[…] I wiesz[cz], co jest grane. Absu[ra]da(va)lium (#3).

  Stolik,w barze, tuż za rogiem. Tłok. I (złudzeń cierpko-słodki smak) i small, tłook? talk, czyli wałkowanie tych samych tematów(przez [kanciasty, albo okrągły, zależnie od tego czy jest przystępny, posępny, czy przestępny] rok. Przez tego i owego, czy tą, a może tamtą? Ten tego… Hmm. Chroniczne zapalenie dat. Czasu, czasu szmat. zmarszczka ledwie.   Pada … Czytaj Dalej […] I wiesz[cz], co jest grane. Absu[ra]da(va)lium (#3).

[281+1]. O olbrzymie co śpiewa(ł) to głośniej, to cisz/ej/.

[Peter Bence, Fibonacci improvisation źródło] . Lato pękło i rozlało się na ch[ł]odniki i na w(_)cale nie [ch]/g_[ł]odne myśli. Piąta para i pora na dłuższe wpisy, wypisy i spacery, listy i liście, widzę to zamaszyście (i nie chodzi o wyrok wad  wzroku, raczej o widoki na przyszłość, bez przeszch[ł]ód). Iście maściste nie mgliste, to spostrzegam- … Czytaj Dalej [281+1]. O olbrzymie co śpiewa(ł) to głośniej, to cisz/ej/.

[161+1].Liebster raz! Raz, dwa!

Mam kilka wpisów, grudniowo listopadowych (albo odwrotnie) sążnistych, piękniście zimowych,(ćwiczę afirmację) ale aktualnie się piszą. Mam też zaleglości, i szkoda, by zostały tylko ości, to co zalega, jest z dwudziestego pierwszego października, wiem, sprawdziłam. Ostatnio na blogu zrobiło się luźniej, to znaczy, wpisy, są krótkie, łatwe i przyjemne. Dagmaro, spieszę odpowiedzieć na Twoje pytania, aż … Czytaj Dalej [161+1].Liebster raz! Raz, dwa!

[29+2]. Na mar[gin]esie, banalne refleksje.

To zresztą  Zygmunt Konieczny sprawił, że student historii Zbigniew Preisner, wtedy noszący inne nazwisko, powrócił do muzyki. — Był rok 1975, szedłem rynkiem i usłyszałem z księgarni muzycznej śpiewane przez Ewę Demarczyk wiersze Baczyńskiego z muzyką Koniecznego. Przypomniałem sobie, ze w liceum też pisałem muzykę do wierszy, może zatem nie warto odcinać się od muzyki, … Czytaj Dalej [29+2]. Na mar[gin]esie, banalne refleksje.

135. Alfabet blogowy (I). Z przymróżeniem oka.

Takie wpisy publikuje się zazwyczaj z okazji rocznicy, obowiązkowo okrągłej, nie obłędnej, ale raczej obłej. Tak, obchodzę rocznice, wszelakiego autoramentu, ale nie wie czy one obchodzą mnie. Może być pierwsza z brzegu, druga, albo całkiem nie, obrócona dnem. Ponieważ jednak nic tu nie jest tak jak było, i tak jak będzie na innych blogach. Ponieważ, … Czytaj Dalej 135. Alfabet blogowy (I). Z przymróżeniem oka.

100. Magiczne pudełko.

Muzyczna intuicja mnie prowadziła, i zaprowadziła do zakamarku dźwięku. I pozwalała poznać instrumenty, które zwykle umieszczone są poza kanonem, a w szerokim spektrum kojarzone z jednym bądź dwoma wykonawcami (wykonawczyniami),albo w ogóle. Gdy pomyślimy świnia, to nieodwołalnie przychodzi nam na myśl… A no właśnie! Stop! Osobiste resentymenty na bok, bo nie chodzi tutaj o personę, … Czytaj Dalej 100. Magiczne pudełko.

53.Rocznice nieokrągłe.

Blues dzisiaj płacze. Jan Skrzek brat Józefa już nie zagra koncertu. Urodzony i związany ze Górnym Śląskiem podobnie jak Wojciech Kilar ukazywał,że obszary te to nie tylko kwestie na p czyli przemysł, protesty. 23 stycznia minęła 110. rocznica urodzin Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego poezja w narodzie nie ginie. Teksty nadal są wyśpiewywane. Nie tylko w Teatrzyku Zielona Gęś. Wystarczy wspomnieć … Czytaj Dalej 53.Rocznice nieokrągłe.

51.Albo jest sztuka, albo jest szum.

Najlepiej smakuje muzyka przyłapana na wrzącym uczynku. Najprościej to uczynić zażywając koncertów. Zdobywczynie dźwięków jest zajęciem wysmakowanym i wymyka się kategoriom zwłaszcza gdy uczestniczy się w dezynwolturze osób, które doskonale znają się na tym co robią przynosi im nie tylko środki utrzymania ale przede wszystkim radość wspólnego przeżywania dźwięków. Dzisiaj będzie I rozrywkowo i rozrywkowo. … Czytaj Dalej 51.Albo jest sztuka, albo jest szum.