[82+2]. O języku.

To łatwa zagadka, i bardzo znana, w sam raz na początek wpisu:

Ojciec i syn mieli wypadek samochodowy, obaj w wyniku odniesionych obrażeń znaleźli się w szpitalu. Ojciec  niestety zmarł w wyniku odniesionych obrażeń, a syn musiał przejść skomplikowaną operację. Gdy chirurg go zobaczył krzyknął: „Nie mogę operować tego chłopca, on jest moim synem!” Jak to możliwe?

Zanim jednak odpowiemy sobie na zagadkę, (jeśli wcześniej jeszcze nie sprawdziłaś/ nie sprawdziłeś w Sieci) zajmijmy się po raz kolejny tym, no tym,  no językiem (najsilniejszy mięsień w ludzkim organizmie) ale  nie o ten chodzi Chociaż metaforycznie… Język i to w jaki sposób go używamy ma moc, wielką moc. Moc taką niczym mięsień, i to nie jeden.

Jak zauważyłaś/ zauważyłeś  wzbudza tyle emocji (wzbudzał, wzbudza, i będzie wzbudzał). Dlaczego? Pozwól, że wyjaśnię, zawrę wszystkie wątki, w jednym wpisie i do niego będę odsyłała właśnie do niego. 🙂 Zawrę wszystkie wątki pojawiające się w dyskusjach pod wpisami.

Dlaczego język i sposób w jaki go używam(y) budzi t a k   w i e l e   e m o c j i?

 Odpowiedź jest prosta, tyle, że nie dostatecznie się o tym mówi, i wiele osób nie jest świadomych tego, że Język nie tylko służy osobom i społeczeństwom do przekazywania informacji. Nie spełnia tylko i wyłącznie funkcji organizacyjnej/informacyjnej.  Zatem nigdy nie był, nie jest, i  n i e  b ę d z i e   neutralny. Nie tylko za jego pomocą porządkujemy rzeczywistość, to w jaki sposób to robimy, jest nie tylko zaszłością wieków dawnych.  I tych, co zachodzą obecnie, głosem grup/y dominującej/ dominujących. Nie jest zatem nośnikiem suchych informacji.

Procesy, które zachodzą w nim często są przejmowane w sposób nieświadomy (przynajmniej o pewnego momentu), nie uwidocznione, wiele kwestii dziedziczymy społecznie.  I nie ujawnia się ich. Dopiero od niedawna mamy możliwość dyskutowania w jaki sposób ów język ma wyglądać, nie w  dusznych salach naukowców (bo naukowczynie dopiero później się pojawiły, jak wiadomo 😦 ).  Poza tym żyjemy w czasie spokoju. My, żyjące i żyjący tutaj  doświadczamy spokoju. I dlatego możemy dyskutować, także o tym, w jaki sposób opisujemy świat.

To istnienie i funkcjonowanie ukrytych mechanizmów przyprawia o tyle emocji.Poza tym, jesteśmy bardziej świadome i świadomi procesów zachodzących w języku. Wraz z pojawieniem się kobiet, w życiu ekonomicznym, język musiał się zmienić, język zatem jest odzwierciedleniem zachodzących procesów socjoekonomicznych. Pojawiają się zatem nowe pytania z perspektywy makrospołecznej. Nie uczynił tego sam, chociaż jest tworem żywym…

I mikrospołecznej — jak ja się zachowuje w języku? Jakie są moje wybory lingwistyczne? I jakie są ich konsekwencje? Warto zadać sobie to pytanie, które może być początkiem pięknej podróży. Czasami wymagającej, ale poznamy i świat, i Siebie. Bardziej, piękniej i dostatniej.

Postrzegając tą funkcję z perspektywy włączającej (a blog ów jest właśnie z tej perspektywy prowadzony) Wiele kategorii, wobec których język jest organizowany, porządkowany  n i e   j e s t   n e u t r a l n y c h. Jest odbiciem, opisaniem wielu niesymetryczności, które funkcjonują w danej kulturze mikro- i makrospołecznej.

To jakiego języka zdecydujemy się używać:

    • nie tylko wiele nie tylko o nas samych,
    • o tym co dziedziczymy,
    • i w jaki sposób funkcjonujemy,
    •  czy budujemy bardziej sprawiedliwą rzeczywistość
    • co dostrzegamy?
  • W jaki sposób wspieramy/ włączamy, nie wpieramy/ wyłączamy osoby, z którymi przebywamy.

Przyglądając się sposobowi w jaki się komunikujemy możemy się wiele o sobie dowiedzieć, ale wiedza może być także trudna do udźwignięcia, może ujawnić/ujawnia  jakie z nierówności karmimy. Nawet dla osób, które lubią się uczyć, może być to wiedza trudna do udźwignięcia, albo/ i nie od razu mogą widzieć sens, wprowadzenia zmian.

Jak powiedział Ludwig Wittgenstein Granice mojego języka oznaczają granice mojego świata. Posługiwanie się negatywnymi kategoriami wywołują negatywne skojarzenia. I tutaj płynnie przechodzimy do drugiej funkcji języka, tej, podtrzymania  utartych sztywnych nieprawdziwych wzorców.

Język stara się nadążyć za zmianami społecznymi. Słownik każdego i każdej z nas powstaje w konkretnym momencie historycznym, w określonym kontekście: w czasie, kulturze, społeczeństwie, rodzinie. Rodzinie, która przekazuje nie tylko wartości, ale sposoby ich realizacji. Środowisko, w którym funkcjonujemy, także używa określonego języka. Znajdujemy się i kreujemy określone sytuacje komunikacyjne. Wspiera określone wyrażenia, obraz świata. Nie, nie chodzi tylko i wyłącznie o język ciała, o którym trenerzy i trenerki tak wiele mówią, i powiedzą jeszcze więcej. Nie chodzi o stosowanie anglicyzmów, i zwyczaje polityczno- geograficzne. Nie tylko o ten aspekt naszych zwyczajów i wyborów lingwistycznych, o to w jaki sposób tworzymy przestrzeń wokół siebie, czy wykluczamy, czy wpieramy?

Język nie nadąża za zmianami społecznymi, albo zmiana trwa, poza tym są osoby (które nie ze złej woli, chcą podtrzymać dany obraz świata) np. udziale kobiet w życiu społecznym, a ściśle rzecz ujmując w życiu ekonomicznym, czy wysiłki jakie podejmują osoby, które należą do grup zagrożonych wykluczeniem społecznym/ i osoby wykluczone z danego społeczeństwa. Chodzi o to by mieć udział we współdecydowaniu, czyli w szeroko pojętej władzy, na poziomie mikro- i makro- społecznym. Współudział i sprawozdawczość rozumiem osobiście jako współdecydowanie o rzeczywistości. Idąc za przykładem uczestniczenie w życiu społecznym kobiet, możliwość kształcenia. Nikt im nie dał praw ekonomicznych, nie zaprosił do współdecydowania, nie pochylił się, ale to właśnie nasze przodkinie musiały same podjąć wysiłek mówić o  prawie do edukacji, do dokonywania wyborów, do podjęcia pracy zarobkowej etc. Dlatego dziś mamy tyle pięknych i ważkich odkryć np Marii Skłodowskiej– Curie, czy Gertrude Belle Elion.

Podając przykłady: Dlaczego mówi się powszechnie niepełnosprawny artysta, albo niepełnosprawna artystka? Czy dlatego, że sztuka jej lub jego autorstwa jest niepełnosprawna, ułomna, miej wartościowa? Dlaczego tak nie wiele osób z niepełnosprawnościami jest w sztuce/ mediach? Jaki obraz osób z niepełnosprawnościami widzimy oglądając przekazy telewizyjne? Czy jest on ten sam w stosunku do osób, które urodziły się z niepełnosprawnościami, nabyły je we wczesnym dzieciństwie, czy później, po okresie dorastania?

Dziecko uczestnicząc w danej społeczności uczy się nie tylko języka, ale również/ przede wszystkim/ przejmuje ukryte weń znaczenia I również to, w jaki sposób zostaje ono zanurzone w języku zależne jest od jego płci, wiele już atramentu wylano badając zwroty, jakich używa się w stosunku do dziewczynek i do chłopców. Nie tylko jakie wystosowuje się nakazy i zakazy (do chłopców: nie marz się jak baba, do dziewczynek: siedź prosto, bądź grzeczna) i tak dalej, i dalej i uparcie i wcale nie skrycie.W jaki sposób dyskutuje się o emocjach, jakiego rodzaju zachowania wspiera, a jakie hamuje.

Także wizerunek określonych osób przyporządkowanych do pewnych grup, kierowany jest przez język. Komumunikanty  są przekazywane w sposób bezpośredni (np poprzez wizerunek medialny określonych grup społecznych: osób z niepełnosprawnością, Romek i Romów, kobiet i mężczyzn doświadczających/ doświadczający bezdomności). Przykłady nie tylko drzemią w języku, ale są często bezmyślnie powtarzane i utrwalane poprzez używanie nazw/etykiet: „inwalida”, „Murzyn”, albo powtarzanie przysłów (owe nie są mądrością narodów) Ucieka jak C y g a n  na kradzionym koniu, albo tekstów piosenek: Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma Przykłady, cóż, je można mnożyć. Niestety.

Dawniej mówiło się i pisało inwalida, i nadal można takie wyrażenie spotkać, tak samo jak Murzyn, czy Cygan, ale to już ulega zmianie, dzięki świadomemu używaniu języka. Dzięki używaniu języka, który jest równościowy widzimy osobę, a nie sprowadzamy ją do jednej (często sprowadzającej ją w dół) tożsamości społecznej.

Proszę zwróć uwagę w jaki sposób utarte wzorce są wyrażane. Nie istnieją one bez języka, oczywiście można kogoś nierówno traktować czy dyskryminować niewerbalnie, ale stereotypy istnieją w języku i są przezeń podtrzymywane, wyrażane i pielęgnowane. Język to władza, świadomość, i tworzenie przestrzeni. Dzięki temu, że będziemy go używać w sposób świadomy i Ty i Ja, nasz świat staje się bogatszy, pełniejszy. I odsłania swoją brzydszą twarz, której my,nie chcemy, albo  n i e   m o ż e m y  dostrzec. Nie wynika to ze złej woli, przynajmniej nie zawsze. Oczywiście, że są osoby, które świadomie i z determinacją z d e c y d u j ą   się używać języka, który prowadzi do nierówności, podtrzymywania krzywdzącego porządku, dyskryminacji, ale jest rzesza ludzi, która czyni to bezwiednie, z niewiedzy. Są i ludzie, którym coś zgrzyta i nie pasuje— ale nie są świadomi o co tak naprawdę chodzi.  Pojawiają się pytania, to dobrze, o to czym jest język, kim jestem ja w języku? O czym świadczą moje zachowania i lingwistyczne wybory?

Dlaczego język tak powoli się zmienia?

Chociażby dlatego, że  owe wzorce, o których wspominam powyżej bronią się przed falsyfikacją, i to mówi nam nauka o społeczeństwie, socjologia. Grupom obcym przypisujemy więcej cech negatywnych,niż pozytywnych. Co z tym związane, jeśli cechy osoby, która jest w taki sposób określana są uznane społecznie za pozytywne,potrzebuje ona więcej dowodów słuszności na potwierdzenie, niż osoba, nie przypisana do tej grupy. A jeśli już zostaje uznana, to będziemy postrzegać ją jako wyjątek od reguły, więc ciężar odpowiedzialności zostaje błędnie przypisany. Takich mechanizmów jest o wiele, wiele więcej.

Jeśli cechy uznawane są za „negatywne” (cechy tak jak emocje nie mogą być negatywne) to trudniej je obalić.  Dużo więcej trzeba przytoczyć dowodów, które to obalą. O czym pisali C.Neil Macrae, Charles Srangor Miles Hewstone. Gdy zdecydujemy się używać języka równościowego to stereotypy w języku stają się widocznie. Zyskujemy narzędzie, którym możemy się w sposób świadomy posługiwać, wpływać na nasz świat, świat, w którym żyjemy, funkcjonujemy.

Drugi argument jest taki: nie dyskutujemy o tych aspektach języka. A przynajmniej, czyni się tak niewspółmiernie do potrzeb.

Powtórzę raz jeszcze. Dzięki używaniu języka włączającego:  Postrzegamy osobę, a nie sprowadzamy jej do danej cechy przykłady? Proszę bardzo: Czarny/ Biały jako określenie koloru skóry, takie ujęcie jest neutralne to kolor skóry, a nie jest nośnikiem kultury ucisku i niewolnictwa gdy używamy „Murzyn/ka”. Gdy mówimy chłopak z niepełnosprawnością widzimy i płeć i cechę, jedną z wielu, w którą wyposażony jest ów chłopak. I nie przypisujemy negatywnego uciążliwego dziedzictwa kulturowego. (Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść). Inwalida (człowiek nieporadny, pracujący w spółdzielni inwalidów, jego praca jest nisko wynagradzana, bo nisko usytuowana na drabinie ekonomicznej, jest to zatem człowiek o niskich kwalifikacjach, słabo wykształcony, w domyśle mężczyzna).

Bo język to (także) my.

Język to także ja, moje bogactwo, możliwość realizacji siebie, dokonywania wyborów, życia. Po prostu. Nie tylko dlatego, że potwierdza przynależność do danej grupy społecznej, ale jeśli przejście do danej grupy społecznej nie jest możliwe język jest także narzędziem, gdy przynależność do tej grupy nie jest możliwe, albo zagrożone. Można zaobserwować to w sytuacji gdy emigrujemy do danego miasta, (nie mówienie gwarą,jeśli ma ona negatywne konotacje), albo migrantek i migrantów.

Dlatego właśnie Język bywa używany tak by utrzymać daną grupę ludzi w ich tożsamości. Posługiwanie się językiem wtórnie dziecięcym np Muminki, albo  femisie w określając feministki (bo nie feministów, zwróć proszę uwagę, że rodzaj odnosi się do określenia kobiet). Wypomniani badacze i badaczka stwierdzili, że osoby pracujące w służbie zdrowia często posługują się wtórnie dziecięcym językiem.

Zwracając się do osób starszych, z niepełnosprawnością (czy to o charakterze intelektualnym, czy fizycznym)  dziecinnym językiem odbieramy im podmiotowość. Odbieramy im podmiotowość i godność. To nie jest takie miłe, niewinne, i słodkie. Takie nazwy przywołują określone skojarzenia, i nieśmiertelne sztywne i krzywdzące w wymowie wzorce, które wdrażamy w życie społeczne.Czemu służy posługiwanie się dziecinnym słodkim językiem? Utrzymaniu społecznego porządku, to taki rodzaj strażnika. Trzymania w ryzach osób, postrzeganych (i/lub wychowanych,z socjalizowanych często na niższej społecznie pozycji). Dzieci, maluchy, chociażby nie wiem jak „ślitaśne” zawsze są zależne od osób starszych, nie stanowią same o sobie, tak, oczywiście niektóre z osób będą zależne od osób, które będą ich asystentkami i asystentami (asystent/ka to nie to samo co opiekun/ka), ale należy wspierać ich niezależność, i kształcić, oczywiście to jest kwestia władzy. Ani Czarne/ Czarni nie zostali zaproszeni do udziału we władzach, ani Kobiety, wszystkie osoby musiały walczyć o uznanie swoich praw (i obowiązków). Dlaczego na tzw. Zachodzie sytuacja osób z niepełnosprawnościami jest bardziej włączająca je do życia społecznego,to zmian społecznych, które zostały wprowadzone gdy mężczyźni, i kobiety walczący/ walczące wróciły z Wietnamu, nie dali się oni i one zamknąć w ośrodkach rehabilitacyjnych (budowanych na obrzeżach miasta) dalej chcieli być niezależni ekonomicznie. I mieć wpływ na to co dzieje się w ich kraju. Dlaczego kobiety zyskały prawo wyborcze po konfliktach zbrojnych? A no, dlatego, że rzesze mężczyzn (i kobiet również) poszli i poszły walczyć na frontach i kobiety musiały być dopuszczone do pracy i stanowisk wcześniej zastrzeżonych wyłącznie dla mężczyzn. Zmiana  nigdy nie dzieje się samoistnie.

Język, dzięki nim jesteśmy ludźmi, potrafimy opisać piękno, np komórki nerwowej, czy krajobrazu, wyrazić emocje, to sposób w jaki wyrażamy to co widzimy, i czego doświadczamy,   określa nasz świat, uczyńmy go bardziej pięknym, odważmy się dostrzec i doświadczyć to co trudne,  słowa, które wykluczają pewne grupy osób, z pełnego uczestnictwa w życiu społecznym, i tak jak pisałam wcześniej wyznacza im określone miejsca.  Język polski wyposażony w takie normy i zasady, które możemy zmienić, czyniąc świat bardziej dostępnym, równościowym, a rzeczowość r e a l n i e dostępną. Uwidacznia się grupy społeczne i daje się im moc, moc decydowania o sobie.

O seksizmie w języku polskim wiele już pisano. I wiele się jeszcze napisze, ponieważ jest on wciąż obecny. Tak język polski dyskryminuje kobiety: Reguły języka zbudowane są w sposób by preferować określenia rodzaju męskiego odnoszące się zarówno do kobiet jak i do mężczyzn i do mieszanych grup ludzi. Co widać nie tylko w użyciu rzeczowników męskoosobowych, jako nazw gatunkowych, ale także w częstym użyciu męskich form przymiotników imiesłowów np przyjmujący towar, a nie osoba przyjmująca towar, męskich form czasowników.  Stosowanie męskich zwrotów niezależnie czy zwracamy się do kobiet, czy mężczyzn. Np Drogi Czytelniku! Czy książki czytają, tylko mężczyźni, a i owszem, kiedyś tak było, i książki dla kobiet pisali mężczyźni…

Kobiety są bardziej wykształcone od mężczyzn, ale zajmują niższe stanowiska, co przekłada się także na formy żeńskie w języku, są one obecne, i z czasem przestaną budzić śmieszność. Przyjrzyj się proszę z czego owa śmieszność się bierze.

Zauważ proszę, że wiele zawodów i stanowisk (uważanych za typowo męskie bardzo często związane z prestiżem społecznym) nie posiada form żeńskich. Żeńska forma w stosunku do mężczyzn wykonywających prace przypisane stereotypowo kobietom nie przechodzi na mężczyzn.

Ukrytych reguł jest  o wiele, wiele, więcej. Śmieszność nazw żeńskich, cóż, ośmieszanie to mechanizm obronny osób, które bronią dawnego status quo, należących do grup uprzywilejowanych. (A porównując sytuację osób z niepełnosprawnościami zajmują one jeszcze niższe stanowisko na owej drabine, kobiety z niepełnosprawnościami niżej, od mężczyzn z niepełnosprawnością).

Kolejna kategoria (nie jedyna) to przyrównywanie kobiety do mężczyzny w języku np kobieta z jajami, podjąć męską decyzję.To mężczyzna staje się normą, do którego porównywana jest kobieta. Tak, wiele „norm” jest ukrytych.Do mężczyzn też kierowane są komunikaty typu Nie marz się jak baba Dlatego tak ważne by je  zobaczyć i zdekonspirować.

Nazwy niektórych grup, do których należą kobiety także stały się stereotypami np feministki. Kreowanie negatywnego obrazu.

Stosowanie język równościowego wpływa na rzeczywistość, tak w perspektywie mikro jak i makrospołecznej. Stajemy się bardziej świadome i świadomi otaczającego nas świata, widzimy więcej…

Wierzę w to, że ludzie chcą się uczyć, że wiele mechanizmów, które się stosuje wynika (również) z niewiedzy i nieświadomości, może także ze strachu. Dlaczego napisałam ten post? Nie, nie tylko dlatego, że blog jest pisany z perspektywy włączającej, ale dlatego, że s a m a    m u s i a ł a m   sobie wiele kwestii językowych uświadomić.  Wierzę w ludzi, wierzę w świadome i odpowiedzialne uczenie się. Tak, także kiedyś nie przywiązywałam takiej wagi do języka, którym się posługiwałam… I jeszcze nie raz się zdziwię.

Reasumując, zmiany w języku to nie tylko istnienie/ negowanie, wpieranie, lub wypieranie tzw. „żeńskich końcówek”. Wiem, że nie chodzi o politykę, jak wiecie– na tym blogu nie było, i nie będzie dyskusji politycznych, to azyl, używanie języka dostrzegającego różnorodność, jest właśnie tym, co pozwala mnie na dostrzeganie, doświadczanie, piękna i złożoności w świecie, w którym żyję. Budowaniem mostów, chociażby kładek, na swój własny, prywatny użytek.

—-

O języku pisałam tu i tu.

Kto/ Ktosia pomyślał/a, że chirurgiem może być Matka?