66.Lektury.

Kiedy nazwanie kogoś erudyt(k)ą jest uprawnione? I czemu właściwie służy erudycja? Czy ma coś wspólnego z intelektualną wrażliwością? Jeśli tak, to: co właściwie rozumieć po tym pojęciem i jakie są obszary styczne?  Czy rozumienie erudycji ewoluuje (i czy jest to kierunek pożądany)? Jeśli tak, to w jaką stronę? Jeśli nie, to dlaczego?   Jaką rolę … Czytaj Dalej 66.Lektury.

[572]. Chodźmy, nikt nie woła.

Miało być świetnie! A jak wyszło? Wyszło bo, bookiem. Po kolei, chociaż o chodzeniu będzie, albo raczej odchodzeniu od tematu. Bardzo dalekim, niech mi ktoś odpowie, czy długaśne dygresje są immanentną cechą wpisaną w formę jaką jest esej? Plusy. O Rousseau było, ale zaledwie kilka akapitów, naparstek.Szkoda,niewykorzystany potencjał (nie kinetyczny, i nie statyczny). Ciekawostki są, … Czytaj Dalej [572]. Chodźmy, nikt nie woła.

[553]. Smak nieważkości.

Wodę do przygotowania ciepłych napojów przygotowało się z potu astronautów. Na Ziemi woda przyjmuje kształt naczynia, w którym się znajduje, a na statku kosmicznym? Przywiera do jego ścianek- środek pozostaje nietknięty. Branie prysznica w rękawie i oddychanie przez wysuniętą rurkę, wtedy gdy woda nie spływa a tworzy na ciele szklistą skorupę powoduje, że cała sytuacja to nie zażywanie kąpieli, a ćwiczenia, tak je także trzeba uprawiać- gdyż mięśnie zanikają. Nie, to nie tylko historie jak umyć zęby czyli czytamy dalej… Zapraszam do lektury…

[544]. Trzydzieści jeden dni (żeby nie napisać, że sześćdziesiąt) (#1)

Już czternaście lat temu intuicyjnie czułam, i nawet próbowałam (tak: bezskutecznie) że medytacja jest czymś co dobrze by było wdrożyć do swojej codziennej praktyki higieny. Wiem, że teraz jest to bardzo na czasie taki najgłośniejszy i najgłodniejszy wrzask mo[r]dy. Jednak czy na booku, czy na wznak (z wyprostowanym krzywym kęgo i słupem, nie żeby stawiać … Czytaj Dalej [544]. Trzydzieści jeden dni (żeby nie napisać, że sześćdziesiąt) (#1)