256. Patrzenie na zieloneość odpręża.

W huczące chrapliwym, przykrótkim i głośnym oddechem miasto, które wyziewa mieszanką zapachu gotowanych obiadów, potu, trunków i dezodorantów napiera na pory skóry. W  okraszone  skroplonym pośpiechem i  soczystymi przekleństwami  miasto, krztuszące się krokami, korkami i dymem złudzeń, spóźnień,obietnic i zaniechań, w to miasto, które śmierdzi pośpiesznie wypalanym papierosem,    oddychające, szybko i niemiarowo wgryza się … Czytaj Dalej 256. Patrzenie na zieloneość odpręża.

(23/30). Czy pamiętasz o… Swojej pamięci? (#iskierki).

Na pewno znasz tę sytuację bardzo dobrze, jesteś właśnie na przyjęciu: głośna muzyka wali w bębenki nieznośnym basem, i to nie jednym chełstem hałasu, szczyptą chaosu, ktoś woła, ktoś inny-śmieje , gwar oblepia obłapiając przestrzeń gdzie wiecznie coś miga, śmiga, gdzieś strzyka, zapachy, strzępy rozmów docierających do małżowin, i jeszcze ta myśl, co trzeba zrobić … Czytaj Dalej (23/30). Czy pamiętasz o… Swojej pamięci? (#iskierki).

[(4+1)+2].[5+2].[(25)+3]. Echo, ech.

    (…)Pasma komórek mięśniowych i komórek nerwowych, pasma beleczek kostnych oraz tkanek licznych narządów i połączenia między nimi tworzą zręby ciała. To my. [Pasma i smugi, Janusz Limon, Słowo Obraz Terytoria, Gdańsk 2017, s.5].         Patrzenie na zieloność odpręża. Pisałam. Rymy, rytmy, rytuały oddechu, śmiechu, ruchu. Skwar i gwar bezmiar miar, … Czytaj Dalej [(4+1)+2].[5+2].[(25)+3]. Echo, ech.

92.Jazzofon, czyli dwanaście tysięcy utworów.

Znana tą dykteryjkę o Einsteinie i jego szoferze? Pewnego dnia kierowca mówi fizykowi, że nauczył się już wszystkiego i mógłby poprowadzić za niego wykład, zwykle siadywał na końcu sali i słuchał i czekał, aż wielki uczony skończy wykład by móc go zawieść tam gdzie tego oczekuje. Podczas jednych zajęć wstał jeden ze studentów, zadał pytanie, … Czytaj Dalej 92.Jazzofon, czyli dwanaście tysięcy utworów.

(505). Gorzkie (gorzkie światło).

Miasto tańczy drżącego kankana w barwnym mleku świateł rozproszone dyszy niebo jak zgaszony dywan namarszczony z flandryjskich koronek asfalt ślisko ucieka przed światłem w łuk w umarłym kadłubie ulicy można bardzo głośno mówić można… bardzo cicho krzyczeć. Latarniami miasto zgasi gwiazdy i dźwięk zacznie w banię nieba wnikać sam zostanę na czarnym asfalcie balansując krawędzią … Czytaj Dalej (505). Gorzkie (gorzkie światło).

[325+2]. Do czytania nocą (2).

Nie da się chodzić w więcej niż jednej parze butów na raz. *** Upał łupał  kawa i ciekawość, która przyjmuję formę [wś]ciekłą. Niedziela skrapla się piękną polszczyzną, barwą i fakturą, ruchem, dotykiem zastygłym na brzegu skóry. *** Nie używa puncyn kształtując dzień.I po()wietrze wietrzę (wy)dźwięki…   [źródło nagrania] Nie tylko dostrzeganie, i rozumienie jest skomplikowanym … Czytaj Dalej [325+2]. Do czytania nocą (2).

[453]. Nie wiem nic, nic o snach (ważek, ciem i motyli).

Nie wiem nic, nic o snach (ważek, ciem i motyli). Tli się dzień, żarzy skwarem sierpniowym jeszcze, jeszcze, jeszcze je szcz eeee. Skąd płynie spokój? Rozlewając się na barki i wzdłuż kręgosłupa.Rozluźniając mięśnie i oddech. Szmer. Głaszczący kształty i faktury, nasycający barwy i zapachy. Gdzie ma swoje źródło, bijące, żywe, i orzeźwiające niczym łyk powietrza, … Czytaj Dalej [453]. Nie wiem nic, nic o snach (ważek, ciem i motyli).

[270+3]. Ważniejsze (od) pięćdziesiątki (a nawet od trzech), ech.[Seria: #pytaj_ni[c]k].

Jest taka liczba, zapewne. Zapewne nie j e d n a. I nie jedyna. I podzielna i dzielna w inny sposób. Liczba Dunbara, czyli antropologa, który zajmował się badaniami nad zdolnościami naczelnych do zawierania i utrzymywania trwałych więzi społecznych.   T r w a ł yc h , to słowo klucz francuski wiolinowy, dowolny i … Czytaj Dalej [270+3]. Ważniejsze (od) pięćdziesiątki (a nawet od trzech), ech.[Seria: #pytaj_ni[c]k].

[399]. Pomysł na refren.

Miejsca wspólne, miejsca spójne, miejsca własne. Przestrzeń. Czas. Nieprzekraczalność i dotykalność. Ruch. Wieczory i poranki nasączone, albo rozmownym milczeniem i spojrzeniem w głąb (i nie chłodzi o warzywne deliberacje: oj kap, kap kapusta głowa pusta jak pisał klasyk). Mierzwieniem, a nie mierzeniem czasu. Ten nie ma tu, ani tam, nic do rzeczy, a za to  … Czytaj Dalej [399]. Pomysł na refren.

[370]. Rodzaj[e] starości.

Dzień dobry, w dobry poniedziałek.   Nadgryzłaś, nadgryzłeś już swój po[sz]czątek tygodnia? Drzem dobry? Znaczy, dzień dobry, a nawet najlepszy. Mam dla Ciebie pytanie- prezent, może do porannej kawy, [z]jawy, czy innej jajecznicy. Naprawdę smaczny. Oto ono (no dobrze, będzie więcej niż jedno): Co się w Tobie starzeje? I jak się starzeje, czy murszeje, zastyga … Czytaj Dalej [370]. Rodzaj[e] starości.

[342]. (400 x10¹²) albo: Smuga Świat(ł)a.

[Idąc zawsze idź, Grzegorz Tomczak, źródło nagrania]. Homo sapie[ns] buduję konsekwencję właśnie wtedy gdy po raz kolejny wstaje, decyduje i robi jeszcze jeden krok. Właśnie wtedy gdy grawitacja w uszach i żyłach dudni najgłośniej. Nauka chłodzenia, nauka chodzenia[1,2,3].[ Przy][po]wieść o ratowaniu, a może opowiastka o radowaniu? Maj uderza  w nozdrza dawno zapamiętanym zapachem. I nasycone … Czytaj Dalej [342]. (400 x10¹²) albo: Smuga Świat(ł)a.