[559].

Przypomniała mi się era plakatów, tapet motywacyjnych wieszanych w pokojach, holach, halach. Przed. Przedpokojach, przed samymi sobą. Jakbyś chciał/a być inną osobą, albo przypomnieć sobie świat, tę lepszą jego twarz, ale zapewne zmienną. Nietrwałą, ale istniejącą. Przekład i przykład. W drodze, gdy taszczysz ze sobą świt i świat. Pewnego popołudnia, bądź wieczoru lub kiedy indziej … Czytaj Dalej [559].

[556]. źdźbła.

Kto zastanawia się na śmiercią ptaka, a ktosia ją zauważa? Przybora tak ładnie napisał, lecz dzisiaj już prawie nie pamięta. To drzewo, które widzę przechodząc i oczekując cienia, lub nie oczekując nic przeżyje pewnie i mnie, i dzieci, których nie mam, marzenia, plany, sukcesy i porażki. Rocznice wielkich odkryć i zakryć, bitew i wojen, a … Czytaj Dalej [556]. źdźbła.

[551]. Kreska, granica czy blizna.

Nie rozkminiaj podmiotu lirycznego tu. Tam. I jeszcze gdzie indziej- a gdyby taak przerzucić kilogram czcionki bezszeryfowej i trzy szeryfowej okazało by się, że to jeszcze gdzie indziej. Chociaż możesz wielbłądzić. Proszę bardzo- albo proszę chociaż trochę. Krajobraz dosyć płynny nie tylko pustynny, nie tylko nizinny. Nagminnie innie inny. To nie gra, fatamorgana. (Migrenę czy … Czytaj Dalej [551]. Kreska, granica czy blizna.

[545]. Urodzić się pod szczęśliwą gwiazdą cios w nos albo: Ty, chono Tycho Brahe zostań moim brachem, czyli nie tylko o tym, że trzeba mieć nosa do gwiazd.

(tekst bez związku- można czytanie go pominąć) Pamiętam, wiosna w pełni, rok dla mnie przełomowy, miejscowość pod dużym polskim miastem. Rzęsisty deszcz, intensywne zapachy, wybijające się z szarości, zieleń aż przenika szuranie niebem, bo niebo się tedy otwierało, i pytanie, co dalej, co dalej w życiu? I dźwięk, ciężkich kropel. Pamiętam dokładnie, nie tylko zapachy, … Czytaj Dalej [545]. Urodzić się pod szczęśliwą gwiazdą cios w nos albo: Ty, chono Tycho Brahe zostań moim brachem, czyli nie tylko o tym, że trzeba mieć nosa do gwiazd.

(207+1). O żuciu żwiru, ale najpierw o czasach, w których pieniądze rosły na drzewach.

Dla mnie powyższa piosenka jest metaforą procesu naukowego, postępu, czy też dochodzenia do Prawdy, opis rzeczywistości. Jest wyrazem optymizmu, ślad został. Ziarno wzeszło, i wydało plon, chociaż przyjdą inni ludzie… Nie o winie, bo win nie ma, chyba, że chybocemy się w winnicy… Czarownice, czarownicy. Nie zatrzymujmy się w drogi pół, lecz nim zmienimy się … Czytaj Dalej (207+1). O żuciu żwiru, ale najpierw o czasach, w których pieniądze rosły na drzewach.

(611+2). #zostańwdomu.

Tak, będę apelować do Ciebie,tak do Ciebie, która/ który czytasz ten tekst #zostańwdomu, jeśli naprawdę, ale to naprawdę, ale naprawdę,naprawdę nie musisz wyjść. I nie nie chodzi (sic!) o to,by szukać wytrychu, możliwości, szczelinki przez który można się wydostać. Uratuj świat,siedząc w domu, bynajmniej, nie na czterech literach. Zminimalizuj, możliwość transmisji wirusa przestrzegając zaleceń. Proszę … Czytaj Dalej (611+2). #zostańwdomu.

[614]. Sen Stefana, albo wehikuł czasu.

Przejrzeć się, wejrzeć, zobaczyć, dotknąć… Zapraszam Cię dzisiaj w podróż. Możesz wziąć ze sobą myśli, zdarzenia i w kubku ulubiony napój. Zapraszam, 🙂 miłego czytania. Do zobaczenia w komentarzach.
PS. Kubek jest tu nie bez kozery, najlepiej przeźroczysty… Pozostaje pytanie:Dlaczego w czasach starożytnego Rzymu dobrze było władać podręcznym piorunem…? Na szczęście nie bez odpowiedzi.