(630). Szybko. Szybciej. Za szybko?

Pamiętasz te chwile wyczekiwania? Pachnące albo igliwiem i pomarańczami, albo tymi minutami, które dzieliły Cię od zmiany, wielkiej zmiany, przynajmniej tak się wydawało, a może, i czasami tak było, w te dni, wyczekiwania urodzin, rozdawania cukierków, w klasie, domówek, kogo zaprosić, nie zaprosić, no i poszukiwania prezentów. Dzisiaj wszystkie rytuały tracą na znaczeniu, a może … Czytaj Dalej (630). Szybko. Szybciej. Za szybko?

[544]. Trzydzieści jeden dni (żeby nie napisać, że sześćdziesiąt) (#1)

Już czternaście lat temu intuicyjnie czułam, i nawet próbowałam (tak: bezskutecznie) że medytacja jest czymś co dobrze by było wdrożyć do swojej codziennej praktyki higieny. Wiem, że teraz jest to bardzo na czasie taki najgłośniejszy i najgłodniejszy wrzask mo[r]dy. Jednak czy na booku, czy na wznak (z wyprostowanym krzywym kęgo i słupem, nie żeby stawiać … Czytaj Dalej [544]. Trzydzieści jeden dni (żeby nie napisać, że sześćdziesiąt) (#1)