(621). Dokąd (ryby płyną)?

Coś poruszającego, i poruszanego jest w malowidle naskalnym, jaskiniowym nie nowym (datowanym bardzo około 15000 10 000 w hiszpańskiej Altamirze). A co jeśli sztuka ta, przez Wielkie Sz, a nawet przez wielkie Szt, nie ma postawionych celów? I dopiero je przepisujemy z wieków przyszłych, wyobrażeń i powinności? I dopiero je przypisujemy niczym mnisi i mniszki, … Czytaj Dalej (621). Dokąd (ryby płyną)?

(207+1). O żuciu żwiru, ale najpierw o czasach, w których pieniądze rosły na drzewach.

Dla mnie powyższa piosenka jest metaforą procesu naukowego, postępu, czy też dochodzenia do Prawdy, opis rzeczywistości. Jest wyrazem optymizmu, ślad został. Ziarno wzeszło, i wydało plon, chociaż przyjdą inni ludzie… Nie o winie, bo win nie ma, chyba, że chybocemy się w winnicy… Czarownice, czarownicy. Nie zatrzymujmy się w drogi pół, lecz nim zmienimy się … Czytaj Dalej (207+1). O żuciu żwiru, ale najpierw o czasach, w których pieniądze rosły na drzewach.

(619). Formy krótkie(formy wszelakie).

W czasie gdy wszystkie i wszyscy jesteśmy domatorkami i domatorami, zapraszam Was w podróż, wyłóż się wygodnie w fotelu/ na krześle lub na macie. Jeśli macie napój np matche to kubki w dłoń i pixele na oczy, choć dzisiaj nie jest ich wiele…

(618). Ponudźmy (się) i ponućmy z z(a) Josephem-Mauricem…Może trochę posmućmy, a na pewno po: wspominajmy.

Cisza na skronie, na powieki, stopy cytaty z nieznanych dzieł otwierają nagabywania otchłani równań z wieloma niewiadomymi. Ravel po tym jak skomponował utwór, ten, który był zamówiony przez Idę Rubinstein do udźwiękowienia przedstawienia baletowego, tak, ten sam, który na początku był wyszydzany, krytykowany, ludzie wychodzili z teatrów i filharmonii, gdy rozbrzmiewał, można śmiało nazwać go … Czytaj Dalej (618). Ponudźmy (się) i ponućmy z z(a) Josephem-Mauricem…Może trochę posmućmy, a na pewno po: wspominajmy.

[583]. Klamka.

A jeśli stanowisz się nad stawianiem sensów gęstych wśród jesieni, kołysz się wśród cytatów dni, wśród stawy godzin między ciszami półek i półrozmów. Zamknij oczy, otwórz umysł, choćby uchyl skrzypiące drzwi, choćby chwyć za klamkę, tą, która jeszcze nie zapadła. Między krokiem, a odgłosem kroku. Nie ma ciszy, ale przestrzeń. jest. I oto różnica.

[582].

Kołysze się w łupinie orzecha, który to podłóg woli i potrzeby morze może wziąć na plecy. Zagryza dniem. Popijając prognozą wpatrując się w obraz pewnego holenderskiego mistrza. Bynajmniej, nie rentgenowski. Wołam, wołam za Vincentem co zgubił (buty) farby i myśli, których miał dużo za dużo wiele za niewiele. Nie, nie był to ton butny… Piosenka … Czytaj Dalej [582].