[528]. Ni w pięć.(#myśli luzem).

Zawsze zostawiam sobie trochę powietrza. Miejsca. Nie przelewa mi się. I nie kapie na głowę póki co. Ostatnio Ktosia zadała mi pytanie, co bele trele co zamierzasz prze czytać, czy tu, czy tam. Stycznie. Stycznie, chociaż jeden styczeń minął.

Czytaj Dalej „[528]. Ni w pięć.(#myśli luzem).”

(272+6)+1. Suple(ment). Portret z oddali, szkicowany w drodze.

W ramach odpoczynku, powróciłam do lektury książki, o której już wspominałam. Uważam, że warto czytać ją niespiesznie. Zresztą, ten rok jest inny, ze względu właśnie na przystanki, czytanie niespieszne, które sobie obrałam za cel i metę. Pisałam już, że zamierzam przeczytać mniej. Miej mniej, miej więcej. Powracanie lub zaznaczanie nowych, niezauważonych cytatów, refleksje, albo po prostu- bez zobowiązań, bez przyczyny branie słów na język.

Czytaj Dalej „(272+6)+1. Suple(ment). Portret z oddali, szkicowany w drodze.”

(15/30). Pijąc kawę gdzieś indziej, czyli Zamęt. (#iskierki).

[żarówka ze szklaną bańką, źródło zdjęcia] #BoŚwiatJestCiekawy!
Jeśli piętnasty wpis w serii #iskierki to znaczy, że jesteśmy na półmetku! Jakże się cieszę, że możemy być tu razem.

Dzisiaj zgodnie z zasadą prze(d)stawioną w tej iskierce. Zrobię coś inaczej. Na lekko, zaczynając tydzień. :-).

Primo: Zaprosić do tego, żeby sięgnąć po książkę, ale z tej półki, i o takiej tematyce, po którą zwykle nie sięgasz. Czy to w zakresie tematyki, czy przedstawionych przekonań. A najlepiej i jedno i drugie. A żeby nie być gołosłowną, to sama przeczytałam, a raczej wysłuchałam Zamętu. Słowo o realizacji dźwiękowej, której podjął się zespół lektorów wespół z pracownikami Audioteki (np przejście między efektami dźwiękowymi, a muzyką- nie wspomniawszy o aktorach i aktorkach, realizator(k)ach). To słowem rekomendacji.

Czytaj Dalej „(15/30). Pijąc kawę gdzieś indziej, czyli Zamęt. (#iskierki).”

[470]. Solaris.

Nie potrzeba nam innych światów. Potrzeba nam luster. Nie wiemy, co począć z innymi światami. Wystarczy ten jeden, a już się nim dławimy. Chcemy znaleźć własny, wyidealizowany obraz; to mają być globy, cywilizacje doskonalsze od naszej, w innych spodziewamy się znowu znaleźć wizerunek naszej prymitywnej przeszłości. Tymczasem po drugiej stronie jest coś, czego nie przyjmujemy, przed czym się bronimy, a przecież nie przywieźliśmy z Ziemi samego tylko destylatu cnót, bohaterskiego posągu Człowieka! Przylecieliśmy tu tacy, jacy jesteśmy naprawdę, a kiedy druga strona ukazuje nam tę prawdę — tę jej część, którą przemilczamy — nie możemy się z tym zgodzić!

[Solaris, Stanisław Lem].

[Solaris, Stanisław Lem, audio książka, źródło fotografii].
Lubię  to, to też lubię.(I jeszcze…)

Ma mniam macać czcionkę uszami, o ile nagranie jest dobrej jakości, najlepiej adaptacja pęczniejąca w dźwięki, arty- k(alk)ulacje, efekty (nie) specjalnie, a proza i cz-nie swojskie. Słowem, adaptacje. Kreacje krążące po orbicie  Dlatego zdecydowałam się na zapoznanie się w tej formie, z dziełem,  t y m dziełem Pana StaniSława.

Czytaj Dalej „[470]. Solaris.”

[463]. Wujek Staszek, ten co na nazwisko miał Lem. Dyktanda czyli… W jaki sposób wujek Staszek wówczas Michasia – dziś Michała – uczył pisać bez błędów.


[Dyktanda czyli… W jaki sposób wujek Staszek wówczas Michasia – dziś Michała – uczył pisać bez błędów, Stanisław Lem, 2014 r, źródło zdjęcia].
 

Zastanawiam się

Zastanawiam nie zasłaniając, słaniając raczej, składając, słaniając się stojąc na jednej myśli bardziej wyg(ł)odnie  głodnej chłodem  zmierzwioną potem niż, niż tak, to on na drugiej długiej, może chmurnej.

Zastanawiam się, a myśl owa gnie się ginąc do wypłynięcia gotowa, gotować się w dół przez mur z chmur. Dlaczego to nastrój trzeba stroić nie w piórka, lecz szybciej uleczyć piórem, albo innym pixelem, poprawiwszy uprzednio jak makijaż z czczej czcionki gdzie zawijasy i ogonków strąki i zdania zadań ze zdań.

Zastanawiam się nastawiając swoje o!trzymane w standardzie stawy jak to wuj Staszek czytał swoim charakternym charakterystycznym głosem kładąc akcenty w słów odmęty okłady czyniąc z orto grafii i rumianku i  mięty lecząc  może i jęcząc przy tem  Stanisław Lem nieco tępiąc dys orto oto siostrzeńca Michała mierzwiąc humorum nonsensum.

A że opary(nie) do pary osadziwszy się na stronicach przetrwały  zastanawiam się jak to można zeskrobać tyleż okrucieństwa w histerycznych histeoriach geograficzno-orto [nadal] gra i fikuśno- ,skośno graficznych  i dydaktycznych. Tych i owych.

Opary abrurdwalium trzęsą się unosząc znad książki. Tych opowieści trzeszczenia w wymowie nie powstydzili by się bracia, którzy nie napisali ani jednej baśni [więcej tutaj], a przecież delikatni nie byli.

Jeśli wierzyć podaniom, i podanym informacjom, to Pisarz, pan Stanisław wzywał (wówczas) Michasia  codziennie, niezależnie,  czy dzionek był dżdżysty, czy mglisty, czy jednak na wznak przejrzysty, na minut sześćdziesiąt, na godzinę, – do gabinetu, przez miesiąc  i to w czasie wakacjowania się, czyli relaksacji, i to wiemy, w trakcie, których wakacji (dokładnie w podczas tych samych,których płotkarka Teresa Sukniewicz- Kleiber ustanowiła rekord świata w biegu na sto metrów przez płotki z wynikiem 12,8 s) Michaś, zdążył się już stać Michałem zachował wszystkie sześćdziesiąt osiem tekstów, które później wielokrotnie zostały wydane. A no tak, nauka nie pogalopowała w las, a jeśli już, to tylko w ramach rozprostowania o z kreską, i innych kędziorków, czy to należących do ę, czy ą, a wyniki, no tak wyniki były, pozytywne(nie mylić z radioaktywnymi!).


Czytaj Dalej „[463]. Wujek Staszek, ten co na nazwisko miał Lem. Dyktanda czyli… W jaki sposób wujek Staszek wówczas Michasia – dziś Michała – uczył pisać bez błędów.”

[459]. Sekretne życie drzew. Co czują drzewa.Jak komunikują się ze sobą…

 

Pocenie się drzew możecie zresztą pośrednio zaobserwować – i to przy domach.
Rosną tam często dawne żywe choinki, których nikt nie chciał wyrzucić, więc je posadzono i cieszą się jak najlepszym zdrowiem.
Rosną i rosną, a w którymś momencie stają się o wiele wyższe, niż oczekiwali właściciele. Przede wszystkim jednak w większości wypadków stoją one za blisko ścian budynków, częściowo sięgają nawet konarami ponad dach. I tam pojawiają się swego rodzaju plamy potu. To, co dla nas, ludzi, jest już wystarczająco nieprzyjemne pod pachami, ma dla domów nie tylko wizualne skutki. Wskutek pocenia się drzew robi się tak wilgotno, że na fasadach i dachówkach osiedlają się glony i mchy. Deszcz gorzej spływa, hamowany przez roślinną okrywę, a obluzowane poduchy mchu zatykają rynnę. W miarę upływu lat tynk się kruszy wskutek wilgoci i trzeba przeprowadzać przedwczesny remont. Właściciele samochodów parkowanych pod drzewami odnoszą natomiast korzyści z tego działania kompensacyjnego. Przy temperaturach zbliżonych do zera ci, którzy parkują swe auta pod gołym niebem, muszą zeskrobywać lód z ich szyb, podczas gdy pojazdy zaparkowane pod koronami drzew często w ogóle nie są oblodzone. Abstrahując od tego, że drzewa mogą mieć negatywny wpływ na elewację budowli, fascynuje mnie, w jakim stopniu świerki i inne gatunki potrafią regulować mikroklimat otoczenia. O ileż większa musi być zatem siła oddziaływania dziewiczego lasu!

 

Co to jest las cmentarny?Czy rzeczywiście istnieje Wood World Web?

Czytaj Dalej „[459]. Sekretne życie drzew. Co czują drzewa.Jak komunikują się ze sobą…”

[452]. Stań. [W]stań posłuchaj jak Tomasz Stańko gra(ł). Przystań. Zmruż uszy. O przyStańkach.(O)Stańce, czyli to co zostało…

każdy moment wyboru jest momentem odwagi. Po takich momentach pojawia się we mnie głębokie zadowolenie.

W końcu wszytko powstało z wielkiego wybuchu. I to jest właśnie rzeczywistość. Od katastrofy do katastrofy. Najważniejsze to nie ulec lękowi i dokonywać wyborów.

[ Koniec rozterek,[w:] „Zwierciadło”,  2008, 8/1942, s. 14].

(O)Stańce, czyli to co zostało…

Właściwie następny artykuł jest zaplanowany na czwartek i tak miało zostać. Tylko, że właśnie teraz, przed chwilą odpaliłam sieć, i nie chodzi mi o powieź, ale o wiecie… I przeczytałam, że Tomasz Stańko nie żyje, pierwsza myśl, jak to to już? Wiem, nosił wiek pogodnie z wyprostowanymi barkami. Ale jak to, już? Jak ktosia polecała mi jeden z Jego albumów, kiedy to zaczynałam słuchać gatunków na dż. Powiedziała z niezbitym przekonaniem, że to muzyka trudna, wymagająca… Wydaje mi się wraz z tym jak wrastam w wiek, że to jedno z ulubionych i hołubionych przekonań przez osoby, które słuchają jazzu (ale niekoniecznie się nim zajmują). Stań. Przystań. Potrzyj uszy i posłuchaj tego co zostawił co stworzył Tomasz Stańko. I jakich wyborów (poza i muzycznych) dokonał. Rysa, czy katastrofa, o której wspomina  a może i blizny, ale i radość życia,radocha refleksja  były dla niego ważne, czyli całość, różne smaki, faktury, kolory! Posłuchać treści opowieści bez słów. Przystańki przy Stańce. Przystań. Przestań narzekać przystań przy Stańce, przy stańce zrób, pozę przyjmij przeżuj prozę proszę. I słuchaj. Przy Stańce przez tańce rytmu i rytmu przejdź mokrą stopą. Dumaj baw się. Próbuj.Płyń.

Czytaj Dalej „[452]. Stań. [W]stań posłuchaj jak Tomasz Stańko gra(ł). Przystań. Zmruż uszy. O przyStańkach.(O)Stańce, czyli to co zostało…”

[434]. Oj.

[ Niełatwy dzień.No Easy Day, Kevin Maurer, Mark Owen, Matt Bissonnette Kraków, 2013, Wydawnictwo Literackie, Wydanie: I,tłumaczenie: Łukasz Małecki
 Lektor: Przemysław Bluszcz, źródło fotografii].
„Jedyny łatwy dzień był wczoraj”.

„Wiedziałem, że spokój i czysty umysł to podstawa przy podejmowaniu decyzji”.

„Byle do śniadania, pomyślałem.
Jakbym znowu trafił do Green Teamu. Wiedziałem, że gdy człowiek za bardzo skupia się na zadaniu, zaczyna pękać. Jedyny sposób przetrwania polegał na myśleniu o najbliższym posiłku, więc kilka godzin przed najważniejszą misją w karierze obchodziło mnie tylko śniadanie.

[Niełatwy dzień, Mark Owen, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2013].

 

 

Nie lubię takich książek, a  w zasadzie, i  w kwasie, nie czuję chemii do tematów przewodnich takich jak na załączonym obrazku obraz ku źrenicy oka, oka cyklonu, w którym rozgorzała już dawno walka. Walka na śmierć i życie. Dlaczego o niej piszę?

Czytaj Dalej „[434]. Oj.”

[429]. (Wy)łuskane.

(…) pomyślałam wtedy, że w Robercie kryje się jeszcze cały świat,

który muszę poznać.

 

***

Nic nie jest skończone dopóki Ty tego nie zobaczysz— mówił.

***

(…) w tym małym wycinku czasoprzestrzeni porzuciliśmy naszą samotność i razem zastąpiliśmy ją ufnością.

***

(…) —-Szukasz drogi na skróty— powiedziałam.

      —- A dlaczego miałbym wybrać najdłuższą? —odparł.

***

Czy napiszesz naszą historię?” „A chcesz?” „Musisz — odpowiedział. — Nikt inny nie będzie umiał tego zrobić”. „Napiszę”, przyrzekłam, choć wiedziałam, że trudno mi będzie dotrzymać tej obietnicy.

***

Musiałam się poważnie zastanowić nad tym, w jakim kierunku powinnam podążać. Czy robię to, co należy? A może to tylko zwykłe pobłażanie sobie?

***

— Co się z nami stanie? — spytałam.

— Zawsze będziemy — odpowiedział.

***

Każdy kto tu zawija jest kimś, nawet jeśli dla świata jest nikim.

***

Mogliśmy obdarowywać tylko wtedy,

gdy patrzyliśmy z perspektywy tego, kim naprawdę jesteśmy i co mamy.

 

 

 

[Poniedziałkowe dzieci, Just Kinds,
Patti Smith, Czarne, Wolowiec 2012. Wersję audio czyta Danuta Stenka, źródło okładki].
Nie lubię pisać o książkach.

Czytaj Dalej „[429]. (Wy)łuskane.”

[426]. Dotykanie świata.

[Siddhartha Hermann Hesse tł.: Małgorzata Łukasiewicz,Wyd.: Media Rodzina, źródło zdjęcia].

Można przekazywać wiedzę, ale nie mądrość. Mądrość można znaleźć, można nią żyć, można się na niej wspierać, można dzięki niej czynić cuda, ale wypowiedzieć jej i nauczać nie sposób.

[Siddhartha Hermann Hesse tł.: Małgorzata Łukasiewicz,Wyd.: Media Rodzina].

Czy tu, czy ta tam…

Czytaj Dalej „[426]. Dotykanie świata.”

[425]. Po prostu bez porostu. I tu. I tam. O czytaniu bez filozofii.

Ruda Wstążko, zachęciłaś mnie do tego,żeby zmienić kurs, i napisać zdań kilka na temat czasu spędzanego nad różnego rodzaju krojami czcionki. Sprawa — gdy ją rozciągnąć na materiał blogowy to raczej nie błoga,  a wydaje się prosta. Gdyby ją jednakże przetransportować do praktyki, to taktyki już nie są takie jak się wydaje. Albo właśnie, są, bo się wydają, czyli pozory robią to co potrafią najbardziej najlepiej, mydlą i mylą, albo mydlą bo mylą albo odwrotnie. A kij w___albo lepiej nie, bo będą jeszcze potrzebne.

Dyskusja zaczęła się pod [tym]artykułem.  I pomyślałam, ot, czasami nie gram grramatycznymi mi się zderza, przeskok na neronaliach i pssstryk i o!powiem,a raczej o!napiszę o doświadczeniach.

Czytaj Dalej „[425]. Po prostu bez porostu. I tu. I tam. O czytaniu bez filozofii.”

[422]. Namacalność i praktyczność.

Które z miast i państw nakreślonych na mapie, wiszącej w tle jeszcze istnieje? I w jaki sposób nakreśla swoje granice istnieniem i działaniem? Pęcznieje się, trzęsie, a może trwa? (W zapomnieniu, w zapamiętaniu, w dążeniu, w drążeniu, w czekaniu*- niepotrzebne kreślić]. Wiadomo.Oczywiście, że wiadomo. Mapę wykonał w 1620 roku Balthasar Florisz van Berckenrode.Co przedstawia, a co przestawia? Holandię i Fryzję Zachodnią,  inaczej,(niż  dziś) wzdłuż osi wschód zachód (a nie jako to drzewiej bywało:północ-południe). Cóż więcej wiadomo? Kobieta przywdziana była w vertugalles albo to ciąży stan przemienny po raz ósmy, czy jedenasty? Żona, czy/albo/i kochanka? (Przy)łapana na wrzącym uczynku, niecnym,rozgrzewającym myśli. Kto jest nieobecnym? wiadomo jedno, odzienie wierzchnie pierwotnie miało kolor zielony. Proces utleniania rzeźbi star(t)y obraz, już krawędzie granic jakby za mgłą (pamięci).

Czytaj Dalej „[422]. Namacalność i praktyczność.”