533.Kropka, albo żyłki koronkowe.

Zaszurałam uchem (no bo jak można mrugnąć okiem to dlaczemu nie…odwrotnie?) I w ramach żaru z żartu (albo porannych ćwiczeń- nikt nie ucierpiał) czyli i trach tak w proch się obrócimy. Niezależnie od tego jak rozruszamy kończyny. Konstelacje myśli. I po(d)rzuciłam starty kawałek Siedmiu życzeń, ale słucham i nie mogę się napełnić to naprawdę dobry … Czytaj Dalej 533.Kropka, albo żyłki koronkowe.

[466].

Tumult, wrzask września (nie tylko) ptrzetykany słońcem- temperatur, gwar, szmer i to ta wysoka rozgościła się w  kraju  na skraju nad Wisłą. Lato. Mapy wspomnień, mgleń i mgnień. Chodzę jakby w za małych butach, za dużych rozczarowaniach, a nie jestem wieźmą na emeryturze.   Łapię się na tym, że mój sposób w jaki  słucham ludzi … Czytaj Dalej [466].

[463]. Kilka (słów).

Kilka słów (o nas) wymyka się gramatykom powszedniego ciążenia moknącym i  mknącym ku zmarszczkom zmierzchu z(a)wie ruchom para bo licznym, licznym, licznym. Kilka słów o nas rzeczy oczywistość zmienia. I z nazwiska i z imienia sny, czkawką ech  przy_ (po)mijane. Imionom dni nadajemy posmak zdziwienia i (pół)pauz. Rym rytmu.Oddech krokom, fakturę  konturom (koloratur choćby kolokwialnym). … Czytaj Dalej [463]. Kilka (słów).

[435]. Smaki przed snem.

Jasny, ciemny, grający w słońcu szelest zieleni. Zdumiewa swoim  tak różnym, zależnym od pory roku śpiewem. Noc starta na wytchnienie nagrzanej od słońca skórze. I myślom, om, które dostały zadyszki. Spóźniły się na pierwsze czytanie lektur nadobowiązkowych. Czyta, czy tam ta-czy tam, czy tu, ot nowość, towarzyszy jedno skojarzenie, minimalizm to wrzask mody. Wytwór i … Czytaj Dalej [435]. Smaki przed snem.

[425].

Przeglądam: książki, których jeszcze nie dotknęłam wzrokiem,ani znaczeniem,  myśli, które nie zdążyły się zacieśnić i zmylić górnych dróg oddechowych na końcu mapy, jak zwykle nie przejezdnych. Przyglądam się konfiturze z czasu.Powroty, które nie zdążyły się odnaleźć, tylko zgubić. Niedziela się niedzieli minutami przesypuje powietrze i oddech. Początek zmierzchu głaszcze skórę i zmierzwiony jazz, a może … Czytaj Dalej [425].

[421]…A morze (zupełnie inaczej).

Zmęczenie rozgaszcza się po zmarszczkach tka w tkankach wzór w mięśniach, myślach, gestach, słowach, czcionkach i jedynie oddech spokojny, głęboki i gładki. Wdech. Wydech. Wdech. Wydech. W dekadencjach definicji, melancholiach, rad_oś-ciach! Puzzle. Kontinuum. Pro_ ce s. A może cis, może des. Kołyska oddechu. Jego ciepła (u)lotność… Zależy od nuty, która napiera na od_(ś)cisk. Fala nie … Czytaj Dalej [421]…A morze (zupełnie inaczej).

[415]. Warstwami.

to(n) Bar(ów). Zmienny wymienny niewymierny w liczbie swej, wymięty (po)rwany na atomy tomy zdarzeń i zamierzeń niespisanych mierzwień rzewień refen fen ten z  licznych gruźliczych wieści i opowieści (po)wraca czkawką zapomnienia mieni się niepowodzeniem podchodzenia do metrum meritum, tłum ciał i chceń, westchnień i natleń teł i świat, świateł gasnących choć pragnących (u)chwycić obrys, smutności … Czytaj Dalej [415]. Warstwami.

[386]. Aranżacja szarości i czerni…

Mglisto. Mżysto. Dżdżysto. Zimno. Ciemno. Woda z cytryną, pomarańczą, miodem, zbirem-imbirem, i miętą (bez rumianku). Jako remedium na liść opadł. I wszelki inny opad. Godziny minutnikami nadgryziony mierzwią zmierzch. Ech…Ząb, i to nie czasu, się skruszył. Szkoda. Szkoda również, że innej skruchy nie widać, nie słychać i nie czuć. Kawa. Lubię ten smak na języku. … Czytaj Dalej [386]. Aranżacja szarości i czerni…

[381].

Wieczór. Do pod(_)wieczorków, do wód dowód pór. Pięciu. Melodia krok uff. I świat (tł)a. Zadyszana czerń opada op, op, op. Op oopływa kształty. Opus. Niezależny od współrzędnych geograficznych epoki.  Kraj  i obraz westchnień i tchnień sen. Żeby dźwięk zobaczyć głaszcząc barwę, poczuć i potoczyć strunę tknąć od melancholii do odpo(d)wiedzi wiedzie wers wiersza zagubionego w … Czytaj Dalej [381].