194. Zagraj to jeszcze raz, John!

Dziś, dla odmiany— będzie o muzyce. I zupełnie nie spodziewanie, o jazzie. Po serii wpisów lekkich, łatwych i przyjemnych, para w świst, wróć, pora (pora na dobranoc, bo już księżyc świeci, a nie, ja jeszcze przed kolacją)a więc jeszcze jest jedna pora (chociaż Vivaldi twierdzi, że jest ich cztery) pora wkroczyć na dawne ścieżki mylenia, … Czytaj Dalej 194. Zagraj to jeszcze raz, John!

171.Cztery szybkie: Pieśni łagodnych, czyli ta filmowa niedziela.

    Muzyki można słuchać na wiele sposobów, ilu ludzi, tyle możliwości, upodobań i nawyków. Pewne gatunki narzucają sposób uczestniczenia w muzyce (bo tak wolę o tym myśleć), ale nie koniecznie jest on jedyny, choć bywa wiodący. Np w filharmonii, bywają wyjątki, takie jak np Grupa Mozarta, ale jej członkowie wpisują się w pewną, rozrywkową konwencję, … Czytaj Dalej 171.Cztery szybkie: Pieśni łagodnych, czyli ta filmowa niedziela.

[54+1]. Chwilka, czyli (prawie) urodzinowo.

Było, minęło. Było, więc minęło. W nieodwracalnej zawsze kolejności, bo taka jest reguła tej przegranej gry, Wniosek banalny, nie wart już pisania, gdyby nie fakt bezsporny, fakt na wieki wieków, na cały kosmos, jaki jest i będzie, że coś naprawdę było, póki nie minęło, nawet to, że dziś jadłeś kluski ze skwarkami. [Metafizyka, Wisława Szymborska, … Czytaj Dalej [54+1]. Chwilka, czyli (prawie) urodzinowo.

[(13)+1]. Słowa są zbędne.

Wzdłuż ulic, jak wzdłuż snów Co dzień tramwajem jadę. Wzdłuż ulic, jak wzdłuż snów Migocą światła blade. I zawsze tylko wzdłuż, I nigdy już inaczej, I nigdy, nigdy już Nie zmylę mych przeznaczeń. (…) [Wzdłuż ulic, Jan Brzechwa] Syn trębacza i pianistki można powiedzieć, że oddycha muzyką i bez wątpienia można napisać, że odtrąbić sukces … Czytaj Dalej [(13)+1]. Słowa są zbędne.