[435]. Smaki przed snem.

Jasny, ciemny, grający w słońcu szelest zieleni. Zdumiewa swoim  tak różnym, zależnym od pory roku śpiewem. Noc starta na wytchnienie nagrzanej od słońca skórze. I myślom, om, które dostały zadyszki. Spóźniły się na pierwsze czytanie lektur nadobowiązkowych. Czyta, czy tam ta-czy tam, czy tu, ot nowość, towarzyszy jedno skojarzenie, minimalizm to wrzask mody. Wytwór i … Czytaj Dalej [435]. Smaki przed snem.

[48+1].Tako rzecze: czy Wokulski i Rzecki, a (może i) Głowacki i Prus nawet, byliby dobrymi trenerami rozwoju osobistego? (I znów o czytaniu).

Pluń na wszystko, co minęło: na własną boleść i na cudzą nikczemność… Wybierz sobie jakiś cel, jakikolwiek i zacznij nowe życie. Głupstwo, wszystko głupstwo!…(…) głupstwo całe życie, którego początku nie pamiętamy, a końca nie znamy. Świat należy do tych, którzy go biorą. Jakież to pospolite sprężyny wywołują ruch w świecie: trochę węgla ożywia okręt, trochę … Czytaj Dalej [48+1].Tako rzecze: czy Wokulski i Rzecki, a (może i) Głowacki i Prus nawet, byliby dobrymi trenerami rozwoju osobistego? (I znów o czytaniu).

[402]. Pora? Para w kropkę.

     Dziewięć i pół miliona Polaków i Polek pali papierowe osty, o!rz Ty, papierowe osy, znaczy, papierosy. Aktywnie, nie biernie. Nie nowy, to spo(r)t narodowy.  Nie mierna to liczba wymierna. To bardzo napuchnięta, napompowana dymem liczba (Nikogo nie trzeba o tym przekonywać). Dym wdech i (wy)dech. Bardziej płytki, niż głęboki. Zważywszy na powyższe okoliczności. Ileż … Czytaj Dalej [402]. Pora? Para w kropkę.

[327]. Człowiek o ciekawych nazwiskach.

Chciał by opowiedział o jego życiu, gdyż przeczytał jego uprzednią książkę, tą o Franklinie. Ten zgodził się, ale bez entuzjazmu —  po długich zabiegach, z zastrzeżeniem, że  nie proszący nie będzie dążył do kontrolowania wszystkiego, co jak dobrze wiemy, było jedną z jego wad, która w pracy bardzo często (ale nie zawsze) była zaletą. Zdążył … Czytaj Dalej [327]. Człowiek o ciekawych nazwiskach.

[22+1].[122+3][146+2]. Wpis do przeczytania noc[n]ą [porą].

Noc zapada miękką czernią w widzialną rzeczyoczywistość. Skrapla się świat w odcienie czarnego inkaustu. Rozlewa konfiturą z czasu Geometria [wy]dźwięku zawładnęła przestrzenią: Kroków nikt nie wymiótł ze schodów, krzyków nie ugłaskał, myśli nie ukołysał, czynów nie obłaskawił. Śmiechów  nie rozplątał. I zapach zostawił.   Ale to wszystko  gdzieś Dalej. Głębiej. Ciszej… Czcionka poupychana w zdania … Czytaj Dalej [22+1].[122+3][146+2]. Wpis do przeczytania noc[n]ą [porą].

194. Zagraj to jeszcze raz, John!

Dziś, dla odmiany— będzie o muzyce. I zupełnie nie spodziewanie, o jazzie. Po serii wpisów lekkich, łatwych i przyjemnych, para w świst, wróć, pora (pora na dobranoc, bo już księżyc świeci, a nie, ja jeszcze przed kolacją)a więc jeszcze jest jedna pora (chociaż Vivaldi twierdzi, że jest ich cztery) pora wkroczyć na dawne ścieżki mylenia, … Czytaj Dalej 194. Zagraj to jeszcze raz, John!

159.(Może) Z morzem w tle.

Zastanawiam się ile w Sztuce Sztuki, a ile sztuk wrzasków, wrzasków mody, aktualnie rozlewające(j) się na różne jej dziedziny życia. Oczywiście, włączając szkolne myślenie, o wiekach (dawno) minionych jesteśmy w stanie wyodrębnić prądy, koncepcje wiodące, znaczenia. Tak,tak jest i teraz. Czy w Muzyce,  bliźniaczej Siostrze Filozofii, (możemy bez wahania tak ją określić patrząc śmiało chociażby … Czytaj Dalej 159.(Może) Z morzem w tle.

[122+2][146+1]. Między i po.

[— Co pan sądzi o przemijaniu? — Jestem przeciw.] [Czesław Miłosz]. Zaznaczając na tym blogu muzykę minimalistyczną, wspomniałam Jeroena van Veena, a wpis zatytułowałam nie inaczej, jak: O bieganiu. Powód był prozaiczny i nie związany z muzyką. Obecnie im dłużej słucham tego nurtu coraz częściej nasuwa mi się metafora związana z nauką chodzenia. Jeden krok … Czytaj Dalej [122+2][146+1]. Między i po.

(Saturday Panist Jazz). Misha Alperin, Arkady Shilkloper, Anja Lechner I Her First Dance (2008).

Edgar Degas namalował szykujące się do występu baletnice, tak jakby właśnie przechodził, a drzwi do garsoniery byłyby otwarte. Jedna przypina, druga poprawia, trzecia przeprawia,  jeszcze inna na palcach wspina. Już słychać jak ludzie moszczą się szukając swych miejsc, wchodzą, szepczą, rozdają kroki kierując się ku rzędom nienagannie cichych krzeseł. By po chwili zniżyć ton, zasiąść … Czytaj Dalej (Saturday Panist Jazz). Misha Alperin, Arkady Shilkloper, Anja Lechner I Her First Dance (2008).

32. Czterdzieści dziewięć minut.

Mniej znaczy więcej. Wbiło mnie w fotel. Mniej więcej. Zadziwiam się,że mogę oderwać palce od klawiatury. Komputera. Bo uszu nie sposób wynurzyć. Noc. Gdy wszystko zasypia, oddycha miarowo i nachalnie mniej lepiej się skupić na dźwiękach. Chociaż uwaga sama podąża we właściwym kierunku. Jak po sznurku pięciolinii. Oto młody Szwed zasiada za parapetem pochyla glowę, … Czytaj Dalej 32. Czterdzieści dziewięć minut.

(22).O bieganiu.

Życie trzeba mieć skrojone niczym garnitur z najlepszej tkaniny u najlepszego krawca. Dopiero wtedy można się pokazać sobie i światu. Tego zdania był człowiek, który „wymyślił Boże Narodzenie” i (r)o(z)pisał je w Wigilijnej Opowieści. Wspomniana Najlepsza Garderoba ma (w)pisany, może czasami nieco przypadkiem, wrzask mody. Tak, bo w tym świecie krzyczeć nie wystarczy, chyba, że … Czytaj Dalej (22).O bieganiu.