[556+1]. Kiedy człowiek przestaje tańczyć?

kolejny obrót ziemi- a może tylko przystanek sztuki nowoczesnej w europejskiej galeryjce (oddech, zapamiętanie, miętoszenie, znoszenie i patrzenie na to co stworzyła kreska Pieta Mondriana, albo mediana Kandinsky’ego) nie, nie kogoś zupełnie do niego nie podobnego

***

Czytaj Dalej „[556+1]. Kiedy człowiek przestaje tańczyć?”

[555]. No i co? Polem.[Po]_(Lem)[ika].

[Niezwyciężony, Stanisław Lem, Audioteka 2013, źródło zdjęcia].

Co byś zrobił/a gdybyś musiał/a zadecydować o losie innej i obcej cywilizacji? Takie pytanie pada w otwierającym akapicie Niezwyciężonego, superprodukcji, której podjęli się HTC i Audioteka. Powtarzam to pytanie, poważnie. Co byś zrobił/a gdybyś m u s i a ł /a nie: chciał/a, ale właśnie m u s i a ł/a zdecydować o losie, życiu nie tylko innej, ale (i/lub) obcej cywilizacji? O to czy ona przetrwa, albo, albo raczej, czy będzie się rozwijać. Pytania drążą i drażnią. Dudnią… Im dalej, im głębiej… Rezonują.

I tak mogłabym napisać o technikaliach: o tym, że zaangażowanie Krystyny Czubówny w roli narratorki było strzałem w dziesiątkę, jeśli pamiętasz czytane filmy przyrodnicze, albo słuchałeś/aś prozy Aleksjejewicz wiesz, o czym piszę. Bardzo cieszę się, że możemy wysłuchać Niezwyciężonego w obsadzie aktorskiej i oprawie muzycznej– właśnie w takiej formie. Może dzięki temu trafi do większej liczby odbiorców/odbiorczyń? A może trafi inaczej? Nie wiem. Dzięki zastosowanym zabiegom, a przede wszystkim narracji opowieść zyskuje nowy wymiar, niemalże dokumentalny. Nawet ci, którzy/ które pochłaniają książkę oczyma znajdą coś dla siebie i w takiej formie.

Znajdziemy tu motyw podróży, oddalenia, nić niepewności, teorie, które określają rzeczywistość,motyw drogi i (nie)poznania, a może nie, może to tylko migotliwe światła, rytm snu i czuwania, poznawania… A więc i ograniczeń, ludzkich, emocji gęstego strachu i…Pytania o przyszłość, przyszłą oś(ć) po której będzie kroczyć istota dwunożna. Pytania istot-

Czytaj Dalej „[555]. No i co? Polem.[Po]_(Lem)[ika].”

[553]. Smak nieważkości.

Wodę do przygotowania ciepłych napojów przygotowało się z potu astronautów. Na Ziemi woda przyjmuje kształt naczynia, w którym się znajduje, a na statku kosmicznym? Przywiera do jego ścianek- środek pozostaje nietknięty. Branie prysznica w rękawie i oddychanie przez wysuniętą rurkę, wtedy gdy woda nie spływa a tworzy na ciele szklistą skorupę powoduje, że cała sytuacja to nie zażywanie kąpieli, a ćwiczenia, tak je także trzeba uprawiać- gdyż mięśnie zanikają. Nie, to nie tylko historie jak umyć zęby, czy dlaczego nie można się intensywnie pocić. Kto to był Mikołaj Kopernik, w zasadzie wiadomo, że ekonomista, no i że był kobietą, to wszyscy wiedzą, ale kto to był Kazimierz Siemienowicz? (jakże się cieszę, że i tutaj padło to nazwisko) No o Janie Heweliuszu wiadomo, tylko

Czytaj Dalej „[553]. Smak nieważkości.”
Obszar gwiazdotwórczy LH 95 w Wielkim Obłoku Magellana.

[550]. Zielona plama, błękitna krop(l)(k)a.

Całuję cię w metafizyczny pępek – pisał Witkiewicz do żony – to spodobało mi się zważywszy na moje własne, całkiem prywatne upodobanie do ruchu. Ruchu q ku. I nie chodzi o matematyczne spacery całkiem, ani w szczególe, ani po całce, całkiem nie. Ruszmy cztery litery, albo chociażby gałkami ocznymi. W spacero i logię dalej niż zaszedł był Pitagoras. Nie, nie namawiam do powrotu (do powrotu do szkoły)…

Czytaj Dalej „[550]. Zielona plama, błękitna krop(l)(k)a.”

[544]. Trzydzieści jeden dni (żeby nie napisać, że sześćdziesiąt) (#1)

Już czternaście lat temu intuicyjnie czułam, i nawet próbowałam (tak: bezskutecznie) że medytacja jest czymś co dobrze by było wdrożyć do swojej codziennej praktyki higieny. Wiem, że teraz jest to bardzo na czasie taki najgłośniejszy i najgłodniejszy wrzask mo[r]dy. Jednak czy na booku, czy na wznak (z wyprostowanym krzywym kęgo i słupem, nie żeby stawiać oczy oczywiście w słup) ważyć na to by nie było łuuup kontynuuje teraz. Nie teraz- zaraz, czy zaraz-potem.

Czytaj Dalej „[544]. Trzydzieści jeden dni (żeby nie napisać, że sześćdziesiąt) (#1)”

[537]. Słów strugi. Czy instrukcja, i czy obsługi?

Mózg zostaje nam dostarczony w wersji perinstalowanej, nie musimy więc dokonywać skomplikowanych podłączeń, czy konfiguracji, żeby zaczął funkcjonować. Niemniej w fazie uruchamiania, która trwa przez pierwsze lata życia, wymaga pewnej opieki serwisowej. Chcąc zapewnić sobie właściwe funkcjonowwanie mózgu, warto od samego początku zadbać o właściwe zasilanie (nazwane powszechnie żywnością) , o obecność koniecznych cykli odpoczynku i porządkowania (sen) oraz sprawność wszelkich urządzeń peryferyjnych (ćwiczenia fizyczne). Przypominamy, że produkt nie jest objęty gwarancją.


[Mózg. Podręcznik użytkownika,Marco Magrini,Feeria Science,tł: Natalia Mętrak-Ruda, Warsawa 2019, s.70].
[Mózg. Podręcznik użytkownika,Uproszczona instrukcja skomplikowanej maszyny świata.Marco Magrini,Feeria Science,tł: Natalia Mętrak-Ruda, Warsawa 2019, źródło fotografii].


Galaretka 1350 gramów, ta, mieszcząca się między uszętami. samograj, temat rzeka (i to rwąca, porywająca). Rzekłabym: temat bardzo popularny. Stety, albo i nie. Dlatego czemu się dziwić, że powstają książki jakpowyższa, albo wspomniana już. Mózg rządzi?

Czytaj Dalej „[537]. Słów strugi. Czy instrukcja, i czy obsługi?”

[539]. W tem i Lem.

Kto wie, że dzisiaj jest rocznica śmierci Stanisława Lema? Warto się zapoznać chociaż z książkami dwiema, a jeśli nie z samymi to z walorami treściowymi.

Swojego czasu wspominałam o Solaris, albo o biografiołach. Z tej okazji parę wyimków (wartych zapomnienia zatopienia czyli zaplątania w zapamiętywanie):

Wcale nie chcemy zdobywać kosmosu, chcemy tylko rozszerzyć Ziemię do jego granic. Jedne planety mają być pustynne jak Sahara, inne lodowate jak biegun albo tropikalne jak dżungla brazylijska. Jesteśmy humanitarni i szlachetni, nie chcemy podbijać innych ras, chcemy tylko przekazać im nasze wartości i w zamian przejąć ich dziedzictwo. Mamy się za rycerzy świętego Kontaktu. To drugi fałsz. Nie szukamy nikogo oprócz ludzi. Nie potrzeba nam innych światów. Potrzeba nam luster. Nie wiemy, co począć z innymi światami. Wystarczy ten jeden, a już się nim dławimy.

Człowiek może ogarnąć tak niewiele rzeczy naraz; widzimy tylko to, co dzieje się przed nami, tu i teraz; unaocznienie sobie równoczesnej mnogości procesów, jakkolwiek związanych ze sobą, jakkolwiek się nawet uzupełniających, przekracza jego możliwości. Doświadczamy tego nawet wobec zjawisk względnie prostych. Los jednego człowieka może znaczyć wiele, los kilkuset trudno jest objąć, ale dzieje tysiąca, miliona nie znaczą w gruncie rzeczy nic.

[Solaris]

Kryterium zdrowego rozsądku nie jest do historii ludzkiej stosowalne. Czy Averroes, Kant, Sokrates, Newton, Voltaire uwierzyliby, że w wieku dwudziestym plagą miast, trucicielem płuc, masowym mordercą, przedmiotem kultu stanie się blaszany wózek na kółkach? I że ludzie będą woleli ginąć w nim, roztrzaskiwani podczas masowych weekendowych wyjazdów, aniżeli siedzieć cało w domu?

[Kongres futurologiczny].

Kiedy można być każdym i żywić dowolne przekonania, nie jest się już nikim i nie ma się żadnych przekonań.

[Dzienniki gwiazdowe]

A jaki jest Twój (nie)koniecznie ulubiony cytat z dzieł zebranych pana Stanisława, ale zaplątany w zapamiętanie?

*Źródło zdjęcia.

[536].

Lubię perony w małych miasteczkach, zalane słońcem, omiecione stukotem kroków. Kiedy czeka się swobodnie czesząc cień cieniując dzień prowadzący do swych marzeń, zamierzeń, czy chociażby popołudniowego spaceru nie marznąc gapi się na ludzi, a czas skapuje niespiesznymi minutami. Prognozy deszczowo niezmienne. Niewymierne liczby spadają do kałuż. Skojawrzenia. I rozmowy.

Idąc letnim wieczorem roku 1916 wzdłuż plant krakowskich, usłyszałem rozmowę, a raczej tylko kilka słów; wyrazy „całka Lebesgue’a” były tak nieoczekiwane, że zbliżyłem się do ławki i zapoznałem z dyskutantami: to Stefan Banach i Otto Nikodym rozmawiali o matematyce.

[Hugo Steinhaus]
Czytaj Dalej „[536].”
Obszar gwiazdotwórczy LH 95 w Wielkim Obłoku Magellana.

534. Dziś nie o tym.

Dylematy na tematy, które Ty, albo nie Ty poruszasz w przestrzeni, choćby małym palcem u nogi trącając i cerując.

Lubię czynności anachroniczno analogowe na przykład czynne czytanie (co może być zdumieniem: ze zrozumieniem). Może być, a jakże w tam tam, czy tu, czy tam w tandemie. Zadawać sobie pytania o nieregularnych kształtach. Jeśli chwycę ziarnko piasku pomiędzy dwa palce, i wyciągnę rękę prostując ją w łokciu, to jaką część kosmosu, zasłonię?

Za słonie nie odpowiadam, chociaż wiem, że …

Czytaj Dalej „534. Dziś nie o tym.”

533.Kropka, albo żyłki koronkowe.

Zaszurałam uchem (no bo jak można mrugnąć okiem to dlaczemu nie…odwrotnie?) I w ramach żaru z żartu (albo porannych ćwiczeń- nikt nie ucierpiał) czyli i trach tak w proch się obrócimy. Niezależnie od tego jak rozruszamy kończyny. Konstelacje myśli. I po(d)rzuciłam starty kawałek Siedmiu życzeń, ale słucham i nie mogę się napełnić to naprawdę dobry tekst i muzyka, która pozostaje. A może nostalgię mnożę? Lepiej lepko zastygnąć strzygąc uszami ledwie sącząc np muzykę panów Wilhelma (Akwitańskiego), Bernarda (de Ventadoura), Raimbaut’a (de Vaqueiras), Guirauta(Ruquiera). Dobrze, wystarczy tej mruczanko- wyliczanki. Monodia świecka, muzyka trubadurów, truwerów i -a jakże- minesingerów. Początki świeckiej liryki średniowiecza można datować na XI wiek, wszak wieki średnie to nie tylko asceza, wyrzeczenie ciała i uciech z tymże wiązanych. To także hulanki i swawole (choć bardzo kontrolowane przez władze) napięcie przebiegało przez – a jakże- ciało. O tym jednak, nie dziś, nie teraz. Nawet nie teraz- zaraz, albo zaraz-potem. Chociaż o pocie było, ale o tym potem, znaczy przedtem.

Czytaj Dalej „533.Kropka, albo żyłki koronkowe.”