[578]. Astrid.

Miejmy to już za sobą. Lekturę Dzieci z Bullerbyn przeczytałam – w odróżnieniu od Ani z Zielonego Pagórka- z przyjemnością. I to nie jeden raz, co jeśli chodzi o lek to tury turem do lektur raczej nie byłam koniem pociągowym, nie zależnie od tego czy z przekładu aby aby czy niby niby… Ale Astrid to inna bajka. Jeśli chcecie sobie trochę poczytać- a jeszcze bardziej pooglądać to mogę się podzielić Portretami Astrid Lindgren. Jest to raczej lektura wprowadzająca niż dogłębna. To album, który z przyjemnością się ogląda.

Jak to dobrze, kiedy w domu są ludzie starsi od nas, bo póki oni żyją, jesteśmy jeszcze dziećmi.

[Swietłana Aleksjejewicz]

Dlaczego wspominam o tym? Dzisiaj obchodzimy Dzień Odpoczynku Dla Zszarganych Nerwów! No, ale jak tu nie być nerwowym/ą, jak komórki posiada się właśnie nerwowe! Można trochę pooddychać głęboko, przejść się na spacer, czy napić się, napić kawy oczywiście. Piszę, i to po i ważnie. Chociaż z przypruszeniem czcionki! Aaaa co? Bo fantazja, fantazja jest od tego by popierwiastkować sobie odrobinę w strugach jesiennego dreszczu. Spokoju.

[571]. Dziewięćdziesiąta ósma.

Jak się tak leży godzinami w nocy, to myśleniem można zajść bardzo daleko i w bardzo dziwne strony, wiesz…

Wcale nie chcemy zdobywać kosmosu, chcemy tylko rozszerzyć Ziemię do jego granic. Jedne planety mają być pustynne jak Sahara, inne lodowate jak biegun albo tropikalne jak dżungla brazylijska. Jesteśmy humanitarni i szlachetni, nie chcemy podbijać innych ras, chcemy tylko przekazać im nasze wartości i w zamian przejąć ich dziedzictwo. Mamy się za rycerzy świętego Kontaktu. To drugi fałsz. Nie szukamy nikogo oprócz ludzi. Nie potrzeba nam innych światów. Potrzeba nam luster. Nie wiemy, co począć z innymi światami. Wystarczy ten jeden, a już się nim dławimy.

Człowiek, wbrew pozorom, nie stwarza sobie celów. Narzuca mu je czas, w którym się urodził, może im służyć albo buntować się przeciw nim, ale przedmiot służby czy buntu jest dany z zewnątrz. Aby doświadczyć całkowitej wolności poszukiwania celów, musiałby być sam, a to się nie może udać, gdyż człowiek nie wychowany wśród ludzi nie może się stać człowiekiem.

[Solaris]

***
Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś. (…)
Był człowiekiem niewątpliwie wykształconym, ale inteligencję miał jak ogródek japoński – niby mostek, dróżki, wszystko piękne, ale bardzo ograniczone i do niczego.
[Szpital przemienienia].
***
Książką można czytelnikowi głowę, owszem przemeblować o tyle, o ile jakieś meble już w niej przed lekturą stały.
[Doskonała próżnia,Wielkość urojona].
***
…nie doceniłem głupoty panującej nam dziś mądrości. W naszej epoce – opakowań – liczy się etykieta, a nie zawartość…
[Dzienniki gwiazdowe].
Czytaj Dalej „[571]. Dziewięćdziesiąta ósma.”

[568]. Bez tytułów tylu, gdzieś z przodu, gdzieś z tyłu…A morze, może obłok obok o krok, o bok…?

Chodzi ze mną, za mną, chłodząc i rozgrzewając aparat gębowy:

[źródło]

Znaleźć człowieka, z którym można porozmawiać nie wysłuchując banałów, konowałów, idiotyzmów cwaniackich, łgarstw, fałszywych zapewnień, tanich sprośności lub specjalistycznych bełkotów „fachowca”, dla którego branżowe wykształcenie plus umiejętność trzymania widelca jest całą jego kulturą, kogoś bez płaskostopia mózgowego i bez lizusowskiej mentalności- to znaleźć skarb.

[Waldemar Łyskak- podobnież, ale nie wiem nic ponadto].
Czytaj Dalej „[568]. Bez tytułów tylu, gdzieś z przodu, gdzieś z tyłu…A morze, może obłok obok o krok, o bok…?”

[566].Sza! Ci.

Nie jest monolitem. Skałą niewzruszoną wysmaganą wiatrem i czasem i zmarszczkami wiatru. Świat pełen jest dźwięków, nie tylko klawiaturowego stukania, natarczywych ścierań nienawarstwiań silni! silnikowo- samochodowych dyskursów przejeżdżających w tę, czy w w tamten stronę, głośniej po deszczu, deszcz u szeleszczu to tu, to tam pogłębiając zieloność, barwność, kroków porozrzucanych na trawie, plaży, asfalcie, wodzie… Jest to od-głos przeczesywania włosów dłonią. Wiatr, struga dźwięków otacza nas, wchłaniamy ją przez skórę, uszy, zmarszczki, oczy. Jest pulsem, znakiem, marszczeniem i gładzeniem. Chodzeniem i staniem. Fakturą nie tylko faktograficzną myśli. Spojrzeniem na obrazy i obrazy flamandzkich mistrzów. Noszeniem cytatów Cummingsa, czy może Baczyńskiego (?) w kieszeniach na nie okazję. Rumieńców pytań, czy łypiącym okiem jezior…Jęzorem rzek, rzekłabym niezliczoności… Niezlicz…

Czytaj Dalej „[566].Sza! Ci.”

[563].

Trzy Prawa Lema powiadają, że: l) Nikt nic nie czyta; 2) Jeśli ktoś coś czyta, to nic nie rozumie; 3) Jeśli ktoś coś czyta i rozumie, to natychmiast zapomina.

[Stanisław Lem].

***

[źródło].

Zastanawiam się kiedy pierwszy, a kiedy ostatni raz spotkałam się ze sobą, niespiesznie i (nie)spodziewanie. W radości, w smutku, w przeżywaniu trudnych i przyjemnych emocji.

Czytaj Dalej „[563].”

[556+1]. Kiedy człowiek przestaje tańczyć?

kolejny obrót ziemi- a może tylko przystanek sztuki nowoczesnej w europejskiej galeryjce (oddech, zapamiętanie, miętoszenie, znoszenie i patrzenie na to co stworzyła kreska Pieta Mondriana, albo mediana Kandinsky’ego) nie, nie kogoś zupełnie do niego nie podobnego

***

Czytaj Dalej „[556+1]. Kiedy człowiek przestaje tańczyć?”

[555]. No i co? Polem.[Po]_(Lem)[ika].

[Niezwyciężony, Stanisław Lem, Audioteka 2013, źródło zdjęcia].

Co byś zrobił/a gdybyś musiał/a zadecydować o losie innej i obcej cywilizacji? Takie pytanie pada w otwierającym akapicie Niezwyciężonego, superprodukcji, której podjęli się HTC i Audioteka. Powtarzam to pytanie, poważnie. Co byś zrobił/a gdybyś m u s i a ł /a nie: chciał/a, ale właśnie m u s i a ł/a zdecydować o losie, życiu nie tylko innej, ale (i/lub) obcej cywilizacji? O to czy ona przetrwa, albo, albo raczej, czy będzie się rozwijać. Pytania drążą i drażnią. Dudnią… Im dalej, im głębiej… Rezonują.

I tak mogłabym napisać o technikaliach: o tym, że zaangażowanie Krystyny Czubówny w roli narratorki było strzałem w dziesiątkę, jeśli pamiętasz czytane filmy przyrodnicze, albo słuchałeś/aś prozy Aleksjejewicz wiesz, o czym piszę. Bardzo cieszę się, że możemy wysłuchać Niezwyciężonego w obsadzie aktorskiej i oprawie muzycznej– właśnie w takiej formie. Może dzięki temu trafi do większej liczby odbiorców/odbiorczyń? A może trafi inaczej? Nie wiem. Dzięki zastosowanym zabiegom, a przede wszystkim narracji opowieść zyskuje nowy wymiar, niemalże dokumentalny. Nawet ci, którzy/ które pochłaniają książkę oczyma znajdą coś dla siebie i w takiej formie.

Znajdziemy tu motyw podróży, oddalenia, nić niepewności, teorie, które określają rzeczywistość,motyw drogi i (nie)poznania, a może nie, może to tylko migotliwe światła, rytm snu i czuwania, poznawania… A więc i ograniczeń, ludzkich, emocji gęstego strachu i…Pytania o przyszłość, przyszłą oś(ć) po której będzie kroczyć istota dwunożna. Pytania istot-

Czytaj Dalej „[555]. No i co? Polem.[Po]_(Lem)[ika].”

[553]. Smak nieważkości.

Wodę do przygotowania ciepłych napojów przygotowało się z potu astronautów. Na Ziemi woda przyjmuje kształt naczynia, w którym się znajduje, a na statku kosmicznym? Przywiera do jego ścianek- środek pozostaje nietknięty. Branie prysznica w rękawie i oddychanie przez wysuniętą rurkę, wtedy gdy woda nie spływa a tworzy na ciele szklistą skorupę powoduje, że cała sytuacja to nie zażywanie kąpieli, a ćwiczenia, tak je także trzeba uprawiać- gdyż mięśnie zanikają. Nie, to nie tylko historie jak umyć zęby, czy dlaczego nie można się intensywnie pocić. Kto to był Mikołaj Kopernik, w zasadzie wiadomo, że ekonomista, no i że był kobietą, to wszyscy wiedzą, ale kto to był Kazimierz Siemienowicz? (jakże się cieszę, że i tutaj padło to nazwisko) No o Janie Heweliuszu wiadomo, tylko

Czytaj Dalej „[553]. Smak nieważkości.”
Obszar gwiazdotwórczy LH 95 w Wielkim Obłoku Magellana.

[550]. Zielona plama, błękitna krop(l)(k)a.

Całuję cię w metafizyczny pępek – pisał Witkiewicz do żony – to spodobało mi się zważywszy na moje własne, całkiem prywatne upodobanie do ruchu. Ruchu q ku. I nie chodzi o matematyczne spacery całkiem, ani w szczególe, ani po całce, całkiem nie. Ruszmy cztery litery, albo chociażby gałkami ocznymi. W spacero i logię dalej niż zaszedł był Pitagoras. Nie, nie namawiam do powrotu (do powrotu do szkoły)…

Czytaj Dalej „[550]. Zielona plama, błękitna krop(l)(k)a.”

[544]. Trzydzieści jeden dni (żeby nie napisać, że sześćdziesiąt) (#1)

Już czternaście lat temu intuicyjnie czułam, i nawet próbowałam (tak: bezskutecznie) że medytacja jest czymś co dobrze by było wdrożyć do swojej codziennej praktyki higieny. Wiem, że teraz jest to bardzo na czasie taki najgłośniejszy i najgłodniejszy wrzask mo[r]dy. Jednak czy na booku, czy na wznak (z wyprostowanym krzywym kęgo i słupem, nie żeby stawiać oczy oczywiście w słup) ważyć na to by nie było łuuup kontynuuje teraz. Nie teraz- zaraz, czy zaraz-potem.

Czytaj Dalej „[544]. Trzydzieści jeden dni (żeby nie napisać, że sześćdziesiąt) (#1)”