[572]. Chodźmy, nikt nie woła.

Miało być świetnie! A jak wyszło? Wyszło bo, bookiem. Po kolei, chociaż o chodzeniu będzie, albo raczej odchodzeniu od tematu. Bardzo dalekim, niech mi ktoś odpowie, czy długaśne dygresje są immanentną cechą wpisaną w formę jaką jest esej? Plusy. O Rousseau było, ale zaledwie kilka akapitów, naparstek.Szkoda,niewykorzystany potencjał (nie kinetyczny, i nie statyczny). Ciekawostki są, … Czytaj Dalej [572]. Chodźmy, nikt nie woła.

[553]. Smak nieważkości.

Wodę do przygotowania ciepłych napojów przygotowało się z potu astronautów. Na Ziemi woda przyjmuje kształt naczynia, w którym się znajduje, a na statku kosmicznym? Przywiera do jego ścianek- środek pozostaje nietknięty. Branie prysznica w rękawie i oddychanie przez wysuniętą rurkę, wtedy gdy woda nie spływa a tworzy na ciele szklistą skorupę powoduje, że cała sytuacja to nie zażywanie kąpieli, a ćwiczenia, tak je także trzeba uprawiać- gdyż mięśnie zanikają. Nie, to nie tylko historie jak umyć zęby czyli czytamy dalej… Zapraszam do lektury…

[544]. Trzydzieści jeden dni (żeby nie napisać, że sześćdziesiąt) (#1)

Już czternaście lat temu intuicyjnie czułam, i nawet próbowałam (tak: bezskutecznie) że medytacja jest czymś co dobrze by było wdrożyć do swojej codziennej praktyki higieny. Wiem, że teraz jest to bardzo na czasie taki najgłośniejszy i najgłodniejszy wrzask mo[r]dy. Jednak czy na booku, czy na wznak (z wyprostowanym krzywym kęgo i słupem, nie żeby stawiać … Czytaj Dalej [544]. Trzydzieści jeden dni (żeby nie napisać, że sześćdziesiąt) (#1)

[528]. Ni w pięć.(#myśli luzem).

Markus Eisenbichler wraca do gry, na najwyższym poziomie. Szczyt sezonu. Kto mnie zna dużej, wie, że interesuje się skokami od 1993 roku, lecz dzisiaj nie o tym, zupełnie, bardziej o żonglowaniu, czyli ćwierkać i ćwiczyć, żonglując…