[567+3]. MIKSTURY Z MINIATUR (MZM): …(13/365).

Jakie Twoje milczenie ma korzenie? Którędy przebiega? Wypuszczając zielone listki? Gdzie biegną pajączki jego żyłek, tętniąc minutami, które- zdarza się, że pęcznieją w godziny.- A którędy trzeba było obmyć je żywą wodą rozmowy? Jakie ono jest? Które źródło je karmi, co czy czym odżywia Twój pierwiastek pozaintelektualny? Co je wzburza? *** W cieniu teł i … Czytaj Dalej [567+3]. MIKSTURY Z MINIATUR (MZM): …(13/365).

[567+3]. Mikstury z miniatur(MZM): A po tym (wszystkim) snajper i znak: Przepadek? Nie sądzę! (6/356).

Lubimy myśleć o Sobie, nie, że w ogólnym, czy szczególnym rachunku, dajmy na to różniczkowym, ale lubimy myśleć o sobie jako o osobach racjonalnych, tych, którzy i które dokonują wyborów, wyborów na drodze świadomego wyboru. To gwarantuje nam poukładanie świata. I co za tym idzie pewnego rodzaju obłuskanie ogłaskiwanie obłaskiwanie świata, czynienie go znanym i … Czytaj Dalej [567+3]. Mikstury z miniatur(MZM): A po tym (wszystkim) snajper i znak: Przepadek? Nie sądzę! (6/356).

[567+1]: Mikstury z miniatur [MzM]: Upał i drzazga.(2/365).

Wszystko dzieje się równocześnie: tam, i równocześnie: tu. Bezbronność wobec czasu historycznego. Zatraca się pamięć ulic, miejsc, ludzi, niezapisanych w annałach głos. Zanika. w ziemię. Niczym zmarszczona kropla. Dotyka mnie. *** Żeby ogarnąć wzrokiem wszystko najlepsze jest oko Mistrza. Od siebie dodałbym, że również oko Kochanka. /Fedrus najprawdopodobniej Gaius Iulius Phaedrus, z greki. Phaidros/ Jakże nie … Czytaj Dalej [567+1]: Mikstury z miniatur [MzM]: Upał i drzazga.(2/365).

[560]… Że Asch, że co? (czym to się je…) chili #bo świat jest ciekawy!

Przemeblowuje sobie w głowie, pod podpotylicznymi mięśniami. Znam smak porażek, i gorzkiej czekolady. Świat i świt wymyka mi się z rąk. I miga mi gdzieś pomiędzy do tutaj turla się i połyskuje podskakując to tu to tam od panów do dam przenosząc spojrzenia, wrzenia, wrażenia, pierwsze, drugie kolejne, kolej na znak na bok i na … Czytaj Dalej [560]… Że Asch, że co? (czym to się je…) chili #bo świat jest ciekawy!

[559].

Przypomniała mi się era plakatów, tapet motywacyjnych wieszanych w pokojach, holach, halach. Przed. Przedpokojach, przed samymi sobą. Jakbyś chciał/a być inną osobą, albo przypomnieć sobie świat, tę lepszą jego twarz, ale zapewne zmienną. Nietrwałą, ale istniejącą. Przekład i przykład. W drodze, gdy taszczysz ze sobą świt i świat. Pewnego popołudnia, bądź wieczoru lub kiedy indziej … Czytaj Dalej [559].

[549].Nie wiadomo kiedy uciekło te dwadzieścia ostatnich lat… (Dlaczego czas przyspiesza kiedy się starzejemy,a dni mijają powoli, a lata- szybko?)- albo nie liczę godzin i lat…część pierwsza.

Proponuję udział w zabawie. Teraz. Natychmiast. W tej właśnie chwili. Czy jesteś w stanie, z pamięci, ważne, by nie było to przy użyciu wujka Googla, ani cioci Wikipedii – bo grasz sam, sama dla Siebie- podać miesiąc i rok wspomnianych poniżej dwudziestu wydarzeń? Tak po prostu, z pamięci, swojej pamięci, a nie mózgu elektronowego zwanego … Czytaj Dalej [549].Nie wiadomo kiedy uciekło te dwadzieścia ostatnich lat… (Dlaczego czas przyspiesza kiedy się starzejemy,a dni mijają powoli, a lata- szybko?)- albo nie liczę godzin i lat…część pierwsza.

[544]. Wymawiam: dwudziesty wiek…

Wymawiam: dwudziesty wiek i skóra mi cierpnie. Ogromy milczenia. Bo przy całym zgiełku mowy, miliardach słów na minutę,przy rozmnożeniu się prasy, filmu, telewizji,rzeczywistość nienazwana olbrzymieje, natomiast ta druga, przetłumaczona nie nadąża za nią, i jest proporcjonalnie słabsza, niż była w ubiegłym stuleciu. Wie o czym mówię, każdy, kto zdumiewał się nad przepadaniem bez śladu wydarzeń, … Czytaj Dalej [544]. Wymawiam: dwudziesty wiek…

[633]. Muszę o muszę, chociaż o rozlanym mleku też się nie zmuszę, niech nikogo nie znuży liczenie odnóży!

Piszę, ale czcionka mi się topi gdzieś po drodze. Dlatego dzisiaj lekko, łatwo i przyjemnie. Od czasu, gdy doznaje się zapalenia uszu, obu na raz,a co tam! Jak iść to już na całość, niestety, świat zdaje się kręcić w przeciwnym kierunku. I masz w jednym słonia wciśniętego w karafkę przewodu słuchowego. Bakterię zorobiły mnie w trąbę (Eustachiusza). Mam nadzieję, że za chwilę będzie to tylko wspomnieniem, mam nadzieję, jedyną dobrą stroną tej sytuacji jest możliwość obserwacji świtu, tu, gdzie jestem. To fascynujące i piękne. Ileż można przespać takich wschodów? Pięknych, świeżych, zachwycających…

Spiralna Droga Mleczna więc nie chodzi o słodycze?

(415+4). Warstwami (IV).

Z ciała. Myśli. Przelewa się. I rozchodzi , aż po linie papilarnych opisów, i grzęźnie to przede wszystkim. Grafit grawitacji. Ciśnie, nie tylko na ustach. Wąsko. Czcionka więźnie gdzieś między żołądkiem, a przeponą. Kołyska płaczu jeszcze. Pusta, a wyrzeźbiona czekaniem. Nie chwyta się słów. Znaczeń, tłumaczeń, czy westchnień. Czeka. Na łzę. Tę pierwszą, drugą, trzecią … Czytaj Dalej (415+4). Warstwami (IV).

(207+1). O żuciu żwiru, ale najpierw o czasach, w których pieniądze rosły na drzewach.

Dla mnie powyższa piosenka jest metaforą procesu naukowego, postępu, czy też dochodzenia do Prawdy, opis rzeczywistości. Jest wyrazem optymizmu, ślad został. Ziarno wzeszło, i wydało plon, chociaż przyjdą inni ludzie… Nie o winie, bo win nie ma, chyba, że chybocemy się w winnicy… Czarownice, czarownicy. Nie zatrzymujmy się w drogi pół, lecz nim zmienimy się … Czytaj Dalej (207+1). O żuciu żwiru, ale najpierw o czasach, w których pieniądze rosły na drzewach.