[(239+4)+1]. W piątek, o szewskim poniedziałku.

Zabraliśmy ze sobą blaszany dzbanek pełen soku, w razie gdyby nam się zachciało pić. Zachciało nam się pić dosłownie zaraz, więc wzięliśmy długie źdźbła słomy, położyliśmy się dookoła dzbanka i piliśmy. Bardzo przyjemnie było pić sok przez słomki. [Astrid Lindgren – Dzieci z Bullerbyn]. [Artur Andrus Piłem w Spale, spałem w Pile, Myśliwiecka, 2012 Mystic … Czytaj Dalej [(239+4)+1]. W piątek, o szewskim poniedziałku.

197. Obieranie cebul(i).

Noc zgęstniała werniksem mroku. Dyszy dusza. Susza. Próba oblizywania spierzchniętych wag. Susza. Nocy Nieumiarkowanie. Chłodem pewności faluje, chłodem pewności porusza , że jeśli żeglować, jeśli żeglować to tylko bez wioseł. Susza. Bez  snu. Bez nadziei. Nadzieje się Bezkres na rozciągniętą melorecytację ech.Ech! Bez spełnienia, z wiecznym i wietrznym pragnieniem wdech. Bez walki,wy[_]ech. Bez kiełkującej naiwności. … Czytaj Dalej 197. Obieranie cebul(i).