[549].Nie wiadomo kiedy uciekło te dwadzieścia ostatnich lat… (Dlaczego czas przyspiesza kiedy się starzejemy,a dni mijają powoli, a lata- szybko?)- albo nie liczę godzin i lat…część pierwsza.

Proponuję udział w zabawie. Teraz. Natychmiast. W tej właśnie chwili. Czy jesteś w stanie, z pamięci, ważne, by nie było to przy użyciu wujka Googla, ani cioci Wikipedii – bo grasz sam, sama dla Siebie- podać miesiąc i rok wspomnianych poniżej dwudziestu wydarzeń? Tak po prostu, z pamięci, swojej pamięci, a nie mózgu elektronowego zwanego … Czytaj Dalej [549].Nie wiadomo kiedy uciekło te dwadzieścia ostatnich lat… (Dlaczego czas przyspiesza kiedy się starzejemy,a dni mijają powoli, a lata- szybko?)- albo nie liczę godzin i lat…część pierwsza.

260.Bohater mimo woli, albo o odbrązowieniu historii.

 Znam mnóstwo ludzi— odrzekł wreszcie bardzo poważnym głosem — całe mnóstwo ludzi bardziej mi obcych. [Narrenturm, Andrzej Sapkowski]. Ile to razy wieszczono Koniec Świata? Niezliczone razy, ale on trwa. Wśród obrotów ciał niebieskich, ziemskich spraw, złudzeń, marzeń cielesnych i tych z ducha, i zawodzeń i zwodzeń. Trwa i trwać będzie. Poprzez skruszone daty, spojrzenia i … Czytaj Dalej 260.Bohater mimo woli, albo o odbrązowieniu historii.

[562].(Kapuściany) głąb.

To nie cytat z zeszytu Złotych myśli, ani głów ściętych, śniętych zdjętych ze ściany plakatów czy ściętych z murów, czy plakatówkami wymalowanymi na asfalcie… Pytam Siebie, gdzie jesteś? Gdzie teraz jesteś? Co rezonuje, co otwiera, co zamyka. A co umyka? Psyt. Pstryk. I jest już zadziergnięte w pamięci ściegiem, by pamiętać, żeby pamiętać, swoim tempem, … Czytaj Dalej [562].(Kapuściany) głąb.

[554].

Nawołuję szmer trudnych i jeszcze trudniejszych szeleszczących, chroboczących, długich, krótkich i nieznanych. Wywracają się w zmęczeniach Słowa kostniejące w znaczeniach rozłożone w hieroglifach przypomnień, zapomnieniach i zmaganiach. Interpunkcjach i alfabetach sekund, minut, godzin. A może to echo obmywa szkielety dawnych budowli i nieznajomych niepewności krajobrazów? Najtrafniej i najtrudniej, trzeźwieje się z marzeń. Dolinę przykryły cienie. … Czytaj Dalej [554].

[551]. Kreska, granica czy blizna.

Nie rozkminiaj podmiotu lirycznego tu. Tam. I jeszcze gdzie indziej- a gdyby taak przerzucić kilogram czcionki bezszeryfowej i trzy szeryfowej okazało by się, że to jeszcze gdzie indziej. Chociaż możesz wielbłądzić. Proszę bardzo- albo proszę chociaż trochę. Krajobraz dosyć płynny nie tylko pustynny, nie tylko nizinny. Nagminnie innie inny. To nie gra, fatamorgana. (Migrenę czy … Czytaj Dalej [551]. Kreska, granica czy blizna.

[545]. Urodzić się pod szczęśliwą gwiazdą cios w nos albo: Ty, chono Tycho Brahe zostań moim brachem, czyli nie tylko o tym, że trzeba mieć nosa do gwiazd.

(tekst bez związku- można czytanie go pominąć) Pamiętam, wiosna w pełni, rok dla mnie przełomowy, miejscowość pod dużym polskim miastem. Rzęsisty deszcz, intensywne zapachy, wybijające się z szarości, zieleń aż przenika szuranie niebem, bo niebo się tedy otwierało, i pytanie, co dalej, co dalej w życiu? I dźwięk, ciężkich kropel. Pamiętam dokładnie, nie tylko zapachy, … Czytaj Dalej [545]. Urodzić się pod szczęśliwą gwiazdą cios w nos albo: Ty, chono Tycho Brahe zostań moim brachem, czyli nie tylko o tym, że trzeba mieć nosa do gwiazd.

(537).

Cisza. Krojona stresem, sensem, seansem krótkim albo andronem rzuconym, antycypując w dyskursie poza słonym słowem wyznaczając kurs ku a może i na przeciw mórz, na spotkanie zórz. Złożyć i rozłożyć. Składać i mniemać rozkładać. Macać i znać niczym palce Camili. Dokładać budować odejmować, formować. Milczenie niczym bilet jeszcze nie wiadomo, czy w jedną, czy w … Czytaj Dalej (537).

(632). Nad rzekami…Od przeciwstawnego kciuka do (pierwszych obserwacji) gwiazd.

Trochę tu zarosło?Zacieniło się bynajmniej nie od bujnej roślinności. Trzeba trochę posprzątać, przewietrzyć to tu, to tam. Naszła mnie ostatnio taka refleksja, jak to bardzo, bardzo mało wiemy, naparstek ledwie. Jak często, za gęsto, powołujemy się, że to czy tamto już wiadomo, i to dalej, niż od dawien, dawien dawna, a może jeszcze od jeszcze kiedyś tam. Częstokroć przywołujemy podpierając nasze tezy, że np. właściwości rośliny x,y, z, albo: a, b, c, d były znane już w starożytności, i wykorzystywane do leczenia tego, czy owego schorzenia, i w domyśle z powodzeniem. Jednakże kwestia nie była taka prosta, jak się na pozór wydaje, ale chyba Szanownych Czytelników i Szanowne Czytelniczki już do tego przyzwyczaiłam, że…