[286]. Konfitury.

Ci co mnie znają to wiedzą, że jeśli chodzi, a w tym wypadku tak jest, o skłaskładanki, skakanki, składaki i inne pokłady sinusoidy, to raczej nie dla mnie zabawa. A[n] to logie, wolę ole! A i to z przyprószeniem oka w rosole, jakąś dobrą szczyptą maggi. Dosyć, dosyć jeśli chłodzi o kulinaria, chociaż zamierzam jeszcze … Czytaj Dalej [286]. Konfitury.

[281+1]. O olbrzymie co śpiewa(ł) to głośniej, to cisz/ej/.

http://www.youtube.com/watch?v=T77mxend4Jw [Peter Bence, Fibonacci improvisation źródło] . Lato pękło i rozlało się na ch[ł]odniki i na w(_)cale nie [ch]/g_[ł]odne myśli. Piąta para i pora na dłuższe wpisy, wypisy i spacery, listy i liście, widzę to zamaszyście (i nie chodzi o wyrok wad  wzroku, raczej o widoki na przyszłość, bez przeszch[ł]ód). Iście maściste nie mgliste, to … Czytaj Dalej [281+1]. O olbrzymie co śpiewa(ł) to głośniej, to cisz/ej/.

[277]. Uszy[ć].Użyć, tfu, zużyć, żyć by zanurzyć, albo odwrotnie.[Inaczej: Głębia, czyli wrzenie wrażeń].

Nie brakuje Ci jazzu na tym blogu? [Przykładowe wpisy:◊tutaj◊ajajajaj]. Przecier, przecież, w wytartych, starych, ale nie zapomnianych czasach gościł tu, to tu, to tam. Nie, nie napiszę, że się pano, no no no szył. Chociaż artykuły szyte były na miarę (ale nie zdartą). Niech będzie, że się domowił, bo przecież nie za- ani przed- nie … Czytaj Dalej [277]. Uszy[ć].Użyć, tfu, zużyć, żyć by zanurzyć, albo odwrotnie.[Inaczej: Głębia, czyli wrzenie wrażeń].

261. Gimnastyka myśli.

Dla tych, którzy miast audiobooków wolą przepływającą swobodnie muzykę. A może i dla tych samych, tylko w innych okolicznościach przyrody i deko_ racjach dnia? Gdy leniwie spływają minuty, skraplając się w słoneczne, pachnące wiosną godziny, zakwitające feerią barw. Iskrzących się na powierzchni dnia. Warto zaciągnąć się jazzem. Proponowany album jest słonecznie harmonijny. Początkowo miał być … Czytaj Dalej 261. Gimnastyka myśli.

Vilhelm Hammershøi, Sonnige Stube, 1901

[33+1].[255+1].[256+1].[257+1].

1. (e [c]ho, ho,ooo) trzymaj się swoich dziur, swoich chmur swoich rozstań. I stań. Przybliżeń drżeń (odda)leń. bliżeń przy teraźnniejszych odpoczynków i uczynków muskanych palcami by kształt wyczuć krawędzie wszędzie 2. [geometria miękkich linii horyzontu wlewa się przez otwarte okna ciepłym powietrzem wraz z drażnieniem ucha wewnętrznego tętnienie miasta. Kurz osiada z ciężkim spokojem] 3. … Czytaj Dalej [33+1].[255+1].[256+1].[257+1].

[103+1]. Zmarszczki czasu, czyli medytacje Tomasza Stańki.

Free jazz podobno zaczął się od Stańki, to znaczy, Tomasz i jego trąbka, zaczarowana niewątpliwie utopili się w fantasmagorii dźwięku i wydźwięku nastroju i wystroju muzyki. Niestosowne bawić się tu słowami, obracać (nie mylić z obrazami, znaczy: z ubliżaniem, nie przybliżaniem, bo obrazy: krajobrazy pojawiają się jakby same, nienachalnie)  Pojawili się. I nie utonęli. I … Czytaj Dalej [103+1]. Zmarszczki czasu, czyli medytacje Tomasza Stańki.

[242+1]. Nastąpił. Ciąg dalszy. Trzynaście miejsc zamieszkanych przez melancholiję.

Kiedy stoimy przed obrazem w muzeum, nie mogę wiedzieć co człowiek stojący obok mnie w nim widzi --- może zupełnie nie to co ja. Podobnie wobec strony zadrukowanej wierszem.  czy prozą, w niewielkim tylko stopniu można s p r a w d z i ć, jak ją pojmuje i czego się w nim dopatrzy (...) … Czytaj Dalej [242+1]. Nastąpił. Ciąg dalszy. Trzynaście miejsc zamieszkanych przez melancholiję.

242. Skroplona melancholia.

Dino Saluzzi jest instrumentalistą, urodził się z muzyką krążącą w żyłach. Proponowany dziś album nie wiadomo, czy należy bardziej do muzyki jak najbardziej poważnej, czy jeszcze do jazzu. Jak wielokrotnie pisałam, obecnie już nie trend, ale właściwość taka jest, że muzyczki i muzycy klasycznie wykształcone i wykształceni zanurzają się w jazzie już całkiem jawnie. Co, … Czytaj Dalej 242. Skroplona melancholia.

[15+2].[18+2]. Klamry.

Porządkuje [oczy]wistości. Spojrzenia wejrzeń i podejrzeń. Zmieniam świat , świst, świt na przedpołudnie, to drugie na popołudnie, złudnie marudnie albo wieczór na ten, który oddycha czernią nocy. Ogląd(_)[m]am. Oglądam. Ciało. Swoje. I przesypuje myśli. Klepsydra. Katedra. Hieronimus (Bosch) i Jan (Vermeer). Zaglądam przez ramię Czesławowi (Miłoszowi). Uczestniczę w życiu zużywając czas_ów_(ni[c]ki). Może zdarzy mi się … Czytaj Dalej [15+2].[18+2]. Klamry.

238. Jak malował pan Chagall.

... Tak gra i Sendecki. Zastanawia mnie fakt, że o tym gorlickim pianiście nikt prawie nie wie. No dobrze, prawie nikt. Nie piszę tu o entuzjast[k]ach jazzu, a i tak jak zapytam, to wiele osób, mówi,tak tak, znam tego dziennikarza, ale co on wspólnego ma z muzyką? No widać, nauka nie poszła w las, tylko … Czytaj Dalej 238. Jak malował pan Chagall.

225.Pocztówki [z] przeszłości.

Nie przepadam za tym Artystą, choć i ja nie oparłam się (bo i nie starałam się specjalnie) jego urokowi, zwłaszcza, gdy moja przygoda z dżezem się zaczynała, albo była bardziej w początkowej fazie rozwoju. Teraz nasze drogi się rozeszły, chociaż nadal lubię wracać do tego albumu. Może dlatego, że jest lekki, pozytywny i śpiewny? Może … Czytaj Dalej 225.Pocztówki [z] przeszłości.