126.Przypowieść o stole, albo cztery razy Pe. Pięć- bo jest i pięść.

Chociażby mieszkać w łupinie orzecha. Jest. Może już z bliznami lat. Nie wiadomo, czy odziedziczony w spadku rachunków, telefonów, zabiegania i zbiegania, czy nabyty razem z pierwszymi troskami i radościami.Ważne, że jest. To przy nim spotykamy się by rozmawiać, i sugestywnie spożywać ciche dni. Obarczony dokumentnie papierzyskami, brulionami, książkami, tęsknotami, pragnieniami, wspomnieniami. To zasiadamy by śniadać i wieczerzać, choć nie ostatecznie to do syta. To na nim możemy się kochać. I to on będzie służył małym szkrabom, niekoniecznie własnym za pierwszy namiot, i schron dziecięcych nadziei. Bez niego nie ma

Czytaj Dalej „126.Przypowieść o stole, albo cztery razy Pe. Pięć- bo jest i pięść.”