(634).Siódemka, czwórka, czyli… Nie o arytmetyce, ani o stomatologii…Ze smakiem, albo bez apetytu… Zależy…

Nie, nie zapomniałam o blogu, trochę zarósł, ale to dlatego, że uszy… No, no nie ciągnijcie mnie za nie. Tak to jest uszy te życie. Jestem, nie znam, myślę więc… Że jak…A dzisiaj będzie lekko, lżej i mam nadzieję przyjemnie. Przynajmniej lekko straw- czyż-nie. Skoro już przy spisach jadła to nacznijmy od tegoż, a co, … Czytaj Dalej (634).Siódemka, czwórka, czyli… Nie o arytmetyce, ani o stomatologii…Ze smakiem, albo bez apetytu… Zależy…

(625). Bez tytułu, ale za to z treścią (nie żołądkową) albo: nie żołądkuj się.

Doskonała niedoskonałość,doskonała, dookoła doniosłość (to drugie tylko na obrazach Pana Baryłki) szeleści mi w słowie, przyczynku uczynku i… Nie wypowiem, które nabiera ciała, wagi, i po wagi, strug światła, w plamce cienia się cieni i popopowiela to turkocze łakociami łaskotek mnie pod podeszwą myśli, który fanta fan fantasmagorią się ziści mgnieniem- istnieniem imieniem. Sączy się … Czytaj Dalej (625). Bez tytułu, ale za to z treścią (nie żołądkową) albo: nie żołądkuj się.

(207+1). O żuciu żwiru, ale najpierw o czasach, w których pieniądze rosły na drzewach.

Dla mnie powyższa piosenka jest metaforą procesu naukowego, postępu, czy też dochodzenia do Prawdy, opis rzeczywistości. Jest wyrazem optymizmu, ślad został. Ziarno wzeszło, i wydało plon, chociaż przyjdą inni ludzie… Nie o winie, bo win nie ma, chyba, że chybocemy się w winnicy… Czarownice, czarownicy. Nie zatrzymujmy się w drogi pół, lecz nim zmienimy się … Czytaj Dalej (207+1). O żuciu żwiru, ale najpierw o czasach, w których pieniądze rosły na drzewach.

(619). Formy krótkie(formy wszelakie).

W czasie gdy wszystkie i wszyscy jesteśmy domatorkami i domatorami, zapraszam Was w podróż, wyłóż się wygodnie w fotelu/ na krześle lub na macie. Jeśli macie napój np matche to kubki w dłoń i pixele na oczy, choć dzisiaj nie jest ich wiele…

(618). Ponudźmy (się) i ponućmy z z(a) Josephem-Mauricem…Może trochę posmućmy, a na pewno po: wspominajmy.

Cisza na skronie, na powieki, stopy cytaty z nieznanych dzieł otwierają nagabywania otchłani równań z wieloma niewiadomymi. Ravel po tym jak skomponował utwór, ten, który był zamówiony przez Idę Rubinstein do udźwiękowienia przedstawienia baletowego, tak, ten sam, który na początku był wyszydzany, krytykowany, ludzie wychodzili z teatrów i filharmonii, gdy rozbrzmiewał, można śmiało nazwać go … Czytaj Dalej (618). Ponudźmy (się) i ponućmy z z(a) Josephem-Mauricem…Może trochę posmućmy, a na pewno po: wspominajmy.

[614]. Sen Stefana, albo wehikuł czasu.

Przejrzeć się, wejrzeć, zobaczyć, dotknąć… Zapraszam Cię dzisiaj w podróż. Możesz wziąć ze sobą myśli, zdarzenia i w kubku ulubiony napój. Zapraszam, 🙂 miłego czytania. Do zobaczenia w komentarzach.
PS. Kubek jest tu nie bez kozery, najlepiej przeźroczysty… Pozostaje pytanie:Dlaczego w czasach starożytnego Rzymu dobrze było władać podręcznym piorunem…? Na szczęście nie bez odpowiedzi.

[558].

Tyle myśli, które nie rozłożą się w zdaniach ze zwinnością gramatyczną, lekkością niby to nie taktyczną, tak[w]tem -nie muzycznym, lecz równie praktycznym, kawa, która stygnie niecierpliwości czarnym zapachem na języku i mankiecie. Rzeczy obroty i zawirowania które wiercą, który gniotą, które przędza, nie przechadzają się piechotą. Ubrana w chiton, himation – zgodnie z natarczywym wrzaskiem … Czytaj Dalej [558].

[557]. I ‚m James. James [B](L)ONT. Ta[ka] kobieta to Skarb[ek].

Już nie ma tej kawiarni. Jest popisujące się złoto. W pośpiechu wykonana reprodukcja. Nie ma chłopców: filatelistów zbieraczy pocztówek i listów. Kolekcjonerów czarno-białych uzdrowisk. Skatalogował ich czas. Nie ma już sobotnich poranków. Dogmatycznej mgły. Krótkowłosych sportowcówce wsłuchanych w umięśnione samogłoski. Nie wybaczam piękna tamtym minionym chwilom kiedy zapadaliśmy się w czerwone skórzane fotele i dodawaliśmy … Czytaj Dalej [557]. I ‚m James. James [B](L)ONT. Ta[ka] kobieta to Skarb[ek].