114. Lubię t o

zbieram czasami je głaszczę  czasami wkładam w przydziałową paszczę mierzwię smakuje redaguję naprawiam wyprawiam neguję pruję i     spisuję mają swój kształt smaku i krój stóju  strój stój wystrój dźwięk męk  gramatyczny znój  strój i stroje nastroje nas troje nas dwoje to twoje to moje akcent i smak rytm i takt  na język raz … Czytaj Dalej 114. Lubię t o

[108+1]. Uwaga, będzie długo, nudno i patetycz(nie), czyli wstęp.

... Myśl  uparta, myśl ponura. Nie mamy białej, ani żadnej innej lokomotywy, nawet Niebieski pociąg (pod specjalnym nadzorem) Coltraina nie przybędzie na czas. a smuga cienia i tak nas dopadnie, niezależnie od tego jak będziemy się starać ominąć, wyminąć, przeskoczyć, nie zauważyć, zignorować, przeprosić. Jak Orfeusz możemy się buntować. Nosić zdumienie i znużenie. Niczym z … Czytaj Dalej [108+1]. Uwaga, będzie długo, nudno i patetycz(nie), czyli wstęp.

106.Harmonia spokoju, czyli Starght story.

Dzisiaj, po niemalże czternastu latach, to uznany zespół, z wieloma nagrodami na kącie. Jeśli wierzyć podaniom wszystko zaczęło się od zdawania egzaminu licencjackiego i zmiany trybu nauki z zaocznego na dzienny tryb. Okazało się, że jeśli nie do tanga to do jazzu, obowiązkowo trzeba trojga. Okazało się, że to nie jest przygoda, a jeśli nawet … Czytaj Dalej 106.Harmonia spokoju, czyli Starght story.

105. Ostatnia wiosna.

Jak objąć Muzykę Klasyczną myślą uczynkiem i doznawaniem? Najczęściej i najpowszechniej dzieje się to gdy nieco zboczymy z dróg nam znanych, albo też zostaje ona nam przedstawiona jako jedna z pierwszych. To tak jak z chodzeniem do pracy, czy ulubionej restauracji, warto spróbować czegoś innego, możemy być apologet(k)ami kawy, ale dlaczego nie skosztować białej herbaty? … Czytaj Dalej 105. Ostatnia wiosna.

92.Jazzofon, czyli dwanaście tysięcy utworów.

Znana tą dykteryjkę o Einsteinie i jego szoferze? Pewnego dnia kierowca mówi fizykowi, że nauczył się już wszystkiego i mógłby poprowadzić za niego wykład, zwykle siadywał na końcu sali i słuchał i czekał, aż wielki uczony skończy wykład by móc go zawieść tam gdzie tego oczekuje. Podczas jednych zajęć wstał jeden ze studentów, zadał pytanie, … Czytaj Dalej 92.Jazzofon, czyli dwanaście tysięcy utworów.

88. (Po)chwała drobiazgów, czyli nie tylko zielone zeszyty.

Ani śnieg nie przykrył niedawnych krwawych wydarzeń, ani sromotnego upokorzenia nie zasypał, ani wieści słabości francuskiej armii nie zmroził --- na wieczność, nie na wieczność. Hulał wiatr wdzierając się w palta, i skostniałe myśli... Żołnierze niedzielnie bo  w świątek,piątek i niedzielę.W minucie każdej, dzielnie walczyli, ale zaprzepaścili swoje szanse na powrót z tarczą. Wiedzieć trzeba, że … Czytaj Dalej 88. (Po)chwała drobiazgów, czyli nie tylko zielone zeszyty.

87. Zanurzenie.

Nosił. Nosił nazwisko matki. Nosił rozliczne talenta i farby. Nosił się z zamiarem terminowania u Herrery Starszego, ale ponieważ ten był nie tylko starszym, ale przede wszystkim strasznym i nie tytanem pracy, ale  tyranem niszczącym życie młodym adeptom sztuki zanim nasz bohater nabawił się rozstroju nerwowego zmienił mistrza, na bardziej wpływowego człowieka, konsula, ale mniej biegłego … Czytaj Dalej 87. Zanurzenie.

86. Przychodzimy.

Co łączy Tomasza Stańkę, Małgorzatę Górnisiewicz, Konrada Mastyło, Agnieszkę Osiecką, Sławomira Mrożka, Mariana Eile, Zbigniewa Namysłowskiego, Zbigniewa Preisnera, Marka Grechutę. Wszyscy wstąpili na chwilę do Piwnicy Pod Baranami. I choć nie ma już założycieli, choć Piwnica nie ta, miejsce,które miało przetrwać rok, dwa, a może pięć. A stało się wizytówką nie tylko Królewskiego Miasta, ale … Czytaj Dalej 86. Przychodzimy.

81. Czas relaksu, czyli o lekturze lekkiej łatwej i przyjemnej.

Rembrandt, malarz duszy zmarł w biedzie, chociaż nic takiego obrotu spraw nie zapowiadało. Kafka choć był duszą towarzystwa, uważany za ponuraka zanurzonego w łóżku i myślach,trudno o większą omyłkę, fakt, że pracował jako urzędnik,jest powszechnie znany i powtarzany jak mantra,  jak Proust mieszkał z rodzicami. Ten ostatni nie pracował w ogóle, ten pierwszy dla kobiety … Czytaj Dalej 81. Czas relaksu, czyli o lekturze lekkiej łatwej i przyjemnej.

73. W marcowym słońcu…(I).

To tutaj? Ale gwar! Ale huk! Ale tłok! Wyjdźmy na zewnątrz z tej świątyni, gdzie wszystko jest jednorazowe: kubki , rozmowy, smsy... Zobacz, zobacz, ten mężczyzna pod oknem, ma takie wytarte, workowate spodnie, i niechlujnie zarzuconą koszulę. spod której wychodzi druga, pomięta niemożebnie. Tak się teraz (wy)chodzi? –- Tak się teraz modzi. To najnowszy wrzask mordy, … Czytaj Dalej 73. W marcowym słońcu…(I).

69. Historia pewnej podróży, czy(li) krajobraz pełen nadziei.

...Szczupły, średniego wzrostu w koszuli z pagonami przechadza się ulicami pociągniętymi werniksem. Ulicami, które mogły być w każdym innym mieście. Ulicami, które prowadzą ku różnym (prze)znaczeniom. Chadzał, to tu, to tam. Szukając dobrze zainwestowanego czasu. Dni bezpowrotnie odzyskanych. przeszłych, dni, które dobrze znamy, a które warte są zapamiętania... Z przemokniętym cieniem, który wiesza na lampie  gubi … Czytaj Dalej 69. Historia pewnej podróży, czy(li) krajobraz pełen nadziei.

68. Lato pękło, wylało się ciepłem na ulice.

Lato pękło, wylało się ciepłem na ulice. W pierwszym tygodniu sierpnia, tuż przed weekendem, w czwartek 1942 roku Stefania Wilczyńska, Janusz Korczak i sto dziewięćdziesięcioro dwoje wychowanków Domu Sierot zostali doprowadzeni w szeregu na Umschlagplatz, skąd bydlęcymi wagonami odtransportowano ich do obozu zagłady w Treblince. Wszyscy zginęli. Może zaświadczy o nich zgubiona rękawiczka, skarpetka bezskutecznie … Czytaj Dalej 68. Lato pękło, wylało się ciepłem na ulice.