(610).

Dziennik z czasów zarazy, czasów gram do grama nie gramatycznych, panicznych w scenografie i grafy z życia, a jeszcze przecież przetakiem tak takt po takcie pełne gratów i gaf . Zaraz, zaraz zaraz i Ty. teraz zaraz, zaraz potem, (Za)chowanie spokoju,byle nie za pazuchę, a raczej dzielenie się nim jak chlebem po wsze dni powszednim … Czytaj Dalej (610).

[584]. Rozmyślanie sabot.

Czasami soboty zdarzają się we wtorki po kolacji. Na strunacji argumentacji, i pomiędzy wierszami zdarzeń zderzeń rozmów marzeń. Spadają w niespiesznej rozmowie, nawet gdy się nie zgagasz zgadzasz. A może właśnie wtedy? Wylewa się kałuża niebieskiej farbki na zmęczone mięśnie. I zapach pomarańczowych słoneczników. Kiedy tworzysz przestrzeń, a nie rozpłaszczasz się na płaszczyźnie, nie chodzi … Czytaj Dalej [584]. Rozmyślanie sabot.