[572]. Chodźmy, nikt nie woła.

Miało być świetnie! A jak wyszło? Wyszło bo, bookiem. Po kolei, chociaż o chodzeniu będzie, albo raczej odchodzeniu od tematu. Bardzo dalekim, niech mi ktoś odpowie, czy długaśne dygresje są immanentną cechą wpisaną w formę jaką jest esej? [Zew włóczęgi. Opowieści wędrowne, Rebecca Solnit, tłumaczenie Anna Dzierzgowska, Sławomir Królak, Wyd: Karakter, 2019,źródło]. Plusy. O Rousseau … Czytaj Dalej [572]. Chodźmy, nikt nie woła.

(272+6)+1. Suple(ment). Portret z oddali, szkicowany w drodze.

Cześć, Pamiętasz może jak pisałam, że w tym roku, chcę czytać m i e j, że nie bawi mnie udawanie, że biegam, statystyki, wyzwania, odhaczanie pozycji (nie)zaplanowanych. Przeczytane- zapisane- zapomniane. To nie moja bajka. Chociaż tak, najpierw było trudno czytać więcej, a potem, potem już dałam się na to nabrać jak nie złota, ale rybka na ha ha ha haczyk. Dlatego dziś wracam do lektury, niespiesznie. Jeśli chcesz mi towarzyszyć, będzie mi miło. A może także Czytałeś/ Czytałaś i podzielisz się refleksją na jej temat?