[523]. Och, ach! Co za pech? Nie,nie tylko zza pach…

Czy dziesięć tysięcy to dużo? Dlaczego kobiety w ciąży mają zachcianki? I to także te nietypowe? Dlaczego jedzenie, gdy jesteśmy przeziębione/ przeziębieni nam nie smakuje? . Na te, i inne pytania odpowiem, w dzisiejszym artykule. Zanim jednak zaproszę do lektury, mam do Ciebie, tak do Ciebie zadanie: wymień proszę chociaż dwa zapachy, które są neutralne. Tak zupełnie neutralne. Teraz zapraszam do lektury.

[508]. O cierpnącej, cieknącej, cierpiącej, śniącej albo jeszcze innej, ale jednak: o cierpliwości.

Stanisław Jerzy (co chciał pewnie nie jeden raz na laurach z)Lec (może nawet z wycieńczenia?) napisał kiedyś— nie wiadomo, czy w akcie desperacji, czy w chwili wytchnienia, olśnienia: Trzeba mieć dużo cierpliwości, aby się jej nauczyć. Myśl ślę w przestrzeń, czy też idę zeń, zen. (Myślę), Przeżuwając żeń-szeń, że pewnie jest, że jest, tylko bardzo, … Czytaj Dalej [508]. O cierpnącej, cieknącej, cierpiącej, śniącej albo jeszcze innej, ale jednak: o cierpliwości.

[469]. Krótko.

Wiesz, że uniesienia kciuka w górę, lub wskazanie nim w dół- wywodzi się z czasów starożytnego Rzymu, a dokładnie walk gladiatorskich? Gesty. Pomyśl, co tak naprawdę masz na własność, ale tak na prawdę. I naprawdę. Ci. Ciało. Gdziekolwiek jesteś, jesteś tam dlatego, że sprawnie się posługujesz. Jest z nami zawsze.Nawet jeśli czujemy się samotni.  Gdy … Czytaj Dalej [469]. Krótko.

[467]. Garść. (albo: Bar -i to ten- w Folies-Bergere).

– Czym to ja się spodziewał Pić z takimi jak wy Pierwszy będzie mi śpiewał Drugi będzie mi wył Cyk, kompania na zdrowie Pijmy głębokim szkłem Ja wam dzisiaj o sobie opowiem W barze „Pod zdechłym psem” – [Bar pod zdechłym psem, Władysław Broniewski]. Ostatnio mało mnie tutaj. Chociaż nie, jestem tutaj, zaglądam, odpowiadam. I … Czytaj Dalej [467]. Garść. (albo: Bar -i to ten- w Folies-Bergere).

[461]. O deszczu (a bardziej jeszcze: o jesieni).

Dni perliste mkną moknąc od minut, kurcząc od godzin cieknąc  mniej lub bardziej miej mniej (po)g(ł)odnych mglistych, myślami dżdżystych tych mżystych wzorzystych  drżąc bardziej, bardziej, bardziej m(o)knąc zmarszczkami (klnąc?) w star(s)(c)zym spojrzeniu czym głos ginie gnąc pnączami zdań, głosek, drgań ponaglań gramatycznymi(po)winnOŚciami opowieściami, wieściami, wie, wiers(z)ami wzruszeń, wersjami poruszeń wonnościami wspomnieniami oplatając zdarzenia, daty, imiona, … Czytaj Dalej [461]. O deszczu (a bardziej jeszcze: o jesieni).

[452]. Stań. [W]stań posłuchaj jak Tomasz Stańko gra(ł). Przystań. Zmruż uszy. O przyStańkach.(O)Stańce, czyli to co zostało…

każdy moment wyboru jest momentem odwagi. Po takich momentach pojawia się we mnie głębokie zadowolenie. W końcu wszytko powstało z wielkiego wybuchu. I to jest właśnie rzeczywistość. Od katastrofy do katastrofy. Najważniejsze to nie ulec lękowi i dokonywać wyborów. [ Koniec rozterek,[w:] „Zwierciadło”,  2008, 8/1942, s. 14]. (O)Stańce, czyli to co zostało… Właściwie następny artykuł … Czytaj Dalej [452]. Stań. [W]stań posłuchaj jak Tomasz Stańko gra(ł). Przystań. Zmruż uszy. O przyStańkach.(O)Stańce, czyli to co zostało…

[441]. Ciemno to widzę…Czyli jasno o czerwonym olbrzymie białym i czarnym karle). I…W końcu o końcu.

Aaale od początku. Na początku był śmiech os, podobno, czyli  ha ha! Os.A co jeśli zgaśnie nasza gwiazda, i nie chodzi o (urodzenie się pod) szczęśliwą, mniej lub bardziej, czy w ogóle, ale o przydziałową w gęstwinie przypadłą przypadkowi. Jasne! Jasne jak słońce. Tak? Czy oby na pewno? Czy wiesz, że słońce naprawdę jest innej … Czytaj Dalej [441]. Ciemno to widzę…Czyli jasno o czerwonym olbrzymie białym i czarnym karle). I…W końcu o końcu.

[434]. Oj.

„Jedyny łatwy dzień był wczoraj”. „Wiedziałem, że spokój i czysty umysł to podstawa przy podejmowaniu decyzji”. „Byle do śniadania, pomyślałem. Jakbym znowu trafił do Green Teamu. Wiedziałem, że gdy człowiek za bardzo skupia się na zadaniu, zaczyna pękać. Jedyny sposób przetrwania polegał na myśleniu o najbliższym posiłku, więc kilka godzin przed najważniejszą misją w karierze … Czytaj Dalej [434]. Oj.

[415]. Warstwami.

to(n) Bar(ów). Zmienny wymienny niewymierny w liczbie swej, wymięty (po)rwany na atomy tomy zdarzeń i zamierzeń niespisanych mierzwień rzewień refen fen ten z  licznych gruźliczych wieści i opowieści (po)wraca czkawką zapomnienia mieni się niepowodzeniem podchodzenia do metrum meritum, tłum ciał i chceń, westchnień i natleń teł i świat, świateł gasnących choć pragnących (u)chwycić obrys, smutności … Czytaj Dalej [415]. Warstwami.

(237+2)+1. [Prze i po i na, czyli (nie) o przy-imkach. ((Szczelin w szczegółach dalszy ciąg.(5)). #Pytaniewpiątek

Wiadomo nie od dziś,no chyba, że to pierwszy artykuł, który czytasz na tym blogu, wiadomo że lubię kawę. Sposób jej picia, zmieniał się przez lata. Wiem, wiem, zabrzmiało to jakbym miała lat sto. Chociaż… Jeśli miałabym Wam coś polecać, to z pewnością eksperymentowanie ze smakami. Nie mam jednego ulubionego przepisu. No nie mam. Najważniejsza kwestia … Czytaj Dalej (237+2)+1. [Prze i po i na, czyli (nie) o przy-imkach. ((Szczelin w szczegółach dalszy ciąg.(5)). #Pytaniewpiątek

[388]. (Nie) Nowe miej miejsca fantomowe.

Dziąsła odczuwają zmianę szczoteczki, okropieństwa. Kawa cierpliwie stygnie. Za oknem szum samochłodów. Zima przych(ł)odzi zawsze za wcześnie, konsekwentnie zaskakując nie tylko drogowców. Niedoczytana książka czeka na pieszczoty wzrokowo-intelektualne. Łupina orzecha, w której przyszło rozłożyć ślady rytmu codziennego wygląda jak po przejściu tajfunu do tego  anemiczne kaloryfery zagrzewają kalorię do poruszania się między biurkiem a kuchnią. … Czytaj Dalej [388]. (Nie) Nowe miej miejsca fantomowe.