować z przymrożeniem gałki ocznej, a przynajmniej powieki nie koniecznie na wieki, ale w ten chwili, w której jesteś(my). Dystans.

 

Ćwiczenie jego osiągania można również poprzez namysł. Odpowiedzi na poniższe pytania.

  • Czy to prawda? Odnosi się zarówno do wyobrażeń/ przekonań na jakiś temat, sytuacji.
  • Czy mogę mieć absolutną pewność, że to jest prawda? Bo oczywiście może tak być, że posiadamy tę pewność.
  • Jak się zachowujesz gdy myślisz, że ta myśl jest prawdziwa?
  • Kim jesteś bez tej myśli?

#iskierki

 

Do przeczytania,do zobaczenia, jutro o 17.

(3/30). Ostatni. (#iskierki).

[żarówka ze szklaną bańką, źródło zdjęcia] #BoŚwiatJestCiekawy!
Ponieważ nie wiemy kiedy umrzemy myślimy o życiu jak o niewyczerpanym źródle. Jednak wszystko dzieje się tylko pewną ilość razy, tak naprawdę bardzo małą ilość. Jak wiele razy wspomnisz jakieś popołudnie z Twojego dzieciństwa? Popołudnie, które jest tak ważną częścią ciebie, że nie wyobrażasz sobie życia bez niego. Może jeszcze cztery lub pięć razy, może nawet nie tyle. Ile jeszcze razy ujrzysz pełnię księżyca? Może… a do tej pory wszystko wydawało się nieskończone.

[Paul Bowles]

 

I moja refleksja, z którą chciałabym żebyś pochodził/a. Dlaczego tak bardzo gloryfikowana jest umiejętność/ możliwość wykonania, doświadczenia pewnej czynności po raz pierwszy? A nie po raz ostatni. Otóż tak, istnieje pewna trudność, w tym, że nie wiemy kiedy nastanie ten dzień, kiedy przyjdzie nam zrobić, coś po raz ostatni. Kochać, śmiać się z kimś kogo darzymy sympatią, rozmawiać… Czcionki nie wystarczy by wymienić… Przy najbliższej sytuacji, pomyśl proszę, że to co właśnie robisz, robisz po raz ostatni. Czy ta świadomość by coś zmieniła w Twoim postępowaniu? Co zrobił/a byś inaczej? A może nic?

Zostawiam Ciebie z tą myślą.

 

#iskierki

 

(2/30). Jak dobrze wstać (niekoniecznie) skoro świt.

[żarówka ze szklaną bańką, źródło zdjęcia] #BoŚwiatJestCiekawy!
Któż/ która nie pamięta o tej radosnej pieśni p(ersf)a(s)zyjnej, o znamiennym tytule ran ku ratunku? Nie, nie tak to leciało:Radość o poranku? Otóż oksymoron w postaci czystej. Niezależnie, o której nam wybije dzwon(ek) budzika. Dziś będzie, krótko o jednej z moich praktyk.

Czytaj Dalej „(2/30). Jak dobrze wstać (niekoniecznie) skoro świt.”

(1/30) Reminiscencje lekturowe.

[oko człowieka, źródło zdjęcia].
Jak opada liść?

Przyglądaliście się, kiedyś jak o! Pada liść?

Niespiesznie, albo w mgnieniu oka. Kilka słów o tańcu. Choćby kroku. Krok ku. W t(R)ak(t) jesiennej zadumy. Spacerologia stosowana.  Wpadłam na pomysł. I się nie przewróciłam, że można by zrobić eksperyment blogowy. Tu i teraz, i przez następne trzydzieści dni. Kolej!No…

Będą tu się ukazywały cytaty,okraszone komentarzem, albo  tylko własne refleksje. Flekscje, czyli daję słowo! Słowo daję. Taka iskierka na wspierająco ropoczynający się dzień, albo na takie jego zakończenie. Uff… Taka pamięć zewnętrzna. Zachęcam i zapraszam do towarzyszenia w tej podróży. Listopad owy blogownick będzie na lekko.

#iskierki

Czytaj Dalej „(1/30) Reminiscencje lekturowe.”

[462] O. Zbrojnikach, studniach, pielęgnacji ogrodów, drogowskazach i…(Jak przestać narzekać).




 

W moim ogrodzie, gdzie czas leniwy
Powolną strugą płynął wytrwale,
W moim ogrodzie, gdzie jeszcze nigdy,
Tak dawno słów przyjaznych parę.

[Ogrodu serce, Piotr Strojnowski, piosenka z repertuaru zespołu Daab].

 

Jak można wnosić po tytule, dzisiaj tematem jest narzekanie.

Inaczej.

Czytaj Dalej „[462] O. Zbrojnikach, studniach, pielęgnacji ogrodów, drogowskazach i…(Jak przestać narzekać).”

[452]. Para doks, czyli para w kropkę.

[Słoiczek miodu].
Obserwuję czasami (nie tylko gramatycznymi) postępowanie  (nie mydlić ze stepowaniem, czy innym tańcem) dwunożnych i wyprostowanych.

I zadziwia mnie ów paradoks. Niektórzy przedstawiciele/ przedstawicielki mylą bezczelne postępowanie z siłą płynącą z odwagi jako przykład na uzewnętrznianie wiary we własne siły, a delikatność za tchórzostwo i zwątpienie  w nie, albo brak asertywności.To tak jakby wierzyć, że wypluwanie z siebie słów z prędkością światła to mądrość, a milczenie to obnażanie swojej niewiedzy.

 

Delikatność jest rodzajem (u)ważności.

Nie, nie to nie paradoks, to błędne ukierunkowanie uwagi, przekonań i działań.

 

—————————–

Oto trzy artykuły, których lektura może uczynić różnicę:

pierwszy:

drugi:

trzeci:

[444+1].[za][nim].I…

KontraPunkt.  Ta? Tanie ta nie? Drogie, drogie drogie drogi. Tam ta ta ta taram tam tam taram ta tamta bardziej.(nie)chciej. Chwiej, chwiej wietrze wiej, wiej, Więcej. Ech,o, ech. Wdech. Wydech. Wdech, ech. Świst,  szum, strumień, mień, zamień (garść mgnień). Mniej bardziej? Bardziej m(n)iej? Miej.Miej. Miejsce. Punkt. Szkicuj zwędź zawęź krawędź namacaj, w palcach obracaj. Smakuj [usunię]te, czy (nie)tknięte, te czy tam tam, tamte ważkie i ważne usnute słowa.Inne razy i (Ob)razy. (Po)dzielić i scalać. O! Cal(ać) Cał(ą)oś[ć]. Dość. Dojść. [Tak więc]  „Tak” (i) „więc” i o–ść.Cii…. Faktury smaki. Mokniesz? Tkniesz tę czy tę? Zanim [p]ójdziesz, naucz (się) sztuki[ siadania], śniadania, wysiadywania,  sztuki siedzenia. Potem smakowania. Zanim pójdziesz spakuj, zanim pójdziesz smakuj, zanim pójdziesz kuj, za nim pójdziesz swoim śladem. Punkt. Punkt. Punkt.Siedź. Wiedź. Wiedź.Wejdź. (Po)czuj. Bądź c[o] bądź. Bądź. [U]siądź.

[Porównanie wielkości Jowisza i Ziemi, źródło zdjęcia Wikipedia].

#medytacyjni[(c)k].

[48+1].Tako rzecze: czy Wokulski i Rzecki, a (może i) Głowacki i Prus nawet, byliby dobrymi trenerami rozwoju osobistego? (I znów o czytaniu).

Pluń na wszystko, co minęło: na własną boleść i na cudzą nikczemność… Wybierz sobie jakiś cel, jakikolwiek i zacznij nowe życie.

Głupstwo, wszystko głupstwo!…(…) głupstwo całe życie, którego początku nie pamiętamy, a końca nie znamy.

Świat należy do tych, którzy go biorą.

Jakież to pospolite sprężyny wywołują ruch w świecie: trochę węgla ożywia okręt, trochę serca – człowieka.

[Lalka, Bolesław Prus].

 

 

 

Czyż Bolesław, albo Aleksander autor Lalki, nie sprawdziłby się jako trener rozwoju osobistego? Ach, tak wrócić do czytania Lalki, bo lektura fascynująca, choć nie od dziś wiadomo, że z panem Prusem, (bardziej niż z Głowackim) nie zgadzam się w kwestiach paru. Istotnych. Tych i tamtych też. Zwłaszcza tamtych.

Wrócić do czytania treści (nie chodzi o badanie, czy diagnozę) -a nie tekstów, choć wolę pre-pra-teksty, czyli takich, które pozwalają na stworzenie przestrzeni, a nie tylko rezonują, to mało i miałko zbyt, zbytek (nie) łaski. Chociaż w świecie tyleż rezonansu, (lansu/balansu*—-*niepotrzebne [s]kreślić) że może pora udać się (w) robienie samotności?

Czytaj Dalej „[48+1].Tako rzecze: czy Wokulski i Rzecki, a (może i) Głowacki i Prus nawet, byliby dobrymi trenerami rozwoju osobistego? (I znów o czytaniu).”

[425]. Po prostu bez porostu. I tu. I tam. O czytaniu bez filozofii.

Ruda Wstążko, zachęciłaś mnie do tego,żeby zmienić kurs, i napisać zdań kilka na temat czasu spędzanego nad różnego rodzaju krojami czcionki. Sprawa — gdy ją rozciągnąć na materiał blogowy to raczej nie błoga,  a wydaje się prosta. Gdyby ją jednakże przetransportować do praktyki, to taktyki już nie są takie jak się wydaje. Albo właśnie, są, bo się wydają, czyli pozory robią to co potrafią najbardziej najlepiej, mydlą i mylą, albo mydlą bo mylą albo odwrotnie. A kij w___albo lepiej nie, bo będą jeszcze potrzebne.

Dyskusja zaczęła się pod [tym]artykułem.  I pomyślałam, ot, czasami nie gram grramatycznymi mi się zderza, przeskok na neronaliach i pssstryk i o!powiem,a raczej o!napiszę o doświadczeniach.

Czytaj Dalej „[425]. Po prostu bez porostu. I tu. I tam. O czytaniu bez filozofii.”

[423]. Czytanie jest jak siłownia dla umysłu. [I o tej czynności znów].

Mogłabym zacząć, i to (z)robię, a co, takim okrągłym (z)daniem. „Czytanie jest jak siłownia dla umysłu” tak, tak, Panowie i Panie z takim oto stwierdzeniem się spotkałam. Spotkałam i minęłam się grzecznie, bo przecież bywają i uogólnienia, i to jest przykładem (i nie chłodzi o to, że stoi przy kładzie, albo, że się pokłada przy nim), ale zażarte żarty na dowolnie wybrany book odkładam. Po pierwsze nie dla każdej osoby taki przybytek rozkoszy jak siłownia jest nie tyle miły, co wskazany, po wtóre to tak jakby wszystkie lokale gdzie napełniają brzuchy nazwać restauracjami, a przecież są i fast foody, i slow foody, i cukiernie i lodziarnie i (zapomniane już) bary mleczne, a przecież z cingulum membri superioris (obręcz kończyny najwyraźniej górnej) takie miejsce (w ciele)  nie ma wiele albo  nic, wspólnego, żadna, chociażby najcieńsza nitka nerwu, albo mięśnia ją nie łączy na szczęście i nie -szczęście.

Czytaj Dalej „[423]. Czytanie jest jak siłownia dla umysłu. [I o tej czynności znów].”

[417+1]. Ogłoszenia (dwa).

Nie ukrywajmy tego, bo i po co, i dlaczego? Poprzedni wpis, nie przypadł Wam do gustu, zero komentarzy, cóż nie chcecie wypisów z książek, więc ich nie będzie. Przynajmniej na razie. Chociaż nie wykluczam, że się to zmieni, mieni, ni? Ale dziękuję za wszystkie cztery polubienia. Fajnie gdyby osoba przybijająca piątkę napisała, dlaczego, bo to taki ciepły gest podniesiony do potęgi. Niebanalny, prosty i serdeczny.  I za wszystkie takie, baaardzo dziękuję. Z seducha. Jeśli jednak chcecie podzielić się własnymi lekturami, jak i przeczytać to co ja podczytuje tu, albo tam- czy tu, czy jeszcze tam, czytam, dajcie znać.

Tu i ówdzie dochodzą mnie głosy, że warto by było napisać cykl arytułoporad jak dysponować własnym czasem, żeby sprawnie i wydajnie się poruszać w tym gąszczu. Jeśli i Ty jesteś zainteresowany, zainteresowana takowym, to napisz proszę,w komentarzach. Mogę podzielić się swoim doświadczeniem, w jaki sposób ja podchodziłam do tego tematu, jak się z nim zmagałam, a potem w jaki sposób sobie to ułożyłam, tak, że działa, ale uprzedzam,będzie to wymagało zaangażowania, Twojego. Niemniej, jeśli jest to dla Ciebie temat ważny, warto.

Pozdrawiam, życząc miłego weekendu. Wiem, wiem, to nie poniedziałek, ani czwartek, ponieważ jednak wiosna, ciepło i od czasu, do czasu, warto coś zrobić in!aczej 🙂 Taki niepodziewajek, a co? 🙂.