(28/30). Cztery cytaty o górach (#iskierki).

Szwajcaria ojczyzna Carla Gustava Junga dobrej czekolady i zegarków, ale także miejsce, gdzie góry zajmują sześćdziesiąt powierzchni kraju, gdyby je rozpłaszczyć -kraj zyskałby na swojej powierzani dwanaście i pół procenta powierzchni, to dużo. Dla porównania pod względem powierzchni zajmuje zamyka trzecią dziesiątkę jeśli chodzi o państwa Europy.To  co jest ciekawe. to właśnie kraj ma w swych granicach największą liczbą czterotysięczników.  Na terenie Szwajcarii jest ich prawie pięćdziesiąt wliczając Matterhorn jedna z najpiękniejszych gór na świecie.

[Matterhorn widok z wierzchołka-źródło].
Czytaj Dalej „(28/30). Cztery cytaty o górach (#iskierki).”

Reklamy

(20/30). Prze, cinek. (#iskierki).

 

Ponieważ wczoraj było gęsto od zadań domowych dzisiaj przecinek, czyli cytat:

[żarówka ze szklaną bańką, źródło zdjęcia Wikipedia] #BoŚwiatJestCiekawy!

Jako że kombinacja wiedzy i instynktu daje duże możliwości przeżycia, uznaję rozum i emocje. Pytanie o to, jaką to ma wartość dla współczesnego , żyjącego w mieście człowieka, pozostawiam otwarte, sądzę jednak, że korzystanie z możliwie wielu różnych sposobów uczenia się dostępnych człowiekowi może być w pewnych sytuacjach przydatne. Dla mnie w każdym razie dzika przyroda oraz uczestniczenie co pewien czas w koczowniczym życiu tradycyjnych społeczności były ważniejsze niż szkoła. (…) W warunkach dzikiej przyrody  przypadku różnicy poglądów zawsze dochodziłem do kompromisu, czy to w kontaktach z miejscowymi, czy też z partnerami na wyprawie. Tymczasem w cywilizacji spory często ciągną się bez końca- jakby w wysokorozwiniętych społeczeństwach obywatelskich rozwiązanie konfliktów społecznych było coraz trudniejsze.

[O życiu, Reinhold Messner, Agora SA, s.10, Agora SA]. (wyróżnienie własne).

Cytat, który za mną chodzi, zwłaszcza, w konTekście, o którym wspominałam  o tym, że kompromis (w powszechnym ujęciu) jest przereklamowany w dziewięćdziesięciu pięciu procentach sytuacji. Tyle, że to j e d n a   z  myśli zawartych. Zwartych tych i tamtych.

Zostawiam i Ciebie z tymi myślami… Do zobaczenia, do przeczytania i do skomentowania jutro o #17.00.

[439]. Centy(metry)…

[Everest i Ama Dablam 2001, źródło fotografii].
Czyż kiedyś nie pisałam, że rozmiar jednak ma znaczenie?

Trudno uwierzyć, a może łatwo? Nie wiem, co nie zmienia faktu, że  aż do połowy XIX wieku nie wiedziano, że Mount Everest jest najwyższą górą świata.Chociaż z tym naj… To różnie bywa(ło)…

Przez długi czas tytuł ten należał do góry, na której zginęła Wanda Rutkiewicz,a którą zdobyła Kinga Baranowska, Kanczendzangi, czyli- dziś, trzeciej, co do wielkości,  góry świata. Everest, przewyższa ją o dziewięć metrów, według pomiarów wykonanych przez B. L Gulatee w latach pięćdziesiątych minionego wieku. (Drugie miejsce należy do niezdobytego zimą K2).

Czytaj Dalej „[439]. Centy(metry)…”

[272+6]. Piękno jest dla mnie bramą do innego świata, czyli: wspinaczka to sztuka (czasami cierpienia, czasami piętna, nie rzadko: piękna)..

To książka podobna jak ta, o Piotrze Pustelniku, i jego drodze. A jednak bardzo odmienna. To publikacja o tym, jak można się różnić, skutecznie, od siebie sprzed lat, i wśród ludzi. A może to publikacja o wyobraźni? O tym jak można chadzać na obrzeżach mapy? O godzeniu, nie mylić z głodzeniem, przeciwieństw, czy jeśli chodzi o dobór partnerów, a szczególnie jednego, o czym (nieco) później, czy liczebność wypraw (o czym nieco wcześniej). To na wskroś „dziwny przypadek” Wojtka Kurtyki.

Wojtka, nie  Wojciecha, Kurtykę zna każda osoba, która choć trochę interesuję się wspinaniem na światowym poziomie, ale to coś więcej.To dziwne, bo wspinanie, które uprawiał m(i)a(ło) charakter intelektualny- z jednej strony (i to od ogółu do szczegółu i odwrotnie: począwszy od filozofii, którą w sobie budował, na odżywianiu i  doborach lektur skończywszy) i anty sportowy, choć jeśli by tak spojrzeć, to i styl alpejski (a o tym właśnie myślimy, mówiąc i pisząc: Kurtyka) toż sport najwyższej próby. Próby złota, i nie chodzi o Świetlistą ścianę (Gaszerbrum’a IV). Przynajmniej nie tylko.

Czytaj Dalej „[272+6]. Piękno jest dla mnie bramą do innego świata, czyli: wspinaczka to sztuka (czasami cierpienia, czasami piętna, nie rzadko: piękna)..”

[272+5]. Przemiany, czyli opowieść o Piotrze Pustelniku.

[Ja, Pustelnik, Autobiografia, wysłuchał Piotr Trybalski, Piotr Pustelnik, Piotr Trybalski, Wydawnictwo Literackie, 2017, źródło fotografii].

Kto choć trochę interesuje się górami, tematami wspinaczkowymi, wie, czego dokonał, a przede wszystkim, kim jest Piotr Pustelnik. Nie chodzi o to, że zdobył Koronę Himalajów i Karakorum, czyli zdobycie wszystkich ośmiotysięczników. Chociaż oczywiście nie umniejszam tego konania. Chodzi o to kim jest, kim się stał Piotr Pustelnik. O jego model bycia w górach. (I nie chodzi tylko o to, że swój ostatni ośmiotysięcznik zdobył w wieku pięćdziesięciu dziewięciu lat).  To nie arytmetyka,czy kronikarskie obowiązki (po nich tu ani śladu) chociaż tak są daty, wydarzenia, góry, nazwiska, szlaki, to wszystko tu znajdziemy. Zdobył koronę Himalajów i Karakorum jako trzeci Polak po Jerzym Kukuczce, i Krzysztofie Wielickim.

Autor wspomnień powiedział kiedyś, że nie sztuka być dobrym alpinistą, sztuka być starym alpinistą. Wiadomo, nie od dziś, że to wymagający sposób bycia, który nie wybacza błędów. Na tę książkę, czekałam z niecierpliwieniem, i nie zamierzam tego ukrywać. Oto mamy przed sobą nie tylko fascynującą lekturę, wspinacz dołożył starań by żargon, którym się (nie nazbyt często) posługuje był zrozumiały nie tylko dla osób zaznajomionych z wyżej wymienionym tematem. Choć to sprzyja klarowności narracji, nie to jest najważniejsze. Jeśli miałabym określić co jest clou publikacji, to proces. Wewnętrzna przemiana Piotra Pustelnika, i szczera rozmowa z również Piotrem (Trybalskim), który pozostaje jakoby w cieniu, w tle, dopowiada, dopytuje, nie nachalnie, ani nie na kolanach, jest to równorzędna rozmowa dwóch partnerów.Bez krygowania się, z taktem, i o górach, i o życiu w dolinach (także tym prywatnym, lecz bez zbędnego wchodzenia z butami, w najintymniejsze pielesze).

Rzecz inna, że Pustelnik zaczyna swoją przygodę ze wspinaczką, w czasach, które potem, zostaną określone jako złotą erę himalaizmu. Zaczyna się ten czas, a on, chociaż w nie najlepszej kondycji fizycznej, znalazł się we właściwym czasie, we właściwym miejscu, ale to nie wszystko. To, dopiero początek, początek drogi na sam szczyt góry, i to nie jednej. A jeszcze, by sukcesem zakończyć przygodę, trzeba bezpiecznie zejść, w doliny. I tak, dla niezaznajomionych, poznajemy, albo mamy okazję sobie przypomnieć o (nie tylko polskiej) historii himalaizmu, ale i  zrelaksować, ale i zadumać, dowiedzieć się co wspólnego ma z Piotrem Pustelnikiem Amundsen, jak można wspaniale słuchać (przykład Piotra Trybalskiego) i wspaniale opowiadać (Piotr Pustelnik) także, a może przede wszystkim, o rzeczach trudnych,łucie szczęścia, planach, zwieńczonych sukcesem i porażką, o krajobrazach życia, nie tylko z perspektywy szczytu, ani, z perspektywy wielu (szczytów). Porażka i sukces model tej samej monety. Awers i rewers.  zapraszam do lektury. Polecam uwadze. Dobrą rozmowę, o przemianie, pasji, o życiu.

Jedyną rzecz utrudniającą czytanie są podpisy pod zdjęciami, które potem odnajdujemy w tekście ciągłym książki, tak jak to miało miejsce w przypadku autobiograficznej książki o Jerzym Kukuczce. Cóż, taka moda…

 

 

 

 

 

[Kukuczka, opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście, Marcin Pietraszewski, Dariusz Kortko, Agora SA].

[272+4]. Szczyty i (za)szczyty, czyli o (nie)możliwościach i motywAkcjach.

[Kukuczka, opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście, Marcin Pietraszewski, Dariusz Kortko, Agora SA].
[Kukuczka, opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście, Marcin Pietraszewski, Dariusz Kortko, Agora SA,2016, źródło zdjęcia].

Carsolio: –Kukuczka zamykał się przy obcych. Był naburmuszony. Kolumbijczycy trzymają dwa psy. Jeden czarny z grzywą, która przypomina wielką brodę.

– Wiesz jak nazywa się ten pies?-pyta Kukuczkę jeden z kolumbijskich wspinaczy.

— Nie – odburknął. To jest Messner. Drugi pies ma groźny wyraz pyska, warczy.

Kolumbijczycy: – Czy wiesz jak wołamy na tego?

— Nie -znów mruczy Jurek.- Jak zdobędziesz wszystkie ośmiotysięczniki, nazwiemy go Kukuczka. Carsolio: Wtedy Jurek się uśmiechnął.(…)

Dziwił się,gdy się skarżyli, że nie potrafią czegoś zrobić — Jak to , nie potrafisz [zwracał się do synów-przypis 5000lib] To niemożliwe! -mówił- Przecież to trzeba umieć zrobić, jak się nie umie, to się trzeba nauczyć.

[Cytaty pochodzą z książki: Kukuczka, opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście, Marcin Pietraszewski, Dariusz Kortko, Agora SA,2016].

Na wstępie zaznaczę, nie zamierzam nawet wspominać o dwóch kwestiach, mianowicie:

Pierwsza:  rozstrzyganie,czy przekonywanie, odpowiadanie na następujące pytanie: czy  najlepszą osobą wspinającą się jest Wanda Rutkiewicz, czy Jerzy Kukuczka.

Druga jest streszczanie publikację co bardzo często jest spotykane na portalach, czy blogach.To nie jest ,pyk i jest bryk! Szeleszczenie, streszczenie lektur nieobowiązkowych. Opowiadanie o książce w ten sposób mnie nie interesuje, i wierzę, że Was również, chyba, że się mylę? Inaczej, po co czytać? Ad rem! I nie chodzi o fazę snu, o tym kiedy indziej. 🙂

Zostałam wychowana w przekonaniu, że nie ocenia się książki po okładce. I nadal się tego trzymam, z drugiej… Strony (Sic!), przekonałam się, że umiejętność zastosowania zasad, które dotyczą składu tekstu jest równie ważna, co treść i  jest r ó w n i e ż jest wyrazem (sic!) szacunku do osoby, która poświęca czas, a nie rzadko i sumę pieniędzy, by nawiązać dialog z tekstem.  Na uwagę zasługuję fakt bardzo estetyczne wydanie książki, jedyną kwestią, która utrudniała czytanie, czy wręcz mnie irytowała  w tym aspekcie jest sposób podpisywania zdjęć, kopiowanie kilku zdań z tekstu. Schludne wydanie, zdjęcia nie pełniły roli wypełniaczy, a to- niestety- coraz częściej się zdarza, a cytaty z dzienników Jerzego są sprawnie wplecione. Sposób prowadzenia narracji jest wartki i spójny, zapomina się o tym, że książkę tworzyło dwóch autorów. To świadczy tylko o tym, że nie widać szwów. Uwagę przykuwa sposób otwarcia opowieści. Zabieg prosty, ale spełniający zadanie, czyli przykuwający uwagę.

 

To kim był, co osiągnął Jerzy Kukuczka wiadomo, teraz, jeśli jest to pierwsza książka dotycząca wspinaczki i środowiska, po którą zamierzasz sięgnąć, możesz się dowiedzieć, jak żył, jak odbierano  jego postępowanie.Przeczytać o dawnych, a może i nieznanych z autopsji, czasach. Nie tylko o wspinaniu się. Autorom udaje się (przynajmniej nadkruszyć klika mitów). Nakreślają szkic Polski. Tak eufemistycznie rzecz ujmując sprzęt, który miały do dyspozycji polskie ekspedycje odbiegał od tego, którym dysponowały te z zachodniej części świata, ale z drugiej strony, o czym warto pamiętać, na  ufundowanie takich wypraw składało się społeczeństwo, od hut, czy kopalń począwszy, po wszelkich innych zakłada pracy, instytutach skończywszy, których to jednak nie będę wymieniać szanując i czas i czcionkę, dysponowali jedzeniem, wszelkimi rarytasami, czy udogodnieniami, mogli podróżować, smakować świat (we wszelkich jego  aspektach).

Nie jest to pierwsza książka dotycząca tej tematyki, brakowało mi rozwinięcia tematu, relacji zawodowych Kukuczka — Rutkiewicz,czy perspektywy Anny Czerwińskiej, a już wypowiedzi Piotra Pustelnika nie uświadczyłam, szkoda. Oczywiście, jestem świadoma tego, że nikt nie może (i nie powinien nawet o tym myśleć) narzucić takiego obowiązku. Jest też trafnie zbudowana proporcja planów góry versus życie prywatne, wypowiedzi żony Cecylii,czy syna jest jak na lekarstwo. Pewnie wiążę się to z chęcią zachowania prywatności. Przecież nie chodzi o to by o wszystkim pisać, tylko dlatego, żeby uwiecznić to w formie piksel_uff albo w druku.

Zastanawiam się, czy portret bohatera był nieco wygładzony, albo nieco z dalszego planu napisany, czy jednak nie?  I szczerze napisawszy, nie mam  gotowej odpowiedzi na to pytanie. Z jednej strony dostrzegam fakt, że autorzy nie przyczynili się do stworzenia laurki, i całe szczęście, z drugiej nachodzi mnie myśl, że za mało dla mnie było planów na których mógłby być rzutowany np charakter Kukuczki, swoistym przykładem będzie tu zestawienie dwóch przeciwieństw osobowościowych głównego bohatera książki i Wojciecha Kurtyki. Oczywiście, można napisać, że w ten sposób można poprowadzić tok myślenia, że Kukuczka wpisany zostaje w  w stereotyp Ślązaka, z drugiej strony, ukazane zostają złożone charaktery ludzkie. I to, że idąc za pasją, mając odpowiednie wsparcie (czego Jerzemu nigdy nie brakowało) można budować swoje życie w taki sposób jak się tego pragnie. Miał świadomość swoich zalet i wad (nieumiejętność posługiwania się językiem obcym, co próbował mozolnie naprawiać przez podjęcie nauki własnej, albo pytanie o znaczenie trudnych, niezrozumiałych dla niego słów tym razem z ojczystej mowy) czy tego jak odbierają go osoby postronne.Nie będę zdradzała wszystkiego by nie odbierać przyjemności z obcowania z tekstem dlatego tak niewiele jest tu szczegółów, czy cytatów.

 

Po tę książkę warto sięgnąć, nawet jeśli tylko po to by odświeżyć sobie wiadomości. A jakie są Twoje refleksje dotyczące lektury? Niewątpliwie, jeśli Ktos/ia szuka książki w sposób mądry i szczery inspirującej, niech sięgnie. Nie trzeba być ideałem, by osiągać szczyty. Ale, niewątpliwie bez efektywnej pracy, odpowiednich perspektyw, spotkań z ludźmi, nie stanie się nic. Przeczytałabym z chęcią refleksje (dotyczące) Piotra Pustelnika i Wojciecha Kurtyki.

Warto wspomnieć,że Dwadzieścia pięć lat temu zginęła Wanda Rutkiewicz. Kanczendzonga (8586 m w wolnym tłumaczeniu na język polski znaczy: Pięć Skarbów pod Wielkim Śniegiem. Pierwszego zimowego wejścia na główny szczyt dokonał duet Kukuczka-Wielicki… Historia zatacza koła…(Ale gór nie przekosi, przenosi).

Wpisy, które mogą Cię zainteresować to:

[272]:Jeszcze jeden krok /”Miejsce kobiet jest na szczycie’/.

[273+(1)].Ryt_[Tu]ały (1).

[271+3] „Szkoda, że zostawiłem raki”.

[GrubSon, Na szczycie, źródło nagrania].