Analogowy list i koperta.

[325]. Do czytania nocą (II).

Czterdziestej zimy liśćopadł .Na barki, ma[r]ca dotyka. Połyka. Jest. Nicują smolistolistne myśli, myśląc jasne  głaszcząc i gładząc cie[-]nie przez przetak w milliczenia t[r]akt. Tak  wilgotnieją  pieśni (w)inne, pienią się wszędobylskie pleśni zapo/na/pomnienia. Mieniąc  nieco szkic oddycha lepkim m[e]chem. Podszczypujesz wiedzi  od strony pytania . O(d)-(o)powiadania. Powiadania. Dania. Da. I ryba. Po grecku. To oczywiste. Niskie … Czytaj Dalej [325]. Do czytania nocą (II).

[166+5]. … Pięć

Jedziemy z tym kokosem. Odpowiadając na ostatnią to (r) turę pytań. Tym razem  Ruda Wstążko od Ciebie. Co najchętniej robisz w deszczowe, niekoniecznie jesienne, wieczory? To co w nie deszczowe. Jeśli muszę się opatulić, to zmieniam rodzaj wierzchniego przyodziewku, w myśl powiedzenia, które nie są - co prawda- mądrością narodów, ale czasami warto zapamiętać: nie … Czytaj Dalej [166+5]. … Pięć

[166+4]… Cztery.

W gruncie rzeczy, czyli w rzeczy sednie i ich obrocie, lubię dostawać nominację do Liebsner Award, dlatego, że to oznacza, okazję do lepszego poznania się. Ale o tym już pisałam. Tym razem dziękuję za wyróżnienie Agnieszko, Tobie. [:-)   1. Otworzyle(a)s rano oczy: jaka byla Twoja pierwsza mysl ? Zaspana. 😀 2. Co znalazlabym dzisiaj na … Czytaj Dalej [166+4]… Cztery.

[284]. Rocznica.

Tak wiem, wiem, czcionka na tym blogu zarasta kurzem, ale dzięki temu, że tu jesteś nadal łypie zachęcająco czernią. Niemniej jednak jestem, bywam, piszę i przemysliwam. I się przeziębiam tak jak teraz, albo przedtem, wtem. Obiecuję, że nadgonię nieobecności i zaległości. Dzisiaj czwarty października, a to ni mniej, ni więcej oznacza, rocznicę blogowania. Wpisem zainaugurowałam … Czytaj Dalej [284]. Rocznica.

[240 +1]. Wogle mi się nie podob[n]a.

Prometeusz śmieje się cicho. Jest to teraz jego jedyny sposób wyrażania niezgody na świat. [Stary Prometeusz, [w:] Król mrówek, Zbigniew Herbert, Kraków, a5, s. 88]. Robię wielbłądy, wiele wielbłądów, uff, (jak gorrrąco) karawanę swoją widzę  monotonną, tfu, ogromną (i nie wskutek wad w(_)zroku). Całą karawan[n]ę, w dodatku, ona jedzie dalej. A im dalej w las … Czytaj Dalej [240 +1]. Wogle mi się nie podob[n]a.

[281]. :-).

http://www.youtube.com/watch?v=5OoxxMXLeK0 [Game day. Jon Schmidt,Piano Guys,  źródło nagrania]. Siedzimy, a z nami świat. A przynajmniej jego część. Ta, którą można ogarnąć okiem, dotknąć ręką, pomacać stopą. To wlewa, to wylewa, ziewa, ktoś chodzi, ktoś chłodzi, krzyczy, milczy, rozlicza, wylicza, zapamiętuje by zapomnieć, albo odwrotnie. Siedzimy w cieple, wlewa się do uszu zamszowy szum. Jest ciężko, … Czytaj Dalej [281]. :-).

[280]. Bez tytułu, ale ze znaczeniem, bez zmęczenia. I smędzenia.

  Tę i tamte. I nie wszystkiek. Nie wszystek [w dur]unę***. Się mi Skni .... za gotycko[wo]gęstymi i tymi, i tymi i tamtymi przeszłymi, przyszłymi, a nadto teraźniejszymi piosenkami z papilarno(nie)linearnymi odciskami prapraprapra* i (choćby) preTekstu, który z każdą myślą będzie gęstniał zrozumieniem, zdziwieniem i nuceniem zapamiętaniem w zachwyceniu. Chwyceniu byle nie marketingowym, owym.  I … Czytaj Dalej [280]. Bez tytułu, ale ze znaczeniem, bez zmęczenia. I smędzenia.

[279].[Przed][s]spokój?(1)

Zajrzyj w siebie! W Twoim wnętrzu jest źródło, które nigdy nie wyschnie, jeśli potrafisz je odszukać. [Marek Aureliusz]. ♠♠♠ ♠ ♠♠♠ ♠ ♠♠♠ Przestrzenie [przy]wiedzenia, [przy]widzenia... [Kt]O! [wy]szedł przez drzwi? M[n]oże po raz nie pie[rw]szy, a  [d]ostatni? [Al]bo odwro[!]tnie? [Kt]O! [od-od]mierz[wi]ał swój [dz]cień centymetrami na fra[s]mudze? Kto(_) dał prze[kr]oczyć próg nudzie? Kto nie [do]rósł do … Czytaj Dalej [279].[Przed][s]spokój?(1)

271.

Francuski himalaista i  alpinista Maurice Herzog, kiedy po raz pierwszy wchodził na Annapurnę,a zdobył ten  bardzo wymagający  ośmiotysięcznik (3 czerwca 1950 roku) miał powiedzieć: Kiedy podejmujemy się najcięższych zadań, korzystamy ze wszystkich zasobów, jakie posiadamy, i dopiero wtedy widzimy potęgę i wspaniałość człowieka. Gór się nie zdobywa. One po prostu są. To przy takich okazjach … Czytaj Dalej 271.

270. Jest taki czas.

Niedziela. Nie, po niedzieli, noc jednakowo czarnosierpniowa. Pewne jest jedno:Jest późno, jest później niż późno. Ale jest.Oczy kleją się do mózgu, jest takie miejsce w środku czaszki, pomiędzy oczami... Zostawiam ślad. Proszę o cierpliwość, aktualnie zjadam swoje myśli, gonię, porządkuję, zatrzymuję się. Próbuję poczochrać chaos. Chyba to było we wtorek ? We wtorek, albo w … Czytaj Dalej 270. Jest taki czas.

Vilhelm Hammershøi, Sonnige Stube, 1901

[33+1].[255+1].[256+1].[257+1].

1. (e [c]ho, ho,ooo) trzymaj się swoich dziur, swoich chmur swoich rozstań. I stań. Przybliżeń drżeń (odda)leń. bliżeń przy teraźnniejszych odpoczynków i uczynków muskanych palcami by kształt wyczuć krawędzie wszędzie 2. [geometria miękkich linii horyzontu wlewa się przez otwarte okna ciepłym powietrzem wraz z drażnieniem ucha wewnętrznego tętnienie miasta. Kurz osiada z ciężkim spokojem] 3. … Czytaj Dalej [33+1].[255+1].[256+1].[257+1].