[Saturday Jazz Pianist].Wojciech MajewskiI Zamyślenie.

Sobota, sobota, sobota! Jest tak wiele pianistek i pianistów, i składów, że nie sposób zamknąć w szesnastu (co) sobotnich wpisów chociażby czołówkę, tych, których twórczości warto się przyglądać, przysłuchiwać… Biorę do ręki album, i pytam się dlaczego właśnie ten? A dlaczego nie? Przekładam płyty, i wykonawczynie, i wykonawców, i koncepcje, i skojarzenia… I tak sobie … Czytaj Dalej [Saturday Jazz Pianist].Wojciech MajewskiI Zamyślenie.

[553]. Smak nieważkości.

Wodę do przygotowania ciepłych napojów przygotowało się z potu astronautów. Na Ziemi woda przyjmuje kształt naczynia, w którym się znajduje, a na statku kosmicznym? Przywiera do jego ścianek- środek pozostaje nietknięty. Branie prysznica w rękawie i oddychanie przez wysuniętą rurkę, wtedy gdy woda nie spływa a tworzy na ciele szklistą skorupę powoduje, że cała sytuacja to nie zażywanie kąpieli, a ćwiczenia, tak je także trzeba uprawiać- gdyż mięśnie zanikają. Nie, to nie tylko historie jak umyć zęby czyli czytamy dalej… Zapraszam do lektury…

[454]. Białe jak śnieg, a jednak niebieskie. Nie tylko o katari/j/adach.

Bardzo dobrze pamiętam to niebieskie opakowanie z charakterystycznym, białym napisem. Co więcej, nie miałam szansy o nim zapomnieć -remedium na spierzchnięty nos w czasie katariad, bo toż to kaaaatari/j/ady były i są, nie jakaś tam ledwie stróżka z nosa, lecz potężny obrzydliwie czerwony nochal z przyległościami jakże po tyradach libacji (jestem egzemplarz bezalkoholowy) ale z … Czytaj Dalej [454]. Białe jak śnieg, a jednak niebieskie. Nie tylko o katari/j/adach.

[272+6]. Piękno jest dla mnie bramą do innego świata, czyli: wspinaczka to sztuka (czasami cierpienia, czasami piętna, nie rzadko: piękna)..

To książka podobna jak ta, o Piotrze Pustelniku, i jego drodze. A jednak bardzo odmienna. To publikacja o tym, jak można się różnić, skutecznie, od siebie sprzed lat, i wśród ludzi. A może to publikacja o wyobraźni? O tym jak można chadzać na obrzeżach mapy? O godzeniu, nie mylić z głodzeniem, przeciwieństw, czy jeśli chodzi … Czytaj Dalej [272+6]. Piękno jest dla mnie bramą do innego świata, czyli: wspinaczka to sztuka (czasami cierpienia, czasami piętna, nie rzadko: piękna)..

[408]. Wpis z okazji Dnia Kobiet.

[Uwaga: Czytasz na własną odpowiedzialność, przed spożyciem skontaktuj się z lekarzem bądź farmaceutą, i popij dużą ilością wody niegazowanej]. Dzień kobiet? A jakże, jeden z kolejnych w kalendarzu, nawet tych, którymi dysponuje Piotr Szczepanik. I zastanawiałam się nad tym kto dziś zagości na łamach blogu, że takiej meta i fory użyję, dobrze, dobrze, żadnych for, … Czytaj Dalej [408]. Wpis z okazji Dnia Kobiet.

[386]. Aranżacja szarości i czerni…

Mglisto. Mżysto. Dżdżysto. Zimno. Ciemno. Woda z cytryną, pomarańczą, miodem, zbirem-imbirem, i miętą (bez rumianku). Jako remedium na liść opadł. I wszelki inny opad. Godziny minutnikami nadgryziony mierzwią zmierzch. Ech…Ząb, i to nie czasu, się skruszył. Szkoda. Szkoda również, że innej skruchy nie widać, nie słychać i nie czuć. Kawa. Lubię ten smak na języku. … Czytaj Dalej [386]. Aranżacja szarości i czerni…

[353]. Pocztówka z przeszłości.

Bez zbędnych wy[s]tępów uff. Napiszę tylko, że pora odkurzyć linie na tym blogu, nawet ich pięć jeśli ktoś/ia ma chęć. Chili będzie o jazzie. I (co się przecież nie wywiolinuje, znaczy nie wyklucza) lekko i przyjemnie. Wyciągniemy z mroków i mroczków zapomnienia album Wojciecha Kamińskiego pianisty, aranżera, kompozytora. Jeśli ktoś/ia nie zapoznała się z jego … Czytaj Dalej [353]. Pocztówka z przeszłości.

[272+4]. Szczyty i (za)szczyty, czyli o (nie)możliwościach i motywAkcjach.

  Carsolio: –Kukuczka zamykał się przy obcych. Był naburmuszony. Kolumbijczycy trzymają dwa psy. Jeden czarny z grzywą, która przypomina wielką brodę. – Wiesz jak nazywa się ten pies?-pyta Kukuczkę jeden z kolumbijskich wspinaczy. — Nie – odburknął. To jest Messner. Drugi pies ma groźny wyraz pyska, warczy. Kolumbijczycy: – Czy wiesz jak wołamy na tego? … Czytaj Dalej [272+4]. Szczyty i (za)szczyty, czyli o (nie)możliwościach i motywAkcjach.

[(292+1)+1][314][(314)+1)+1]. (#12 poniedziałków:) Kobieta w czerni, albo pożegnanie z Marią.. Część trzecia (prawdopodobnie) ostatnia.

[Przedostatni walc, Wojciech Młynarski, źródło nagrania]. Skrócony odnośnick do tekstu: http://wp.me/p59KuC-1ei Wiele krojów czcionek i inkaustu nie jednego haust zużyto by pisać o razach (nie od- ani u-) pierwszych, ale jak może smakować robienie czegoś po raz ostatni? Jeśli oczywiście, mamy tego świadomość. Zasypiamy się i budzimy ze świadomością tego, że jeszcze tyle czasu przed … Czytaj Dalej [(292+1)+1][314][(314)+1)+1]. (#12 poniedziałków:) Kobieta w czerni, albo pożegnanie z Marią.. Część trzecia (prawdopodobnie) ostatnia.

[331]. [Nie]Powroty.

Głowa i namysł. I zmysł, nie szósty bynajmniej. Nie chciałam składać słów w ten oto wzór. Szedł, szedł od pięty, od wersu do puenty. Od słowa, po przez rytm i rytm, do znaczenia bez zmęczenia. Szedł, szedł. I Odszedł. Jeśli to nie jest pierwszy artykuł, który czytasz na tym blogu, to wiesz, albo się właśnie … Czytaj Dalej [331]. [Nie]Powroty.

[(37+1),(327+1)]. Buty, buty i bunty? Nie sprzedawałem butów. Wierzyłem w bieganie.

Życie to wzrost, albo wzrastasz, albo umierasz. [Phil Knight]. Już pisałam, że lektura żadnej książki nie jest w stanie zmienić naszego życia. I nadal jestem tego zdania. Zdania wielokrotnie złożonego. Po(d)partego doświadczeniem. Nie tylko moim. Co nie przeszkadza mi sięgnąć po następną porcję treści, co w pomiędzy czarnymi okładkami się mieści. Naturalną konsekwencją jest, że … Czytaj Dalej [(37+1),(327+1)]. Buty, buty i bunty? Nie sprzedawałem butów. Wierzyłem w bieganie.